Bytów - zapukajmy do krzyżackich wrót.

"Sala wyobrażona była na kwadracie. Wysoka o strzelistych oknach pod sam sufit o surowym wystroju białych ścian. Ta jasna przestrzeń służyła głównie do przyjmowania gości prywatnie i organizowania skromnych wieczorów, a także do świętowania co ważniejszych wydarzeń rodzinnych, wszakże po co zdobić komnatę niebędącą miejscem wykwintnych balów dla oficjeli?"

- frag. mojej powieści


Uwaga, jesteście w strefie mojego żywiołu, będę cały czas gadać:
Zamki gotyckie upodobałam sobie szczególnie. Odróżniają się od innych lekkością (w przeciwieństwie np., do architektury romańskiej). W środku nie jest ponuro, ani też szczury nie ganiają kotów. Zawsze jest przestrzennie i jasno, a to za sprawą mnogości okien (często witrażowych) i ostro zakończonych, pnących się wysoko aż po sklepienia. Strzeliste wieże i portale są również znamienne dla gotyku.
   Wnętrza to eminentne sklepienia krzyżowo-żebrowe, liczne łuki przyporowe i sterczyny (pionowe, wieńczące elementy dekoracji architektonicznej).
   Oto dziś przed Wami warownia w Bytowie. Przekraczając jej bramę, czułam się cudownie i ogólnie uważam, że w zamku mi do twarzy.




Zdjęcie ściągnięte z sieci.
Jeden z trzech największych, niemieckich zakonów rycerskich, w roku 1390 rozpoczął na tejże ziemi budowę gotyckiego zamku z kamieni eratycznych (narzutowych) i z cegły. Powstały trzy wieże okrągłe i jedna kwadratowa.
   Ciekawostką jest trzypiętrowy, podpiwniczony dom mieszkalny, w którym usytuowano refektarz, kaplicę i mieszkanie prokuratora. Brama wjazdowa była pilnie strzeżona. Przypuszczam, że najbogatsi lordowie nie powstydziliby się mieszkać w takim sejfie...
   Nad głęboką fosą przerzucono most zwodzony, a w narożnikach postawiono cztery potężne baszty, z których z powodzeniem można było strzelać nawet z broni palnej.
   I jakież wielkie było moje zdziwienie i rozczarowanie, kiedy miast rycerstwa, pięknej broni, żywego średniowiecza etc... ujrzałam wystawę narzędzi rolnych z XIX w... 😮



Po wojnie 13-letniej zamek przejęła Polska. Król Kazimierz Jagiellończyk oddał go w lenno księciu pomorskiemu, Erykowi II. Wtedy warownia zyskała nowy kształt i stała się jeszcze groźniejsza. Otoczono ją bowiem ziemnymi fortyfikacjami i bastejami (murowane umocnienia w formie niskiej, przysadzistej baszty), z których był możliwy ostrzał artyleryjski.
   I nagle moje porównanie do sejfu nabrało jeszcze większego znaczenia...



To co powszechnie kojarzy się nam z rycerstwem i średniowieczem, zajmowało tyle, co brudu za paznokciem. Głównie ławy, skrzynie, jedna zbroja, kilka tarcz i mieczy. Ogólnie wystawa była - jak to się z dawna mawiało - bez krwi i kości. Za to z komnat pełnych XIX- wiecznych narzędzi rolniczych to ja bym mogła Was zasypać zdjęciami...
   Sale zamkowe nie były reprezentacyjne i przestrzenne, ale - pokuszę się o wyrażenie: -ascetyczne. Białe ściany, proste zdobienia meblowe, których stało ociupinę, ale właściwie po co więcej człowiekowi mebli? Zamek jest zadbany i z czystym sumieniem muszę powiedzieć, że waćpanowie stworzyli chędogie miejsce.



XVI w, Gryfitowie (nowi panowie na włościach) dobudowali sobie Dom Książęcy, gdzie wiek później na skutek spokoju i ogólnego rozbisurmanienia, umieszczono piekarnię i browar. Potem pojawił się kolejny budynek, zwany „Domem Wdów”.
   W tych latach, co się tłukli protestanci rzymscy z katolikami z dynastii Habsburgów (pewnie o to, kto ma rację), zamek nieco ucierpiał, a najbardziej jego pan, tracąc głowę. Warownia przeszła ponownie w ręce Polski, by pełnić zaszczytną rolę siedziby starosty.




W czasie najazdu Szwedzkiego zamek spłonął (bo Kmicica nie mieli). Został częściowo odbudowany przez elektora brandenburskiego, aby tylko wystarczyło pod sąd i więzienie.
   W XX wieku nadal było tu więzienie, należało ono wtedy do NKWD.

Przekład Biblii z języków oryginalnych na język niemiecki, dokonany przez Marcina Lutra i jego współpracowników.
Luter dostrzegł potrzebę dokonania przekładu Biblii twierdząc, że to, do czego lud miał wcześniej dostęp, było dalekie od oryginału.
(Ponad to, w tamtych czasach był ciężki dostęp do jakichkolwiek tłumaczeń na Niemiecki)



Zamek odbudowano trochę później, aby cieszył on turystów Muzeum, hotelem z restauracją oraz biblioteką.
   Rozumiem ideę tego typu inicjatyw, lepiej hotel, niżby miał niszczeć. Jest dziś nowiutki niczym prosto od budowniczego niemieckiego jak było na początku... amen. Jednak od białego tynku przykrywającego wspaniałe mury zewnętrzne, oraz błyszczących paneli na podłodze (w części hotelowej), chyba jednak wolałabym ruiny...
   Jestem zwierzę z natury wybrednej, a w kwestii odrestaurowywania zamków, przodują na mojej liście Szwajcarzy, którzy odbudowują zamki zgodnie z pierwowzorem i tylko z zamkowych surowców. Da się? Da się.

Wspinanie się po krętych schodach i meandrowanie po chłodnych korytarzach sprawiło, że przebaczyłam im wszelkie zarzuty, bo to co mnie spotkało na końcu tunelu, było godne łaski i darowania win.





Ze zrozumiałych przyczyn, gadżety, który pobudziły moje serce, były przykute łańcuchem do ściany. Trochę szkoda, bo zabawa była ograniczona, ale lepsze to niż miecz w gablocie 😉


Napis na koszulce "The world is mine" mówi sam za siebie.


Bytów to nie tylko zamek. To eleganckie, zadbane miasto pełne kolorowych kamienic i domów z przełomu XVIII i XIX wieku. Jest także zespół kamienic wielorodzinnych z XIX wieku z licznymi zdobieniami neobarokowymi, empirycznymi i secesyjnymi. Nie byłam, nie mogę pokazać.
   W Bytowie znajduje się także ogród gdzie można nacieszyć się urokiem XX-wiecznej willi mieszkalnej w stylu dworkowym.
   Niedaleko zamku stoi całkiem przyjemna wieża, do której zwiedzenia zachęciła nas miła pani sprzedająca nam wcześniej bilet (wieża w cenie biletu zamkowego).
   Jest to Wieża kościoła św. Katarzyny. Nie wiadomo, w którym roku kościół został zbudowany, przypuszcza się jedynie, że było to przed krzyżacką lokacją miasta. Kościół należał do parafii katolickiej, został zniszczony w wyniku pożaru. Jednak to nie koniec przygód pechowej budowli.


Odbudowano go w VII wieku, jednak Szwedzi spalili go doszczętnie, co nie zniechęciło mieszkańców Bytowa i... odbudowali go po raz drugi.
   W XVIII w. cały Bytów został zniszczony przez ogromny pożar, który uszkodził również świątynię. Otwarte ściany mierziły w łapki szubrawców, którzy ograbili kościół ze wszystkich pozostałości.
   Po raz kolejny podjęto się odbudowy zabytku w XIX wieku. W marcu 1945 roku, w wyniku działań wojennych, świątynia została zniszczona kolejny raz.
   Do dziś została tylko wieża i wykopaliska na fundamentach, w których stale grzebią archeologowie.

W wieży mieści się Oddział Historii Miasta Muzeum Zachodniokaszubskiego. Prezentowane są w niej ekspozycje stałe o charakterze archeologiczno-historycznym dotyczące przeszłości miasta i ziemi bytowskiej. Sięgają wstecz do epoki brązu.
   I pomyślcie sobie, że zanim powstała pierwsza kamienica, biegali tutaj tacy panowie. Ten łucznik do złudzenia przypomina mi mojego męża...


Tutejsze ludy charakteryzowały się osiadłym trybem życia. To stąd bierze się historia kultury łużyckiej, sięgająca trzeciej części epoki brązu.
   Prócz gospodarki rolnej, chowu zwierząt i łowiectwa, wyróżniano różne rzemiosła. Np. włókiennictwo i - taka ciekawostka - odlewnictwo.
   To z tej epoki pochodzą popularne w biżuterii, spiralne wzory tworzone najczęściej z brązu, konkretnie z drutu.




Poza słynną osadą w Biskupinie, istniały jeszcze "osiedla" w Izdebnie, Smuszewie, Sobiejuchach, Jankowie, Kamieńcu i w Kruszwicy.
   Cmentarzyska tychże kultur, charakteryzowały się cmentarzyskami, na których ustawiano kamienne kręgi. Wiem, że Filifionka liczyła na mnie w tej sprawie, jednak po sprawdzeniu w sieci jak to wygląda, uznaliśmy, że nie warto... chociaż sprawa jest bardzo intrygująca, bo znaczenie tychże kręgów, po dziś dzień pozostało niewyjaśnione.
   Można je oglądać także w takich miejscowościach jak:  Grzybnica, Leśno, Odry i Węsiory.



Zatem dużo uśmiechu na nadchodzące dni, moc buziaczków i miziaczków ❤😘😚

24 komentarze:

  1. Droga Hexe!
    Zamki skrywają w swoim "wnętrzu" wiele tajemnic i zagadek.
    Dziękuję za piękną foto-relację i rys historyczny:)
    Pozdrawiam cieplutko z b. deszczowej Małopolski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałoby się znać ich 'sekrety'... To więcej niż opowieść przewodnika dla turysty.
      Ależ proszę bardzo i jak zawsze polecam się w takich sprawach na przyszłość ^_^
      W Szwajcarii swego czasu też bardzo dużo zwiedzałam zamki. Są one jednak troszkę inne od naszych, widać różnice. Teraz tak się zastanowiłam... Czy pozostał jakiś jeszcze w mojej okolicy do zobaczenia, czy 'opanowałam' już wszystkie? ;]
      U nas świeciło dziś słońce. Jestem pewna, że ono przywędruje wkrótce u Ciebie :)

      Usuń
  2. Uwielbiam odwiedzać zamki. Gdziekolwiek jadę i widzę zamek - nie przepuszczę okazji:)
    Super sprawa - zobaczyć Biblię Lutra.
    O matko, te czachy wyglądają okropnie, chociaż te namiętne usta dodają im seksapelu.
    Niezły ten Twój rycerzyk:) a Ty wypisz-wymaluj Walkiria:)
    Buziaki przesyłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo jak Ty!
      Jak zobaczyłam tą Biblię, przykleiłam się do szyby z "WOW!" na ustach!
      Bo to seksowne czachy były ;]
      Ja Walkiria? O_O Ale to boginki były! ^_^' Chociaż skrzydlatym koniem i ich orężem bym nie pogardziła... :D

      Usuń
  3. To także mój ulubiony sposób spędzania czasu. Przez Bytów przejeżdżałam kiedyś, nawet byliśmy pod zamkiem, ale była taka burza z ulewą, że nie dało się wysiąść z auta, pojechaliśmy więc dalej, może kiedyś uda się...
    Ciekawe zamki są także w Gniewie, Radzyniu Chełmińskim, Łęczycy...
    Do twarzy Ci z tym mieczem:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Gniewie byłam dawno temu i bardzo miło wspominam. Oprowadzał nas przewodnik w stroju z epoki, a przy tym naprawdę świetnie opowiadał, dowcipkował i rzucał anegdoty. Chciałabym tak jeszcze raz kiedyś zajrzeć.

      Łęczycę zwiedzałam już kilka razy, to moje sąsiedztwo (urodziłam się w Łodzi). W województwie jest też Uniejów, piękne ogrody, duży park i oczywiście zamek.

      Dziękuję! Bardzo lubię broń białą, kiedyś miałam taką myśl, by zacząć ją kolekcjonować. Niestety na morgensternie się skończyło. W bractwie rycerskim nauczyli mnie strzelać z łuku, ale do miecza niestety nie zdążyłam się nawet przymierzyć, musiałam zrezygnować z dalszych nauk. Ale bardzo bym chciała posiąść i tą umiejętność!

      Usuń
  4. Komentarzem u Pana zwiącego się Mozaika, wzbudziła Pani we mnie poczucie winy, że bywa iż tracę czas przed telewizorem , że nie czytam chociaż to jedyny sensowny wypełniacz czasu. Powyżej Pani relacja obrazkowa...szafa wpadła mi w oko.Mam bardzo starą robioną ręcznie, bez łączeń metalowych a na jaskółczy ogon nawet ścianki z poziomymi półkami...Ja z takich odwiedzin nie robię zdjęć. Ja wcale nie robię zdjęć od co najmniej 10 lat nie zrobiłam może kilka. Zostaje mi delektowanie sie chwilą która właśnie trwa. Nie, odgrzewanie bo co odgrzać gdy sie jest juz w nowym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli na wypełniacz czasu możemy sobie pozwolić, wtedy niech to będzie cokolwiek. Ale kiedy ktoś ma multum obowiązków, a potem siada przez TV i do tego marudzi, że nie ma na nic czasu, to już marnowanie go.
      Zdjęcia to coś, co bardzo lubię robić. Nie troszczę się wtedy o opinię, nikt mnie z tego nie rozlicza. Opowiadanie do tego o miejscach, które odwiedziłam, sprawia mi przyjemność, choć przecież nie oddadzą prawdziwego klimatu, aby coś przeżyć, trzeba pojawić się tam samemu i do tego przy okazji zachęcam ;)

      Usuń
  5. Jak mam okazję to lubię zwiedzać zamki. :) Bardzo podoba mi się możliwość obcowania z dość ,,żywą" historią.

    Powoli dochodzę do wniosku, że nie mam szans obejrzeć w telewizji wszystkiego co by mnie w jakimś stopniu interesowało. Dlatego wybieram sobie parę programów i je śledzę. Co do wiadomości jakichkolwiek w telewizji staram się nie korzystać, Rodzicielka za to potrafi siedzieć wieczorami do późna patrząc na to, co dzieje się w polityce. Na początku się denerwowałem na to, teraz już mi minęło, niech każdy robi to co lubi.

    Dlatego też nie napisałem nic o polityce z tego co chciałem napisać. :)

    Jakiś czas temu przeczytałem pierwszą część ,,Gry o tron", mam też drugą, jednak jedynie zacząłem ją czytać. Jakoś nie przypadło mi do gustu opowiadanie historii, która może właściwie nie mieć końca (podobno autor niemal cały czas coś pisze, więc tomów może być więcej niż te kilka co do tej pory widziałem w sklepach).

    To ja mam na odwrót, czasem rozgrzebię nawet parę książek równocześnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja unikam wiadomości, a rodzice oglądają je WSZYSTKIE (o ile akurat są w domu). A może to zwykła awersja, że chciał nie chciał i tak zawsze moja głowa była przesączona negatywnymi informacjami? No bo powiedz sam przecie, czy wiadomości nie składają się w 80% ze złych nowin? 10% to coś pozytywnego, drugie 10% to suche informacje.

      Tak, autor cały czas pisze, a serial to już kompletnie toczy się innym życiem i trwa dalej, mimo iż obecnie kręcą coś, "na podstawie czego" nie ma jeszcze książki. Widziałam tylko pierwszy sezon, dalej sobie odpuściłam. Może kiedyś to nadrobię z ciekawości, jaka historia im wyszła. Przyznam też, że po tych odcinkach, które widziałam, to chyba porno a nie fantasy ;]
      Lektura jest ciekawa tylko w chwilach. Reszta to dialogi, które potrafią... oj potrafią się ciągnąć. Tylko. Akcja rozgrywa się właściwie u matki smoków. Pomyślałam, że jeżeli autor chciałby napisać dobrą fantastykę, mógłby napisać tylko o niej. Cała reszta niepotrzebna, bo to trochę średniowieczna obyczajówka się zrobiła.

      Usuń
  6. zwiedzać lubię, ale od zewnątrz - być może kiedyś takich jak ja nie wpuszczali na salony i mi się w genach utrwaliło.
    Obok jednego z mieczy aresztowanych i osadzonych za szkłem byłaś łaskawa stanąć - on niewiele niższy od Ciebie.
    zapewne chłopaki nieźle rośli w dawnych czasach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, może kiedyś banitą byłeś, że od zamków trzymasz się z dala, by Cie przypadkiem nie capnęli do lochów :P
      Te dłuższe miecze służyły konnym, by każdego sięgnąć mogli, również piechura. Raczej właśnie oni wszyscy wtedy mali rośli.

      Usuń
  7. nie tylko od zamków - ja w ogóle wolę zwiedzać od zewnątrz - taki mało ślimaczy jestem i wnętrza interesują mnie, kiedy podają pełne talerze lub kufle. pozostałe stanowią środek nasenny. za to z zewnątrz... ooo... to już inna bajka. zewnętrza uwielbiam, szczególnie, kiedy jakieś życie się zalęgnie w zasięgu wzroku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj Hexe.
    To moje klimaty. Uwielbiam surowe mury gotyckich zamków. Lubie stare ksiego, sprzety i uzbrojenie.
    Fajnie, ze jesteś taka młoda, bo ja już zbyt wiele nie zobaczę. Ale póki co..., to wędruję tu i tam.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Młodość nie zawsze idzie w parze ze zdrowiem. Czasami zdrowie jest od nas kompletnie niezależne. Niemniej, oboje staramy się nadal zobaczyć jak najwięcej. W moim przypadku każda ryzykowna podróż może być tą ostatnią, ale nie potrafię odpuścić, nie potrafię się poddać.
      Ale piękne warownie odwiedzić można zawsze, stoją w zasięgu ręki większości ludzi i jakże są piękną alternatywą dla podróżnika, który musi wiele szlaków ominąć.
      Przyznam, że wakacje pod kątem wypoczynku i regeneracji ciała, udały się w 100%. Spokój, skupienie umysłu, ciekawe zdjęcia i kawał historii. Takie wycieczki to również mój klimat, bo wszystko co związane ze średniowieczem, mieści się w obrębie mojego gustu i wielkiej chęci poznawania.
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  9. Ubostwiam takie klimaty. Odrazu człowiek czuje się jakby się cofnął w przeszłość. Po za tym kazdy zamek ma swoje tajemnice i to jest w nich majciekawsze historia i tajamnica jaka skrywaja. Do twarzy Ci z mieczem. Wyglądasz jak wojownicza księżniczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakamarki, korytarze, kręte schody i te irytujące drzwi, wszystkie które były zamknięte... ;)
      Dziękuję, biorę to sobie za poważny komplement, bo lubię broń białą i chciałabym mieć kiedyś własną kolekcję :)

      Usuń
  10. Tak to już chyba z telewizją jest, że jak wybierają wieści do przekazania to faktycznie spora ich część nie niesie zbyt dobrego przesłania o nas i dla nas. Jak do tej pory dość dobrze idzie mi trzymanie się z dala od tych właśnie opowieści telewizyjnych, które w dodatku w wielu miejscach różnią się o 180 stopni.

    Tak bardzo nie pamiętam już fabuły ,,Gry o tron", jednak te wydarzenia ze smokami wydają się być najlepsze do zapamiętania.

    Ja też się jeszcze nie łapię do końca w tych wszystkich Świeżakach, podobnych sytuacjach. A co do sportu to z doskoku oglądam można rzec. :)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kolejne super-zwiedzanie. Największe wrażenie - pewnie się zdziwisz - zrobiła na mnie ta podłoga ze wzorem z niebiesko żółtych kamieni. Bardzo wielka rzadkość chyba w tamtych czasach. I żyrandole niezwykle pracowicie wykonane. Piękny reportaż, chętnie bym odwiedziła to miejsce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem co to jest. Przecież szukasz natchnienia na remont u siebie. Skoro te kolory Ci się podobają, może taki płytki wybierz do łazienki ^_^
      Zamkowe żyrandole lubię do tego stopnia, że mogłabym im osobny album stworzyć na zdjęcia. Tą samą miętę czuję do drzwi i klamek...

      Usuń
  12. p.s. super jest też nowe zdjęcie tytułowe z Tobą w tej jaskini!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wąwóz. Zowie się AARESCHLUCHT. Najdłuższy jaki do tej pory zwiedziłam. Cierpliwości, pokażę go z czasem ;)

      Usuń
  13. eeee jednak znalazlas sporo do zobaczenia .)
    nawet jak tak bolesnie doswiadczonego historia

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.