Dieta wg Hexe cz. 2

Część PIERWSZA tutaj.

𝖕o opublikowaniu tekstu o diecie Intermittent Fasting, zaczęły pojawiać się komentarze na temat odchudzania, mimo iż nie to było motywem, ale dieta bezsprzecznie kojarzy się z gubieniem tłuszczu. Ja rozpoczęłam dietę postną z przyczyn zdrowotnych, szukałam też po prostu czegoś dla siebie. Wcześniej zdarzało mi się eksperymentować z różnymi modelami odżywiania, aż wreszcie trafiłam na to, co już najprawdopodobniej zostanie ze mną do końca.
   Nie opowiadam o odchudzaniu, może błędem było zamieszczanie zdjęć sylwetki, które pewnikiem naprowadziły większość z Was w sferę wyglądu. Miałam na myśli dowód na to, iż od niejedzenia śniadań i niejedzenia co 3h się nie tyje - jak to ostrzegają dietetycy. 😉
   Moim zadaniem było zaznajomić Was z dietą bardzo kontrowersyjną jak na dzisiejsze czasy i mało popularną, a więc nie całkiem nieznaną.
   Obiecałam coś jeszcze o Intermittent Fasting. Pod poprzednim postem ukazały się także wpisy motywujące mnie do napisania ciągu dalszego, więc oto jest artykuł zamykający ten temat.


Żyjemy w świecie, w którym mamy ogromny wybór żywności. Do tego dochodzą liczne kulinarne mody, co wprawiło wysoki procent z nas w zaburzenia pokarmowe. Coś, co kiedyś było zupełnie dla nas naturalne, dziś stanowi nieprawdopodobną zagadkę - jak i co jeść?
   Ustawicznie wmawia się nam, że właściwa dieta to taka, podczas której nie czujemy głodu nigdy. Jemy co określoną liczbę godzin, wozimy z sobą lunchbox'y i nie pozwalamy sobie na ten dyskomfort - głód - który jednak nie jest naszym wrogim i nigdy nim nie był.
   Czy wiecie, że istnieje szereg teorii wiążących permanentny brak głodu z powszechnością występowania wielu cywilizacyjnych chorób?

To o czym konkretnie obiecałam opowiedzieć:

Modele żywieniowe IF.


1. LEAN GAINS


16h postu - 8h tzw. okno żywieniowe.

Np.: śniadanie o 12, obiad o 16, kolacja o 19. Trzy posiłki i najadamy się do syta.
Leangains jest dobrze zaprojektowana pod kątem nawet kulturystyki, fitnessu i sportów siłowych. Bardzo długo stosowałam właśnie Leangains, było mi tak najwygodniej. Treningi robiłam zawsze od rana.

2. MODEL DNI PRZEMIENNYCH

24-godzinne, naprzemienne okresy postu.
Ten system aktywuje gen, który wspomaga proces utraty wagi poprzez zahamowanie magazynowania tłuszczu i przyspieszenie jego metabolizmu.
Nie polecałabym ćwiczącym ani pracującym fizycznie.

3. DIETA WOJOWNIKA


20h postu i 4-godzinne okno żywieniowe.

Dwa posiłki. Przy tym sposobie odżywiania zostaje zwiększona wydajność pracy współczulnego systemu nerwowego, którego praca może być pomocna podczas stymulowania procesu lipolizy i zwiększania tempa przemian metabolicznych.
   Okno żywieniowe ma za zadanie aktywować współczulny system nerwowy, którego praca pomoże zwiększyć absorpcję glukozy i wspomaga regenerację.
   Jest to moja ulubiona metoda żywieniowa, z tym że lekko oszukana, bo wydłużyłam czas okna żywieniowego do 5 godzin (czasami do 6, to zależy). Jadam późno.


Każdy z punktów zakłada, iż trening ⇉jeśli jesteś osobą aktywną fizycznie⇇ będzie wykonany rano na czczo, choć to nie jest mega obowiązek, który niczym wyrocznia - jeśli się nie dostosujesz - surowo Cię ukarze.
   Trening jest dla ludzi, a nie człowiek dla treningu. Oczywistym jest, że jeżeli chodzisz do pracy od rana, nie zerwiesz się z łóżka o 4 na pełnowymiarowy trening.



Poszczenie okiem naukowca:

Podczas okien żywieniowych ludzkie ciało wykorzystuje insulinę. Podczas postu zaś, poziom glukozy bardzo spada, co obniża wydzielanie insuliny.
   Wynik - nasze ciało, wykorzystuje zmagazynowany tłuszcz jako paliwo.

Ponadto post działa ochronnie na neurony. Jeżeli pościmy przez 10 do 16 godzin na dobę to nasz organizm musi pobierać energię ze zgromadzonych zapasów, przez co do krwi uwalniane są kwasy tłuszczowe zwane ketonami. Pomagają one chronić pamięćzdolność nauki i spowalniają zmiany chorobowe w mózgu. Co więcej post pobudza w mózgu komórki macierzyste, które mózg jest w stanie przekształcić w neurony.
   W dodatku ma szansę myśleć znacznie dłużej biorąc pod uwagę fakt, iż post wydłuża życie.



Wątpliwości:

Zapewne myślicie, że ograniczanie się do kilku zaledwie godzin spożywanych kalorii, doprowadzi w końcu do epizodów niekontrolowanego objadania się. Niekoniecznie. U osób, które wprowadzają w życie zasady IF, zaobserwowano zmniejszenie epizodów emocjonalnego objadania się i zwiększenie kontroli nad spożywanymi posiłkami.



Hormony:

Wg badań, zastosowanie diety IF prowadzi do wzrostu poziomu hormonu wzrostu. Co to oznacza w praktyce?
   Hormon wzrostu odpowiada za ilość tłuszczu trzewnego. Im niższy jego poziom, tym większa tendencja do odkładania się tłuszczu, w szczególności w okolicach brzucha.
   Co więcej: hormon wzrostu pomaga budować masę mięśniową (jeśli trenujemy). A skoro podnosi się poziom hormonu wzrostu, to podnosi się jednocześnie libido.

Katabolizm mięśni jest ograniczony przez zmiany hormonalne towarzyszące poszczeniu, dlatego nie należy się obawiać, że osoba robiąca rzeźbę, na tej diecie zamieni się w śledzia.



Plotki i mity:

Kiedy poszukacie sobie artykułów o IF, znajdziecie takie informacje jak "dieta, na której można jeść wszystko", albo "jedz do syta i chudnij" i inne tego typu pierdoły. Otóż to nie do końca tak, że możemy objadać się pizzą na umór i to nam nie zaszkodzi. Przede wszystkim, nie róbmy z siebie śmietnika.
   Nadal wielu dietetyków, trenerów personalnych oraz specjalistów od żywienia nie poleca IF swoim podopiecznym, rozpisując im uparcie 5-posiłkową dietę.
   Wspierając się artykułem trenerki i dietetyczki, Pauliny Witczak, dodam jeszcze, że przy 5-posiłkowych dietach, często pojawia się problem powodujący zbyt duży wyrzut insuliny. Wtedy zahamowane jest spalanie tkanki tłuszczowej, a zanim insulina zdąży spaść, my bombardujemy się już kolejnym posiłkiem.
   Dlatego jedząc często, a mało, nie każdy ma szanse na polepszenie zdrowia czy poprawę sylwetki i przy tym zwyczajowo obarcza winą genetykę lub jakieś choroby, które choć faktycznie mogą mieć wpływ na gromadzenie się tkanki tłuszczowej → nie są wyrocznią ↔ i o tym należy pamiętać.
   Ponadto, podczas okresowych postów, prawidłowo zaczniemy reagować na grelinę – tzw. „hormon głodu”. Brak wrażliwości na ten hormon jest jedną z głównych przyczyn przejadania się.
   - to są także napady na lodówkę i zachcianki.



Ciekawostki:

📍  Dieta IF prowadzi do zmniejszenia stanów zapalnych w organizmie – oczywiście jeżeli w oknie żywieniowym nie pojawia się zbyt często kebab na przemian z pizzą.

📍📍 Post poprawia zdolność koncentracji, pamięć oraz umiejętności poznawcze. Komórki naszego ciała są w lekkim stresie wywołanym brakiem dostarczanego pokarmu i koniecznością pobierania energii z własnych rezerw. W skutek tego zjawiska, komórki zaczynają reagować adaptacyjnie na stres poprzez zwiększenie zdolności radzenia sobie z nim i to zjawisko może być przyczyną lepszego opierania się chorobom.

 📍📍📍 Autor diety Leangains, Martin Berkhan, stwierdza, że ta dieta „jest dla ludzi, którzy trenują siłowo i chcą być tak silni i szczupli, jak to tylko możliwe” oraz którzy chcą, cytuję, „dobrze wyglądać nago”.
   Traktuję jego wypowiedź z przymrożeniem oka 😉 nie popadajmy w "kult ciała".



Dla osób trenujących:

Po treningu nie musimy od razu rzucać się na jedzenie.
   Bezpośrednio po wysiłku organizm zajęty jest usuwaniem powstałych podczas treningu metabolitów. Krew koncentruje się w mięśniach, zamiast skupiać się na ukrwieniu przewodu pokarmowego i trawieniu.
   15 minut po treningu można spożyć coś w formie płynnej. Mogą to być aminokwasy (BCAA) jeśli chcemy jeszcze trochę podtrzymać działanie GH (hormonu wzrostu) w naszym organizmie. Jeśli zależy nam na szybkim podbiciu węglowodanów i insuliny: może być to koktajl z izolatu białkowego i np. bananów.



Jak zacząć?

Na IF nie przechodzi się z dnia na dzień! Ustalamy docelowo, o której chcemy jadać pierwszy posiłek i stopniowo dzień po dniu, przesuwamy porę śniadaniową o godzinę, aż dotrzemy do celu. Należy przyzwyczajać się powoli.
   ✅ Największym posiłkiem powinien być ten pierwszy. U mnie to zwyczajowo czekoladowy omlet z kopcem owoców na wierzchu.
   ✅ Drugi posiłek może być nieco lżejszy, ale to wszystko jest uzależnione od naszych prywatnych zapotrzebowań. U mnie to jest zazwyczaj warzywna, gęsta zupka.
   ✅ W ostatnim posiłku trzeba zjeść przede wszystkim białko (wolno się wchłania). Nie należy jednak rezygnować z węglowodanów, gdyż wpływają korzystnie na sen. Moja kolacja wygląda jak drugie danie obiadowe.

Akapit dla Rose (odpowiadam na komentarz dotyczący gnijącego jedzenia podczas snu)
Wraz z rozwojem nauki udało się odkryć, że kolacja wpływa na aktywność hormonów odpowiedzialnych za energię. Ponad to węglowodany w posiłku przed snem są szybciej trawione, uspokajają organizm i zapewniają dobry sen. Bardzo często opuszczanie kolacji sprawia, iż człowiek budzi się rano rozdrażniony i niewyspany. Ale jest jedna zasada - to ma być posiłek, który nie powoduje bólu brzucha i wzdęć, które to właśnie ambitnie utrudniają zasypianie.



Ważne:

Zdecydowanie Intermittent Fasting nie jest dla ludzi z poważnymi zaburzeniami odżywiania typu: anoreksja czy bulimia. Nie nadaje się też dla cukrzyków przyjmujących insulinę, kobiet w ciąży oraz osób niepełnoletnich.
   Każdy z nas jest inny, każdy ma inne predyspozycje genetyczne, inaczej żyje, inaczej pracuje. Gdyby ułożenie jadłospisu było proste [i takie samo dla każdego], dietetycy poszliby już dawno z torbami. Dlatego proszę nie brać tej metody za lepszą od tradycyjnej, bo wcale tego nie sugeruję. Jedyne, co chcę pokazać, to że nie ma jednej, najlepszej zasady żywieniowej dla człowieka.
   Dieta ma na celu odżywić nasz organizm. Jemy aby żyć, nie odwrotnie. Moim celem jest pokazanie również tego, że istnieje jedna tylko złota reguła, lepszej nie znam - regularność spożywania zdrowych posiłków, zaś liczba posiłków, czas między nimi, są sprawą indywidualną.



Moje prywatne odczucia:

📌 Jestem na IF od początku roku 2017. Moje okno żywieniowe zaczyna się o 16, kończy o 21, a składa się z trzech posiłków. Nie stosuję aminokwasów rozgałęzionych BCAA, lecz trenuję na czczo. Po treningu wypijam izolat białek.

📌 Bardzo szybko mój organizm uznał, iż jedzenie w wyznaczonych mu godzinach (mimo iż późnych) jest jak najbardziej OK i sam zaczął domagać się posiłków tylko w okolicy "pór karmienia".
   Byłam zaskoczona, że tak szybko przestawiłam się na dietę IF chociaż obawiałam się tego - znając wcześniejsze reakcje ciała na głód - który teraz mam całkowicie w ryzach.
   Najadam się do syta, ale wcale nie są to jakieś szczególnie ogromne ilości. Dieta ta sprawiła, iż nie objadam się do bólu (co kiedyś zdarzało mi się nagminnie), bo lubię zjeść. Lubię się najeść, a dziubanie dawniej tych pięciu posiłków sprawiało, że nie odczuwałam satysfakcji.

📌 Po pierwszych kliku tygodniach stosowania IF jedną z odczuwalnych różnic było to, iż przestało mnie tak ciągnąć do słodyczy, z czym - przyznaję - miałam duży problem.

📌 Byłam zmęczona koniecznością jedzenia częstych, upierdliwych posiłków, przygotowywania tego wszystkiego i noszenia ze sobą pudełek. Wreszcie wrzuciłam na luz.

📌 Jem nadal to, co lubię, ale wybieram produkty, które mi w żaden sposób nie szkodzą. Wiadomym jest, że unikam także tych rzeczy, które w pewnym stopniu mnie alergizują.
   Oczywiście wyjątek stanowią wizyty rodzinne, gdzie nie wybrzydzam i jem to, co wszyscy. (czasami marudzę, jak obiad wypada "za wcześnie" 😜) W kwestii słodyczy - stałam się wybredna. I dobrze 😉

📌 Zlikwidowałam wszystkie swoje dolegliwości brzuszne, czuję się zdrowa, nie miewam wzdęć, zgagi, brzuch jest płaski nawet po obfitym posiłku.
   Więcej piję wody, co jest dla mnie wielkim zaskoczeniem, bo zawsze piłam bardzo malutko, po prostu nigdy mi się nie chciało. Kiedyś się odwodniłam, co wymagało interwencji lekarza 😕 dlatego doskonale zdaję sobie sprawę jakie to ważne i zawsze przestrzegam, żeby nie zapominać o wodzie.


✉ Pamiętajcie jednak, że to co wpływa korzystnie na dane osoby, na inne może zadziałać źle. Dlatego słuchajcie swojego ciała i odżywajcie się tak, jak czujecie się najzdrowiej.

34 komentarze:

  1. Bardzo rozsądny wpis dotyczący diety. Rzadko się zdarza, bym zaakceptowała wszystkie punkty, które podajesz przy stosowaniu swoich zasad. Podajesz wiadomość, że każdy jest inny, więc powinien obserwować siebie, aby zauważyć, co jest szkodliwe dla niego.
    Serdeczności zasyłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam właściwy i zdrowy dla siebie sposób jedzenia dopiero w wieku trzydziestu lat, choć interesuję się dietami od dziesięciu lat. To świadczy tylko o jednym - dopasowanie do siebie właściwego modelu żywieniowego, naprawdę nie jest proste.
      Dziękuję i pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Uważam, że głód jest mimo wszystko pożądany, odpowiada przecież za apetyt.
    Pracując intensywnie zawodowo, nie wyobrażam sobie pierwszego posiłku o 16.00, tym bardziej zimą...ale jak mówisz, każdy musi znaleźć swój model żywienia, by dobrze się czuć:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś wyzwałabym od nierozsądnych taką osobę, co to do 16 nic nie je. A pewnie jeszcze gorzej nazwałabym osobę, która idzie w góry na czczo. A jednak ja tak robię i nie czuję się źle nawet przy tak intensywnym wysiłku.
      Indiańscy wojownicy wychodzący na zwierzynę na cały dzień, raczej też nie czuli się źle ;)

      Usuń
  3. Od dawna dieta dla mnie to synonim sposoby odżywiania, przy okazji też może być odchudzanie, ale to naprawdę najbardziej chodzi o zdrowie. No chyba, że z przyczyn zawodów sportowych dążymy do określonej sylwetki czy wagi. Ale to mnie w tej chwili nie dotyczy. Więc dieta to moje zdrowe jedzenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już opóźniłam pierwszy posiłek, jem od 11-12 pierwszy, a ok. 21 ostatni posiłek, bo idę spać o 23-24.
    Dzięki temu też nie mam przymusu zjedzenia rano natychmiast po wstaniu z łóżka (rzadko bywałam kiedykolwiek głodna tak wcześnie rano, najwcześniej ok. 9-10). No i teraz się cieszę, bo moja obecna dieta, zubożona o poranne węglowodany też na mnie już dobrze wpłynęła, a to dopiero dwa miesiące. Myślę, że będzie jeszcze lepiej. Przeczytam dokładnie jeszcze cały Twój wpis później, teraz na szybko, bo w przerwie w pracy. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno węglowodany w śniadaniu zjedzonym do południa troszkę zamulają. Spotkałam się z taką opinią kilku osób, a jedna z trenerek z siłowni, która jest na "diecie wojownika", przyznała, że zawsze po śniadaniu była zamulona i mniej aktywna z rana, nawet jeśli jadła śniadanie białkowo-tłuszczowe. Zmieniło się to o 180 stopni teraz na IF.

      Usuń
  5. Druga część już taka bardziej naukowa niemal i rozbudowana. Jak dla mnie to nieco czarna magia.

    Można tak, można tak. :) Zależy wszystko od sytuacji, czasem faktycznie na ostatnią chwilę można coś zrobić i nawet nieźle wyjść na tym.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starałam się, by nie używać trudnych słów, myślę, że wszystko jest jasne. I jest to także podsumowanie + moje doświadczenie, więc post różni się od naukowych artykułów. Mam nadzieje, że brzmi przystępnie.

      Usuń
  6. Po Twoim pierwszym poście zaczęłam analizować swoje jedzenie i faktycznie - jem "śniadanie" koło 13, obiad o 18 i kolację o 20 a później nic. Może nieświadomie mam to "okienko"? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak. Sugerowałabym tylko wyrównanie godzin między posiłkami, bo najpierw masz 5, potem 2... ale powiem tak - jeśli organizm nie sprawia problemów, znaczy to, że mu ten system nie szkodzi. Musisz sama sobie odpowiedzieć na pytanie, czy wszystko gra. Jeśli jest O.K., nie ma sensu nic zmieniać.

      Usuń
    2. Organizm działa mi bardzo dobrze :)

      Usuń
  7. Najważniejsze, że dobrze się czujesz, pozbyłaś się problemów gastrycznych i taka dieta Ci odpowiada. Nikt nie musi na nią przechodzić, jeśli nie chce. Serdeczności :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam dietę także dla leniwych :D Ja z lenistwa nie wrócę już do tradycyjnego żywienia :P Nie chcę znowu ślęczeć w kuchni przygotowując te wszystkie posiłki na następny dzień, a tak, zjadam 3 po południu i nie frustruję się tym wszystkim.
      W domu jak w domu, ale na wyjazdach też jest łatwiej. O wiele łatwiej!

      Usuń
  8. Nie wiedziałam o wielu faktach, które przedstawiłaś. Ja miałam manię na punkcie takich diet, choć sama nigdy się żadnej nie podjęłam. Jestem zadowolona ze swojego ciała, aczkolwiek zdarzają się gorsze dni, kiedy mniej wygląda na lepszą opcję . ;)

    Pozdrawiam
    Sara's City

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest przede wszystkim kontrowersyjna w przeciwieństwie do podstawowych standardów dietetycznych, jakimi faszerują nas mas-media. Wmawia nam się, że musi być ta idealna figura i wysmażony rozmiar spodni. Potem przedstawia nam się kobietę z siłowni, która skomplementowana z każdej strony, staje się nagle ideałem i każda teraz chce być jak ona. Następnie ta pani przekazuje nam wiedzę na temat tychże standardów żywieniowo-treningowych, ale nikt nie pyta jej jak faktycznie żyje.
      Znam kilka trenerek, które są na diecie IF, a swoim podopiecznym i tak rozpisują dietę podstawową. Dlaczego? Cóż, rynek się kręci, kult ciała trwa.
      Nie dbam o to, czy będę jak jakaś Chodakowska czy Lewandowska, mam swoje nazwisko. Mnie zależy na tym, aby do jak najpóźniejszych lat cieszyć się zdrowiem i formą.

      Usuń
  9. Bardzo ciekawy post. Słyszałam o tego typu "dietach", ale sama m razie nie czuję potrzeby ściśle się z jakąś wiązać - mój organizm ma się dobrze :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja właśnie tak jem od dłuższego czasu. 8 godzinne okienko na jedzenie, 16 na post. Czuję się bardzo, bardzo dobrze. Śniadanie jem późno, bo około 11- 12.Do tego soposbu przyłączył się moj mąż i również sobie to chwali.W ogóle jestem wielką zwolenniczka postu, czy to przerywanego czy po prostu jednego dnia w tygodniu. Nasz organizm tego po prostu potrzebuje. Nie można się bez przerwy objadać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie :D Cieszę się, że poznaję coraz więcej osób twierdzących podobnie jak ja :)

      Usuń
  11. Bardzo ci dziekuje za ten post . I bede w pelni szczera, ze normalnie wyszlabym z tego bloga tylko zobaczywszy naglowek.
    Wiem co znacza problemy z jedzeniem, tutaj w internecie nic sie nie stanienjak to.napisze, chociaz nigdy nie widze sensu w pisaniu tego.
    Typowy wiek na meczenie siei z czyms takim wsrod tego calego braku samoakceptacji. Milo mi widziec jednak takie podejscie do tych spraw. Dobrze mi sie to czytalo, cale twoje podejscie dodo tematu jest bardzo rozsadnei niewiem prodesjonalne ? Jestem zgodna ci wierzyc po prostu.
    Jezus maryja pisze jak jakas.
    Ja aktualnie zmierzam do ustabilizowania moich nawykow zywieniowych, co otoczenie roznie interpretuje, ale czuje ze jest okey. W miare okey, wage mam prawidlowa. Tylko tak probuje to sama ogarnac i tak ah. Czlowiek po prostu boi sie , ze sie skrzywdzi ponownie.
    Interesujesz sie tak dieta na codzien , jak to jest?
    Moze masz sposob na przekonanie rodziny do zdrowszych posilkow? Chcialabym bym i ja, i oni czuli sie dobrze, a jednoczesnie jak typowi polacy ( ale jade na kraj) maja raczej negatywne nastawienie do wszelki rzeczy typu :" owsianka z owocami"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cholera , ja cie przepraszam ze zanieczyszczam blog literowkami. Pisze w biegu i ogolem pisac nie umiem :D

      Usuń
    2. Sens pisania zawsze jest, pamiętaj, że internet to też ludzie. Żywi z krwi i kości tak jak Ty. I własnie do ludzi to piszę, nie dla idei publikowania czegoś w mediach, więc dziękuję, że nie uciekłaś, że zostałaś i napisałaś do mnie.

      Bardzo często ludzie podchodzą do jedzenia przesadnie, mając na uwadze właśnie samoakceptację. Nie zjem tego, nie zjem tamtego, będę może szczuplejsza, może będę się podobać... a najważniejsze przecież, by dobrze czuć się w swoim ciele, a przede wszystkim, by ono nam nie szwankowało. Do tego dążyłam eksperymentując na sobie z różnymi modelami odżywiania organizmu.

      Interesuję się dietetyką i sportem już od przeszło dziesięciu lat. Nie ukończyłam żadnej szkoły w tej dziedzinie, ani nie zrobiłam kursu. Dużo czytam na interesujące mnie kwestie, podglądam profesjonalistów w tych dziedzinach i myślę, że po czasie, kiedy sama ze sobą osiągnęłam już to wszystko, czego chciałam, mogę śmiało doradzać innym. Także - tak, interesuję się tym tematem na co dzień, jestem na IF od roku, nie robię sobie przerw od tego, bo i po co.

      Moja rodzina nie do końca dała się przekonać na zdrową kuchnię, więc gdy jeszcze mieszkałam z rodzicami, po prostu sama zaczęłam gotować. Pomyśl sobie tak - niech mówiąc co chcą - a Ty pokaż im wyniki. Może w przyszłości będziesz ich wzorem.
      Ja udowodniłam, że można się wyleczyć z chorób bez chodzenia do lekarza, samym tylko żywieniem. To, jakie jedzonko trafia na talerz, ma kluczowe znaczenie w bardzo wielu istniejących schorzeniach, które nazywam chorobami XXI wieku.

      Nie ma problemu z literówkami, póki umiem odczytać. Melduję, że wszystko zrozumiałam ;)

      Usuń
    3. Ja naprawde tak czesto literuje i sie wyslowic nie umiem, ze dziwie sie, ze mam bloga :D
      Zywi ludzie tak. Wierze ci, ale nigdy nie wiem, jak mnie odbiora stad ten niepotrzebny niepokoj.
      Szukam blogow pisanych dusza. A ten taki jest :), wiec zostalam.
      Gdyby kazdy stawial, ustalajac diete lub z niej rezugnujac, dobro naszego organizmu na pierwszym miejscu moze uniknelibysmy sporow, mniej bylo by zaburzen odzywiania? U mnie niby od tego sie zaczelo, ale nie wyrobilam. Tak mialo byc najwidoczniej.
      Zauwazylas zapewne, ze ludzie ciagle stawiaja zdrowe odzywianie niemal na rowni z odchudzaniem. Owszem, jest duze prawdopodobienstwo, ze schudniesz, ale i mozesz przytyc(nabrac miesni), a wygladac lepiej. Zycie zycie jest nowelaa...
      Dziekuje, ze jestes i piszesz wlasnie o tym Hexe:)
      "O jenyy ja i kuchania!"moja pierwsza reakcja na twoje slowa :D okropna jam w tym. Jedyne co gotuje to owsianki czy inne tego typu rzeczy na sniadanie. Juz sie przyzwyczaili. Ale nie wiem co dalej czesto. Moja rodzina jest ma mala stosunkowa wiedze chyba i nie czuje potrzeby zmieniania jadlospisu , jak jest w niej malo warzyw, za duzo soli i miesa.
      Im to pasuje. Nie mysla co dalej. A mysle, ze to naprawde by pomoglo.

      Usuń
    4. Tak - to jest niepotrzebny niepokój, masz rację. Bo to nie jest istotne. Ja tutaj nie kreuję się na Bóg wie jaką "uwielbiajcie mnie, jestem fajna". Piszę co myślę, czasami spotykam się z krytyką, wiele osób w pewnych kwestiach nie zgadza się ze mną - mają prawo.
      Nie będę udawać kogoś innego, by się dopasować i być lubianą. Każdy człowiek sam sobie wybiera kogo chce znać i czyje słowa wysłuchiwać (bądź czytać). Nie zabiegam o to. Pokazuję swój naturalny obraz i liczę, że przyciągnę do siebie fajnych ludzi i razem będziemy tworzyć to miejsce w pokojowych dysputach. I to mi się udało :) Mimo że żyję na bakier ze standardami.

      To, że dieta kojarzona jest z odchudzaniem, zauważyłam po opublikowaniu pierwszej części tego posta, bo większość komentarzy prawiła własnie o tym. Odruchowo?
      Dlatego nadając drugą część, pokusiłam się o konkretne wprowadzenie przez nagłówek i to samo napisałam na FB publikując link do tego posta. Zdało to rezultat, udało mi się nakierować uwagę na główny wątek.
      Przy dobrej diecie dla zdrowia - jeżeli masz nadwagę - zawsze schudniesz. Nazwałabym to skutkiem ubocznym zdrowego jedzenia. I nie ma szans przytyć, tu się z Tobą nie zgodzę, wtedy to nie jest dobra dieta. Od samej diety też nie przybędzie mięśni, to zaleta wyłącznie ciężkich treningów.

      Przede wszystkim mniej soli, a najlepiej zamienić kuchenną na himalajską lecz zdecydowanie ważny jest umiar. Sól kuchenna jest bardzo złej jakości, nie służy człowiekowi. Nadmiar mięsa też prowadzi do szeregu niepożądanych przypadłości, np. zwykłe przebiałkowienie. Ale zależy ile się go u Ciebie jada, raz dziennie do obiadu to na pewno nie jest za dużo dla "tradycyjnych" żołądków, od małego uczonych jeść mięso.
      Ja jadam mięso bardzo sporadycznie, raczej gdy u kogoś jestem w gościach, nie kupuję do domu. Czasami rybę, bo bardzo lubię, ale jak jestem ze znajomymi na mieście, to też sobie nie odmawiam.
      Pierwsze kroki w kuchni stawiałam sama, ale miałam kogo obserwować, bo tata gotuje z zamiłowania i naprawdę wiele potrafi. Ale i tak chciałam się oderwać i gotować sobie samodzielnie, dlatego zaczęłam od samych podstaw. Ugotować ryż z warzywami na pewno potrafisz. A potem otwierasz internet, szukasz prostych przepisów i uczysz się (często na własnych błędach), przyrządzać zdrowe potrawy, lekkie sosy, est. Najprostsze dania to chyba te z piekarnika, zapiekane w naczyniu żaroodpornym. Tak można wyczarować naprawdę genialne i nietuzinkowe dania, a to nie jest najtrudniejsze, co można samemu w domu zrobić. Także polecam popróbować i powodzenia :)

      Usuń
  12. Znów czuję się zainspirowana :)!!! To wszystko jest takie... sensowne :)!!! Muszę się wreszcie zawziąć i spróbować :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Hexe!
      Mnie teraz potrzebna dobrego środka na ból, przywrócenie natychmiastowej sprawności rąk, kręgosłupa. Od kilku dni wpadam w depresję z tego powodu. Na dodatek w pracy teraz nieciekawie, bo braki personelu.
      Za 2 tygodnie sanatorium, ale do tego czasu muszę harować, niestety:( a moja dobra lekarka od stawów właśnie dziś wyjechała na dłużej za granicę.
      Ech, przepraszam za te osobiste wywody.
      Twój post mądry, potrzebny i edukacyjny.
      Milutko pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Z powodu mojego kręgosłupa, lekarz poprosił mnie bym zrezygnowała z pracy i znalazła lżejszą, bo ilekroć do niego przychodzę na zabiegi, ma wrażenie, że poprzednich wcale nie było.
      Słabe stawy, wrosty w kolanach, poważne schorzenie kręgosłupa, reperkusje po lewostronnym porażeniu nerwów... oto moja historia. Trzeba walczyć, ale bardzo, bardzo cierpliwie.
      Życzę Ci dużo zdrowia ale przede wszystkim wytrwałości. Pamiętaj, że ta walka wyjdzie Ci na dobre, że masz szanse. Każdy zawsze ma, nawet jeśli lekarze mówią inaczej. Mnie mówili, że około trzydziestki będę mogła tylko chodzić. Skończyłam już trzydzieści i nadal idę, biegam, wspinam się bez niczyjej pomocy.

      Usuń
  13. Witaj Hexe.
    Ja z dietą jestem na bakier. Jem to, na co mam apetyt.
    Bo i co mi na stare lata pozostało.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również jem to, na co mam ochotę, bo uważam, że dobra dieta to nie jest pasmo wyrzeczeń i nieszczęść tylko rozsądne podejście do siebie i swojego zdrowia.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  14. a ja nie dość, że chłop, to jeszcze prymitywny. i nie zamierzam szukać żadnej opcji poza własną, jeśli chodzi o wypełnianie organizmu treścią - jem oczami i pielęgnuję w sobie wiarę, że cud, jakim jest ciało, wie doskonale czego, kiedy i ile potrzebuje - wystarcza dać mu szansę - był taki czas, że nogi nie potrafiły minąć wystawy, na której ktoś położył winogrona - jadłem do kilograma dziennie, zielone grejpfruty, brzoskwinie w syropie, maliny... napisałem o owocach, bo one są nieortodoksyjne, ale warzywa, mięso traktuję podobnie. I żadne nazwisko nie zmieni tego we mnie (mam nadzieję) - jem to, czego pożądają oczy i tyle, ile przyjmą usta.
    zauważ, że żaden pies nie zdechł z przejedzenia, a ludzie owszem tak - może czas przypomnieć sobie zwierzęcą naturę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowy chłop jesteś i tyle :P to na nic Ci dieta :P
      A ta, którą opisuję jest własnie... hmmm.... jakby to nazwać, z takich prymitywniejszych czasów ona pochodzi, kiedy od rana mężczyźni wychodzili polować, a wracali popołudniami i była sjesta :) Oto zwierzęca natura.

      Usuń
    2. jadłem tak długo - jak pies - śniadanie i obiadokolacja, a 10-20 km dziennie pieszo pokonywałem

      Usuń
  15. Świetny artykuł. Wiele mnie nauczyłaś. No to prawda. Jedna dieta komuś pomoże, a druga nie. Jednak bardzo dużo nauczyłaś mnie tym, co tu napisałaś. Piszesz jak prawdziwa profesjonalistka. Mam na myśli, że fajnie budujesz zdania i ciekawie się czyta. :) Spróbuję tego, zobaczymy, co wyjdzie. Spróbować zawsze można. :D Może będzie mi się lepiej spało, bo ostatnio się nie wysypiam i jak taki zombiak chodzę.

    Miłego dnia kochana. Ja dziś jakaś obolała. Zdrówka dla nas obu. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedzę w tym temacie od ponad roku, trochę mi się tej wiedzy uzbierało, nie chciałam się zabić ;)
      Tę dietę polecam i odradzam jednocześnie. To Ty sama musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście warto, czy chcesz praktykować taki styl życia, no bo jak inaczej nazwać post? To chyba nie jest dieta.

      Dziękuję, starałam się, by artykuł był napisany przystępnie, bo jeżeli ktoś chce naukowych konkretów, to zawsze może sobie poszukać.

      Zdrówka Ci życzę i wyspanych do cna nocy :)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.