niedziela, 13 sierpnia 2017

Stereotypy - wychowywanie na błędnych założeniach.

"Dzisiaj po południu, wpadł do nas znajomy. Przy kawie rozmawialiśmy o życiu, codziennych sprawach. W pewnej chwili powiedziałem: "Poczekaj chwilkę, pozmywam tylko i zaraz wracam." Popatrzył na mnie jakbym co najmniej oznajmił, że idę budować rakietę kosmiczną. Odpowiedział z mieszanką zaskoczenia i podziwu: „To fajnie, że pomagasz żonie. Ja swojej nie pomagam, bo jak to robię, to Ona nie wykazuje żadnej wdzięczności, np. w zeszłym tygodniu umyłem podłogę i nawet nie usłyszałem dziękuję."
   Usiadłem z powrotem i wyjaśniłem mu, że ja nie „pomagam” żonie, bo moja żona nie potrzebuje pomocnika – potrzebuje partnera. To nie jest kwestia pomagania, bo mamy podział obowiązków. Mieszkamy razem w domu, więc to oczywiste, że sprzątam ten dom, bo też go brudzę.
   Ja nie pomagam mojej żonie w kuchni, bo ja również muszę jeść, więc muszę też gotować. Ja nie pomagam mojej żonie zmywać naczyń – robię to, bo ja też używam talerzy, szklanek i widelców. Nie pomagam żonie przy dzieciach, bo to też moje dzieci i to mój ojcowski obowiązek. Nie pomagam żonie w praniu, wieszaniu czy składaniu ubrań – robię to, bo to także ubrania moje i moich dzieci.
   Ja nie jestem „pomocą” w domu, jestem jego częścią. A jeśli chodzi o wdzięczność i podziękowania, to zapytałem znajomego, kiedy ostatni raz podziękował swojej żonie, kiedy skończyła sprzątać dom, zajmować się praniem, zmieniać pościel, kąpać dzieci, gotować, zajmować się całą resztą…
   Czy Ty Jej podziękowałeś tak naprawdę, coś w stylu: „Super, Kochanie! Jesteś fantastyczna!”? Czemu oczekujesz nagród i pochwał, kiedy raz w życiu zdarzy Ci się umyć podłogę? Zastanawiałeś się nad tym, przyjacielu? Może dlatego, że nasza kultura jest nadal maczystowska i wierzymy w to, że zajmowanie się domem jest obowiązkiem kobiety, a facet nie musi kiwać palcem. Podziękuj swojej żonie, tak jak byś chciał, żeby Tobie podziękowano. Rusz się, zachowuj jak prawdziwy partner, a nie jak gość, który przychodzi tylko zjeść, spać, wykąpać się i zaspokoić potrzeby seksualne… Poczuj się u siebie, jak w domu. W swoim domu!"


   - Nie znam autora tego tekstu, jeżeli ktoś zna jego nazwisko, bardzo proszę o udostępnienie, chciałabym go podpisać.



"Po hiszpańsku znaczy to po prostu „samiec”. Cultura machista, maczystowska kultura – słyszy się to wszędzie, w dzienniku telewizyjnym i na ulicy. Ale samcem raczej nikt się nie rodzi. Na samca chłopca trzeba wychować."

   - źródło



Stereotypy istnieją i niestety ludzie najczęściej na nich opierają swoją wiedzę o życiu. Stereotypy w ten sposób, stają się nieodzowną, elementarną wiedzą dla małych dziewczynek i młodych chłopców.
   Muszę przyznać, że kiedy słyszę różne "klasyczne" głupoty, przechodzą mi ciarki po ciele. Są one jednak masowo powielane przez społeczność, aż nie chce się wierzyć, że w tych czasach panują nadal takie nauki.

źródło
Nadal na przykład, bycie singlem z powołania szokuje społeczeństwo. Mówię "z powołania", bo to analogiczny wymiar w kwestii powołania do kapłaństwa (tutaj no problem względem celibatu). Lub powołanie do macierzyństwa, sercem oraz wnętrzem całym łona kobiecego. Gdzie tu paralelizm?
   Musicie przyznać, że niektóre nasze piękne panie, są dosłownie stworzone do wychowywania dzieci. Znacie na pewno w swoim środowisku kobiety, które - odkąd pamięcią sięgnąć - marzyły o dziecku, aż wreszcie osiągnęły pełnię swego szczęścia. Poznałam też ludzi, którzy od młodości marzyli o konsekracji, o przysiędze i naprawdę odnalazły się w wierze. I to jest cudowne - znać swoje powołanie, swój cel od najmłodszych lat. 😊
   Jednakże kim jest singielka z powołania? Wybierają życie bez partnera i są bardzo szczęśliwe. Długi czas byłam jedną z nich, marzyłam o samotnych podróżach, o podboju świata (albo światów), a wesela do tej pory to dla mnie infernalnym przeżyciem. Co się zmieniło? Właściwie nic.
   Noszę obrączkę (jak nie zapomnę) i ustawicznie marzę o podróżach 😁 powolutku je realizując. Nadal plany prokreacyjne zarysowują się mętnie i blado niczym widmo, więc w zasadzie naprawdę nie zmieniło się nic od tamtych czasów. A jak się zdarzy (wszak mając partnera, jest się automatycznie w grupie ryzyka...) pakowność będzie bardziej skomplikowana, zaś ładowność będzie trzeba po prostu zwiększyć. Widzicie jak ja myślę? Bo ja świat chcę zdobywać, warunki mnie nie obchodzą.

źródło
Inny bardzo popularny stereotyp, został już obalony na samym początku tamtym przepięknym cytatem. Musicie wiedzieć, że w podział obowiązków domowych nie wierzę. Jest coś takiego w ludziach (przynajmniej powinno być), że jak wypada się za coś wziąć, to się człowiek bierze, a nie ogląda na współmałżonka.
   Mój mąż na przykład, jak zobaczy brudny kibel, nie będzie potrzebował dopingu, żeby chwycić za szczotę i środek myjący. Po prostu ogarnia sytuację, a ile mu to zajmie? Trzy minuty? Przyznać muszę, że nie zdarzyło się nam jakoś tragicznie zapuścić mieszkania, więc zawsze kiedy biorę się za sprzątanie, ja czy on, zajmuje to około godziny - CAŁOŚĆ.
   Jest mnóstwo zajęć domowych, które po prostu lubię. Kiedyś Wam pisałam czego absolutnie nienawidzę robić w domu, a dziś Wam powiem, że np. lubię zajmować się praniem, dlatego nie mogę znieść, kiedy mąż chce mnie zastąpić, bo np. widzi, że zajęłam się czymś innym już bez pamięci, wpadłam i przepadłam. Nie ma tak! Znajdę chwilę. A nade wszystko lubię prasować, ale chwytanie za żelazko jest u nas rodzinne. Obydwoje moich rodziców lubi prasowanie. 😉
   Macie jakieś swoje ulubione zajęcia domowe?


Stereotypy sportowe to okrutna działka. Pozostawię ją bez litości! Otóż na pewno słyszeliście wiele razy, że dobrze zbudowany facet nie może być zbyt inteligentny, że robi muskulaturę by podrywać laski. A najlepiej powiedzieć "głupi koksu". Tyle że ten "koksu" ma wiedzę odnośnie dietetyki i anatomii ciała ludzkiego większą niż pośredni nauczyciel z podstawówki.
   Stereotyp o inteligentnych ludziach wydaje mi się adekwatny do tego wątku. Podobno są nimi ludzie wyjątkowo nieatrakcyjni, niemodni i kompletnie nie uosabiają zewnętrznie, osoby ciekawej. Zaś piękna, zadbana i nie daj Boże blond włosa kobieta, z pewnością jest głupia.
   Dla mnie wszystkie powyższe opinie są sygnałem oznajmiającym, że czas zmienić środowisko.


Moim zdaniem wychowanie przyszłych pokoleń oparte na stereotypach, jest przede wszystkim krzywdzące dla dzieci. Istnieje pewna elitarna grupa wsparcia związana właśnie z walką z takim wychowaniem. Zajmuje się także z ludźmi tłumiącymi w sobie damskie i męskie strony. O co chodzi? Tak się dzieje nie tylko pod względem duchowym czy też w świadomości. Kwestia jest dobrze znana naukowcom, wszak w każdym z nas jest mieszanka hormonów obojga płci.
   Według starożytnych, męskości i żeńskości odpowiadają poszczególne żywioły. Sęk w tym, że aby wszystko było w porządku, potrzebna jest równowaga. Lekarze zajmują się tą równowagą od strony hormonalnej, a psychologowie, tą od strony duchowej. I ja opowiem Wam o tej drugiej, jednak jak później zauważycie, to niewiele odbiegnie od tematu stereotypów.

źródło
Pełna równowaga jest wynikiem integracji męskości i kobiecości, są one zależne od siebie. Oznaki nierównowagi potrafią być utrapieniem głównie dla otoczenia tejże osoby... niezrównoważonej. Od dziś chyba tak będę nazywać osoby negatywnie nacechowane 😈
   Przede wszystkim objawem jest przesada w podkreślaniu swych cech albo wręcz na opak, zaprzeczanie i odrzucanie swej kobiecości tudzież męskości. Osoba ta, nie potrafi sobie uświadomić, że utknęła w negatywnych emocjach jest samochwałą albo wstydnisią. Zdarza się też agresor: przechowuje wewnątrz siebie urazy, oskarżenia, często jakąś permanentną nienawiść, co niestety realnie prowadzi do chorób... Osoba 'niezrównoważona', jest destrukcyjna głównie dla samej siebie, staje się swoją własną ofiarą i co ważne, a być może najważniejsze - nie potrafi po przyjacielsku integrować się z innymi ludźmi. Jest niespokojna i łatwo ją wyprowadzić z równowagi, co oznacza po porostu, że nie jest pewna siebie. Wszystko chorobliwie bierze do siebie. Masz wrażenie, że ten tekst jest o Tobie? Hmmm może słusznie...(?)
   Co jeszcze? Może kiedyś... (a w rezultacie nigdy). Marzę o... (ale w zasadzie to tylko miraż). Ale gdybym miał więcej pieniędzy... gdy ktoś zajął się dziećmi... (niemal artystyczne wymyślanie wymówek).
   ⇒Nierównowaga dotyczy braku dopełniła i umiejętności realizacji swoich planów. Stagnacja z tysiącem powodów dlaczego nie żyje inaczej.
   ⇒Wzorem równowagi jest życie z możliwościami, ale nie, jak ja to mówię: życie mistyczne. Brak pewności siebie i ciągłe narzekania.
   Gdzie tu stabilność emocjonalna? Ewidentny jej brak, wiara w zabobon, całe swoje jestestwo zostaje przerzucone na plik możliwych wyjaśnień. Np. wymówkami bardzo często stają stereotypy, "wypada/nie wypada", "co ludzie powiedzą". Przypominam jednak, że człowiek nie zupa - nie każdy musi go lubić. Czas wreszcie zająć się sobą.

Bądź wojownikiem swojego życia
- decyduj o swoim życiu
- zwyciężaj w nim!
Wiecie po co taka grupa wsparcia istnieje? Na świecie jest całe multum ofiar stereotypów i błędów wychowawczych, wpajających od małego bzdury, które gromadzą się przez cały młodzieńczy okres i wybuchają jak wulkan, oblewając dorosłego później człowieka, lawą skutków ubocznych.
   Wynik wpajania "nieżyciowości" to nie tylko te oznaki, które wcześniej wymieniłam. To także nieśmiałość, nieobyczajność, a nawet przeciwnie - postawa wszystkowiedzącego ważniaka.
   Wyleczenie się z tego to proces niełatwy i długotrwały o tym można by napisać książkę. Stereotypy w domach uczą, że kobieta jest od garów i sprzątania, a mężczyzna od ciężkiej pracy. Kobieta jest od rodzenia, a mężczyzna od chodzenia na siłownię. Kobiecie nie przystoi pić wódki całymi kieliszkami, a mężczyźnie nie przystoi wyprasować ubrań. Kobieta zostaje z dziećmi, a mężczyzna idzie na wojnę etc.
   A potem rosną kobiety, które nawet nie potrafią przykręcić wieszaka do ściany oraz mężczyźni, którzy jedyne co potrafią ugotować, to zupkę chińską z wrzątku. Mam nadzieję, że nowy czas przyniesie bardziej wszechstronnych ludzi.
   Naprawdę nie ma znaczenia, czyja kryje się twarz pod kapturem łucznika. Jeśli zamierza - to i tak Cię zabije. Dlaczego wciąż głupio jest ginąć od strzały wypuszczonej przez kobietę, niżeli przez mężczyznę?


Jestem oficjalnie przeciwniczką grup i terapii, bo uważam, że jeśli człowiek wyleczy się sam, będzie niepodważalnie nie do pokonania. Ale jest mały w tym szkopuł - są takie sprawy, z którymi nie poradzi sobie żaden "mentalny Herkules". Brak odwzorowania może grać kluczową rolę, ale nie zawsze trafiamy na właściwy wzór. Czasem po prostu nie da się inaczej, czasem trauma jest tak wielka, że nawet nie wiemy, że można inaczej. Dlatego istnieją takie grupy i chwała pomysłodawcom za to!
   Są na przekór rodzinom pogrążonym w oleistym kwasie stereotypów, "wypada/nie wypada" oraz ratują spod skrzydeł zwykłego psychicznego szantażu, będącego atrapą sławetnego rodzicielskiego "ja wiem lepiej". Znacie na pewno osoby, które nie potrafią podejmować decyzji, wybierać, a nawet wybić się w społeczeństwie. Potrzebują ciągle kierownika, nie potrafią samodzielnie żyć - to właśnie efekty wychowawcze, kiedy rodzic całe młodzieńcze życie decydował za dzieciaka.
   Są grupy społeczne, są fundacje, które finansują podobne spotkania na większą skalę. Są słuchowiska mentorskie, które prostują światopogląd młodych ludzi pochodzących z rodzin pozornie bezproblemowych, bo gdy słyszy się pojęcie "rodzina z problemami", od razu na myśl przychodzi patologia. Nie, moi drodzy, kompletnie nie o to chodzi. To teoretycznie zdrowe, dobre rodziny, nierzadko bardzo kochające i poczciwe. Problem leży w błędzie myślenia w sztuce wychowania.

więcej praczy TUTAJ 😜
Jestem ciekawa jakie stereotypy wkurzają Was najbardziej i z czym musieliście dorastać, a potem mierzyć się w późniejszym życiu?
   Świadomość ludzka rośnie i mam nadzieję, że następne pokolenia będą już wychowywane w zdrowych warunkach, pozbawionych ludowego zabobonu.

"...Ptaki w jej warkoczach drzemią
Gdy spełnioną słońcem ziemią
Jak ta wola co od Boga
Chodzi gdzieś po swoich drogach...

... I w pachnącą niedzielę pójdę za południcą"

- Kazimierz Grześkowiak


Lato powoli zwija swój majdan. Zarejestrowałam pierwsze złocące się subtelnie drzewa (ale nie te przewrócone). Tymczasem - idę zagrać z południcą w szachy. Zauważyłam, że nieludzie nie oszukują, więc liczę na fajną rozgrywkę. A dawno nie grałam w szachy... południca tym razem może wygrać.

22 komentarze:

  1. Wszystko byłoby fajnie, gdyby zamiast szufladkowania tak po prostu zobaczyć w innych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby ludzie widzieli, a nie patrzyli! If you know what i mean...

      Usuń
    2. O to właśnie chodziło! Pięknie to ujęłaś :)

      Usuń
  2. Ja tam zmywam i gotuję i nie jest to dla mnie wielkie halo. Do prania się nie dotykam :D, znaczy wywieszam tylko czasem, bo nie chcę wysłuchiwać, że coś wyprane jest w nie tym trybie. A tak, to jesteśmy wymienni w czynnościach. :)

    Fajna oprawa graficzna, zwłaszcza ta Południca na ostatniej focie. Dzięki za wizytę u mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli w Twoim domu także jest zgodność. Ha ha, czasami też zwracam uwagę mojego mężowi, że nie tego trybu użył :P
      Ta południca pojawiła się nagle, przełamując klimat :)

      Usuń
  3. Gdy kiedyś dawno odwiedził nas teść, teściowa już nie żyła, zdziwił się, że mój mąż obiera ziemniaki. same sie nie obiorą, odrzekł mój mąż. Teściowa mając w domu takiego macho od siedmiu boleści, na szczęście inaczej wychowała syna. Takie mój syn jest w związku partnerskim i to nie tylko przez brak ślubu, na razie, ale poprzez podział obowiązków. Najseksowniej wygada facet gdy bawi się z dzieckiem. Mój mąż słynie z najlepszego na świecie placka drożdżowego.
    Obejrzałam sobie praczy, niezłe ciacha, nie powiem :-)
    Dzięki za komentarz u mnie, ciesze sie, że trafiłam do Ciebie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mąż też piecze ciasta. Słynie z metrowca :) I dobre mięsa przyrządza. Pieczenie itp.
      Cieszę się, że nie trafiłam na kogoś, kto ma dwie lewe ręce. Unikanie zajęć domowych wcale nie jest męską rzeczą ;)
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  4. U moich Rodziców widać wyraźnie podział obowiązków, co nie znaczy, że jeśli jest potrzeba nie zamienią się swoimi zajęciami. Jak dla mnie jednymi z gorszych stereotypów jest wmawianie ludziom, że kobieta w jakimś zawodzie się nie sprawdzi. Jest to o tyle dziwne, że rzadko słyszy się odwrotne narzekania (no może w przypadku gdyby nianią miał zostać mężczyzna czy coś w tym guście). A według badań dajmy na to panie za kółkiem autobusu są dużo bardziej ostrożne od panów, dostrzegają pasażerów itp. Oczywiście są zawody wymagające typowo męskich cech jak górnik, strażak, jednak w całym ,,lesie" profesji to przysłowiowa kropla w morzu.

    Bardzo lubię odkurzać meble, podłogi i wszystko co się nadaje do tego tylko. :D Jakoś dziwnie mnie to relaksuje.

    Tak się złożyło, że w tym roku jest sporo budek z jedzeniem w mojej okolicy. Choć i bez tego dla chcącego jest wiele możliwości poznania nowych smaków.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W polskiej kopalni pracuje zespół kobiet. Robią dokładnie to samo co mężczyźni i dostają o wiele niższą wypłatę. Lat a lat temu, poruszyły tą sprawę nawet w telewizji. Niestety nie wiem jak to się skończyło, czy wyrównali w końcu im pensje czy dalej walczą. Stereotyp rządził nawet pod ziemią, szef twierdził, że wykonują mniejszą robotę, co nie było prawdą wg wyników pracy tej kopalni, oraz wg opinii kolegów.

      Istnieją panowie - przedszkolanki :)
      A wczoraj widziałam kobietę w pracy, na interwencji strażackiej. I wcale nie była koordynatorem, normalnie - w odpowiednim stroju - zabierała się do fizycznej pracy.
      Ja składałam papiery do Straży Miejskiej, ale że wtedy było wielkie bum na ten zawód, mnie się nie udało. Na pewno nie odrzucali kobiet, bo wyraźnie widać panie w mundurach na ulicach, albo prowadzących służbowe samochody Straży. W Łodzi mamy też Straż Rowerową, widziałam mnóstwo kobiet pozatrudnianych na to stanowisko :)

      Wycieram kurze z mebli przy muzyce, jednocześnie śpiewając :D Ale że malutko mamy powierzchni płaskich i rzeczy na tych półkach, to mój koncert trwa odpowiednio dłużej. ;)
      Lubię zajęcia domowe, ale tak jak mówiłam, nie raz na jakiś czas, tylko regularnie. Wtedy nie stanowi to najmniejszego problemu, ani dla mnie, ani dla męża.

      Stereotypy powoli zostają wypierane, ale niestety nadal jeszcze niektórych krzywdzą.

      Usuń
  5. Witaj Hexe.
    Swiat jest pełen stereotypów. Pamietam takie z rodziny. Mnie się jakoś udało wiele z nich ominąć, a to za sprawą ojca, który dobrze gotował, pomagał mamie w wiekszym sprzątaniu, praniu i dzieciach. Ja robiłem podobnie.
    Teraz, gdy zostałem w domu z żoną jest taki niepisany podział ról - żona zajmuje się domem, a ja zarabiam na jego utrzymanie. Nie znaczy to, że nie pomagam w gotowaniu, czy zmywaniu. Ale żona stereotypowo twierdzi, że robi to lepiej no i nie lubi jak się wtrącam w "gary", z czego ja skwapliwie korzystam.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał.
    Jutro z kolegą wybywam na dwa dni zwiedzaź zamki, sztolnie, etc...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię serdecznie.
      Nasi ojcowie wychowali nas w wolności od stereotypów. Mój tato świetnie gotuje, kiedyś pracował jako kucharz i po dziś dzień gary to jego pasja. Do tego stopnia, że wejść babie do kuchni nie wolno, bo tylko przeszkadza :P
      Obecnie w moim domu stworzył się automatyczny podział ról, bo póki ja nie pracuję gdzieś normalnie na etat, wyrabiam się z domem, gotowaniem czy praniem. Na weekendy zamieniamy się tylko w kuchni i cieszy mnie to, bo małżonek przyrządza rewelacyjne mięsiwa.
      Jeżeli stan rzeczy się odmieni i będę wybywać z domu za obowiązkiem, troszeczkę będzie inaczej. A np. gdy uda się wypromować książkę i będę potrzebowała samodzielnie podróżować w tym celu na Ojczyznę, to wiem na sto procent, że mąż nie zapuści mieszkania ;)
      Ja nie lubię jak ktoś mi się w prawie wtrąca, z czego mąż także skwapliwie korzysta :P
      Dużo słońca i udanej wędrówki. Niech Ci pomyślne wiatry sprzyjają :)

      Usuń
  6. Obydwoje z mężem wychowaliśmy się na wsi, wschodniej wsi. tam to dopiero w domach było wychowanie w podziale na chłopców i dziewczynki. Nigdy to do mnie nie trafiło, nigdy nie przyjęłam tego za swój model życia, swoje dzieci (chłopca i dziewczynkę) wychowałam tak, że z pewnością nie dzielą prac na męskie i dziewczyńskie. Ale to, czego w przeszłości byłam świadkiem... Aż z czystej pasji opowiem historię, którą czegoś najmocniej zapamiętałam. Malowanie okien u teściowej (kiedyś nie było "plastików"). Stoję na drabinie i dzielnie pracuję, podobnie jak moje dwie szwagierki. Mąż gdzieś sobie chodzi, wiadomo, przecież nie jest od malowania. W pewnym momencie pod moją drabiną staje teściowa i rozkazuje: "złaź, bo trzeba M... zupy wlać". Na te słowa tak mi ciśnienie skoczyło, że omal z tej drabiny nie spadłam. Ale nic, odzywam się słodko, a zarazem jadowicie: "Z tego co wiem, to M... potrafi sobie wlać zupę", na co teściowa swobodnie: "Ale u nas tak się robi, że to żona podaje mężowi posiłek". Oczywiście nie poszłam wlać mu tej zupki, mieszkaliśmy od kilku lat na swoim i doskonale wiedziałam, że sobie poradzi. I w domu sobie radził, ale u mamusi zawsze dwóch lewych rąk dostawał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że u mamusi chciał pokazać, że jej wychowanie nie poszło na marne i jest dokładnie tak, jak ONA TO SOBIE WYOBRAŻAŁA. Rozumiesz - dla świętego spokoju.
      Pamiętaj też, że tam gdzie zaściankowość i stare wychowanie, tam nie ma miejsca na nowoczesny punkt widzenia i dyskutować też nie ma sensu, bo to łatwo może przerodzić się kłótnie. Najlepiej być mądrym ludkiem i traktować wszystko pobłażliwie i z uśmiechem. Czasem zgodzić się na coś, co przecież w normalnych warunkach nie ma miejsca, a Ty i Twój mąż dobrze o tym wiecie. Tutaj konieczna jest Wasza współpraca w tym stylu.
      I najważniejsze - w ogóle, kompletnie się tym nie przejmuj ;)

      Usuń
  7. Ostatnio spotykałam się z facetem, który zupełnie serio powiedział, że jego zdaniem kobieta powinna raczej być w domu. I nie powinna mieć prawa głosu w wyborach. Ręce mi opadły... Nawet poruszyłam ten temat na blogu.

    https://w365dnidookolazycia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mnie to chyba przestało dziwić, po tym jak raz kiedyś wpadłam w sidła faceta, którego zdaniem nie powinnam nawet z domu sama wychodzić, no chyba że jechałam do niego.
      Chętnie Cię odwiedzę ;)

      Usuń
  8. odnośnie dobrze wychowanych mężów- moja teściowa pewnie jest przerażona, bo w jej religii (świadek Jehowy- żaden tam stereotypowy islam) nie do pomyślenia ,że facet coś w domu robi - jak to się stało ,że na samca się nie wychował nie mam pojęcia ;)
    może zwalanie wszystkiego na wychowanie jest tylko lenistwem i wymówką tych "wychowanych" stereotypowo ???
    Choć myślę , że Polacy nie są jeszcze tacy źli ;) w gruncie rzeczy są to obrotne chłopaki i jak chcą to potrafię
    zmienić stereotypy, wychowanie, wygodę i nawyki np takich włochów..... wiedzą tylko bezskutecznie zwalczające to żony włochów ;) z westchnieniem patrzące na mojego męża, co to i gotuje i robi zakupy i opiekuje się dziećmi i przynosi żonie kawę do łóżka ;)
    bo żona gotuje, piecze, ogranizuje logistykę, odrabia zadania domowe , czyta dzieciom, odwozi na zajęcia dodatkowe
    sprzątanie i prasowanie pozostawiając pani która to robi raz w tygodniu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stereotypy czy wierzenia religijne - wiele czynników może pełnić funkcje obdzierające z wolności. Inaczej: ograniczające pole manewru. ;)
      Wątpię aby ktokolwiek z podobną przeszłością, był świadom, że ona może być przyczyną. Człowiek nieśmiały będzie się bał. Człowiek agresywny, będzie zawsze uważał, że ma rację. Człowiek snobistyczny, będzie przechwalał się, że jest po prostu bardziej ambitny. Człowiek raczej rzadko widzi, że coś jest nie tak, a jeszcze rzadziej zastanawia się nad tym - dlaczego. I po co w ogóle miałby coś z tym robić? ;) Zawsze znajdzie się ktoś, kto zrobi coś za nich.

      Usuń
  9. Z tymi kopalniami to ciekawa sprawa.

    W sumie jest to bardzo dobre, że powoli przestajemy patrzeć na świat schematycznie, pewnie minie wiele lat, gdy sytuacja może być nazwana w miarę normalną już.

    :) No i nieźle. Łączysz przyjemne z pożytecznym widzę.

    O, te fajerwerki musiały być zjawiskowe. Kiedyś byłem w Barcelonie na pokazie, tak wielkim, że chyba w promieniu paru kilometrów było słychać wystrzały. Ziemia cała drżała, jednak całość zachwycała ze sto razy bardziej niż takie pokazy w Polsce.

    Może są jakieś konkursy, gdzie do wygrania jest taka możliwość ślizgi na motocyklu po torze. W sumie to chyba zupełnie inna technika jazdy niż normalnie.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W trakcie fajerwerków miała swój początek burza, więc wystrzałom towarzyszyły pioruny. Tak, to było zjawiskowe ;)

      Usuń
  10. Droga Hexe!
    Temat "rzeka" i z moim długim doświadczeniem życiowym mogłabym o tym pisać godzinami.
    Napiszę krótko...
    Związek kobiety z mężczyzną powinien być partnerski, przyjacielski. Pomaganie sobie w tym, co umiemy, jak najbardziej.
    Róbmy swoje, ale nic na siłę i z przymusu.
    Pozdrowionka:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oficjalnie uwielbiam ten post ♥
    Jak napisała Morgana, to zdecydowanie temat rzeka, o którym można by pisać i pisać. Bo stereotypy są właściwie wszędzie i dotyczą prawie każdego.
    Mnie zawsze bardzo mocno raziły te płciowe - to, o czym piszesz, że uznaje się, że niektóre rzeczy są dla kobiet, a niektóre dla mężczyzn. Że mężczyzna nie może wychowywać dzieci, gotować (nawiasem mówiąc, mam kolegę, który piecze genialne ciasta :D) i pomagać w domu, a kobieta robić kariery, być kompetentna, czy interesować się, dajmy na to, piłką nożną czy informatyką. Niby czemu? Takie stereotypy są strasznie krzywdzące i przeraża mnie, ilu ludzi jest wychowywanych w ich duchu. Niby XXI wiek, a wciąż mamy wokół dużo seksizmu i patrzenia schematami. Potem dużo osób nie umie zrobić zwykłej jajecznicy (,,no bo przecież od stania przy garach jest kobieta") albo wbić gwoździa w ścianę (,,no bo przecież od takich rzeczy jest mężczyzna") i postrzega świat przez pryzmat ,,wypada, nie wypada", nie robią tego, co mogłoby sprawiać im przyjemność, bo nauczono ich, że to nie dla ich płci. Stereotypy są krzywdzące i ograniczające. Uważam się właściwie za feministkę - po prostu jestem przeciwko dyskryminacji ze względu na płeć, a za równouprawnieniem, partnerstwem, wzajemną pomocą. Uściślam, bo na temat feminizmu też krąży mnóstwo stereotypów, a większość osób kojarzy idęę tylko z najbardziej radykalnym odłamem tego ruchu. No i potem wszyscy twierdzą, że przecież feministki nienawidzą mężczyzn. Y... nie?
    Cytat na początku jest świetny ♥ Oby jak najwięcej takich facetów!
    Na obozie miałam taką sytuację: gra terenowa, stacje z zadaniami. W naszej drużynie same dziewczyny. W pewnym momencie jedna z nich mówi ,,szkoda, że nie ma z nami żadnego chłopaka, bo by nas ogarnął".
    W tym momencie moje czujniki seksizmu zapłonęły na czerwono. Że co? To kolejny stereotyp - że tylko mężczyźni mają zdolności przywódcze i dar organizowania. Nieprawda. Jest taki genialny cytat przypisywany Emilie du Chatelet (matematyczka i fizyczka żyjąca w XVIII wieku, bardzo ciekawa postać): ,,Inteligencja nie ma płci". Pod słowo ,,inteligencja" można podstawić równie dobrze inne cechy. ,,Odwaga". ,,Męstwo". ,,Zdolność dowodzenia". ,,Pasja do [wstaw dowolne hobby, od gotowania, przez sport, aż do, nie wiem, baletu]".
    I ten stereotyp o sportowcach i inteligentach! Ach, szkoda słów. Później pojawiają się takie kwiatki, że jak ładna, to na pewno pusta, a jak umięśniony, to na pewno ma mózg wielkości orzeszka.
    Ach, powkurzałam się trochę :D
    Bardzo potrzebny i mądry post :)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że post budzi tak duże zainteresowanie, bo planuję takich więcej. Chcę poruszać różne tematy, bo mam dużo do powiedzenia. Wędrówki będą grać pierwsze skrzypce, bo to moja pasja, ale chcę też rozwijać bloga w innych dziedzinach.

      Bardzo dobrze prawisz, właściwie wszystko, co miałam na myśli, zmieściłaś w tym jednym komentarzu. Zaczynam się zastanawiać, czy może ja nazbyt rozwlekle piszę... Bo przecież wyraziłaś dosłownie WSZYSTKO to, co ja sądzę na ten temat, zamykając w paru akapitach. ;)

      Mój tata świetnie gotuje i piecze ciasta, mój mąż też ma do tego smykałkę, bo świetnie mu wszystko wychodzi, więc powiedz mi, ograniczając stereotypami o płci naszych mężczyzn - czyż nie marnujemy ich potencjału?

      Jedna z dość popularnych wieści głosi, że feministki to krypto-lesbijki... Bez komentarza.

      A propos, w balecie tańczą także mężczyźni ;) Dlatego masz racje, zajęcia ani cechy charakteru nie mają płci.

      A właśnie - wiedziałam, że post będzie wkurzał, bo wkurzałam się sama jak go pisałam :P

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.