W krainie baśni.

"Prawdziwa podróż odkrywcza nie polega na szukaniu nowych lądów,
lecz na nowym spojrzeniu."
- Marcel Proust



Byłam tu setki razy, ale za każdym wybierałam sobie inne warunki, żeby zobaczyć obraz alternatywny.
   Dla mnie personalnie nieprzenikniona mgła jest niepowszednio romantyczna. Czułabym się wspaniale w mrocznej scenerii rodem z filmu "Sleepy Hollow" (w Polsce film nazwali "Jeździec bez głowy"). Cisza, która zawsze pozytywnie mnie nastraja. Przyjemny zapach powietrza, orzeźwiająca temperatura, można dosłownie zginąć we mgle dla własnej uciechy.
   Ludziom to kojarzy się z cmentarną aurą z horrorów. Przyjmijmy, że tak jest. Pamiętam za dawniejszych czasów jak gęsta chmura okryła moje miasto (wtedy w PL). Szczęściem akurat miałam wolne w pracy, więc wsiadłam na rower i pognałam z aparatem do lasu. To były najlepsze zdjęcia na tamten czas. Tory kolejowe znikające we mgle. Drzewa groźnie wyłaniające się z szarości. Mały strumień rzeki, nad którym dodatkowo unosiły się obłoczki. To była bajka... O.K. niech będzie, było zimno, krakały wrony, a po torach jechał parowiec widmo 😝
   I tym razem zapraszam Was do zanurzenia się wraz ze mną w słodkiej, baśniowej mgle. Moi mili: Szwajcaria w mrocznej odsłonie:


Werdenberg

Marcowe mgły się wodzą, szron zmienia w opary słońce, lodów pożerca... Błoń żyje i knieja! - pisał Leopold Staff. Droga odkrywa się powolutku, aparat wciąż miałam włączony.
   Zatrułam się tym widokiem i pochorowałam na dobre, że z żalu i tęsknoty sromotnej witam dziś wiosnę ospale... ociężale... Pierwszą pszczołę już widziałam i pierwszy gajowy wstężyk wyszedł mi naprzeciw. A ja jeszcze we wspomnieniach swymi cichymi myślami, jeszcze nie odgarnęłam ze swych powiek mgieł słodkich marzeń.



A gdyby tak iść w ślad za Alicją? Podążyć za białym futrem niewinnego zwierzęcia i rzucić się w nieznane, które błąkało się przez tyle lat w moim rozumie? Uwięzione, pozornie niedościgłe, szepczące wciąż te same słowa: idź, zostaw wszystko, biegnij, nie oglądaj się...
   Za kurtyną mgły pojawił się widok jak z bajki, który zauroczył mnie jakby śliczna siostra spoglądająca spod cienkiej woalki. Tak dobrze poczułam się patrząc w jej mądre oczy. Przytuliła mnie do siebie kusząc szeptem: zostań, porzuć wszystko, zostań, nie oglądaj się na przeszłość...

Powiększ.




A gdyby tak uczynić jak mała Ofelia, dziecię naiwne z lekka i ufne wielce? Śmiało wejść w labirynt, odważnie naprzód aż do końca, którego częścią piękny Faun ukaże swe oblicze?
   Mówiono mi już dawno, że poczucie piękna nie jest i nie będzie nigdy rzeczą dającą się rachować, przewidzieć, zaszufladkować.
   Jedni poszliby w ślad za mną, drudzy na widok potwora, natychmiast pogubiliby w ucieczce drogę. Nigdy nie uczyniłabym tego co bredził Faun. Spoczęłabym obok z cichymi słowy: zostań, nie znikaj jeszcze. Zostań, pomówmy o przyszłości. Zostań, siądź, zanurz się w słowach, zamknij oczy...




A gdyby wejść do zamku, którego drzwi otwierają się przed gośćmi na zgubę? Gdyby błądzić obcymi korytarzami, móc otwierać wszystkie drzwi, poznawać tajemnice starych ksiąg, dotykać przeszłości i odnaleźć komnatę, a w niej jedną, umierającą różę?
   Nigdy bym nie dopuściła, aby ten kwiat znów ożył, bo wtedy czar prysłby zupełnie i wszystko stałoby się takie zwykłe, codziennie i przewidywalne, pozbawione magii, wydarte prawdziwemu pięknu, z serca zupełnie obdarte... Wszystko zniknęłoby jak mgła pod słońcem.


Hexe we mgle.


Buchs


W tym mieście (zresztą jak w każdym innym), można spodziewać się, że zaparkuje Dr. Emmett Brown swym latającym parowozem, bo przecież on może pojawić się zawsze i wszędzie. Ale nikt nigdy nie wypowiada takich myśli na poważnie.
   Przyjąwszy minę posępna z lekka bezczelną nawet, już widząc, że biją się w czoła wszyscy zdrowi na umyśle, a ja... a mnie dziś się śniło, że uciekłam ze szpitala psychiatrycznego.



– Dlaczego chcesz ją zaprosić?
– W nocy przyszedł do mnie Darth Vader z planety Wulkan i powiedział, że stopi mi mózg jak tego nie zrobię.
- "Powrót do przyszłości"



Lokomotywa jest na stałe wmontowana w pejzaż Buchs,
stoi naturalnie przy dworcu.

To czy ponura będzie nam aura, czy też nadobna, wyłącznie od nas zależy i naszego światopoglądu. W moim kredo nie ma miejsca na to, by warunki atmosferyczne miały nade mną kontrolę. Ale mój system wartości pozwala mi zachwycić się nią i dać oczarować.
   Wszystko zależy od Was. Jest całe mnóstwo czynników wpływających na samopoczucie, głównym są myśli.

A tu coś nastrojowego:



Lokalizacja:

44 komentarze:

  1. I jak zwykle ciekawa wycieczka i fotki. Jak widać nawet zamglony i zachmurzony dzień może mieć w sobie własne piękno. Tak mrocznie się zrobiło u Ciebie, tajemniczo. Trochę skojarzyło mi się to z Sherlockiem Holmesem i jego kryminalnymi zagadkami. U nas ostatnio takie mgły zaczęto nazywać smogiem, bo wynikają one niestety z zanieczyszczenia powietrza. Takich naturalnych, czystych mgieł to raczej chyba nie będzie, no najwyżej wtedy, gdy uda się w naszym kraju zawładnąć nad skażeniem powietrza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepadam za Sherlockiem Holmesem :) To TEN klimat :)
      Smog serio może być AŻ TAKI? Niewiarygodne...

      Usuń
    2. Oj niestety, pisałam ostatnio na ten temat u siebie na blogu. Stężenie skażenia powietrza jest momentami kilkukrotnie przekroczone, wielu ludzi u nas teraz kaszle i ma problemy z górnymi drogami oddechowymi, które niespecjalnie można wyleczyć. Niektórzy zakładają maseczki i w zasadzie powinni wszyscy je nosić dla swojego dobra. Nie wiem co to dalej będzie, ale obawiam się, że zakaz palenia w piecach i kominkach nie rozwiąże tak do końca problemu, a to jest główna przyczyna.

      Lubię czytać różne thrillery medyczne i kryminalne, ale Holmesa znam tylko z filmów, nie przepadałam za nim, więc za książki też jakoś tak nie miałam motywacji by się zabrać.

      Usuń
    3. Moim zdaniem główna przyczyna to spaliny samochodowe. Aut jest coraz to więcej, nie wolno tego bagatelizować. W domach palono zawsze i smog taki nie wisiał. Nie twierdzę, że to nie jest szkodliwe, ale spójrz na wszystkie rodzaje dumy pod katem matematycznym.

      Smog i mnie dokuczył, gdyż borykałam się z zapaleniem oskrzeli, a jak wiadomo, to dotyczy osób palących albo pracujących w ciężkich warunkach chemicznych. Dziś jest to znamię jakie pozostawia na człowieku skażona cywilizacja.
      I może Cię to zdziwi, ale moje problemy zaczęły się w Szwajcarii przez smog fotochemiczny, zamknięty w dolinach, otoczony górami, nie ma ujścia.

      Lubię inteligentnych typów, sarkastycznych, Holmes jest idealnym przykładem. Na nim wzorowany był Dr. House.

      Usuń
    4. Tak, faktycznie samochodów jest coraz więcej, ale są coraz bardziej unowocześnione w te wszystkie katalizatory i benzyn bezołowiowa itp. Natomiast coraz więcej jest ludzi, którzy palą wszelkie dziadostwo w piecach, gdybyś się przeszła zimnym wieczorem po takiej wsi, to byś zrozumiała o czym piszę. Masakra, normalnie czarno :(

      Usuń
    5. To mało. Nie daj sobie mydlić oczu, że nowy samochód już tak nie zanieczyszcza powietrza. Mieszkam przy autostradzie i uwierz mi, że te nowe bryki śmierdzą tak samo. Ponad to jest ich dużo więcej niż kiedyś było aut.
      Wiem o czym mówisz, bo spędzałam dużo czasu na peryferiach miasta.

      Usuń
  2. Miejscowości żywcem wyjęte z baśni a mgła londyńska zupełnie.
    Za mgłą nie przepadam, wzbudza jakiś niepokój i kojarzy mi się z bólem głowy, bo gdy opada i zaraz wychodzi słonce, moja głowa szaleje...
    Kiedyś weszliśmy na Czantorię i musieliśmy długo czekać aż mgła opadnie, bo na odległość dłoni nic nie było widać.
    Myślę, że takie własnie widoki natchnęły pisarzy do tworzenia opowieści grozy, bo zawsze albo mgła albo burza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i tu się zgodzę z Tobą Asiu, bo we mnie mgła też budzi niepokój i sprawia, ze czuję się tak jakoś nijako, ale za to gdy wyjdzie słonko, to jestem szczęśliwa :) Lubię, gdy jest ciepło i słońce, bo ja zmarzluch jestem okropny i zaraz mi zimno się robi ;)

      Usuń
    2. Mnie za to głowa boli latem gdy za długo jestem na słońcu (nawet pomimo wszelkich anty-słonecznych procedur). Na to już nic się nie poradzi. Nie nastawiam się negatywnie, bo na lato jak zwykle planuje wiele wędrówek, jednak wiem, że muszę wtedy bardzo uważać.
      Niejednokrotnie chodziłam po górach we mgle, a raczej w chmurze, bo to nie był mglisty dzień. Lubię to uczucie zatapiania się w obłok. A zdjęcia wychodzą wtedy bardzo majestatyczne.
      Mgła to zawsze wielka niewiadoma, straszono nią nas od dziecka, np. Buką z Muminków, więc jak mamy przepadać za takim zjawiskiem?
      A burza jest nagła, może przestraszyć. Choć tu już skojarzenia mam lepsze, np. z mitologią, gdzie bogowie władali piorunami, oswajając je zupełnie. Chyba to kwestia jedynie rodzaju historii oraz tego na czym się wychowamy.
      A że już jestem dorosła i wiem, że Buki nie ma ;) to czegóż ja się mam bać w tej mgle? ;) Wszelkie niepokoje są raczej związane z naszym nastawieniem, że ja w tym widzę coś romantycznego, a Ty widzisz kryminał.

      Usuń
    3. Chyba zbyt dużo thrillerów oglądam :-)
      Ale we mgle można zwyczajnie spaść w przepaść...

      Usuń
    4. Sporo oglądam i czytam mrocznych projektów, może dlatego jestem na to uodporniona. Zaznajomiona z tym? Że dopatruję się piękna w kwestiach, które przeważnie kojarzą się z czymś złym? To po prostu natura, jedyne zło jakie może czaić się we mgle, to niedobry człowiek.

      Historia pokazuje, że w czasach wojny hitlerowskiej wysłano jakiś samolot przez terytorium Szwajcarii (szczegółów nie znam [jeszcze]), który lecąc w gęstej mgle, rozwalił się o górę, której nie zauważył. Podobno do dziś szczątki wraku tkwią w skale, mam zamiar je znaleźć i poszukać więcej informacji.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Takich fotek nawet obrabiać nie trzeba, we mgle robienie zdjęć jest banalnie proste i zawsze wyjdzie efektowne. :)

      Usuń
  4. Ależ baśniowy, romantyczny wpis... błądziłam z Tobą we mgle z prawdziwą przyjemnością :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Droga Hexe!
    Piękna ta podróż we mgle w odległe świata strony, bo z Tobą:)
    Buziaczki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż to najładniejszy komplement, dziękuję ^_^

      Usuń
  6. w takiej mgle można się utopić. albo naskubać do poduszek - szkoda, że ona taka mokra, bo po przytulaniu ręcznik jest potrzebny. i gorąca herbata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Az tak mokra nie jest, bez przesady, że od razu ręcznik trzeba ;)

      Usuń
  7. Najbardziej podoba mi się lokomotywa, jest cudowna! Nie miałabym nic przeciwko podróży w czasie. Ładny post Ci się udał, pomieszanie rzeczywistości z fikcją. Podoba mi się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że trafiłam w czyiś gust, bo jak pokazują reakcje w większości mój post może przywodzić na myśl po prostu niechęć. Starałam się aby pokazać, że niepogoda nie jest zła. Widzę bardzo wiele dobrego w każdej chwili na świecie, niezależnie od czasu, pory, godziny, itd. Chciałam tylko pokazać, że zima nie wiąże nam rąk liną z depresji i smutków.

      Usuń
    2. Lubię takie powiedzenie: nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie.

      Usuń
    3. Hexe nie martw się, Twoja historia jest magiczna, tajemnicza. Zdjęcia są wyjątkowe, dużo można z nich odczytać, a ta lokomotywa jest po prostu rewelacyjna, natomiast fotki z nią przenoszą człowieka w inny świat. Wiesz, jak czytam te Twoje wpisy i oglądam zdjęcia, to tak jakbym się przenosiła w czasie, masz wyjątkowy dar, umiesz wydobyć ze wszystkiego głęboko ukryte piękno i nam tu je pokazać. Ja ogólnie nie przepadam za takim mglistym dniem, jak już pisałam, ale ta Twoja mgła jest bardziej pozytywna i kolorowa niż ta nasza ponura i szara rzeczywistość ;)

      Usuń
    4. Ja się nie martwię, ponieważ mnie nie bierze "zła pogoda". ;) Szkoda tylko, że namawianie ludzi do pozytywnego myślenia idzie w las.

      Dziękuje serdecznie za moc miłych słów. Moja mgła jest kolorowa, bo taki mam kolorowy punkt widzenia, z resztą widać to chyba po mnie ogólnie, bo ja zawsze na kolorowo chodzę ;) Od lat powtarzam, że nasze nastawienie do świata wokół - nas samych określa. Jeżeli ciągle wszystko widzimy w ponurych barwach - to tak będziemy odbierani.

      A propos smogu, raz ostatni wrócę do tego tematu; w Szwajcarii ludzie nie palą byle czym, a fatalny smog wisi, co by potwierdzało moją teorię o spalinach samochodowych jako głównym czynniku tego problemu. Szwajcaria ma bogatą sieć dróg i autostrad, a na jedną rodzinę przypadają co najmniej 2 lub 3 samochody.

      Usuń
    5. Z tym nastawieniem do życia i świata by się jak najbardziej zgadzało, ja jestem pozytywnie zakręcona i kolorowo mam w głowie, nawet kolorowo się ubieram, nie lubię tak szaro buro i ponuro. Moja koleżanka jest straszna pesymistka i wszystko widzi w czarnych kolorach, a nawet najchętniej by się na czarno ubierała. Strasznie mi jej żal, bo taka ponura jest i singielką jest cały czas.

      Zgodzę się, że spaliny z samochodów mogą mieć duży wpływ na skażenie powietrza, ale u nas najprawdopodobniej głównie przyczynia się palenie różnych toksycznych substancji i śmieci. Największe stężenie zanieczyszczenia powietrza odnotowuje się od listopada do kwietnia, czyli w okresie grzewczym. W lecie też jest smog, ale zdecydowanie mniejszy.

      Usuń
    6. Lubię czasem ubrać się na czarno, jednak częściej jestem pstrokata. Śmieję się, że muszę być widoczna na drodze :D
      I o pesymizmie też już pisałam ;)

      Moja droga, lata bycia singlem wspominam bardzo pozytywnie i gdybym nie poznała mojego męża, nie zmieniłabym się w ponuraczkę, bo to był nadzwyczaj kreatywny okres w moim życiu i to nie prawda, że wtedy nie można być szczęśliwym. Teraz raczej zamulam i w ogóle nawet towarzyska nie jestem :P

      Mój przykład jednak nie rozjaśnił Ci tej sytuacji, myślałam że to widać. Spróbuję od strony naukowej. Smog najgęstszy jest zawsze w dolinie otoczonej górami, dlatego południe Polski kumuluje ten efekt.
      Do powstawania smogu przyczynia się nie tylko palenie g@wna w naszych kominkach ale i rolnictwo, energetyka, przemysł, urbanizacja i transport drogowy. Ten ostatni jest bardzo poważnym źródłem, ale jak mówiłam, nie wolno bagatelizować żadnego z wyżej wymienionych. Możesz nie wiedzieć, ale palenie w kominku drewna, również dokłada swoje 3 grosze do tego smogu, bo ogólnie dym ma to do siebie, że zatruwa płuca.

      Źródłem smogu fotochemicznego są głównie spaliny samochodowe, które wchodzą w reakcję ze światłem słonecznym, w wyniku czego powstają trujące substancje.

      Usuń
  8. Nostalgicznie, tajemniczo, bajkowo. Mgła działa na wyobraźnię, podkreśla majestat przyrody. Zdjęcia przepiękne, a podpisy urokliwe.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  9. ^_^ Czasem mam wielką ochotę znaleźć takie właśnie miejsce, choć w Warszawie też zdarza się niezła mgła. Pałac Kultury i inne wysokie budynki wyglądają jak ucięte w połowie. Za ,,Labirynt Fauna" duży plus. :)

    :D Na szczęście tort nie był za słodki, więc zupełnie mnie już nie kusiło do dalszego szaleństwa ze słodyczami.

    To fakt, w sumie Enej niewiele zmienił w swojej muzyce od tego programu. Poza tym jakoś szczególnie nie śledziłem później ich kariery, nie mniej zauważyłem, że w którymś momencie ,,zniknęli" nieco.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Łodzi przynajmniej raz w roku jest taka mgła, że nawet korony drzew rozmywają się, takie niewyraźne. To wtedy zauroczyłam się mglistymi pogodami.
      To mój najukochańszy utwór Hunter'a :D

      To dobrze, nie męczyłeś się przy stole ;)

      No to masz już odpowiedź na zniknięcie.

      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  10. Kocham mgłę (pod warunkiem, że nie jedziemy wtedy autem, bo się stresuję). Uwielbiam wchodzić do Ciebie na bloga, chociaż przez chwilę człowiek czuje się jak w innym świecie :)

    PS: przeczytałam właśnie fakty o Tobie i mega Ci zazdroszczę tego, że nie przywiązujesz się do rzeczy! Ja jestem taka sentymentalna, że to aż przeszkadza momentami :D
    Jak idzie pisanie powieści? Powiem Ci, że z niecierpliwością na nią czekam, chociaż wiadomo jak długo trwa cały proces :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocham mgłę, pod warunkiem, że nie trzeba zaiwaniać autostradą gdzieś daleko. Wtedy mam ochotę owinąć auto lampkami choinkowymi. Szczególnie nocą.
      Cieszę się, że jeszcze potrafię poruszyć czyjeś serce w pozytywny takt. :)

      O, ktoś zauważył, że wiersz Tuwima zniknął :P
      Brak zaangażowania w rzeczy wziął się raczej z niezrozumienia tej potrzeby. Wszyscy zawsze coś kolekcjonują. Spróbowałam w czasach szkolnych zająć się czymś takim, powstały trzy klasery ze znaczkami, był zbiór pocztówek, kart do automatów telefonicznych, pamiątek z każdej wycieczki; właściwie nie wiem na co mi to było. Obecnie mam tylko potrzebne przedmioty użytku codziennego, wiem, że są do zastąpienia, jak wszystko inne zresztą. Rzeczy przecież do grobu nie zabiorę, są ważniejsze sprawy, którym należy poświęcać energię.

      Powieść już jest napisana, sprawdzona i gotowa. Wysłałam do kilku wydawnictw, niestety zaległa ponura cisza, która powoli przyzwyczaja mnie do myśli o klęsce. Szkoda, bo jestem przekonana, że wielu osobom mogłaby przynieść uciechę. Wprowadziłam tam sporo humoru.

      Usuń
  11. Przepiekne zdjęcia. Nie wiem, czy lubię mgłę, jakoś się nad tym nie zastanawiałam. Mgła z całą pewnością sprawia, że świat wygląda bardzo nastrojowo i niesamowicie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawia, że jedno i to samo miejsce, powtórnie odwiedzone w takich właśnie warunkach, nabiera nowego piękna.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  12. Należę do tych, którzy nie lubią mgły. Podróże z Alicją też mnie nie pociągały. Jednocześnie zgadzam się z Tobą, że nadmierne słońce może doprowadzić do bólu głowy, dlatego matki zawsze dbają o nakrycia dla swoich dzieci, choć nie zawsze dla siebie. Może dlatego, by wieczorem mieć wymówkę, gdy mąż zaproponuje pójście do łóżka. Ukłony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to bym nigdy nie wpadła. XD No tak, jak przedawkuję słońce, to rzeczywiście nie nadaję się do łóżka... chyba, że spać tylko XD to jak najbardziej.

      Usuń
  13. Siemka! Chyba mam spaczoną psychikę, ale mgła kojarzy mi się z niczym innym jak z "Silent hill" :D zdjęcia jak zwykle CUDOWNE. A że tak niedyskretnie zapytam, jaki idzie z "potworem", udało się znaleźć wydawcę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wysłałam tekst do kilku wydawnictw. Minęły prawie dwa miesiące i dojmująca cisza powoli wbija moją łepetynę w błoto porażki.

      Usuń
    2. Nie, nie, nie. Gdzieś czytałam, że poważne wydawnictwa odzywają się minimum po upływie 3 miesięcy. Że jeśli szybciej to podobno podejrzane :D są też opcje współfinansowania, albo całkowitego pokrycia kosztów wydania własnej książki, ale jest to mocno ryzykowna inwestycja. Na Twoim miejscu poszukałabym jeszcze kilku wydawnictw i słała aż zaakceptują dla świętego spokoju ;)

      Usuń
    3. Chyba wysyłałam do samych poważnych :P Na pewno do tych, które wydają dużo fantastyki. Wiadomo, że nie wysyła się tekstu tam, gdzie w ogóle nie wydają tego typu książek, gdzie to nawet mają zastrzeżone. Jednak do jednego wydawnictwa mimo to tekst puściłam, ale w dwa tygodnie odpowiedzieli mi, że nie są zainteresowani fantastyką.
      Mają też napisane, że czas oczekiwania wynosi max 3 miesiące i jeżeli po upływie tego czasu nie odezwą się, należy to rozumieć za brak zainteresowania. Z końcem kwietnia minie ten czas.

      Usuń
    4. Pamiętaj, że Rowling najpierw 5 wydawnictw podziękowało :D a tak szczerze to nawet gdyby się teraz nie udało, to absolutnie nie jest to porażka, poczynienie książki samo w sobie jest osiągnięciem, z którego należy być dumnym. A co jakiś czas i tak warto próbować. Wielcy nigdy nie są rozumieni w swoich czasach ;)

      Usuń
    5. Historią Rowling już mnie pocieszano, podobno w sumie, dokładnie 12 wydawnictw jej odmówiło. Będę próbowała to wydać, bo uważam, że się nadaje do czytania :P I mam pomysły na ciąg dalszy, ale muszę mieć motywację, by kontynuować tę historię. Inaczej czuję, że to nie ma sensu.
      Uzależniona od pisania... mam na komputerze jeszcze inną książkę, coś kompletnie innego niż fantastyka. Życiowa i trochę autobiograficzna. Może takie coś łatwiej jest wydać? Zaistnieć, a potem wypchnąć fantastykę...

      Usuń
    6. Myślę, że ogólnie jest ciężko wydać nieznanemu autorowi. Wydawnictwa boją się wtopienia. Ale jeśli materiał drugiej jest gotowy to również ślij, przecież nic złego stać się nie może, najwyżej poleży dalej w czeluściach kompa, czyli w sumie bez różnicy. Serio próbuj i się nie zniechęcaj. Takem mówię ja!

      Usuń
    7. Dzięki za słowa otuchy ;)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.