czwartek, 10 sierpnia 2017

Flüelapass - koniec. Dywagacje wyobrażone 'gdyby istniało inne, doskonalsze życie?'

Świecą ciała jest oko; jeźliby tedy oko twoje było szczere, i ciało twoje wszystko będzie jasne; a jeźliby złe było, i ciało twoje ciemne będzie. (35) Patrzajże tedy, aby światło, które jest w tobie, nie było ciemnością. (36) Jeźli tedy wszystko ciało twoje jasne będzie, nie mając jakiej cząstki zaćmionej, będzieć wszystko tak jasne, że cię jako świeca blaskiem oświeci.


- Ew. Łukasza 11:31-37, Biblia Gdańska





Szlak Fluellapass dobiega końca. Otwierają się przed nami ostanie zielone skały. Po czerwonawych i surowych pejzażach Marsa, aż dziwnie jest patrzeć na intensywne kolory Ziemi (choć zielonego nie brakowało 😁). Dobrze wiecie, że mnie kręcą pustkowia. Ogrom, przestrzeń, uczucie, że świat jest tak wielki, że mimo iż nie ma ścian ani cienistych lasów, można naprawdę się zgubić. Aż prosiło się o jakąś maszynę rodem ze Star Wars, którą można by sunąć w bezmiar tego jednostajnego krajobrazu. Pędzić i nie zatrzymywać się, póki wiatr szarpie włosy.
   Nowo przybyłych zapraszam do pierwszej części relacji TUTAJ i do wizyty na Marsie TUTAJ.

Myślę, że ten pojazd nadałby się na Marsa. 😶
Nie mogłabym wrócić na Ziemię bez jakieś refleksji. Istotną sprawą była utopijność życia tamtych istot, notabene - ludzi - bo przecież dla innych nacji, to my będziemy zawsze dziwolągami. Nie jesteśmy idealni, a w oczach obcych cywilizacji, będziemy zawsze obcymi. Potworami, którym nie należy ufać.
   Tymi słowy, zapraszam do dywagacji wyobrażonej - 'gdyby na Marsie istniała cywilizacja doskonalsza od naszej?'

"Póki czucie w sercach nie zagasło 
Póki zmysły gest znikomy jeszcze budzi 
Nie wstrzymamy biegu, nie pozwolimy 
By codzienność nas zmieniła w szarych ludzi"





Flüelapass to nie jest wcale jednostajny szlak. Pamiętacie lazurowe jeziora z początku? Kamienie na potęgę porośnięte zielonymi porostami, odmieniają całkowici otaczający nas teren. Żółto-czerwono-grafitowy odcinek (Mars) należy moim zdaniem do poziomu maestro boskich czynów. Góry, które kompletnie nie przypominają tych dobrze znanych z większości wojaży. Strzeliste, ostre i nagle zaczynasz wierzyć, że Mordor wcale nie był makietą stworzoną na potrzeby filmu.
   Ostatnia faza przenosi nas do kamieniołomu. Szlak, niewyraźny na pierwszy rzut oka, ale doskonale oznaczony, więc nie sposób go zgubić, prowadzi przez wielkie głazy, po których skacze się jak kózka. Bardzo przyjemny i szybki kawałek.
   Dodam, że głazy są stałe, nie poruszają się pod ciężarem ludzkim i można śmiało przeskakiwać znaczniejsze odległości z jednego na drugi.

Jak postrzegają nas inne cywilizacje? Kino transmitowane w telewizji pokazuje nas w okrutnym świetle. Już chociażby na podstawie tego, można by sądzić, że jesteśmy źli i niebezpieczni. Agresja, niepoczytalność, broń, zamiłowanie do władzy i pieniądza.
   Uważam, że to egoistyczne, by sądzić, że jesteśmy jedyni w całym Wszechświecie, ale wątpię żeby ktokolwiek przyleciał nas odwiedzić, odbierając takie materiały. Chyba, że celem wyplenienia nas, dla bezpieczeństw Wszechświata...

"Halo Ziemia! Wołam z oddali 
Kocham nieważkości stan 
Halo Ziemia! Niech tak zostanie 
Płynie i wiruje świat 
Zmienia kształty serce gorące 
Spływa jak topiona stal 
Karuzela, obok Słońce
w mych objęciach tłumi strach"



Czasem pojawiały się hałdy śniegu. Mąż bardzo lubił po nich biegać... To na tej wycieczce zbudował bałwana 😏 Kiedy maksymalna wysokość i minimalna temperatura zaczęły umykać wraz z pierwszym zejściem w dół, znów jawiły się nam zielone skały. Wzbierała na intensywności ta zieleń, co krok namnażając roślin.

Zatem utopijny Mars. Wyobraźcie sobie świat, w którym panuje pokój. W którym nie istnieje takie pojęcie jak bogactwo. Gdzie władzę, jako taką umniejszono do rangi ludzi podejmujących różne decyzje, oczywiście w zgodzie z wolą pozostałych.
   Nie istnieją klasy społeczne, a każdy zajmuje się tym, do czego odkrył w sobie talent. Zawody istnieją - czyli miejsca pracy typu zarobkowego. Istnieje także górna granica bogactwa, co spowodowało, że bogactwo - jako takie - nie istnieje. Jest maksymalny pułap jaki można osiągnąć i oczywiście minimalny, niezbyt zaniżony. Summa summarum, między najbiedniejszym, a najbogatszym, istnieje niedenerwująca różnica. W istocie - bieda na Marsie nie istnieje. Burżujstwo też nie.

"Halo Ziemia! Niech tak zostanie 
Halo Ziemia! Wołam z oddali
Gonitwa jak miłosny taniec 
Splecionych w jedno nocy i dni 
Pożar ugasić się nie daje 
Nic to, przecież dobrze nam z tym"





Trawa i kwiaty. Pierwsze ptactwo szybujące nad nami w szalonym pędzie. Atrakcje dobiegają końca, wchodzimy na szlak, który poznaliśmy na początku. Jednak każdorazowo tak samo wart uwagi, skłonił mnie do tego, aby dalej fotografować tą piękną przestrzeń.
   Jak widzicie, góry potrafią jeszcze zaskoczyć i sprawić, że człowiek nie może się nudzić w ich objęciach. Nie ma mowy! Nie tutaj!

Religia jest ciszą pośród czterech ścian, należącą do każdego z osobna. Nie ma eksponowania się w wierze, tworzenia podobizn bożków, nagłośnienia w telewizji i w radiu, że bez tej konkretnej religii, nikt nie dostąpi zbawienia. Wiara należy do cichych i jest to dla każdego indywidualna sprawa.
   Istnieje kapłaństwo, które jednak ma zupełnie inne cele. Kapłani wskazują właściwą drogę. Rozwiewają wątpliwości, uczą przebaczać (także samemu sobie). To mędrcy. Uczeni i głęboko uduchowieni. Utalentowani w sprawach radzenia sobie z jednostkami cierpiącymi w sercu. Ciepli, serdeczni. Mający tylko dach nad głową, własne uprawy, którymi się karmią. Bo do tego, aby przeżyć, pieniądz nie jest potrzebny. Reszta społeczeństwa napędza system, ale za to jaki!

"Karuzela - wyżej, wyżej 
Karuzela - Ikara sen 
Karuzela - prastary lęk 
Moje Słońce - nie oddam Cię"






Tutaj otwiera się przed nami dolina, w której zaparkowaliśmy samochód. Dolina... Ha - to jest nadal buńczuczne 2383 m n.p.m. tam na dole!

System Marsjan to bardzo ciekawa struktura. Jak już mówiłam, każdy robi to, do czego odkrył w sobie talent, dlatego pracuje na 100% z pasją i pełnym zaangażowaniem. Są w swych zawodach szczęśliwi i to bzdura, że każdy pewnikiem wybrałby najmniej zajmującą profesję. To nie tak - to profesja wybiera ich.
   Jeżeli ktoś ma talent pisarski albo oratorski, zostaje przedstawicielem. Firmy, gazety - obojętne. Ma talent do tego, aby przemawiać do ludzi, pisać felietony. Lekkość pióra i piękna mowa, nie każdy to ma i nie każdy może zostać erudytą.
   Jeżeli ktoś ma zamiłowanie do gotowania, otwiera restaurację albo zostaje kucharzem u kogoś bardziej przedsiębiorczego, który odnalazł w sobie inną smykałkę - np. pomysłowe planowanie kultury.
   Kogoś innego pasjonuje nauka, ślęczenie nad mikroskopem i w ten sposób zostaje naukowcem. Z chęci pomagania innym rodzą się takie zawody jak lekarz czy opiekun nad starszymi - niby dwa osobne rozdziały, ale nie każdy przecież ma talent i cierpliwość do potrzebującego, czy zgodzicie się ze mną?
   I nikogo nie brakuje. Planeta jest na tyle wielka, tak wiele talentów mają, tak wiele zamiłowań, pasji, że wszystkiego jest w bród, starcza jedzenia, nie brakuje żadnych usług i co najważniejsze - panuje pełna zgoda. Ile jesteście w stanie oddać za brak wojen? Za pełną harmonię między narodami, za szczęście?
   I chyba najważniejsza kwestia tego pokojowego narodu: na Marsie nie ma różnych krajów. Jest po prostu Mars.

"Mówią, że szczęście tak szybko mija 
Lecz takich chwil nie zapomina nikt 
Kolorem głównym Twych obrazów chcę być 
Na resztę naszych dni

Halo Ziemia! Wołam z oddali..."






Nic by z tego u nas nie przeszło. Chyba że stałoby się coś takiego, co kompletnie by nas zdziesiątkowało na całej planecie i zaczęlibyśmy od nowa, ale nie ma pewności, że nie wyewoluowałoby to samo gówno jakie mamy teraz.
   W zatwardziałości serc, w chciwości i próżności, w kwintesencji pożądania - nie ma szansy na uzyskanie przeważającej cząstki dobra i prawości. Jakieś takiej moralności. Chęci dobra dla mas, nie wyłącznie dla siebie. I dotyczy to każdego z nas.
   Dlatego pozostaje utopijna planeta, zbyt idealna, zbyt stabilna i zbyt poukładana, aby mógł na niej żyć człowiek z Ziemi. Utopijna planeta naszych marzeń, na której możemy mieszkać jedynie w naszych spokojnych snach. A gdyby ona istniała, z pewnością byłaby tak chroniona, że żadne z nas nie miałoby szansy się na nią dostać. Nie sądzę, by przyjmowali tam imigrantów... Islam już by o tym wiedział. 😞







Zaskoczę Was - ten post powstał z burzy mózgów trzech osób. Kilka pomysłów pochodzi z mojej głowy, kilka z głowy męża, a pomysł o górnej i dolnej granicy zarobków, całkowicie wymyślił i opracował nasz dobry kolega, którego pozdrawiam serdecznie 😀 Niech Mars będzie z Tobą!







A następnym razem pokażę Wam krainę cieni, gdzie mrok zdaje się być żywym, gdzie nie dociera słońce i gdzie w środku lipca wszystko kompletnie zamarza...

Cytaty: utwór Closterkeller "Halo Ziemia!"

16 komentarzy:

  1. Kocham góry, jest w nich ogromna siła życia, przynajmniej ja tak czuję, a Ty?

    Pozdrawiam, https://rudyszalik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są majestatyczne, i wydaje się, że są ładunkiem energii całego świata. Człowiek, stojąc na szczycie, może poczuć się wyjątkowo.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  2. Taka mi przyszła piosenka ze słowami Harasimowicza do głowy i chwyty na gitarę:

    "W górach jest wszystko, co kocham G h C D jak ciąg dalszy ;)
    Wszystkie wiersze są w bukach
    Zawsze kiedy tam wracam
    Biorą mnie klony (...)" a może i Marsjanie za wnuka ;)

    A może mam takie skojarzenie, ponieważ śpiewa to zespół: "Dom o Zielonych Progach" i stąpacie po takich...

    Przypomniało mi się również pewne uniwersalne spostrzeżenie Martyny Wojciechowskiej: "Kiedy na początku wspinaczki człowiek stoi przed szczytem i patrzy na potężną górę, czuje się przytłoczony. Kiedy patrzy na tą samą górę już po zejściu - jest dumny i ma wrażenie, że może osiągnąć wszystko."
    Tak może... i zapraszam nad morze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny kawałek :) Bardzo adekwatny :)
      A cytat Martyny jest mi znany i lubię go. Odzwierciedla całkowicie moje odczucia.

      Usuń
  3. Witaj Hexe.
    W tę wedrówkę bym się wybrał, ale na tej mechanicznej miotle.
    Później bym poleciał na sabat czarownic wzbudzając zawiść starych wiedźm.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się dowiedziałam, że z pewnej góry można zjechać torem bobslejowym.
      Czyli co? Na górę na miotle, a w dół, w wagoniku? :D

      Usuń
    2. Hwxe, to dobry pomysł. Pewnie z niego skorzystam.
      Pozdrawiam serdecznie.
      Michał

      Usuń
    3. I ja bym chciała. Dopisałam sobie do planów, przynajmniej te bobsleje, bo z mechaniczną miotłą to będzie ciężko... ;)

      Usuń
  4. Widoki ładne, ale jakbym miała wędrować przez taki pusty teren, to dziękuję. Człowiek idzie i patrzy w ten punkt przed siebie, gdzie ma dotrzeć, a on wcale tak szybko się nie przybliża. Zdecydowanie wolę jakiekolwiek zalesienie. I cień przynajmniej jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się patrzeć w jeden punt przed sobą. Tam zbyt wiele jest ciekawych rzeczy, zdjęcia nie oddadzą nigdy charakteru takiej wędrówki.
      Ale zgodzę się z Tobą - las i cień to w górach czasami jest jak zbawienie!

      Usuń
  5. Niesamowite marsjańskie faktycznie krajobrazy, dobre dla poszukiwaczy spokoju, ale i do podziwiania ogromu natury. Bardziej odpoczywam przy zieleni, ale takie miejsca też warto zobaczyć i przeżyć. Z przyjemnością obejrzę i przeczytam relacje z poprzednich części wyprawy!
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam zwłaszcza tą poprzednią, bo to ona była najbardziej marsjańska. ;)
      p.s. już wprowadzam zmiany. Zapominam zawsze o linach z boku. To nie to samo co moja lista czytelnicza, którą uaktualniam w razie potrzeb. Myślałam kiedyś, że one są kompatybilne ze sobą.

      Usuń
  6. p.s. technicznie: a może wstaw sobie na listę blogów mojego nowego iw-motywacja, piszę go już od roku a na tamtym starym chyba już jednak nie będę pisać znowu. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Anka Motywator!!!
    W ten niedzielny deszczowy poranek rzuciłam komputer w kąt i poszłam biegać :)!!! 6 km bez jojczenia i szukania wymówek!!! Czuję się jak nowo narodzona :)!!!

    Niemała w tym Twoja zasługa :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JESTEM W SZOKU O_O Namówiłam kogoś na bieganie... WOW! O_O
      I jestem z Ciebie dumna!! Brawo!!

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.