4 szwajcarskie przełęcze w jeden dzień, cz. II - Teufelsbrücke - wąwóz Schöllenen - Andermatt

"W tajemnicy każdego człowieka istnieje wewnętrzny krajobraz: z nietkniętymi równinami, z wąwozami milczenia, z niedostępnymi górami, z ukrytymi ogrodami."

- Antoine de Saint-Exupéry



A gdyby tak spróbować poszukać we własnym milczeniu samego siebie? Odkryć mapę uczuć, pragnień i talentów, iść jaskrawo zaznaczoną drogą - to nasz indywidualny szlak. Każdy człowiek rodzi się z pewnym pakietem cech - predyspozycji. Rób to, co kochasz, nie próbuj wiecznie zadowalać innych. Ja tylko chcę poznawać ten świat, bo kiedyś... kiedyś tutaj był Raj, a ja go pragnę odnaleźć.
   Opuszczając Oberalppass, udaliśmy się prosto do wąwozu Schöllenen, przez którego przechodzą drogi łączące przełęcze Gotarda, Furka oraz Oberalp. To miejsce miało kiedyś bardzo wysokie znaczenie. Pierwszy most został zbudowany w 1585 roku i nazwany diabelskim. Po sześćdziesięciu latach wielki sztorm zniszczył most i zatopił całą dolinę, ale po zebraniu odpowiedniej sumki (ma to też swoją długa historię) udało się go odbudować.




Z tym nietypowym miejscem, które aż zapiera dech w piersiach, związana jest pewna legenda. Najpierw jednak trzeba sobie wyobrazić jak trudna była sytuacja samej budowy.
   Historia opowiada o daremnych wysiłkach ludzi, chcących stworzyć szlak przez tenże wąwóz i przerzucić kamienny most na drugą stronę wartkiej rzeki Reuss, płynącej w dole pionowych ścian. W desperacji, burmistrz wypowiedział te słowa: "Tam tylko diabeł, mógłby zbudować most!" I wtedy pojawił się... on.




Po trzech dniach most nad Reuss stanął w pełnej krasie. Gdzie był kruczek? Ano po drugiej jego stronie siedział sobie diabeł i czekał na swoje wynagrodzenie. "Chcecie most zachować? Dajcie mi duszę!" - krzyczał do nich. Spodziewał się oczywiście poświęcenia jednego z ludzi, natomiast oni wysłali mu... psa. Rzucili kawałkiem chleba na drugi koniec mostu, aby ten pobiegł do diabła. Nowsze wersje tej legendy mówią o wysłaniu kozy.
   Diabeł, pełen wściekłości, zabił zwierzę (czymkolwiek było) dosłownie rozrywając je na strzępy, a następnie schwytał ogromny kamień, którym zamierzył zniszczyć most. Odnalazłam dwie wersje ciągu dalszego tej legendy:
   Na szwajcarskiej stronie Andermatt'u jest napisane, że diabeł był tak zmęczony, że nie zauważył jak pewna kobieta podeszła go i namalowała na kamieniu krzyż, który gdy diabeł zobaczywszy, głaz odrzucił i uciekł, zaś angielska Wikipedia głosi, że pojawił się Holy Man i skłonił diabła do porzucenia swych zamiarów. Spójne jest jedynie to, że ów kamień, diabeł cisnął gdzieś dalej i - co ciekawsze - dziś możemy go nadal oglądać. Kamień zowie się Teufelsstein [diabli kamień] i leży dokładnie tu:


Nie wiadomo kto w końcu było bohaterem.
Holy Man, czy Woman?


Żołnierze mieli w tym czasie ćwiczenia w pokonywaniu wąwozu zjeżdżając na linie nad przepaścią.
Na zdjęciu - dopiero maszerowali do punktu "A".
W tym miejscu znajduje się także wielki pomnik poświęcony rosyjskiemu generałowi, Aleksandrowi Suworowowi. Ma on upamiętnić walkę, która miała miejsce 25 września 1799 w tym wąwozie. Wojska rosyjskie pod generałem Alexandrem Wassiljewitschem Suworowem, zwalczyły wojska Napoleona i ostatecznie pokonały Francuzów.
   Pomnik został wzniesiony w 1899. Prezydent Rosji Dmitrij Medwedew, odwiedził go podczas wizyty w Szwajcarii 22 września 2009.
   Chyba byłam jedną z bardzo nielicznych turystek, która potrafiła to przeczytać 😉


Obiekt wojskowy znajduje się u szczytu wąwozu.


Szlak turystyczny w wąwozie Schöllenen, nie jest dostępny w miesiącach zimowych. Dla zmarzniętych turystów (nawet mnie tam zmarzły ręce) pociechą staje się restauracja oferująca rozmaite przekąski i gorące oraz zimne dania. Oprócz tego, można wybierać z szerokiej gamy napojów, także wyskokowych.
   Jako że obecnie nie prezentuję Wam szlaków wymagających dla wędrowców z kondycją, postanowiłam również wspomnieć o gastronomicznych atrakcjach. Nie stołowaliśmy się, bo czas gnał nas dalej, a z resztą, co pyszna wałówa, to jednak własna wałówa 😋 Ostatnio coraz częściej w drogę zabieram jakieś ciasto domowej roboty 😁


Ja tam jestem!


Przydałoby się umieć zrobić panoramę jednocześnie w pionie i w poziomie. Jakże ciężko jest przedstawić dobrze takie miejsce, jego głębię, ogrom...
   Czy jednak można wierzyć, że powstaniu pierwszego mostu sprzyjała nadnaturalna siła? O diabłach znamy prawdę z niejednej naszej polskiej legendy. Co wiemy? Że są skore do pomocy i pojawiają się dokładnie wtedy, gdy człek straci kompletnie nadzieję. Nie warto z nimi współpracować, bo gdy powieje sprzyjający wiatr, na bank ucichnie na wieczność kiedy znajdziemy się na środku morza. Bez sensu, prawda?
   Ale most stoi, a legenda przyciąga turystów.





Już pod koniec tygodnia zaprezentuję Wam następną przełęcz i jej niesamowitą atrakcję, dzięki której mogłam spełnić jedno ze swoich marzeń (z bardzo długiej listy). Będzie to piękna opowieść (głównie graficzna) i dodam, że lokalizacja także będzie dostępna z łatwością dla każdego.
   Obiecuję też, że zrobi się widowiskowo i niezwykle 😀 i będę czarownicować 😎


12 komentarzy:

  1. Nie dziwi mnie, że takie budowle mają swoje legendy, bo na zdrowy rozum, to nie powinno sie udać :-)
    Masz rację, że zdjęcia, a nawet filmy nie oddadzą głębi, ogromu i tego co się czuje w takich miejscach, ale mimo wszystko fanie było obejrzeć, dzięki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postawić mosty i jeszcze dziury wydrążyć, żeby przejezdny tunel był. To się w głowie nie mieści, prawda? I to jeszcze za czasów wozów i koni.

      Usuń
  2. Kurcze to miejsce wygląda naprawdę spektakularnie.
    Woda sunąc w dół pod mostem - brrr, aż strach pomyśleć coby było gdyby ...
    Niesamowite doznania i emocje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad tą przepaścią wiodła ścieżka alpinistyczna. Taka gdzie to trzeba mieć kask i przypinać się do ściany, żeby nie stało się to, co by mogło...
      Moje emocje były więc dużo lżejsze, chodziłam wszak po pewniej powierzchni :) Szum takiej rwącej rzeki odbijający się echem od wielkich ścian... tam by trzeba film nagrać, zdjęciami tego się nie odda.

      Usuń
  3. Witaj Hexe.
    O rany, jestem pod wrażeniem.
    Zdjęcia super.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedawno byłam pod wielkim wrażeniem Twoich zdjęć znad wielkich tam, to teraz odbijam piłeczkę :)
      Stare mosty też ciekawą atrakcją. Z diabelska historią do tego ;)

      Usuń
  4. aż mam dreszcze .... z wrażenia.
    Ciekawie też piszesz...ja często w delektowaniu się życiem na obrazach kończę , nie zaglębiam się tak w historię danego miejsca...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja lubię wiedzieć ;) i dzielić się wiedzą z innymi.

      Usuń
  5. Znów przedstawiasz bardzo interesująco zacne miejsca do odwiedzenia kiedyś zapewne. :) Most faktyczni wygląda nieziemsko, to właśnie wpływa na mój podziw dla budowniczych w takich miejscach jak to.

    Może faktycznie lepiej zamienić odwiedzanie grobów na pamięć i poruszanie się ku przyszłości z żywymi. Jak dla mnie święto to jest poważnym elementem kultury i wyrwanie się przynajmniej z tej części nie jest takie łatwe dla każdego. Ja na przykład tylko raz byłem 1 listopada na Powązkach. Pierwszy i ostatni, bo ludzie zachowywali się jak dzicy, przez rok nie pamiętali nawet o grobie (nie wiem czy o zmarłym pamiętali), a tu nagle szast prast, jedziemy na cmentarz się pokazać. Mi to nie pasuje nijak do mnie i mojego podejścia do życia.

    O tak, muzyka (oczywiście ta przez duże M) to duża porcja piękna. Dziś muzyk zostawić może swoje płyty, dawniej bywało z tym gorzej i sporo muzyki mogło zupełnie przepaść.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana Hexe!
    Piękne widoki, ale ja mam ciarki- lęk wysokości, niestety:(
    Pozdrawiam najserdeczniej:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja nie mam lęku wysokości, więc z chęcią odwiedziłabym te miejsca! :)

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.