Słowiński Park Narodowy - dziedzictwo narodowe UNESCO.

Niespokojny rozszumiały żywioł
Każe płonąć, przygasać i tęsknić
Wśród dni krętych ile nowych klęsk nieść
Które z nagła wiatr złowieszczy przywiał

Dni się piętrzą, wzbierają i przeczą
Krajobrazom, które w głębi płoną
Nad szkarłatem, nad falą skłębioną
Suną z wolna ciemne chmury przeczuć

- Artrosis "Żywiołom spętanym"


Nigdy nie miałam serca dla morza. Nad Bałtykiem byłam pierwszy raz w dzieciństwie, z czego niewiele pamiętam i drugi raz również niekoniecznie z własnego wyboru i nie w swoim stylu. Trzeci raz wreszcie z rozmysłem i planowo, ale głównie miejsko. Teraz po raz czwarty mogę opowiedzieć o morzu, choć jego fale przecież zna każdy, więc ciężko jest napisać coś nowego... Ale nim dotarliśmy do jego brzegów, pobuszowaliśmy najpierw po pięknym wybrzeżu.
  Wędrowaliśmy na terenie Słowińskiego Parku Narodowego. Ma on imponującą powierzchnię 32 744 ha. Obejmuje Mierzeję Łebską, Nizinę Gardeńsko-Łebską, morenę czołową z najwyższą kulminacją oraz szereg jezior.
   W 1977 został włączony przez UNESCO (w ramach programu „Człowiek i biosfera”) do sieci Rezerwatów Biosfery, a w 1995 wpisany na listę terenów chronionych konwencją ramsarską o obszarach wodno-błotnych o międzynarodowym znaczeniu przyrodniczym.
   Nasz szlak wiódł tak: przymorskie jezioro, skansen w Klukach, nadmorskie lasy i bory (bagna, łąki, torfowiska), oraz fenomenalny, wydmowy pas mierzei z ruchomymi wydmami. I to wszystko w jeden dzień! Będę opowiadać nie po kolei 😝
   Zatem ruszamy!


Wieża widokowa nad jeziorem Łebsko stoi 1 km od miejscowości Kluki, do których zaprowadzę Was dopiero następnym razem, a będzie to oryginalna podróż do przeszłości.
   Z wieży widokowej, albo inaczej "platformy" jak lubią ją nazywać portale informacyjne, można dostrzec przy sprzyjających warunkach pogodowych: ruchomą Wydmę Czołpińską i Łącką. Reszta wokół to pola wydmowe nie udostępnione dla turystów.
   To co stanowi główny obraz dla podziwiającego z wysoka pejzaż, to oczywiście jezioro Łebsko. Blisko wieży znajduje się pomost do którego latem przybijają statki kursujące do Rąbki.
   Jest możliwy amatorski połów ryb zarówno z brzegu jak i z łodzi.




A to na pomoście.
Potem aby czasu nie zabrakło (a mięliśmy bardzo napięty grafik i same Kluki były niezwykle czasochłonne 😉) wsiedliśmy w samochód i udaliśmy się do borów.
   Nie pierwszy raz pokazuję widoki przez szybę samochodową, ale pierwszy raz od bardzo dawna są to polskie pejzaże. Góry są majestatyczne, ale nasze serpentyny pomorskich dróg, porośniętych wzdłuż drzewami z mnóstwem zieleni dookoła, z lasami i łanami złotych pól - mają jednak swój niepowtarzalny urok.
   Swojej Słowiańskości się nie wyprę, nie dziwcie się więc proszę moim zachwytom: "przyjechała po długim czasie zza granicy i ujrzała Polskę..." - to nie ten efekt, moi drodzy. Ja zawsze zauważałam urok naszego kraju.



Bajeczne pola słoneczników rozciągały się przez długie kilometry obydwoma poboczami.


Takich pięknych horyzontów nie ma w Szwajcarii 😉
Zdjęcie nie jest jakiejś powalającej jakości, ekspozycja też pozostawia wiele do życzenia
ale ten słup światła! 😶
Trasa liczy około 7 km. Samochód został na parkingu w Rąbce chyba (?) - jak słowo daję, nie pamiętam - i kosztowało go to 5 zł... no tak, trudno żeby nieżywy przedmiot płacił sam za siebie... Czy to zabrzmiało pogardliwie? Wiadomo, że konie w stadninach pracują na swoją belkę siana. 😜
   Za wstęp na teren Parku uiszcza się symboliczną opłatę - razem z parkingiem płaciliśmy 6 zł i potem już na piechotkę wkroczyliśmy w nadmorski, wilgotny i bagnisty las. Tu nie potrzeba więcej słów, są to dzikie tereny, na które nie wolno wstępować. Należy trzymać się wyraźnie wyznaczonego szlaku. Trasa wynosi 6 km do granicy z ruchomymi wydmami.








Zawsze chciałam najpierw na próbę poczuć się jak na pustyni, aby określić, czy nadaję się do przeprawy kawałkiem prawdziwego, piaskowego wygwizdówka (zanim polecę zobaczyć Molocha na żywo, takie tam banały).
   Ta wycieczka pewnie by nie powstała, gdyby nie zachęcający pomysł made in Filifionka. 😊

Pojawiła się drewniana kładka. Nagle zmienił się ekosystem, stawał się coraz suchszy, zmieniał się zapach w powietrzu, pojawił się piach, dużo piachu, a potem coraz więcej piachu, aż w końcu zdjęliśmy sandały, robiąc dobrą minę do złej gry gdy kuły w stopy igliwia.





I wreszcie pojawiła się pierwsza piaskowa góra. "Wydma - pomyślałam sobie - nie taka duża jak Alpy, dam radę". Góra i dół, góra i dół i tak chyba z sześć czy siedem razy... grzęznąc w piachu po kostki, dysząc i udając, że nadal jest w porządku i wcale mnie to nie przerosło... (Gdyby Alpy były z piasku... a w życiu!!) Po każdym wejściu na wydmę już miałam nadzieję, że zobaczę finisz, a tu kolejna wydma... 😠
   Aż wreszcie zobaczyliśmy na horyzoncie Bałtyk!


To podobno jedna z ładniejszych plaż w Polsce i co muszę przyznać z wielką ulgą, słabo zaludniona. (No parawaning).
   "W żywiole wody jest coś niesamowitego, coś grzmiącego i nieznoszącego sprzeciwu, jak monarcha rzucający cień na uniżonego sługę - jak wysoka fala sztormu, prężąca się nad małym człowieczkiem." - to dopisałam do swojej książki, będąc natchniona tym widokiem. Tak, tak, ja nie tylko o górach tam pisałam i w ogóle uważam, że stworzyłam bardzo ciekawą mapę świata. 😁
   Jest coś co sprawia, że czuję do morza ogromny respekt. Może dlatego wolę spokojne wody... ja taka jestem, jak nieznajoma, w której lustrzanym spojrzeniu, dostrzeżesz prawdziwego siebie. Nigdy nie mówię ludziom tego, co chcą usłyszeć. Zawsze mówię prawdę. Gwarantuję ci więc, że z moich ust nie usłyszysz uprzejmego blefu.






Wybrzeże morza ma swój czarci urok... Zawsze szaleje tam wiatr - niepodważalny król przestworzy. Podobno Bóg jest wiatrem. Wszędobylskim wiatrem, a wiatr zawsze jest tam gdzie człowiek.
   Wydawałoby się, że bierna obecność nie rozwiązuje ludzkich problemów, ale bierna pozostaje dotąd, dopóty człowiek nie zdecyduje się rozmawiać z wiatrem. Bóg zawsze przychodzi, ale tylko w ciszy. Pozwól więc na ciszę, jeśli jej chcesz...


"Człowiek ma to do siebie, że tworzy ograniczenia.  Wszystko w co wierzymy, zupełnie identycznie jak siła plotki, pomimo mijania się z prawdą - staje się nią."

http://profeto.pl Katarzyna Oberda

Morza nic nie ogranicza. Rozbija swe fale o delikatne, piaszczyste wybrzeże, które zawsze mu się poddaje. A czasem zabiera coś lub kogoś... i zazdrośnie strzeże.
   Chyba podobnie jak Bóg, który nieoczekiwanie zabiera do siebie ludzi. Porywa bez pytania, a raczej... przygarnia.



Znalezisko.
Jeśli Bóg jest wszędzie i jeśli czasem jakaś Jego cząstka staje się wiatrem mknącym przez cały ten świat, to zaczyna wydawać się jasnym, że pośredników nie trzeba.
      Myślę, że do Boga należy zwraca się w sposób bezpośredni, bezwiednie i swoimi słowami. Nie tylko w prośbach. Trzeba też dziękować, przecież jesteśmy wdzięczni za wiele rzeczy, choćby prozaicznie za świat, który nas otacza.


A potem zaczęłam biegać. Świrować po prostu. Warto pracować nad wyzbyciem się granic, które człowiek sam sobie tylko narzuca. Od dawna wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych. Od dawna jestem sobie najlepszym tego przykładem, przydarzyło mi się już tak wiele zaskakujących przygód...
   Zakochuję się w czymś / w kimś prawie każdego dnia, no tak już mam 😵 Np. w pierwszym widoku, jaki zobaczę za oknem o świcie, (dlatego mężu, bardzo Cię proszę, zwijaj wieczorem roletę, nie chcę jej widzieć jako pierwszej 😝). W kwiatku albo owocu, jaki pojawi się w moich uprawach. W uśmiechu mijającej mnie rowerzystki. W miłym dialogu z osobą z drugiego końca Europy.
   Kocham i doceniam takie chwile i jestem wdzięczna za to, że mogę tego doświadczać, że to zauważam i cieszę się tym.
   Jestem szczęśliwa, że Bóg uchronił mnie przed niewidzącymi oczami i niesłyszącymi uszami. Analizuję swój cały świat, nie przeklinam go. Nie narzekam na swoje życie.


Morze, które lubię chyba najmniej ze wszystkiego, co w życiu zobaczyłam, ostatecznie jest przecież piękne, wydawałoby się też, że bezkresne. Potężne.
   Biegałam wzdłuż jego brzegu mocząc gacie w słonej wodzie, zastanawiając się, czy zostaną z tego plamy i odbarwienia, ale w sumie to nie ważne, to tylko rzecz, która ma mi służyć, dopóki się nie podrze. I to jest wolność.
   Bez uprzedzeń, bez uzależnienia od przedmiotów. Głód życia i pięknych chwil.

28 komentarzy:

  1. Byłam tam kilka lat temu, mieszkaliśmy w wielkiej przyczepie typu holenderka, poparzyłam sobie stopy na wydmach, ale woda w morzu najcieplejsza w Polsce. Zauroczył mnie ten rejon i te widoki między morzem a dwoma jeziorami i te pasące się wolno konie...
    Muszę kiedyś tam wrócić:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawie ogląda się zdjęcia miejsc, w których się już było :) Ach te wspomnienia, tak - wracać zawsze warto tam gdzie po prostu było dobrze :)

      Usuń
  2. nie pozwól sobie zapomnieć tego dziecka w sobie - tylko dzieci śmieją się całą objętością siebie.
    zakochać się w detalu, widzeniu, czy słowach mijanych - to piękne jest - wiem, bo sam zakochuję się co dzień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, już wiem jak potrafisz pięknie ubrać w słowa dosłownie każdy moment. I Ty też tego nigdy nie zapominaj ;)

      Usuń
  3. Witaj hexe.
    Byłem tam, ale dawno temu i niewiele już pamiętam.
    Fajna wędrówka.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypuszczam, że niewiele się w tej przyrodzie zmieniło. Pewnie jakbyś odkopał stare zdjęcia, mógłbyś porównać to i owo ;)

      Usuń
  4. Gdzieś widziałem podobne miejsce i nie mogę sobie przypomnieć gdzie... A wcale tak bardzo często nad morzem nie bywałem. Chyba muszę częściej zapisywać swoje wojaże, bo na ogół od trzeciego dnia odkładam na jakieś bliżej nieokreślone nigdy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnienia to najcenniejsze co nam pozostaje. Ja mam jeszcze zdjęcia, swoiste archiwum podróży.

      Usuń
    2. Raz mi się coś takiego udało doprowadzić do końca - Z Giżycka i Wilczego Szańca. Znaczy z fotami i opisami co się działo.

      Usuń
  5. oj morze jest piękne, niektóre widoki kojarzę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba najpopularniejsza trasa, wszyscy ją kojarzą, a ja tam byłam pierwszy raz :)

      Usuń
  6. Przeżyjmy to jeszcze raz :D!!!
    Cieszę się, że wybraliście się na tą wycieczkę :). Miałam nosa, że Ci się spodoba. Ciekawa jestem, co też jeszcze zobaczyliście :)!!!
    P.S. Odnośnie Twojego komentarza pod moim ostatnim postem... Tak to zdziwione wychodzące z szafy po lewo to Misiek. Ale widzę, że mnie nie rozpoznałaś :)!!! Ten Frodo Baggins na szafie to jam jest :D!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa!!! To Ty na tej szafie? O_O Serio :D No nie wierzę, wkręcasz mnie chyba, Frodo :P

      Usuń
  7. Parę lat temu byłem na tych wydmach, na tych platformach itd. Muszę przyznać, że w całości ten park narodowy zrobił na mnie wrażenie dość mieszane, bo takie są tamtejsze tereny. Choć z drugiej strony jest to jakieś przełamanie monotonii, coś jak to się mówi z zupełnie innej beczki.

    Niestety jestem jeszcze na etapie, gdzie denerwuję się przez innych ludzi. Może za jakiś czas zrozumiem, że nie warto.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten park to jakby odseparowany szlak pełen ludzi, a wokół niezmierzone, gdzie nie wolno wchodzić ani nic dotykać. Trochę szkoda, że nie wolno, ale z drugiej strony, jak pomyśleć o tym trochę mniej egoistycznie ;) to nagle człowiek sobie uświadamia, że to bardzo dobrze, iż gdzieś jeszcze chroni się ten ekosystem, że gdzieś jeszcze człowiek nie wydeptał sobie ścieżek, niczego nie popsuł, ani nie naśmiecił.

      Kiedyś denerwowałam się ludźmi, przejmowałam, aż w końcu nawet lekka mizantropia mi się włączyła... Z czasem mi przeszło. Z czasem zrozumiałam, że nie warto niszczyć sobie własnych nerwów (bo tak to właśnie wygląda).
      W tej notatce mogłeś dokładnie poznać mój tok myślenia i to jaki mam naprawdę stosunek do ludzi, czyli otwarty i pomocny. I uwierz mi, tak jest dużo lepiej, bo trzeba wokół siebie mieć pozytywne fluidy i przyciągać tym samym pozytywnych ludzi ;)

      Usuń
  8. Nad morzem bywam bardzo rzadko, jeśli już,to na weekend, mój mąż uważa, że jest tam nudno i weekend to aż nadto. Osobiście może bym się aż tak nie nudziła, ale przecież na razie chcemy jeździć razem na urlopy, więc chodzenie na kompromisy jest konieczne. Piękne zdjęcia, sprawiły, że przypomniałam sobie swoje tegoroczne wędrówki - górskie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy jak chcesz tam spędzać czas. Jeżeli tylko na plaży, też bym powiedziała, że nudno ;) Na szczęście mój mąż także nie jest pasjonatem smażenia się na piachu.
      Nad brzegiem byliśmy może kwadrans.
      A w górach z całą pewnością nie da się nudzić :) Chociaż fizycznie dużo bardziej dostaniesz w kość.

      Usuń
  9. Cudowne zdjęcia. Cudowne morze i pięknie napisane słowa. Słowiński Park Narodowy bardzo mi się podobał. Jedno z lepszych miejsc, jakie widziałam w Polsce. Jestem raczej człowiekiem morza, ale taki dziwnym. Pływać nie potrafię, żeglować nie żegluję. Wielka woda koi mnie niezmiernie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pouczyłam się kiedyś żeglugi ale jeziornej. Myślałam czy by nie zrobić patentu na sternika, wypożyczać żaglówkę na jakimś wielkim jeziorze i spędzać urlop na pokładzie, puszczając szanty. :) Ale na morzu to ja bym się bała...

      Usuń
    2. Płynęłam łodzią po oceanie. Nie bałam się, jednak nie ja nią sterowałam:P Wtedy by było gorzej.

      Uwielbiam szanty!

      Usuń
  10. Po prostu warto chronić to co piękne, niepowtarzalne, taki park z ochroną przyrody to jakby takie duże muzeum. W końcu do gablot nie można włożyć ręki, a i tak wrażenia są zwykle przyjemne. :)

    Mam jak to się ładnie, choć jednocześnie dziwnie mówi: ,,ciężki charakter". Dlatego też z takimi rzeczami jak denerwowanie się przez innych ludzi muszę sobie radzić nieco dłużej, by jakoś je wypracować na coś pozytywnego.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak muzeum... ciekawe porównanie i muszę Ci przyznać, że dość trafne.

      Zastanów się nad taką umiejętnością, jak odnajdywanie pozytywów w nawet najbadziewniejszych sytuacjach. To bardzo rzadka umiejętność.

      Usuń
  11. To jeszcze raz ja. :)

    Niby jestem sową, wieczory to mój żywioł a już właściwie śpię. :D Pominąłem Twój wpis u mnie na blogu, dlatego teraz nadrabiam.

    Podobno jesień jest najładniejsza w górach. Nie miałem okazji sprawdzić, musi mi na razie starczyć widok z okna na park, gdzie liście drzew są coraz bardziej złote.

    :) Ja to się ostatnio zapuściłem z robieniem zdjęć, a parę lat temu nawet to lubiłem robić.

    Cóż widać pan Niesiołowski był już wszędzie, gdzie miał być, to teraz została mu nasza plaża i gofry. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kiedyś wymyślono pseudonim artystyczny - Sowa. ^_^ Zanim stałam się Hexą, byłam Sową.
      Poodwracało mi się zupełnie, kiedyś nocny Marek - dzisiaj już skowronek. Podobno tak się robi ludziom z wiekiem O_O

      Zawsze lubiłam najbardziej jesień. Ze wszystkich czterech pór roku, tylko ta mnie zachwycała jakoś tak do głębi. Na jesień najczęściej wyjeżdżałam na jakieś krótkie wypady za miasto, aby móc ją fotografować. Zdarzały się też wiersze...
      A nawet w mieście robiła na mnie wrażenie, kwestia spojrzenia, tak myślę.
      I powiem Ci szczerze, że dopiero w górach doznałam olśnienia. W górach jesień nie pojawia się - ona w górach wybucha wszystkimi odcieniami ognia.

      Pan Niesiołowski albo był już wszędzie, albo po prostu lubi nasze wybrzeże.
      Osobiście widziałam już kilka krajów, a jednak zawsze chcę wracać na Mazury albo Warmię. Tam zostawiłam swoje serce i tam chcę umrzeć! Jakże to zabrzmiało :D haha!

      Usuń
  12. a ja z kolei Baltyk lubie
    bo nie ma upalow nad polskim morzem;)
    i lubie Wiatr targajacy wlosy

    W Lebie nigdy nie bylam
    Mlodosc spedzilam jezdzac do Mielna
    teraz chyba z niego wyroslam

    teraz wole gory
    i morze jak jest co robic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak upałów i wiatr również doceniam. Tyle, że widzisz, ja właśnie nie mam tam co robić. Przeważnie.
      Tym razem trochę się znalazło atrakcji, pierwszy raz byłam w tym rejonie. Jednak to były raptem (w sumie na całe nasze wczasy) dwa dni zwiedzania. Nie jestem typem leżakującym, więc w takim układzie też wole góry.

      Usuń
    2. ja nurkowalam ;)
      w Baltyku takze

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.