Po co czytać książki?

"Wzrastałem miedzy książkami, zdobywając niewidzialnych przyjaciół na rozpadających się kartkach, którymi jeszcze dziś pachną mi dłonie."


- Carlos Ruiz Zafón "Cien wiatru"


Chyba najgorzej w życiu jest dopuścić do siebie pustkę. To taki stan wydrążenia, jak owoc bez pestki, a wciąż jeszcze wiszący na gałęzi. Mamy wtedy takie niesłuszne przeświadczenie, jakoby cały świat był jałowy. Moim zdaniem jest to następstwo znużenia się życiem.
   Ludzie różnie na to reagują. Jedni szukają sensacji u innych, drudzy zaczynają myśleć nad zmianami.

Moje dni codzienne raczej nie licują z ogólnymi normami społecznymi. Być może książki zdeprawowały mi umysł, a na pewno zmieniły mój światopogląd. Nie zajmuję się cudzym życiem, nie dręczę nikogo dlatego, że nie idzie w ślad za głównym wzorcem, na nic nie narzekam, nie marudzę, po prostu żyję swoim życiem. Nie zapatruję się w kobiety z okładek nie mam kompleksów. Nie chadzam na ploty - właściwie wszystkie plotki urywają się na mnie. Żadnego ze mnie pożytku, tu głuchy telefon zamiera.
   Z książek dowiedziałam się, że plotka nie popłaca. Że snucie intryg nie pozostaje bezkarne, że wchodzenie w brudnych butach w cudze życie, to paskudna cecha, a nadmiernym interesowaniem się cudzymi sprawami, łatwo zdobyć niechęć u innych. Nigdy nie poddawałam się takim rozrywkom. A pozostali? Gdzie się uczyli kunsztu postępku?
   Ogólnie w dobrym wychowaniu rodzice mięli ze mną łatwo, bo samodzielnie chłonęłam dobro z dobrych źródeł.

Apetyt na książki stał się niemal moją fizyczną rządzą. Książki zmieniały mnie intelektualnie, uczyły właściwej postawy człowieka dociekliwego i ciekawego życia. Wyrobiły we mnie świadomość, że podróż jest doskonałym sposobem na naukę.
    I ludzie jeszcze. Bycie otwartym na świat i na ludzi.

Za to wzorce pośród większości, nauczyły mnie sceptycyzmu i pogardy. Czasami nawet włącza mi się zaawansowana mizantropia, ale na szczęście tylko na chwilę w naprawdę rzadkich sytuacjach. Są takie kwestie, które mnie odsuwają od społeczeństwa.
   Lubię jednak dowiadywać się o sensie pewnych zachowań czy tradycji. Nie zamierzam przez to wdrażać w swoje życie zmian, po prostu jestem ciekawa innego poglądu, nie krytykuję, nie oceniam. Z własnej woli wyparłam tradycjonalność, uznając, że jest mi to absolutnie niepotrzebne.
   Stałam się nihilistką, co w jedynej definicji jaką akceptuję, oznacza postawę odrzucającą wszelkie obowiązujące normy tradycyjne w życiu społecznym; absolutny sceptycyzm względem praktykowania danych tradycji. Jest to nurt społeczny z drugiej połowy XIX wieku, nieuznający tradycji i obyczajów, a więc żaden tam mój wymysł.

To prawda, że moje życie zostało wytrącone ze stałego toru, oraz że w tym nader osobliwym okresie, o starych zwyczajach niemal ze szczętem zapomniałam, lecz zastąpiły je nowe. Ponieważ ogólnie twierdzę, że ludzie się nie zmieniają, a jedynie ich nawyki (i postępowanie), tak ja w gruncie rzeczy również się nie zmieniłam. Oddaliłam tylko od siebie pewne wzorce.
   Nadal mam kreatywny życiorys, choć nieco przysnął na niektórych płaszczyznach, to prawda, przyznaję się. Nie przestałam być tą samą wiedźmą podróżującą w poszukiwaniu Raju. Jestem poukładana, przywołuję spokój na zawołanie i dalej pochłaniam książki, wyciągając z nich potrzebne konkluzje.
   Morał z moich obserwacji wynika taki, że ludzie wciąż za mało czytają.

Jest taka firma w Stanach, która za obowiązek pracowników uznaje czytanie jednej książki w tygodniu, co ma na celu rozwijanie intelektualne, wyuczenie bogatej mowy, ładnego słownictwa, krótko mówiąc - myślenia i elokwencji. Nie mylić proszę z paplaniem trzy po trzy, bo wychodzę z założenia, że jeżeli nie ma się wiedzy w jakimś temacie, to głosu się po prostu nie zabiera (to coś jak "nie wiem ale się wypowiem").
   Bycie rozmownym, a bycie słowo-produktorem jest jak bycie pisarzem albo grafomanem.

Chyba najgorzej w życiu jest dopuścić do siebie pustkę. To taki stan wydrążenia, jak owoc bez pestki, a wciąż jeszcze wiszący na gałęzi. Jednak świat nie jest jałowy, a życie jest bardzo pięknym, cudownym zjawiskiem. Mogę też powiedzieć, że jest drogą.
   Nie doszukujcie się sensacji w moim życiu, bo ich nie znajdziecie. Nie szukajcie też u mnie remedium na szczęście, bo każdy ma inne. Moje życie mnie uszczęśliwia. Mogę Wam opowiedzieć jak do tego doszłam, mogę dla Was napisać swoją historię, ale nigdy to nie będzie wzorem dla wciąż poszukujących szczęścia, bo każdy ma inną drogę, którą musi przejść w swoich butach.

Mam tylko jedną radę i wydaje mi się, że jest ona jedyna słuszna. Nie próbujcie nikogo naśladować. Nie róbcie czegoś, bo tak robi większość. Znajdźcie swoją własną melodię, bo do cudzej Wasza dusza nigdy nie zaśpiewa.

Zainteresowanych wpływem czytelnictwa na wychowanie, zapraszam na stromę pewnej blogerki, która umieściła bardzo ciekawy artykuł: KLIK. Przedstawiła interesujące badanie odnośnie ludzi czytających książki i tych, wolących telewizję. Co z tego wniknęło? Zapraszam 😊

41 komentarzy:

  1. Patrz, mam podobnie z tą mizantropią... Po prostu czasem do mnie dociera, że niektórzy bywają strasznie tępi. Czasem się zastanawiam czy może jest na odwrót i to ja jestem takim debilem. Przechodzi mi, jak czytam kogoś, lub rozmawiam z kimś kto ma podobne zdanie.

    Przy okazji się pochwalę sukcesem - w końcu napisałem opowiadanie, które chce ktoś opublikować i wyjdzie na papierze. Ale na razie ciii. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu są ludzie, z którymi nie da się normalnie konwersować i tyle. Nie należy się tym przejmować ani brać zanadto do siebie tego fiaska z dziwnej dyskusji.

      Moje najszczersze gratulacje :) Ja wciąż czekam, minął miesiąc od kiedy wysłałam swoje opowiadanie do kilku wydawnictw.

      Usuń
  2. Jak to dobrze trafic do kogoś kto bez książek nie wyobraża sobie zycia.
    Ja też bardzo dużo czytam i zawsze czytałam. Od paru lat też piszę.
    A Tobie życzę powodzenia w planach pisarskich i wydawniczych.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odpoczywam przy czytaniu, odpoczywam przy pisaniu, pragnę pracować przy pisaniu, w skrócie - jeżeli wszystko się powiedzie - zostanę naczelnym pracoholików.
      Dziękuję serdecznie i pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  3. i pisać i czytać trzeba sobą, bo inaczej wartości w tym nie będzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytać sobą? Na pewno swoimi oczami, ale nie koniecznie przez swój pryzmat. Ale pisać sobą, to już koniecznie.

      Usuń
  4. Ja nie rozumiem ludzi, którzy mogą żyć bez czytania. Filmy oglądam, wiadomości w mediach także, ale nie wyobrażam sobie dnia bez przeczytania choćby kliku stron książki, a czasem czytam dwie lub trzy i w każdej znajduje coś innego.
    Literatura zapełnić może każdą pustkę :-)
    Dzięki za polecenie mojej notki:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Literatura zapełnić może każdą pustkę" żebyś Ty wiedziała jak głęboko we mnie tym zdaniem trafiłaś...
      Od lat książki stanowią mój drugi, alternatywny świat, do którego odchodzę prosto do najmilszych chwil.
      :)

      Usuń
  5. Ja mam podobnie i tak trzymać. Teraz wyjeżdżam, a na drogę również biorę ze sobą lekturę na kindle'u. Przepraszam, że nie będę przez jakiś czas zaglądać, komentować lub odpowiadać na komentarze. Wrócę, to nadrobię. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze na drogę zabieram jakąś książkę albo więcej. To jest nieodzowna część mnie.
      Należy się! Nic nie przepraszaj, przerwa techniczna jest potrzebna każdemu. Bezpiecznej podróży w obie strony i odpoczywaj spokojnie :)

      Usuń
    2. Ale zaplanowałam kilka wpisów i będą się publikowały same. Tak, że zachęcam do odwiedzania bloga cały czas :)

      Usuń
  6. Zabawne, że akurat dzisiaj natrafiłam na Twój wpis, bo właśnie dziś jest rocznica urodzin Marqueza i tak mnie wzięło na przemyślenia - jak bardzo jego książki na mnie wpłynęły. Nie tylko na mnie jako na czytelnika, ale też na mnie jako człowieka. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest kilka takich książek, które miały ogromny wpływ na mnie, moją osobowość. Mogłabym napisać o tym drugą notatkę, bo podanie samych tytułów, nie wskaże czym dokładnie mi się przysłużyły. Jak tak o tym myślę, gdybym nie sięgnęła po nie akurat w tamtym momencie życia, mogłyby nie znaczyć wcale tak wiele.

      Usuń
  7. Mnie dziś naszła taka myśl, że od jakiegoś czasu popadłem chyba w jakąś rutynę czy coś podobnego. Dni zlepiają mi się w jeden ciąg, niby robię coś pożytecznego na różnych polach, a potem jak o tym staram się myśleć, w głowie mam czarną plamę. Muszę sobie chyba parę rzeczy przemyśleć.

    Też lubię czytać, co widać w jakiejś mierze po moim blogu. :) A wszystko zawdzięczam mojej śp. Babci, która nauczyła mnie liter dość wcześnie, dzięki temu już mniej więcej w przedszkolu dawałem radę z książeczkami, gdzie było średnio dużo tekstu. Potem były niestety lektury szkolne, które nie za bardzo na mnie działały. Dopiero po liceum tak naprawdę zacząłem czytać to, na co miałem ochotę, co mogło przynieść mi odpowiedzi na pytania czy po prostu dawkę wiedzy.

    Jeśli będę pamiętał o tej książce to postaram się napisać parę słów.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za dużo tego myślenia w tym całym myśleniu ;) zauważyłeś to? Może czas odetchnąć, zrobić sobie przerwę na chwilę od wszelakiej codzienności, pójść gdzieś, pojechać, zobaczyć więcej? Taki reset dla ducha?
      Z autopsji wiem, że po takim czymś, wszystko układa się z wielką łatwością.

      Też dosyć wcześnie nauczyłam się czytać, a to za sprawą mojej mamy. I natychmiast zapałałam wielką miłością do liter, chciałam nauczyć się pisać, czytać dużo sprawniej i w efekcie w przedszkolu byłam jedną z kilku dzieciaków na całą placówkę, które umiały czytać i pisać jakby się z piórem w ręce urodziły (celowo wspomniałam, że byłam jedną z kilku, bo nie uważam się wcale za jakiś ewenement). A reszta dopiero się tego uczyła. W podstawówce moją ulubioną grą planszową była Krzyżówka i Koło Fortuny. Takie to miałam zabawki ;)
      Zapowiadałam się na jakąś mądrą i uczoną, a taka wiedźma bez żadnego doktoratu jestem. Pozory mylą ;P

      Usuń
  8. Kochana... czytam mnóstwo... A Twojego bloga stałam się wielką fanką właśnie za to zdanie:
    Chyba najgorzej w życiu jest dopuścić do siebie pustkę. To taki stan wydrążenia, jak owoc bez pestki, a wciąż jeszcze wiszący na gałęzi :-)) Pięknie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie i mam nadzieję, że w przyszłości nie zawiodę Cię swoimi wpisami :)

      Usuń
  9. Telewizji nie oglądam :)!!! Czytać uwielbiam, choć teraz robię to z doskoku... jak panny nie są zbyt absorbujące :). Choć coraz łatwiej jest pod tym względem :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie. I gazet nie czytam, a to dlatego, że jedyna jaką lubię, kosztuje majątek. Znasz "Charaktery"? To jedyne czasopismo jakie mnie kręciło w kiosku poza książkami -_-' I zostałam z książkami. I tak mi dobrze XD
      A panny jak Ci wyrosną i dom opuszczą, to będziesz narzekać, że nie masz co robić z wolnym czasem, zobaczysz :P

      Usuń
  10. Kiedyś nie cierpiałam książek. Jakoś tak mnie do siebie nie przyciągały. Z czasem się to zmieniło i stałam się prawdziwym molem książkowym. Teraz z braku czasu przestałam czytać i strasznie źle się z tym czuję ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś miałam mały problem z książkami, bo leżały w domu interesujące tytuły, a nie mogłam po nie sięgać, bo trzeba było lektury nadganiać, a nie wszystkie były szczególnie interesujące. Problem był taki, że od hasła nauczycielki "zacznijcie czytać to czy tamto", do lekcji, w której zaczynaliśmy przerabiać dane dzieło, było za mało czasu. Miałam wrażenie, że nauczycielka zapomina, że poza polskim, są jeszcze inne, równie absorbujące przedmioty i zawsze musiałam wybierać - praca domowa z matmy, czy kilka rozdziałów lektury?
      W ten sposób wielu nawet bardzo ciekawych książek szkolnych, nigdy nie dokończyłam czytać, bo ledwie skończyliśmy omawiać jedną, już musiałam zacząć czytać drugą. Teraz nadrabiam ;)

      Usuń
  11. Witaj Hexe.
    Uwielbiam czytać książki i mam ich wiele w domu. Dom bez książek, to dom zimny, bez duszy, jakiś taki jałowy.
    Pytać, po co czytać ksiąki, to tak, jakby zapytać po co jeść.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą w stu procentach. Nawet kwiatków może nie być, ale książki stać muszą! Dom ma wtedy inny, przyjemniejszy zapach nawet.
      Dla mnie jest to oczywiste i na zdrowy rozum człowieka bym o to nie pytała, ale spotkałam się z takimi ludźmi, którzy nie tylko nie mają czasu, ale nawet nie chcą czytać. Nie potrafią skupić się na lekturze. Nie wyobrażam sobie tego nawet...
      Zauważyłam, że mentalność ludzka jest zupełnie inna u osób czytających i nieczytających. Polecony przeze mnie link z artykułem to potwierdza.

      Usuń
    2. Fajnie, że myślimy poobnie. Dla odmiany zapraszam do siebie...
      Michał

      Usuń
  12. Pięknie to wszystko napisałaś. Życie to droga, którą każdy musi przejść, a to jak będzie ona wyglądała zależy od nas samych. Wielu ludzi chce zakładać buty innych i naśladować. Wielu też osądza i ocenia pomimo iż kroczą swoją ścieżką zupełnie różną. To co mnie spotkało, czego ja doświadczyłam na swojej drodze było trudną lekcją, ale wiedza którą dzięki temu otrzymałam jest bezcenna. Nie potępiam, nie generalizuję, staram się każdego człowieka traktować indywidualnie. Niestety takich osób jak Ty Hexe jest bardzo mało, ludzie ogólnie interesują się bardziej czyimś życiem niż swoim i w czyimś oku drzazgę widzą, a w swoim belki nie zauważą.

    Bardzo lubię czytać książki. Lata wstecz pochłaniałam je w dużych ilościach, ale ostatnio zawładnęła mną totalna dezorganizacja. Niby nic takiego nie robię, a ciągle mi brakuje czasu. Czytanie książek rozwija wyobraźnię, słownictwo, intelekt, to taki lek na całe zło. Dzięki czytaniu i to nie tylko książek, ale i blogów moje pisarstwo ciągle się rozwija. Kiedyś ciężko mi było sklecić jakieś proste sensowne zdanie, a teraz idzie mi to całkiem znośnie :)
    Bardzo chciałabym napisać książkę, nawet już coś zakiełkowało, ale jestem zielona w tym i kompletnie nie wiem jak się za to zabrać.

    Hexe jesteś mądrą i wrażliwą kobietą, życzę Ci samych sukcesów w życiu i by Twoja droga była tą właściwą prowadzącą Cię ku szczęściu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co napisałaś, mogłabym swobodnie dopisać do tej notki jako puentę. Nie mam nic do dodania.

      Jeżeli czujesz, że pisarstwo byłoby dobrą drogą dla Ciebie, polecam Ci poszukać w internecie informacji o tym jak się do tego zabrać. Poczytaj też sobie na stronach wydawców warunki przysyłania propozycji wydawniczych. Możesz Cię to zaskoczyć, ale gdybym sama to zrobiła wcześniej, uniknęłabym kilku gaf technicznych samego maszynopisu. To są drobiażdżki, ale bardzo ważne i nic trudnego, więc się nie bój ;)
      Poczytaj, nabierz więcej chęci i po prostu pisz. :)

      Dziękuję Ci, wlewasz w moją duszę mnóstwo słodyczy. Przyłapałam się nawet na tym, że czekam na Twoje komentarze ^_^
      Szkoda, że nie mieszkamy bliżej siebie, bo normalnie bym Ci dziś za ten wpis sernik zawiozła, właśnie upiekłam. :))

      Usuń
  13. Dziękuję Ci Hexe za ciepłe słowa jest mi bardzo miło je czytać :) Hmm ... sernik powiadasz? Kusisz moja Droga ;) A tak poważnie, to faktycznie szkoda, że nie mieszkamy bliżej siebie, bo mogłybyśmy te nasze blogowe konwersacje zamienić na takie realne face to face :) A wiesz, że ja też zaglądam kilka razy dziennie na Twojego bloga, by sprawdzić, czy odpisałaś na moje komentarze? Cieszę się, że trafiłyśmy na siebie, bo ciężko jest znaleźć w tym tłumie takie wartościowe osoby, zwłaszcza na internecie, ale dobra, koniec tego lizusostwa ;)

    Bardzo Ci dziękuję za wskazówki w sprawie pisania książki, poczytam, poszperam, a gdybyś natrafiła na jakąś fajną stronę godną polecenia, to poproszę o linka, Ty masz duże doświadczenie w tym co robisz, a ja jestem dopiero w powijakach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę bardzo lubię długie konkretne wpisy. Owszem, zwyczajna wymiana uprzejmości też jest mile widziana, bo cieszę się zawsze ilekroć moje starania dotrą gdzie dalej, jednak dyskusja to dyskusja ;)
      I popatrz, tyle kilometrów nas dzieli, a jednak można sobie pokonwersować zupełnie na spokojnie. Pisanie ma jeden taki złośliwy plus - jest czas na zebranie myśli, przeanalizowanie kwestii i ładne ubranie tego w słowa. ;P

      W zasadzie też jestem jeszcze w powijakach. Miesiąc temu rozpoczęłam tą przygodę i jak dotąd nie otrzymałam jeszcze pozytywnej odpowiedzi i zaczyna mi się załączać czarnowidztwo :P Każda firma prosi zawsze o czas, że minimum 3 miesiące się czeka na taką odpowiedź, ale ja w końcu zacznę paznokcie obgryzać z niedoczekania i zdenerwowania -_-

      Usuń
  14. Ja również jestem fanką książek :) Miałam okresy w swoim życiu, że chłonęłam je masowo, ale ostatnio wystarcza mi jedynie czasu na dwie, może trzy miesięcznie. Nie uważam, żeby to był zły wynik. Codziennie staram się czytać po trochę. Książka zawsze dobra z rana, podczas kawy i przed snem - to takie moje stałe pory :) Generalnie nie wyobrażam sobie nie czytać! Chyba zanudziłabym się na śmierć, gdybym miała zrezygnować z zanurzania się w innym świecie, bo tym dla mnie są książki. I pisanie zarazem, bo pracuję też nad własnym opowiadaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś byłam zdolna czytać jedną na tydzień, ale życie mam teraz inne, samo się nie wypierze, samo nie posprząta. Właściwie od rana pochłaniają mnie obowiązki dnia, a po południu to różnie bywa, wszak nie jestem już sama. Singielka może czytać bardzo dużo, a żona może czytać. ;P ;)
      Ja zawsze lubiłam czytać popołudniami i obowiązkowo do poduszki. A kiedy pisałam własną powieść, nawet mniej czasu czytałam, bo musiałam najpierw zapisać swoje pomysły. To jest praca 24 na dobę.

      Usuń
  15. Ja w ogóle nie rozumiem jak można nie czytać książek. Rozumiem że nie każda książka będzie się podobać każdemu, ale jest taki wybór że absolutnie każdy znajdzie coś dla siebie. Mi jest źle jak przez dłuższy okres czasu, nie mam czasu na jakąś książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Także nie rozumiem i znam głód czytania. Mnóstwo spotkałam osób, które nie czytają niczego. A najgorzej jest chyba mieć nieczytającego chłopaka. To bardzo stary epizod, ale wyobraź sobie takie nieporozumienia jak wakacje i książki. Ja nie rozumiałam, że on nie lubi czytać, a on się śmiał, że zamiast odpoczywać, ja czytam. No bez sensu, prawda? ;P

      Usuń
  16. Genialny tekst. Czytam i uważam, że wiele się z tego uczę. Również nie bawię się w ploteczki, nie wchodzę na siłę do czyjegoś życia, nie oceniam. Mogę poradzić, kiedy znam czyjąś historię, ale nie pouczam. Każdy ma swoją drogę, każdy musi ją przejść sam. Nie ma czegoś takiego jak dokładny schemat życia. Jeden żyje tak, a drugi zupełnie inaczej. Najważniejsze, aby cieszyć się drogą, doceniać, doświadczać, uczyć się i dzielić. Uwielbiam czytać, uwielbiam zatapiać się w treść i się uczyć tego, czego akurat potrzebuję, albo będę potrzebowała. Nie jestem osobą, która szybko pochłania książki, czytam wolno i dokładnie. No nie umie szybko i dokładnie. hehe Pozdrawiam kochana. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam nic do dodania, dziękuję za komentarz i pozdrawiam wiosennie :)

      Usuń
  17. Żyć bez książek? To jak bez tlenu, ududsiłabym się. A jaka rozkoszą byłoby dnie spędzać na Cmentarzu Zapomnianych Książek, aż żal serce ściska,że mogłabym ocalic tylko jedną, jedyną...
    Pozdrawiam Hexe, miło mi u Ciebie być

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla osób, które nie wyobrażają sobie życia bez książek, moje pytanie wydało się zapewne retoryczne.
      Cieszę się, że zrobiłam dobre wrażenie :)

      Usuń
  18. Nie czytać znaczy nie żyć.
    Albo żyć połowicznie.
    W każdy razie nie umiem sobie
    nawet wyobrazić życia bez książek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie. Pozostaje powiedzieć, że kto czyta - żyje dwa razy ;D

      Usuń
  19. Z książek dowiedziałam się większości tego, co wzbogaciło moje życie. To one sprawiają, że nie czuję się samotnie, nawet kiedy zasypiam sama w łóżku. Nauczyłam się wybierać takie, które są najlepsze dla mnie w danym momencie. Służą one czasem uczeniu się, czasem odpoczynkowi i odprężeniu. Bez książek jest jałowo i bez sensu. Spotkania z książkami i innymi formami twórczości zawsze pomagają rozszerzać horyzonty w głowie i we wszystkich dziedzinach. I dostrzec to, czego do tej pory się nie widziało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam nic do dodania, ujęłaś to wszystko co mam na myśli, w konkretnej pigułce.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.