piątek, 6 października 2017

Jedyna heroina jaką zażywam.

"Spaliła się stadnina koni w Karolewku (gmina Biały Bór). Spłonęło kilkadziesiąt zwierząt, oporządzenie jeździeckie i budynki gospodarcze. Straty są porażające...."


"Pożar wybuchł tuż przed godziną 5 rano... Ludzie zauważyli kłęby dymu, po chwili wszystko stało w ogniu, który już był nie do opanowania..."



"Zanim na miejsce dojechali strażacy, ogień ogarnął niemal całą stadninę – boksy dla koni i innych zwierząt gospodarczych, a także mieszkanie położone na poddaszu. Ogień rozprzestrzeniał się błyskawicznie..."



Te informacje odnajdziecie, kiedy poszukacie w Internecie stajni w gminie Biały Bór. Tragiczna przeszłość na całe szczęście ma już kilka lat, stajnia funkcjonuje nadal, choć start po takiej tragedii nie był łatwy i pochłonął ogromną pulę pieniędzy.
   Stadnina Koni Karolewko to urokliwy zakątek, w którym można spędzić swój czas bardzo ambitnie. Poza końską przygodą, właściciele oferują domowe jedzenie, ciszę wśród pomorskiej przyrody i czyste powietrze. Polskie niebo przecina mieszkający w okolicy orzeł bielik, duma naszego narodu (widziałam to ptaszysko po raz pierwszy w życiu na wolności). Dla chętnych rarytasy - domek grillowy na długie noce oraz sauna na leniwe dni.
   Prócz tradycyjnej jazdy konnej, stajnia oferuje naukę powożenia zaprzęgiem sportowym. Dom to przepiękny dworek położony pośród pól i lasów, 1,5 km od czystego jeziora.
   Właściciele kochają wszystkie zwierzęta, a to widać już u wejścia, kiedy witają nas psy i pawie. Posiadają obecnie 67 koni sportowych i rekreacyjnych, stadko oswojonych danieli, bażanty różnych gatunków, drób ozdobny, różne papugi oraz 9 psów i 5 kotów.

"Stadnina i Gospodarstwo Agroturystyczne posiada certyfikaty ekologiczne, a kuchnia opiera się na zdrowym, swojskim pożywieniu. Słyniemy z pysznego jedzenia i kameralnej dworskiej atmosfery.
Przyjmujemy 4 do 6 osób, dla których dyspozycji są urokliwe pokoje z pełnym węzłem sanitarnym.
Do najbliższej drogi publicznej i sąsiadów mamy blisko 2km."
- info z ich FP


Heroina
Na to aby zapoznać siebie z panią instruktor, trzeba początkowej cierpliwości dla obydwojga. Każdy by chciał w każdej stajni móc wziąć po prostu konia, wsiąść i jechać. Nie ma tak. Instruktor to osoba w pełni odpowiedzialna za każdego gościa na ujeżdżalni i musi najpierw sprawdzić jego umiejętności. W niektórych stajniach nowych członków sprawdza się nawet na lonży, mimo iż może faktycznie mieć świetne kwalifikacje.
   Dlatego na początek na stępa i na kłusa wsiadłam na ulubionej maści klacz imieniem Heroina. Może się to wydać zaskakujące, bo najtrudniejszą sztuką jazdy w klasycznym jeździectwie jest stęp. Koń ma iść w takim tempie jak my chcemy i po linii prostej. A zwierzę jak to zwierzę, potrafi się tym znudzić i zacząć kombinować... Do pewnego momentu czułam się jak nowicjusz amator.
   Jeździec i koń muszą się najpierw poznać. Jeżeli już na samym początku będziemy ustępować zwierzęciu, dalsza jazda raczej nam się nie uda. Macie więc taką małą naukę ode mnie 😉 (bo w niewielu stajniach przywiązują wagę do stępa) - musi się to odbywać w sposób w pełni kontrolowany przez Was.


Orzeł Bielik.
Naukę jazdy konnej prowadzą certyfikowani instruktorzy (byli zawodnicy) z wieloletnim doświadczeniem trenerskim.
   Przyznam Wam zupełnie szczerze, że dawno nie miałam tak dobrej instruktorki. Kobieta ma bezpośrednią formę wyjaśniania "co i jak".
   Przypomina mi moją zaprzyjaźnioną amazonkę, o której pisałam TUTAJ, gdzie również z czystym sumieniem mogę zaprosić, gdyby ktoś akurat był na Mazurach i miał ochotę spróbować tego sportu.




Happy Boy
Gdy już było jasnym, że radzę sobie w siodle (nawet tego metodycznego stępa sobie przypomniałam), przesiadłam się na bardziej temperamentnego konia o ognistej krwi. Happy Boy pokazał mi co to znaczy 'dosiadać wiatr'. Z miejsca zrywał się w galop bez potrzeby użycia palcata.
   Koń ochotny do biegania jest najlepszy dla opornych uczniów 😜 A ja kocham tę prędkość! Uważam, że to  dla jeźdźca najwygodniejszy krok konia, a zarazem sprawiający chyba najwięcej frajdy. Kto lubi prędkość? 😊



Gdy instruktorka zapytała mnie co jeszcze potrafię, z radością odparłam, że wszystko. I stało się, zdarła ze mnie skórę... 😰 Wszystko co wcześniej trenowałam (dawno temu na cotygodniowych jazdach w moim mieście) i czego nie wymagano ode mnie nigdy w różnych innych stajniach (w których miałam tzw. "wilczy bilet") - chciała bym robiła. A musicie wiedzieć, że nic tak nie pali jak anglezowanie bez strzemion... To co miałam pod skórą to były rozżarzone węgle jakieś, a nie moje mięśnie.
   Wydarła ze mnie życie, byłam pieruńsko szczęśliwa, awansowałam w swoich prywatnych poziomach trudności i wytrzymałości, jest progres, jestem happy! 😁 Szkoda jednak, że to był tylko jeden taki dzień... Wakacje są za krótkie w obliczu całego roku.
   Mam jeden jedyny odwieczny problem w jeździe, który ta trenerka - wiem to na pewno - wybiłaby mi z głowy gdybym regularnie do niej przychodziła. Ostatnie zagalopowanie na jej lekcji - z czego jestem dumna niebywale - wykonałam już bez tej dziadowskiej wady w mojej postawie. Wytłumaczyła → pokazała → działa!



Jeżdżę niestety raz w roku, dlatego BÓL wewnętrznego mięśnia udowego jest łatwy do przewidzenia. Nigdy więc nie zapominam o nim w swoim planie treningowym. Jeżeli zamierzasz rozpocząć naukę jazdy konnej, a boisz się, że następnego dnia ugną się pod Tobą nogi 😉 (choć pewnie i tak to nastąpi jeśli to Twoje początki 😈) możesz przygotować się już wcześniej, wzmacniając mięśnie przywodzicieli w odpowiedni sposób.
   Musculus adductor magnus, czyli mięsień grupy przyśrodkowej uda, do którego jest się trudno dobrać i bardzo często na siłowni również się o nim zapomina.
   Pokusiłam się o osobiste pokazanie głównego ćwiczenia na tę partię nóg (to mój debiut), którą można wykonać samodzielnie w domu. Polecam wykorzystywać do niego dodatkowe obciążenia na nogi.
   Oczywiście należy pamiętać, że ćwiczy się całe nogi i całe ciało, bo inaczej będziemy nieproporcjonalni i krzywi 😉

Rycina pokazuje gdzie jest mięsień, który przy jeździe konnej pracuje najintensywniej.Prezentowane ćwiczenie z maszyną (albo gumą do ćwiczeń). Przyplątuje się kostkę i dociąga nogę do nogi pod dowolnie ustawionym oporem. 

Ćwiczenie domowe, które na początek można wykonywać bez obciążeń, lecz żeby poprawić swoją wytrzymałość, warto w takowe się zaopatrzyć. Ćwiczenie wykonuje się od 15 do 20 razy w trzech bądź czterech seriach.
Bardzo ważną rzeczą jest rozciąganie mięśni po zakończonym ćwiczeniu, także między seriami. Poniżej na zdjęciu jedna, najprostsza z możliwości.
   Kolana nie mogą wystawać za linie palców stóp, a łokciami dociskamy kolana do tyłu. Sylwetka wyprostowana. Warto wykonać także zaraz po jeździe konnej, czyli postać w tej pozycji, ok 15 sec.

Na zdjęciu Kasia Dziurska, moja obecna treningowa faworyta 😉
Jeżeli choć jednej osobie takie porady się przydadzą, będę Happy Girl, a jeśli kogoś zainspiruję do spróbowania się w nowej dziedzinie, będę przeszczęśliwa, że na coś się przydałam i kogoś zmobilizowałam do fajnej akcji.
   A może jest wśród moich Czytelników jakiś jeździec? 🏇 Przyznawać się! 😎

Nawigacja:


25 komentarzy:

  1. Kochana, dla mnie jedynie konik na biegunach:)
    Panicznie boję się tych zwierzaków. Może gdzieś w mojej podświadomości tkwi fakt, że kiedy miałam 4 lata koń mnie dość mocno poturbował i skończyło się to złamanym obojczykiem.
    Chciałabym, lecz boję się:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trauma z dzieciństwa. Mam znajomą, która panicznie boi się psów. Wszystkich. Za młodu okropnie pogryzł ją źle wychowany pies sąsiadów.
      Nie wiem czy warto na siłę mierzyć się z lękami. Psycholodzy mówią, że tak i mają na to brutalne sposoby. Jednak jeśli nie ma potrzeby, nie warto drapać się tam, gdzie nie swędzi.
      Miałam kiedyś arachnofobię. Wyleczyłam się z niej sama i do tego stopnia mnie porąbało, że chciałabym hodować ptasznika ;)

      Usuń
  2. Koledze się kiedyś podobało. Przeszło jak rypnął na gębę, mieliśmy z niego ubaw. No ale to tylko dowodzi tego, że nie każdy jest stworzony do siodła. Mnie by na przykład nie przyszło do głowy, żeby wdrapywać się na jakieś zwierzę... :D

    Przeczytałem zaległy wpis, popatrzyłem na zdjęcie z ćwiczeń domowych i dochodzę do wniosku że przed podobaniem się facetom ratuję Cię tylko burka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, nawet w najskromniejszej postaci HEXE jest śliczną dziewczyną :-)

      Usuń
    2. A bo to raz spadłam? ;) Z roweru też każdy kiedyś tam spadł ;)

      Burka albo porządny wykop nogą XD
      Dziękuję :)

      Usuń
    3. Auć, dobry Boże, daruj, nie każdy adorator to frustrat. Nie trzeba nas od razu kopać. :D

      Usuń
    4. Poza tym mieszkam w Szwajcarii, a w Szwajcarii noszenie burek jest zabronione :P

      Usuń
  3. Amazonką nie jestem, ale jeździłam kiedyś z uczniami do stadniny i wsadzono mnie na takiego pięknego konia. Musze przyznać, że wrażenie było super, musiałam balansować całym ciałem, by nie spaść.Konie to piękne i mądre zwierzęta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrażenie za każdym razem jest super, dlatego mnie to tak uzależnia :)

      Usuń
  4. Ach, uwielbiam jazdę konno! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. No jestem oczywiście ja- emerytowany jeździec ale powiem Ci, że mnie zanęciłaś i będę pamiętać o opisanym przez ciebie miejscu w moich przyszłych podróżach. Praca z kompetentnym instruktorem to czysta przyjemność a stęp faktycznie jest najbardziej wymagającym chodem- wie to każdy kto traktuje sprawę poważnie i cieszę się zawsze jak słyszę ludzi którzy doceniają wagę stępa w swoim treningu. Pozdrawiam mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. EMERYTOWANY?! Ty, starsze babki od Ciebie jeżdżą -_-
      Cieszę się, że widzę Twoją opinię tutaj, jest dla mnie cenna jako słowa osoby doświadczonej w tym sporcie.

      Usuń
  6. Przykre , że taką niefajną historię mają. Oby nigdy to się nie powtórzyło. Zazdroszczę - zawsze chciałam nauczyć się jeździć konno. Ty to zasuwasz na tym filmiku :)
    Masz racje rozciąganie to podstawa. Niestety wiele osób to olewa a potem dziwą się, że mają problemy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na filmiku to był ostatni galop tego dnia, bardziej techniczny, dlatego w małym kółeczku wokół instruktorki. Najlepsze są wyjścia w teren, pełna swoboda, przestrzeń... lecz żaden instruktor nie wyrazi zgody na coś takiego, jeżeli pojawiasz się w stajni pierwszy i ostatni raz. Dlatego warto zaangażować się w jedną stadninę i uczęszczać na zajęcia regularnie. A potem rajdy w terenie - te są naprawdę wspaniałe :)

      Usuń
    2. Masz racje taka jazda swobodną to coś cudownego. I dobrze że tego pilnują bo nigdy nie wiadomo jaki ktoś ma umiejętności lub stosunek do zwierząt. Wciąż próbuję namówić mojego partnera by spróbować jazdy konnej by w inny sposób spędzić ze sobą czas :) bliżej natury

      Usuń
  7. Witaj Hexe.
    Tylko koni i stadniny żal... Masz zadatki na Amazonkę i jak wskazują wszelkie znaki na niebie, śmierć ze starości w łóżku nie jest ci pisana. Bo z twoim nieokiełznanym temperamentem i zacięciem wędrowca nie może być inaczej. U mnie pewnie będzie podobnie.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mmmm marzy mi się długa podróż w siodle :)
      I właśnie z takich jak Ty biorę przykład. Poważnie!

      Usuń
    2. Hexe, na koniach to i owszem sobie pojeździłem w Bieszczadach. Ale kiedy to było...
      Teraz wolę jechać bryczką, albo wozem, bo o karecie nie marzę, bom nie cerebryta.
      Pozdrawiam.
      michał

      Usuń
    3. Rydwan. Wjedzie w każdy teren :D

      Usuń
  8. Nigdy nie ciągnęło mnie do jazdy konno. Owszem same konie bardzo mnie fascynują, jednak połączenie mnie i konia uważam za raczej niepewne co do jego przyszłości. Nie mniej taka pasja to jest właśnie to, co w życiu jest istotne.

    Co do meczy piłki nożnej to nie oglądam wszystkich, czasem spojrzę jak radzi sobie Legia, jak radzi sobie reprezentacja, to wszystko. :)

    Staram się być kulturalny w kontaktach z ludźmi, staram się też być coraz lepszym człowiekiem, jednak jak to zwykle się zdarza, chęci sobie, a życie sobie. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja kuzynka prowadzi hotel dla koni "Stajnia Stasiowe". W dzieciństwie często do nas przyjeżdżała i byłam z nią kilka razy w pińczowskiej szkółce jazdy :). Jestem jednak z natury strachliwa i
    koniki nieco mnie przerażały. Nie złapałam bakcyla :)!!!
    Podziwiam jednak każdego, kto uprawia ten piękny sport :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. cóż, siedziałam na koniu raz, kilkadziesiąt lat temu przez kilka minut, nawet było ok, ale i tak byłam coś przerażona; jednak traumy nie mam, nie dlatego nie próbuję; po prostu jakoś się nie składa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dla każdego to samo jest pisane. Jedni jeżdżą konno, a inni skaczą na gumie, czego ja bym nigdy w życiu nie zrobiła, ale podziwiam śmiałków i szanuję hobby.

      Usuń
  11. Uwielbiam konie. Nie potrafię na nich jeździć, ale je uwielbiam i marzę, by zobaczyć konie dziko żyjące. Ależ widać po tobie radość. Uśmiech masz mega czarujący. Nie często taki widzę. Piękne to zdjęcie bociana w locie. Jeśli kiedyś się zdecyduję spróbować jazdy konnej, to już mnie czegoś nauczyłaś, a te ćwiczenia to na bank się przydadzą.

    Coś czuję, że jazda konna bardzo by mi się spodobała i poczułabym wolność. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poleciłam Ci w tym poście dwie dobre instruktorki, ale to daleko na północ od Ciebie. Niestety nie znam żadnej stajni w Twoich okolicach :(
      Dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.