Rzeka Simmi - jej dziki żywioł.

"...Niech porwie Cię ta rzeka, daj się nieść daleko, daleko
Wiesz, nie ma sensu czekać tak z boku gdzieś..."


– Closterkeller "To albo to"



Pewnego dnia w miesiącu lutym w środku tygodnia, wybrałam się na niezobowiązujący spacer tam gdzie jeszcze nigdy wcześniej mnie nie poniosło. Zostawiłam rower w miejscowości Gams i przeszłam całe osiedle domów aż dotarłam do szlaku mającego prowadzić mnie do wyżej położonych dróg górskich. Nie były one jednak moim celem. Ja poszłam tylko tam zajrzeć.
   Hasengut położone na wysokości 547 m → rozdroże niepopularnych szlaków do popularnych miejscowości. Buchs ↔ Wildhaus oraz w przepiękny krajobrazowo region ↔ Voralp. Nie sądziłam, że "przeddroże" może się wydać takie fascynujące.



W daleko idących zamiarach, zaplanowałam następne samodzielne szlaki, za którymi już bardzo tęskniłam. Bardzo długo nie byłam sama w górach, więc myśli te pochłonęły mnie bez pamięci.
   Prawdziwa wolność jest wtedy, kiedy polegać musisz wyłącznie na sobie, decydujesz wyłącznie za siebie i za nikim się nie oglądasz. To stan umysłu, który dosięga nirwany za każdym razem kiedy postanawiasz usiąść z dupskiem na kamieniu i gapić się w nicość ile tylko zechcesz, (bez przejmowania się tym, że takie przystanki "bez potrzeby", nie są respektowane przez współtowarzysza).
   Po powrocie do domu od razu otworzyłam mapę i zlustrowałam wszystkie trzy możliwości. Na co padło i jak mi poszło, opowiem innym razem.



Podziwianie regulowanej rzeki, która z wolna zamieniała się w dziką i nieokrzesaną, napawało mnie wielką frenezją. Niezliczona ilość wodospadów przemieniała się w naturalne, kamienne twory, które zaszczycały mnie urokiem w bladym dniu dość chłodnej i wietrznej zimy. Wciąż jednak temperatura trzymała się okolic cyferki "0", więc przy takim intensywnym marszu pod górę, było całkiem przyjemnie.
   Trochę wyżej leżał cienki śnieg. Zastanawiałam się, czy on za następnym zakrętem nie powiększy swych rozmiarów, gdyż granica suchej drogi i tej zamarzniętej, wytyczona była jasno i nie pozostawiała złudzeń – wkraczasz w teren królowej zimy.



Z wysokiej ściany zwisały długie sople. U stóp imponująco wiła się między skałami rzeka. Dłonie już trochę mi marzły, nie byłam przygotowana do trekkingu, wszak to tylko krótki rekonesans. Mijali mnie inni spacerowicze, pan z psem albo starsza pani. Wymijała mnie też grupka czterech kobiet w wieku emerytalnym, jak najbardziej wyposażonych w potrzebne w górach przymioty. One szły dalej na cały dzień.
   Cieszyłam się, że mogłam to wszystko zobaczyć, a jeszcze bardziej radowała mnie myśl o rychłym powrocie w to miejsce. O obraniu którejś z dróg i wejściu w wysokie góry.



Wracałam z niepełną jeszcze koncepcją swojej dalszej wędrówki, którą w niedalekiej przyszłości zrealizowałam w bardzo srogich warunkach, co kusi mnie, by dodać kilka słów o tym jak poradzić sobie z dużym mrozem. To był prawdziwy test zimowych ubrań w góry. Jest to więc jakby taka zapowiedź wędrówki właściwej 😉

27 komentarzy:

  1. W górach w Polsce też są podobne klimatyczne miejsca. Mi najbardziej z tych wodospadów i ich okolic podoba się chyba wodospad Kamieńczyka. :)

    Krem z buraków to dla mnie gęsty barszcz. :D

    Na razie to pieśń przyszłości, budynek trzeba ocieplić, zrobić elewację nową, jednak kiedyś raczej trzeba będzie wprowadzić te kamery.

    Moim zdaniem chodzi o to, że w Polsce właściciele psów poczuwają się tylko za nie w czterech ścianach. Choć tak naprawdę to nie wiem czemu ludziom tak ciężko jest zebrać po piesku kupę.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam tylko Dolinę Białego i Zakopane. Nie miałam nigdy wcześniej szczęścia do współpodróżników, a później samej nigdy mnie nie ciągnęło na południe. A teraz chciałabym poznać polskie góry, kiedy nauczyłam się chodzić na dużych wysokościach.

      Tak właśnie, gęsty barszcz XD Lubię gęste zupy XD

      Nie tylko kupę. Kiedyś miałam sąsiadkę, której York ustawicznie sikał do windy, bo był tak podekscytowany, że nie donosił na dwór. To jest dopiero fetor. I oczywiście sąsiadka tego nie sprzątała.

      Usuń
  2. Bardzo ładne wodospady. Już się nie mogę doczekać relacji z Twoich wędrówek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bajeczna kraina, na samotnej wędrowce nigdy nie byłam, co najwyżej blisko i krótko. Wyobrażam sobie jednak, że może to być niesamowite przeżycie, potrzebne psychice.
    Czekam na szerszą relację z Twoich wędrówek:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psychika przede wszystkim, samotne wędrowanie działa bardzo terapeutycznie. To są zupełnie inne godziny niż te, również samotnie, spędzone we własnym domu. Tego się nie da porównać.

      Usuń
  4. trochę niżej i już okolica wypełnia się przyrodą. wysokości są dobre, do podziwiania panoramy, ale spacery, lepiej prowadzić pośród drzew. jesienią na pewno kolorów nie brakuje tym okolicom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zdeklarowana wielbicielką dużych wysokości, ale to już wiesz ;) Jesień to jest totalna magia, wtedy chętnie wędruję po lasach, to najpiękniejsza pora roku.

      Usuń
  5. nie moje klimaty roztaczasz chociaż nadzwyczaj urokliwe,zaiste.Rzeczka betonowana i nie ma bobrów z roboty drwalskiej słynące.Gdzie kraj to i obyczaje różniaste.U mnie dzicz całkowita mnie otacza wokół -a psy po chaszczach szczyją jeno.
    Wesołych ŚWIĄT dla Waćpanny no i towarzysza jakiego w wędrówkach swawolnych polecam-może bernardyna przyjaciela miłego ratownika szczerego i obrońcę niepokonanego-z Bogiem.
    szczapa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, rzeka jest regulowana i przez całą dolinę płynie w głębokim korycie. W ten sposób Szwajcarzy zabezpieczają okoliczne wioski przed wylewem. Wyżej nadal jest betonowana, ale to się w końcu kończy, pojawiają się naturalne skały i malownicze – także naturalne – wodospady, a szlak przestaje być wyjeżdżoną drogą i zamienia się w naprawdę przyjemną ścieżkę wzdłuż rwącego potoku. Dalej jest już tylko dzicz.

      Do samotnych wypraw nie potrzeba mi zwierzęcego towarzysza. Dziś już i tak rzadko podróżuję samotnie, a te chwile są wystarczająco umilone przez naturę dookoła.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Witaj Hexe.
    Lubię takie górskie rzeczki i potoki. No i znam ich dziki żywioł jak sie wkurzą.
    Pozdrawiami świątecznie i zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się wkurzą, to niekiedy przejść nawet nie pozwalają ;)

      Usuń
  7. Przyjemna wycieczka... coś mi się wydaje, że kontynuacja będzie jeszcze przyjemniejsza :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zimniejsza na pewno :P Wyobraź sobie, że te wszystkie wodospady zamarzły XD

      Usuń
  8. jak u mnie , w lasach, które mam pod ręką. Mniej może wodospadów a właściwie to żadnego nie ma a i wysokość dużo mniejsza jednak ludzi tak samo wielu i w tym widzę duże podobieństwo. Szczęśliwej świątecznej samotności.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam takie malutkie wodospadziki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ludzie niektórzy jak biorą pod swój dach zwierzęta to zupełnie nie myślą o tym, że w jakiś sposób mogą wpływać na otoczenie. Wystarczy właśnie taki piesek co windę zanieczyszcza, albo koty nie wysterylizowane, których ciągle przybywa. Smutne to moim zdaniem, bo to właśnie człowiek powinien dbać o takie sprawy.

    Jak dla mnie najważniejsze jest chyba to, by nie robić czegoś wbrew sobie. A reszta nie jest już właściwie istotna, a już szczególnie dla innych, co uważają, że Święta to tylko w domu, z rodziną itd.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Z wielką przyjemnością wybrałabym się na taką wycieczkę <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Niesamowite klimaty, super, że Twoja wędrówka się udała :) Aż miło przebywać wsród takich krajobrazów.

    OdpowiedzUsuń
  13. Podobają mi się te malutkie wodospady. I wiesz co jest fajne? Ta zima u Ciebie i biel zamiast szarości dookoła. Myślę, że całkiem ładnie by Ci wyszła książka z opisami Twoich przyrodniczo wędrówkowych zdobyczy.

    OdpowiedzUsuń
  14. przepiękne ujęcia jaram się tak bardzo że aż chce tam pojechać teraz zaraz:)

    OdpowiedzUsuń
  15. nie ma bobrów ,ale są betonowe wodospadziki-w jakim celu człowiek to uczynił przyrodzie.Helvetia zainteresowała mnie jedynie ze względu na introdukowanie Castor Fiber i koegzystencja z Homo sapiens.ukłony
    szczapa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są zaledwie początki gór i natury, jeszcze zbyt blisko miasta, by ujrzeć rzekę w prawdziwej krasie. Jest ona regulowana i przez całą dolinę płynie w głębokim korycie. W ten sposób Szwajcarzy zabezpieczają okoliczne wioski przed wylewem. Nieco wyżej gdzie weszłam, nadal jest betonowana, ale to się dalej kończy i pojawiają się naturalne skały i malownicze – także naturalne – wodospady, co widać na następnych zdjęciach. Szlak wówczas przestaje być wyjeżdżoną drogą i zamienia się w naprawdę przyjemną ścieżkę wzdłuż rwącego potoku. Dalej jest już tylko dzicz.

      Usuń
  16. To mądry naród i wie co czyni , przemawia przeze mnie zazdrość i tęsknota za wolnością nieograniczoną ,być może-zrozumie kto bezradnego w swej starczej niemocy nieboraka.ukłony
    szczapa

    OdpowiedzUsuń
  17. Aż mi się zatęskniło za kolejną wyprawą. Czas coś nowego zaplanować! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Droga Hexe!
    Piękna foto-relacja, ale najcudniejszą jest Twoja pasja.
    Podziwiam nadal i gratuluję odwagi:)
    Wiosennie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Samotne wędrówki po górach znacznie mniej srogich pamiętam sprzed kilku lat. Stan nirwany świetnie oddaje to samopoczucie, że wszystko zależy wyłącznie od Ciebie. Jestem bardzo ciekawa tej wędrówki właściwej i tych zimowych ubrań. :)

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.