Raten - Dreiländerstein w jesieni: KOLORY, KOLORY, KOLORY!!

"Podróże mają magiczną moc uzdrawiania duszy i zdecydowanie pomagają zdystansować się do problemów dnia codziennego. Nie rozwiązują ich bezpośrednio, jednak pomagają przewartościować i spojrzeć na nie jakby z drugiego brzegu rzeki."

- Martyna Wojciechowska


Jest to jeden z łatwiejszych szlaków, polecany za pośrednictwem internetowych portali także w zimę. Podejrzewam, że droga w białe miesiące jest tu wydeptana i wyjeżdżona, więc nawet w śniegu nada się dla mniej zaawansowanych trekkingowców.
   My wybraliśmy się tam we wrześniu, doświadczając pięknej, rdzawej jesieni. Podczas takiego marszu można prawdziwe odpocząć, zrelaksować umysł, nabrać przekonania do piękna tego świata, które tak wielu osobom wciąż umyka. Warto wyjść, warto otworzyć szeroko oczy duszy i dojrzeć więcej.





Wycieczka zajęła nam kilka godzin, to krótko jak na zwiedzenie 3 szwajcarskich kantonów 😉 Mowa o poruszaniu się na ich granicach, co w górach oznaczone jest nie tylko zwykłymi znakami, ale i murowanymi słupkami granicznymi, na których często widnieje data ustawienia (z reguły jest to miniony wiek).
   Jest to podróż pełna ciepła i pięknych barw. Chociaż wcale nie było słońca, a wiatr już kąsał, przypominając o nadchodzącej zimie. Zanosiło się na deszcz, ale i tak było pięknie. Bo nawet przy takiej pogodzie, można łatwo dostrzec urodę świata. Łatwo - pod warunkiem, że masz otwarte oczy serca.
   Droga wiodła długo przez las, a tam przyroda chyba zwariowała! Momentami było tak zjawiskowo, że nie dało się oczu oderwać! Cienista zieleń, złote igły, głęboki mahoń i soczysty burgund liści na drzewach. Mchy, porosty i bajeczne paprocie.





Co to jest??
Jesień to dla mnie najcieplejsza pora roku. Najcieplejsza dla oczu. Szarość nie istnieje, a zima jest czarno-biała. Nie ma złej pory roku, jest tylko ludzkie, złe nastawienie.
   Tylko po co?



Pułapka lejkowieca labiryntowego (Agelena labyrinthica).
Budują też skierowaną ku dołowi rurkę mieszkalną, w której czekają na ofiarę.
To prawdziwi łowcy, bowiem ich bardzo krótki czas reakcji
pozwala polować także na wolno przelatujące owady.

Droga ma charakter myślowy, wręcz spirytualny. Usypiająca powoli przyroda sprzyjała aby zastanowić się właśnie teraz, właśnie w tym wolnym czasie na spacerze, czy w mijającym roku zrobiliśmy już wszystko, co sobie zaplanowaliśmy? Czy odhaczyliśmy wszystkie punkty z listy naszych zamiarów?
   Gdy weszliśmy nieco wyżej, zaczęliśmy wyglądać poprzez gałęzie gęstego lasu, podziwiając roztaczający się na góry pejzaż. Ale las oszałamiał, ciągle... coraz bardziej...






Harmonogram ma zawsze swój określony kształt. Nigdy do tego nie biorę kartki i ołówka, planuję w głowie. Na schemacie oczywistości, powstaje rzut. Na nim nakreślam plan działania, co jest do zrobienia i przede wszystkim wyznaczam motywującą mnie datę zakończenia wszystkich projektów. Dokładnie tak samo jak z planem wędrówki:
   Wnikliwie obserwujecie mapę, jednocześnie wyszukujecie w internecie co ważniejszych informacji, by nie dać się niemile zaskoczyć.
   Czy uwinęłam się ze wszystkim? Rok się jeszcze nie skończył, a ja nadal jestem w trakcie i zbliżam się ku końcowi.
   Nasze wycieczki są zawsze ściśle zaplanowane, a nawet jeśli spontanicznie musimy zmienić drogę, mamy na to przygotowany plan awaryjny, choć nie ukrywam, że czasem wymyślamy go na szlaku. Pamiętajcie, że do celu zawsze prowadzi więcej dróg, choć nie są one najprostsze. Tak właśnie jest w życiu.

Siła życia. Na martwym od dawna pniu i tak zawsze coś wyrośnie, mimo że nie jest tak przyjemnie i lekko jak w glebie. Powinniśmy uczyć się od Ziemi. Ona nigdy się nie poddaje.
Trzcina w środku lasu na górze.

Szlak życia może być prosty jak ta wędrówka o ile nie zaczniemy sobie sami utrudniać i wyszukiwać problemów i nie poddamy się po napotkaniu pierwszej przeszkody. Bądźmy uparci. Pamiętajcie, że ludzie, którzy teraz stoją na życiowym szczycie, też mięli kiedyś pod górkę. Nigdy nie jest inaczej.
   Na wzniesieniu o niedużej wysokości istnieje rajska ławka. Można z niej obserwować świat. Rajska ławka okolona jest prostymi i silnymi drzewami - stróżami rajskiej ławki. Dookoła pełno rozłożystych, wielkich paproci i zamieniających się w złoto krzewów. Bo czego jesień się dotknie, to w złoto obraca.




Graniczny, betonowy słupek kamienny. Musiałam postawić za nim męża, żeby zdjęcie wydało się bardziej atrakcyjne.


Faktycznie na weekend zapowiedziano niesprzyjającą podróżom pogodę, ogłaszając w najbliższym czasie ciągły deszcz. Mógł nas trafić w każdej chwili, ale dla nas niejednolita pogoda to nie jest wyzwanie. Kwestia jest jasna - albo będzie padać, albo nie. Niebo zadekowane chmurami, słońca nie przewidziano. A piękno aury jest sprawą względną i bardzo zależną. Chodzi też o wygodę podróży.



Jeżeli idziecie w góry w piękny, słoneczny dzień, musicie się liczyć ze spiekotą, nie ma wtedy żartów. Nawet zimą trzeba pamiętać o filtrach p/s. Powiem teraz banał - im wyżej wchodzicie, tym jesteście bliżej słońca. Warto to zapamiętać.
   W dni niepewne, takie jak ten, to zagrożenie od strony deszczu, dlatego w plecaku zawsze musi być coś p/d., a na nogach wodoodporne buty - nawet kiedy droga jest sucha - podczas opadów, może ona nagle zamienić się w potok.






Wie ktoś może, co to za półprzezroczysty grzybek wydający się być z gumy?

Po drodze natknęliśmy się na mapę regionu, która wskazywała na ciekawe miejsce (zaznaczyłam na pomarańczowo), "Strumyczek Wiedźmy". Końcówka "li" może być obca wszystkim, którzy znają niemiecki, ponieważ pochodzi ona ze szwajcarskiego dialektu i ma za zadanie zdrobnienie słowa. Przykład:
   W niemieckim bułeczka - Brötchen. W dialekcie szwajcarskim - Brötli.

Potoczek było wyraźnie słychać, niestety zarósł i nie było doń dojścia. Ale JAKA SATYSFAKCJA mieć własny potoczek w Szwajcarii 😎





Przydybana na przydybaniu. Ale kogo przydybałam?


Wtedy to był samolot, ale jak ukucnęłam,
przydybałam takiego zielonego i takiego puchatego.







"Metaforyka lasu wiąże się pierwotnie z wyobrażeniami na temat dzikiej, tajemniczej i potężnej przyrody. Znaczenia tego rodzaju wiążą się np. z kryjącym się we wnętrzu lasu matecznikiem niedźwiedzia w Panu Tadeuszu. Las jest także schronieniem dla wygnańców nie mogących znaleźć sobie miejsca w społeczności ludzkiej, ale może służyć także do ukrycia przed okiem ludzkim morderstwa, zbrodni (od Balladyny począwszy, a na dwudziestowiecznej literaturze wojennej skończywszy). W polskiej martyrologii las kryje również inne tajemnice: bywał siedzibą powstańców oraz miejscem, gdzie po wojnach pozostały groby poległych i zamordowanych (por. Nad Niemnem)."

- nie znam autora tej analizy.





Jesień to taki bardzo wygodny moment w roku. Jeszcze drogi nie zostały skute lodem, jeszcze śnieg nie utrudnia przejść, każąc milionowy raz zawrócić, ale już nie ma os, komarów i much końskich. 💃
   Dookoła robi się bardzo kolorowo, że z uciechą żegnam jednolite, zielone lato. Nadchodzi zima, poważna i bardzo dostojna, ale wtedy to ja przestaję być poważna. Bawię się śniegiem, w tym roku już oberwałam śnieżką. A później będzie wiosna, pachnąca i kwitnąca jak żadna inna. I tak w kółko. Po co psuć sobie nastrój i rozpaczać na widok deszczu, zapadać w chandry po obróceniu kartki na listopad? Po co dodatkowo siebie gnębić?

Nie mam pojęcia co to jest. Półprzezroczyste i gumowe, bielsze od śniegu, niemal świecące.


Ktoś zostawił...

Niebo czasami się otwierało, a nawet eksplodowało jakąś kłębiastą chmurą od linii horyzontu. Taka niespodzianka ostatniego dnia w miarę przystępnej pogody. A później trzeba było poczekać aż pora deszczowa minie. Poczekać i odpocząć. Zebrać siły na następną podróż.
   Ostatnie spojrzenia z wysoka i czas zejść do doliny. Upocone ubrania zdjąć, (bo jednak było czasem pod górę) i założyć coś świeżego. A przy okazji można podczas przebierki też popozować 😉
   W to, co było za moimi plecami, mogłabym patrzeć się przez długie godziny. Jadeitowe, miedziane, karmelowe, ciepłe kolory...
   Zapatrzyłam się. Wy też się zapatrzcie. Bo jesień to fantastyczna pora roku!











Po drodze trafiliśmy na rzeźbę ślimaczka. Dużego ślimaczka. A czy wiecie, że istnieje ślimaczek lądowy, który jest niewiele mniejszy od tej rzeźby? To Achatina. Można go trzymać w domu w specjalnie urządzonym terrarium, w którym musi panować afrykańska temperatura.
   Doskonała sprawa żeby przyoszczędzić, jeśli dużo wyrzucacie resztek z warzyw. Liście z kalafiora czy brokuła, obierki z marchwi bądź jabłka, nawet pomidor się nada, właściwie są one kompletnie niewybredne.
   Idealne dla osób, których często nie ma w domu, lub po prostu nie mają czasu na opiekę nad zwierzęciem, a lubią, by coś obok nich żyło i nie koniecznie chodzi o sam kwiatek w doniczce. Nie są drogie przy zakupie, a jak się rozmnożą, pomnażamy wtedy swój zarobek przy sprzedaży BARDZO licznych młodych. No i jakie są śliczne... Wybaczcie, mam fioła na punkcie mięczaków muszlowych.


Stał na parkingu. Ileż zupy mogłabym z takiego domku narobić... 🍴
Ostatnie chwile przed deszczem, zdjęcia zrobione przez szybę samochodu:






Nawigacja:


35 komentarzy:

  1. las piękny jest o każdej porze roku.
    jak widziałem łąki też.
    a mąż bardzo ładnie ożywił granitowy słupek - on taki niemrawy dość

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, las to zawsze piękny i wyjątkowy w każdym miejscu na Ziemi.
      Łąki latem są kwitnące, ale nie robią na mnie takiego wrażenie. Sama nie wiem, coraz trudniej mnie zaskoczyć.

      Usuń
  2. Po obejrzeniu Twoich zdjęć i przeczytaniu posta cisną mi się na usta słowa: "Boże jaki ten świat jest piękny", a Ty swoimi fotografiami utwierdzasz mnie w tym jeszcze bardziej. Kiedy spojrzałam na pierwsze zdjęcie już byłam wniebowzięta, ale reszta dopełniła całości.
    Gdybym ja zasiadła na drewnianej ławeczce - z takim widokiem na okolicę, trudno byłoby mnie odciągnąć wołami.
    Raz jeszcze powiem - zachwyciłaś mnie:):):)
    Dyniowy domek wygląda nieziemsko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie trzeba być nawet dobrym fotografem, żeby uchwycić piękno świata. Ziemia jest najlepszym malarzem, przedstawia się sama tak, jak doskonałe dzieło artysty, choć jest większe i żywe.

      Usuń
  3. Bajeczne krajobrazy...
    ... jestem zachwycona :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czujesz jak powoli zapadasz się, toniesz...
      ...coraz bardziej chcesz tu przyjechać na spacer z wiedźmą XD

      Usuń
  4. To nie do uwierzenia, że mogą istnieć takie miejsca i że dane wam było zrobić takie fotki. A skoro zdjęcia nie oddają nawet połowy piękna tych miejsc, to ja sie poddaję, muszę tam być!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesienne łąki i pola kiedyś fotografowałam w Polsce. Różnią się tym, że w Polsce istnieje linia horyzontu w normalnym miejscu, a tu jest strasznie wysoka i przypomina wynik badania EKG XD
      A same góry... no cóż, musisz tu być :)

      Usuń
  5. Witaj Hexe.
    Lubię każdą barwę pór roku. Jednak barwy jesieni są bezkonkurencyjne.
    Aczkolwiek lubie też sny kolorowe.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam dziś zimowy sen, pływałam w wodzie pod lodem Oo Mój uśpiony umysł mocno przegiął.

      Usuń
  6. Te żółte grzybki wyglądają jak koralowce :)
    Zdjęcia paproci są najpiękniejsze! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja je nazwałam "ukwiały".
      Na tej wycieczce fascynowały mnie te paprocie jakoś wyjątkowo! Co kawałek to robiłam zdjęcie, w rzeczywistości mam ich chyba z kopę :)

      Usuń
  7. Stworzyłaś bardzo przyjemny, bardzo relaksujący post. Mega podoba mi się to, co napisałaś: '... Otwarte oczy serca.'

    Zgadzam się, że nie ma złej pory roku, to tylko złe nastawienie ludzi. No wreszcie, ktoś myśli tak samo. hehe

    Bardzo motywujący post, dajesz mi nim więcej siły. Jeden z moich ulubionych. Zdjęcia przepiękne. Jesień kocham najbardziej, jej kolory po prostu czarują. <3 Muszę gdzieś pojechać, bardzo tego potrzebuję. Muszę tylko uporać się z kaszlem itp.

    Miłego weekendu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jesienią robiłam dożo zdjęć, to był mój sezon na małe podróże, oczywiście mam na myśli, że wszystko zaczęło się w Polsce - kraju, gdzie wszyscy cierpią na październikowe i listopadowe depresje, tymczasem ja - zakochałam się w tych miesiącach.

      Zatem zdrówka życzę, nim spadnie pierwszy śnieg :) Chociaż... to też ma swój magiczny urok ;)

      Usuń
  8. spacery z tobą nawet wirtualne to uczta dla oczu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłam Ci w ten sposób sprawić przyjemność :)))

      Usuń
  9. Wybacz, ale nie skorzystam z Twojej podpowiedzi i podziękuję za ślimaka Achatinę, nawet jeśli jest słodki i sympatyczny. Tak się składa, że jestem w stanie wojny z jego braćmi z rodziny pomrowcowatych, a to dlatego, że rok w rok robią mi gnojki desant na moje wychuchane kwiaty ogrodowe. Pomrowiec to wróg numer 1 każdego ogrodnika ;) Tak że nie, miłości między nami nie będzie ;) Poza tym ja jednak zdecydowanie wolę moje futrzaki, bo przeciąganie ręki po ich aksamitnym futrze to sama przyjemność. Teoretycznie ślimak jako "domowy pupilek" rozwiązałby problem wszechobecnej sierści, ale zastanawia mnie jedno - czy nie byłby to przypadek z serii: "zamienił stryjek siekierkę na kijek". Wtedy zamiast sierści, miałabym śluz ;)

    Cudowna chatka z dyni! Toż to lepsze niż piernikowy domek Baby Jagi! W życiu Warszawy nie przerobiłabym go na zupę! Ryjek się cieszy od samego patrzenia na tę chatkę - pomarańczowy kolor jest taki energetyzujący!

    A to, co masz sfotografowane na zdjęciu, to moim zdaniem jest grzyb koralówka. Ma sporo odmian, niektóre są nawet jadalne, ale ja i tak nigdy ich nie zbierałam. Mój tata jest zapalonym grzybiarzem, często zabierał nas w dzieciństwie na grzyby do lasu. To on był mózgiem całej operacji, zajmującym się zbieraniem różnych okazów, zbyt skomplikowanych dla dziecka, ja ograniczałam się głównie do prawdziwków, podgrzybków, kurek i kani, które uwielbiałam zjadać w panierce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezmuszlowe to... to ślimaki mordercy, zmodyfikowane genetycznie przez toksyczne środki, które teoretycznie miały je zabijać. Nie mają nic wspólnego ze słodkimi, miłymi Achatinami! One jedzą ludzi!! UCIEKAJ!!!!!
      /Oglądałaś film "Ślimaki"? (1988 r.)

      Śluz trzyma się w terrarium, raczej nie wypuszczałabym ślimaka na spacer po mieszkaniu XD Ja mieć kota nie mogę, bo w mieszkaniu bez wychodzenia to nie taka już radość, zaś psa nie chcę, uziemiałby mnie. Gdybym miała się zdecydować, to na coś, co nie będzie cierpiało podczas mojej nieobecności. Kiedyś był to gad. Dziś mógłby to być mięczak. Ogólnie lubię ekscentryczne gatunki, ponad to naprawdę wydają mi się miłe O_O

      Zamieszkałabym w tej chatce, gdyby ktoś mi obiecał, że ona mi nie zgnije :P Piernik, jak się dobrze ususzy, może być trwały. Dynia po pewnym terminie wygląda fatalnie... :P Ale zgadzam się z Tobą, na sam widok miałam uśmiech od ucha do ucha :D

      Wpisałam w Google "grzyb koralówka" i wychodzi na to, że trafiłaś! Dzięki :)
      Przypomniałaś mi wspomnienie schabowego z kani... [odgłos mlaskania]

      Usuń
    2. Ten film to ja oglądałam przez całe lato 2016 i 2017 roku ;) A tak całkiem serio, to nie przypominam sobie, bym go widziała. I nie wiem, czy bym chciała. Zdaje się, że mogę bez niego żyć.

      Nie mów hop ;) Znam takich, którzy pozwalali iguanie na swobodne bieganie po całym domu :)

      Prawda. Dynia to takie słoneczko wśród warzyw, ale o krótkiej żywotności, zwłaszcza jeśli właściciel zabawia się w w chirurga i ingeruje w jej wygląd.

      Cieszę się, że mogłam służyć pomocą!

      Usuń
  10. Kochana Hexe!
    Cudny post, wędrowałam razem z Wami,bo las, to mój świat do spacerów i przechadzek:)
    Myśl Martyny, jak najbardziej trafna. A dyniowy, bajeczny domek jest do schrupania?:)
    Pozdrawiam najserdeczniej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że można było te dynie kupić... no bo szkoda, aby się zmarnowały. W sezonie w Szwajcarii często można spotkać wolno stojące stragany samoobsługowe z dyniami. Myślę, że to był rodzaj takiego właśnie straganu, ale nie podchodziliśmy bliżej żeby to sprawdzić. Bajeczna reklama :)

      Usuń
  11. Witaj po długim czasie. Piękna ta jesień u Ciebie. Kolorowa. Domek z dyniami przepiękny. Co do gór-tak jak i do każdego innego dzieła przyrody-trzeba podchodzić z szacunkiem. Wiadomo. Lubię melancholię jesieni, jej kolorowe, upstrzone liście i dobre smaki.

    Jest plus Twojego mieszkania w takim miejscu, o każdej porze roku możecie wędrować i zawsze jest pięknie. Może nie zawsze łatwo, ale zawsze pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, że w Polsce też jest pięknie o każdej porze roku. Mimo iż mieszkałam w wielkim mieście, dostrzegałam je nawet w listopadzie. A gdy miasto się przykrzyło, (bo czasem tak mam, że muszę, po prostu muszę opuścić swoje Siedliszcze), świat wokół stawał otworem i odnajdywałam w nim jakiś inny kawałek szczęścia. Kawałek siebie w przyrodzie. I nigdy nie miałam pod górkę! :P

      Usuń
  12. I pomyśleć, co można utrwalić oczami serca. Te oryginalne zdjęcia powstały na zamówienie, czyli oko dostrzegło ten niepowtarzalny szczegół, te bajeczne widoki, ten blask i błysk, a ręka zatrzymała obraz w kadrze.Przepięknie u Ciebie.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oko dostrzegło, co serce chciało. Zamówiło sobie bowiem trochę złotego runa na kolację.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Hexe, czy kiedyś mogę wykorzystać któreś z Twoich zdjęć na swoim blogu? Na początek może ten domek z dyniami.
      Serdeczności

      Usuń
    3. Pozwalam :) Każde zdjęcie podpisuję małą czcionką i adresem, ale jeśli Ci przeszkadza w Twoim planie twórczym, możesz zatuszować (ramkę też), ale wtedy poproszę o link do mnie pod zdjęciem.
      Miło mi, że zdjęcia robią wrażenie do tego stopnia, iż chcesz je wykorzystać u siebie. Jestem ciekawa co do tego za tekst spłodzisz X)

      Usuń
    4. Dziękuję, oczywiście z linkiem, jakżeby inaczej!To taka moja promocja Twego bloga.
      Pozdrawiam

      Usuń
  13. Co to jest to na zdjęciu, pod którym jest napisane "co to jest "? :D
    Można zapytać jaki masz model aparatu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam nadzieję, że ktoś mi na to pytanie odpowie XD Tą właśnie drogą dowiedziałam się, że to KORALÓWKA. :)
      Canon EOS 100D
      obiektyw Sigma 18-200 mm

      Usuń
  14. Mądre słowa odnośnie szlaku życia i przepiękne fotografie, a ta zieleń i kolory to miód na serce o tej porze roku.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wciąż mamy jesień, mimo że na jeden dzień zrobiło się biało.
      Cieszę się, że te kilka zdjęć przyjęło rolę czegoś słodkiego na serce :)

      Usuń
  15. Bardzo mi się spodobał ten Twój Hexenbächli :), ja jeszcze nie mam potoku swojego imienia.
    Las jest zawsze środowiskiem samym w sobie, odrębnym bytem, naznaczonym wszystkimi istotami żywymi, które znajdują w nim schronienie. Te grzyby wyglądają jak obcy, którzy kiedyś tu wylądowali, ale czerpać substancje odżywcze mogą tylko z gruntu. I tak się zakorzenili, ale wyciągają ramiona do nieba, bo może kiedyś przyleci ich statek i ich stamtąd zabierze. :)
    pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie sobie wyobraziłam, że schylam się z obiektywem do takiego grzyba, a ten otwiera oczy i patrzy na mnie... Ręce do góry i błagalny wzrok... NIE JEDZ MNIE!

      Usuń
  16. Zazdroszczę Ci tych wędrówek:) Ale może jeszcze kiedyś będzie mi dane pozwiedzać ten nasz, piękny świat:)

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.