czwartek, 22 czerwca 2017

Gelbberg > cz. 2

"próżnując, uczą się chodzić od domu do domu;
a nie tylko są próżnujące, ale też świegotliwe,
niepotrzebnemi rzeczami się bawiące,
mówiąc, co nie przystoi.
Chcę tedy, aby młodsze szły za mąż, dzieci rodziły,
gospodyniami były; przeciwnikowi żadnej przyczyny
nie dawały ku obmawianiu"

- jeden z listów apostolskich


Rozbawiło mnie to ;) Ileż to takich świergotków znamy? Prosta interpretacja zapewne wygląda na surową, ale może... może to sposób na takie latawice? 👿





Skaliste zbocze, surowe, dyszące jak komin wulkanu i tak samo gorące. Ale dobrze, że tak naprawdę wulkan to nie był, bo gdyby taka wielka góra eksplodowała... w 1610 r. w Momotombo pierdyknął podobnej wielkości masyw i samoloty nie latały w okolicy przez 300 lat. A potem w gazetach by pisali ostrzeżenia - nie pozwalać wiedźmom wychodzić w góry, grozi niespodziewaną erupcją.
   Ale to nic, wyobraźcie sobie pierdutnięcie czegoś większego. Na Marsie stoi wulkan, nazywa się Olympus Mons. Ma 27 km wysokości i jest tak wielki, że jego szczyt wystaje z marsjańskiej atmosfery. Jest tak rozległy, że jeżeli staniesz na brzegu kaldery, to podstawa wulkanu będzie schowana za horyzontem. No... to byłby trekking... Zdobyłabym najwyższy szczyt w galaktyce! 👀
   A tymczasem, my mięliśmy coś podobnego do Marsa. Bo nie wiem czy wiecie, ale Mars najprawdopodobniej wcale nie jest czerwony, a szary. Dowiedli tego specjaliści od grafiki komputerowej, którzy wzięli pod lupę kilka zdjęć NASA. Zdjęli filtry i otrzymali nowy, odświeżony obraz planety. Wychodzi na to, że (wedle stereotypu) nasza ziemska Kreta jest bardziej marsjańska od Marsa. Jak pamięciom sięgam, na terenach górzystych, Kreta jest czerwona.
   A jak "słabej płci" było w takich warunkach? (Dodajmy, że mowa o osobniku z alergią na słońce). Afekt trochę podbudowuje, ale to zdecydowanie nie wystarcza, bo można w owym afekcie paść w końcu na ryja i dalej nie pójść. Przede wszystkim: osłonięta czymś lekkim głowa i kark, filtr minimum 50+ na podorędziu, duża ilość wody, optymalne tępo. Częste przystanki, które można wykorzystać na parę zdjęć, parę słów do współ-wędrowca, albo na wytarcie nosa, z którego na szlaku ciągle się leje... i można iść nawet przez pustynię. Na jeden dzień nie potrzeba nic więcej.





Surowy acz piękny krajobraz, przywołał myśli o surowych acz pięknych ludziach - uważam, że wszyscy jesteśmy piękni, tylko niektórzy mają brzydkie intencje.
   Jak to jest, że nawet będąc otwartymi, ekstrawertycznymi i jawnie optymistycznymi, nie ze wszystkimi ludźmi potrafimy normalnie spędzać czas?
   Jest taka nacja człowieków - są to człowieki pośród człowieków - odrębne, inne i niedopuszczające do siebie podstawowych norm współżycia z innymi. Król Julian takich wydalał ze swego królestwa.
   Przyjmują oni odmienny światopogląd, normy, wartości niż ogół społeczeństwa, sytuując się w ten sposób niejako na marginesie rzeczywistości społecznej i jej obyczajów. Ich hasłem przewodnim jest "nie ufać nikomu". Nie wierzą w przyjaźń, zbliżają się tylko do rodziny, chociaż pod fałszywym uśmiechem kryje się krytyka i potępienie. Żyją w ciasnych ramach własno-poglądowych. Zaawansowany partykularyzm i dulszczyzna o zakłamanej moralności. Całymi dniami zbierając informacje, kują cieniutką igiełkę, którą potem wbijają w najczulsze miejsce upatrzonej ofiary.




A tu taka sytuacja: aby przedostać się na drugą stronę skąpanego w strumieniu, śliskiego głazu, należy kolejno poczynić takie kroki:
prawa noga na dolny pręt, lewa noga na górny pręt, dwie ręce za najwyższy pręt.
Prawa noga stawia krokasa na deseczkę, puszczamy się prętów. Drepczemy po małym kroczku
i już jesteśmy po drugiej stronie.


Jestem poszukiwaczką wolności, niezależności i równości. Te założenia implikują w konsekwencji podejmowania działań, mających na celu przemówienie do rozumu, że wszelkie różnice społeczne czy rasowe, nie istnieją - chciałabym by człowiek wreszcie zrozumiał, że w nas wszystkich płynie krew tej samej barwy.
   To że ktoś nosi dready (nie wiem dlaczego, ale tęsknię za nimi...), tatuuje się, czy kolczykuje (a za piercingiem tęsknię jeszcze bardziej...), nie ma to związku ze złem. Po prostu niektórzy ludzie mają ochotę wyrażać siebie poprzez wygląd. Ja np jestem zjawiskiem dość kolorowym, żyjącym zadowalająco kreatywnie i taka też jestem zewnętrznie.
   Jednakże przychodząc w gościnę do człowieków o wąskich poglądach i niskim stopniu wytrzymałości na różnice społeczne, staram się jednak trzymać jakiejś jednolitej barwy, nie wdawać się w dyskusje, ani nie reagować na prowokacje. Chociaż nawet niereagowanie na prowokacje, w jakiś dziwny, magiczny sposób i tak mnie w kłótnie wciąga. Niektóre człowieki mają fenomenalne sposoby na to. Bo jak się człek uprze, to wojnę wywoła i miecz świśnie i armata już naoliwiona.
   Dlaczego nawet ubiór gra tu rolę rozejmu? Bo podobno wychylać się nie wypada. Ale ja nic nie wiem, nie znam się na tym.
   A tu mój małżonek spragniony zimnej wody, odnalazł skałę z epoki kamienia lizanego i przyłączył się do kultywowanej od tysięcy lat tradycji zlizywania słodkiej wody:







Nie powiem Wam jak postępować z człowiekami o wspomnianej naturze, bo nie wiem. Bo z moich własnych, przemyślanych prób wynika, że wciąż nie mam racji. Ale mogę Wam powiedzieć skąd to się bierze.
   Różnego rodzaju dysonanse wynikają z zamkniętego serca i umysłu. Są przyczyną szeroko pojętej, niesprawiedliwej oceny, a nawet sprawowania ucisku na słabszych i spokojniejszych charakterowo.
   Propaguję od dawna zastąpienie egoizmu, powszechnego dążenia do sukcesu jakimś może... hobby, czy czymś? Moje serce jest nacechowane humanizmem i przyjaźnią. (Tak myślę, tak siebie oceniam). Jestem zwolenniczką prostego stylu życia. Kolory i niemodne szmaty stały się już dla mnie charakterystyczne (chociaż na blogu niewidoczne, bo w góry raczej chodzi się w dresach...). Wygląd jest sprawą indywidualną i nie ważne, że byłam kiedyś Industrial Goth, a teraz stawiam na naturę i pełen luz (i w ten sposób zostałam czarownicą). To nie ważne jak wyglądam i kim jestem, ani też co sobą reprezentuję jako całość + uosobienie, charakter - nigdy nie będę się podobać w/w człowiekom. Bo się różnię, bo mam inny światopogląd i śmiem posiadać pasje (no przecież powinnam z nich już dawno wyrosnąć).
   Nie zamknę tego cyklu o człowiekach, będę o tym pisać, bo im więcej ludzi o tym przeczyta, tym może więcej spojrzy na tekst przez pryzmat samego siebie i zastanowi się, czy może to nie dotyczy właśnie jego? Świat jest dobry, a ludzie wspaniali, ale wielu niestety ma serca pełne goryczy. Gdyby nie zawiść, próżność i pazerność, być może nawet sytuacja polityczna wyglądałaby lepiej.
   Tymczasem groszoróbstwo i żądza posiadania grają pierwsze skrzypce. Cóż więc dziwnego, że nie mogę się odnaleźć w takim świecie? Nie jako bezrobotna, bo dążę do tego, aby to zmienić, uczę się języka bezustannie, a jeśli tu nie wypali, to wjeżdżam na półki księgarni (tak czy owak wjadę). Chodzi o ludzi, którzy nie mają w sobie pokory, a pielęgnują próżność. Trudnią się zbieractwem, otaczaniem przedmiotami, ja przy nich to ascetka. Ale ludzkość to ludzkość, przecież nie powinno nas wszystkich nic takiego dzielić. A jednak...





Bo pasja to jest coś takiego, co unosi Cię nad światem i co chcesz robić niezależnie od wszystkiego.
- Beata Pawlikowska.

Pierwiosnek (pierwiosnka) omączony.
Z reguły rośnie na torfowiskach i bagniskach, ale
w górach w miarę wysokości, zależność jego występowania od wilgotności jest coraz mniejsza i można go spotkać nawet na wysuszonych wiatrem szczytach.



Mała dygresja: bardzo często piszę w ciemności. Towarzyszy mi wtedy muzyka z przeszłości, ostatnio skandynawska. Od lat uważam, że szwedzki brzmi pięknie, a śpiewany, staje się kosmiczną poezją. Ogólnie lubię języki północy, chociaż różnią się, np Szwed raczej nie zrozumie Duńczyka, ale Norwega już tak. Fonetyka wschodnich dialektów norweskiego i "Rikssvenska" jest bardzo podobna.
  Zróbcie sobie przyjemność i puśćcie tą ciekawostkę: Herr Mannelig Jak tego słucham, aż mnie ciarki przechodzą. Nie wiem co w tym jest... Film też polecam, to stara, skandynawska legenda.
   Przy tym utworze najlepiej mi się maluje słowami opisy surowej, górskiej przyrody, takie ja tu dziś widzicie, lub wątki batalistyczne.






"Krocz spokojnie wśród zgiełku i pośpiechu - pamiętaj jaki pokój może być w ciszy. Tak dalece jak to możliwe nie wyrzekając się siebie, bądź w dobrych stosunkach z innymi ludźmi. Prawdę swą głoś spokojnie i jasno, słuchaj też tego co mówią inni, nawet głupcy i ignoranci, oni też mają swoją opowieść. Jeśli porównujesz się z innymi możesz stać się próżny lub zgorzkniały, albowiem zawsze będą lepsi i gorsi od ciebie."
   Starając się żyć w zgodzie z własnym sumieniem, a przede wszystkim starając się naśladować Chrystusa (wiedźma Chrześcijanką, takie rzeczy tylko u Słowian) i traktować ludzi... nie z wzajemnością, ale z jakąś taką... szczerością, czasami jest mi szalenie trudno. Na kłopotliwych spotkaniach ledwie wiążę pierwsze słowo z drugim, bojąc się, że znów to, co o sobie opowiem (w odpowiedzi na pytania) znów zostanie wypaczone i użyte przeciw mnie.
   Od pewnego czasu mniej się tym przejmuję i być może to widać, dlatego u podstaw czarnych chmur pojawiła się błyskawica. Tak bywa, że najspokojniejszy człowiek, stoik rasowy czy może nawet święty, nie poradzi sobie, jeżeli inne człowieki są głodne grandy. Dla mnie to wszystko wyglądało jak komedia, ale to kwestia punktu widzenia. Wyszło szydło z worka, dziecinada w pełnej krasie, nonsens gonił za każdym słowem.
   W każdej podróży jest czas na to, aby wejrzeć w siebie. Mawia się, że kto podróżuje, ten żyje dwa razy. Dodam do tego, że kto marnuje czas w domu przed TV, tak naprawdę nie poznał jeszcze wartości życia. Wychodzenie z azylu, wychodzenie do ludzi - jest prawdziwym życiem, w którym nasze serce prawdziwie wzrasta.
   Wędrówka w tym miejscu powoli zaczęła się zmieniać. Pojawiło się życie:




Ewidentnie wracamy na Ziemię.
"Ciesz się zarówno swymi osiągnięciami jak i planami. Wykonuj z sercem swą pracę, jakakolwiek by była skromna. Jest ona trwałą wartością w zmiennych kolejach losu. Zachowaj ostrożność w swych przedsięwzięciach - świat bowiem pełen jest oszustwa. Lecz niech ci to nie przesłania prawdziwej cnoty, wielu ludzi dąży do wzniosłych ideałów i wszędzie życie pełne jest heroizmu."
   Mówią, że co nie zabija, to wzmacnia. W pewnym sensie także bardziej zobojętnia. To trochę jak z tym gniazdem os, które pojawiło się w naszych żaluzjach. Kiedy zauważyłam, że te szwajcarskie osy nie są agresywne, nie panikuję aż tak bardzo (mam uczulenie, muszę być ostrożna), przyzwyczaiłam się i nawet jak jakaś zawita do pokoju, po prostu profilaktycznie ją uśmiercam, bo łapać to jej raczej nie będę... Są jakieś dziwne...
   Chyba podobnie mam z niektórymi człowiekami. Wiem, że nie dojdzie do bolesnego ukąszenia. Ale sprowokowana skrajnie, już wiem nawet co powinnam powiedzieć. Może w końcu... Te słowa byłyby wówczas kwintesencją pożegnania w stylu najwymyślniejszego okrucieństwa werbalnego. Zachowam to na koniec i mam szczerą nadzieję, że nigdy nie będę musiała tego powiedzieć. (żeby była jasność, gdyby nawet - nie uważam, bym miała za to przepraszać).
   Prawdy się przyjmuje jak krytykę od nauczyciela. I albo się z nią żyje, albo wykorzystuje w ramach poprawy. Człowieki będą musiały same zadecydować.


Nie mam pojęcia co to jest.
Wygląda jak sztuczne kwiatki powtykane w ziemię na słomce...
Szlak momentami znikał nam z oczu, ale oznakowania nie pozwalały się zgubić.

"Bądź sobą, a zwłaszcza nie zwalczaj uczuć: nie bądź cyniczny wobec miłości, albowiem w obliczu wszelkiej oschłości i rozczarowań jest ona wieczna jak trawa. Przyjmuj pogodnie to co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości. Rozwijaj siłę ducha by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności."
   To już dawno mówiłam, że zaściankowość rodzi się z życiowej nudy, z braku pasji i zamiłowania do życia. Z braku miłości do ludzi i ogólnie mówiąc - także z przepracowania w systemie, w jakim żyjemy. Z czego jeszcze się bierze? Z braku pojęcia, że najcudowniejsze skarby biorą się nie z pieniędzy ale z serca: miłość, przyjaźń, zdrowie i rodzina. Niestety człowieki bardzo często wierzą raczej, że w ludzi angażować się nie warto.
   Wierzę, że dzicz zmienia ludzi. Wierzę, że w góry nie chodzą źli ludzie. Wierzę, że gdyby takie człowieki wybrały się na całodniowy trekking, wróciłyby odmienione na lepsze. Ale człowieki nie lubią i nie wychodzą poza strefę komfortu, oraz nie żyją z przyrodą w harmonii (ani w akordeonie).





"Jesteś dzieckiem wszechświata, nie mniej niż gwiazdy i drzewa, masz prawo być tutaj i czy jest to dla ciebie jasne czy nie, nie wątp, że wszechświat jest taki jaki być powinien."
   Wierzę, że wszyscy razem stanowimy altruistyczną jedność... a przynajmniej powinniśmy "altruistyczną" stanowić. Tak trudno w dzisiejszych czasach o czystą duszę i złote serce, że tacy ludzie, gdy ich w końcu spotkam, zostają w mojej pamięci na bardzo długo i bardzo często się przypominają. To prawie jak pokochać kogoś, to jak zauroczenie, a to piękne i szlachetne uczucie - zakochać się w kimś (mówię tu o darzeniu kogoś sympatią bez związku z wiadomymi podtekstami).
   Największą sympatię budzą dzieci, szczególnie te od wieku, w którym już można z nimi pogadać. Są rezolutne, całkiem sprytne i skore do dyskutowania w bardzo śmiały sposób. Niektórzy dorośli też tacy bywają. Żartują, są pogodni, uśmiechnięci, a przede wszystkim szczerzy, nie obrażają się o byle dowcip z nich samych, mają miłe usposobienie i dużo, całe mnóstwo pogody ducha. Mają otwarte umysły, nie są kłótliwe, nie odbierają wszystkiego podług siebie (nie są egoistami), nie biorą sobie do serca przytyk, umiejętnie korzystają z krytyki, patrzą na świat optymistycznie, są pomocne i nie obrabiają nikomu dupy (za przeproszeniem). Mało jest takich ludzi. Człowieki powinny się uczyć od dzieci.




"Tak więc bądź w pokoju z Bogiem, cokolwiek myślisz i czymkolwiek się zajmujesz i jakiekolwiek są twe pragnienia: w zgiełku ulicznym, zamęcie życia, zachowaj pokój ze swą duszą. Z całym swym zakłamaniem, znojem i rozwianymi marzeniami ciągle jeszcze ten świat jest piękny. Bądź uważny, staraj się być szczęśliwy."
   Szczęście wymaga pracy nad swoją mentalnością, nad charakterem i harmonijną duszą. Możecie uważać, że co post, leję wodę o tym samym, ale staram się dobitnie tłumaczyć pewne sprawy, o których nawet nie mówią książki o psychologii (a sporo już ich przeczytałam).
   Bardzo często mówiono mi, bym liczyła się wyłącznie z tymi, którzy zobaczą we mnie również to, co najlepsze i kto stanie się nieodłączną częścią mojego życia. I że albo to będzie na sto procent, albo kurwa wcale. Przepraszam za kolokwializm, ale cytowałam. I coś w tym chyba jest, że jeżeli komuś jestem wilkiem, to wilkiem pozostanę. Może pewien ktoś miał rację, że nie warto się starać pośród ludzi, którzy się nie starają. A ja uparcie wierzyłam, że jeszcze będzie pięknie.
   W ogrodzie ciernistych krzewów łatwo podrzeć swoją tęczową suknię.

Cytaty: Max Ehrmann, amerykański prawnik, ekonomista i pisarz.





Wszystkim, którzy kochają ludzi, mają czyste dusze, złote serca i uśmiech na gębie, dedykuję dziś ten utwór:
(polecam, mega pozytywny clip!)


"Komm wir reiten in den Wind,
wenn ein neuer Tag beginnt,
ja dann warten Heldentaten
frohen Herzens, frischen Sinn."

[Chodź pojedziemy konno pod wiatr,
kiedy zacznie się nowy dzień,
wtedy czekają bohaterskie czyny
szczęśliwych serc, rześkiego umysłu.]

Ja, wir reiten in den Wind,
und wir bleiben wer wir sind.
Ist der Weg auch noch so weit,
wir sind Brüder Seit an Seit.

Seit an Seit

[Chodź pojedziemy konno pod wiatr,
i zostaniemy tacy, jakimi jesteśmy.
Droga jest jeszcze taka daleka,
jesteśmy braćmi ramię w ramię.]

18 komentarzy:

  1. Witaj Hexe.
    Wędrówka z Desiseratą to dla mnie coś nowego. Klimaty fajne, ale nie na moje siły. Był minęło, czyli przyjmuję z pokorą to co lata niosą....
    Jestem pod wrażeniem.
    Pozdrawiam i do siebie zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świat jest o wiele większy i zawiera całe mnóstwo dostępnych dróg. Wiesz o tym doskonale, bo przecież wcale się nie zatrzymujesz.
      Szlak stoi przed Tobą otworem. I gdzie tym razem wywędrowałeś? Idę zobaczyć :)

      Usuń
  2. Aniu, dziś to już mi szczena opada i chyba jej z podłogi nie pozbieram. Co za przestrzeń!!! Takie surowe krajobrazy kocham najbardziej!!! Dziękuję za tą wędrówkę :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, że trasa dopisana do planów na przyszłość? ;)

      Usuń
  3. ahahahaha może to i sposób na takie latawice. :D

    Nie mów, że teraz wybierasz się na marsa. ;) Widoki mnie powalają. Pewnie padłabym tam na pysk, ale nie ma co...warto się wysilić. Potrenuję tak z pięć lat i może spróbuję wspiąć się na coś podobnego. hehe

    'Jestem poszukiwaczką wolności, niezależności i równości.' Kocham to zdanie, u mnie jest tak samo. Zgadzam się, że w nas wszystkich płynie krew tej samej barwy.

    Powiem Ci, że Ciebie można cytować. Strasznie chce mi się pokazać Ci moje ulubione zdania, ale nie wiem, czy chcesz czytać znowu to samo. Przytoczę jeszcze tylko to:

    Propaguję od dawna zastąpienie egoizmu, powszechnego dążenia do sukcesu jakimś może... hobby, czy czymś? Moje serce jest nacechowane humanizmem i przyjaźnią. ->uwielbiam.

    Ja również jestem za prostym życiem. Nie wiem, co tak ludzie wiecznie chcą i chcą i zadowolić się nie potrafią. hehe

    Ja czytam Twój tekst i przerywam na pisanie komentarza, nie chce czegoś pominąć. 'To nie ważne jak wyglądam i kim jestem, ani też co sobą reprezentuję jako całość + uosobienie, charakter-nigdy nie będę się podobać w/w człowiekom. Bo się różnię, bo mam inny światopogląd i śmiem posiadać pasje (no przecież powinnam z nich już dawno wyrosnąć)'->to już naprawdę ostatni raz haha, ale no uwielbiam to. Wiesz, ile ty siły mi dodajesz tym...ogrom!

    Powiem Ci, mi ludzie wmawiają, że nic nie robię, bo pracy nie mam. Jestem zajęta całymi dniami. Jak jest łatwo oceniać. Pracujemy ciężko, nasza wizja, Twoja wizja szczęścia nie musi być taka sama jak ogółu i mi się to podoba!!! Uważam, że masz świetny wpływ na ludzi, możesz wiele nauczyć!!! A z cytatem Beaty zgadzam się po całości!!!

    Napisałaś bardzo dobry tekst. Bardzo przydatny i znów dający do myślenia. Prawdziwa radość to tak jak piszesz: miłość, rodzina, zdrowie, przyjaźń!!! Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego w górach, na szlakach spotykam tak miłych ludzi, tak innych od tych, co znam (głównie).

    Totalnie zgadzam się, że powinniśmy się uczyć od dzieci, dorośli na upartego starają się być, jak najbardziej dorosłym, jak się tylko da...ja zaś jestem dorosłym dzieciakiem i nie oznacza to, że jestem niepoważna.

    Nie piszesz wiecznie tego samego, za każdym razem uczę się czegoś nowego. Nie piszesz wkurzających mnie, przesłodzonych tekstów. Piszesz z serca dla serca!!!

    Big tulasek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa bo Ty nie wiesz, no tak! Bo nie czytałaś wcześniej, to ja Ci wszystko wytłumaczę. Na początku roku ogłosiłam wszem i wobec, że wybieram się na Marsa. W tym celu czytam poradniki typu "jak przetrwać na pustyni". XD
      Ale na szczegóły będziesz musiała jeszcze poczekać XD

      Cieszę się, że mój felieton z psychologii podoba się, a nawet, że da się to cytować. :) To znaczy, że chyba w miarę inteligentnie mi wyszło ^_^

      Ja także jestem zajęta całymi dniami. Nie chodzi już nawet o zwykłe prace domowe, bo to przecież tyczy się każdego. Czy wiesz ile zajmuje mi napisanie i przeczytanie (ogarnianie gotowego) jednego rozdziału? Około tygodnia. Jeden rozdział w książce, czyta się od kilku do kilkunastu minut. Ale napisanie go, trwa troszkę dłużej, szczególnie, że wypadałoby jeszcze się nad nim pochylić, a nie od razu uznać za gotowe i przejść dalej, byle więcej, byle szybciej napisać.
      Nie planuję końca pracy na konkretny termin. Zależy mi, aby było dobrze i konsekwentnie o to się staram. Autor "Gry o tron" pisał swoje książki 10 lat ;)
      We wcześniejszym życiu kiedy miałam pracę i mnóstwo innych zajęć, brakowało czasu i weny twórczej. Teraz kiedy mam mniej do zrobienia, mogę się naprawdę nad tym skupić - to jest ten czas. Uważam, że po to tak własnie się stało. Niektórzy pisarze wyjeżdżają w jakieś spokojne miejsce, aby móc odnaleźć natchnienie i pisać. To chyba jest dla mnie taki właśnie czas, więc nie powiem, bym próżnowała.

      Dziękuję raz jeszcze za uznanie, cieszę się, że tekst potrafił kogoś natchnąć do przemyśleń i że się przydał. :)
      Przyszło mi jeszcze na myśl, że niektórzy dorośli chcą być doroślejsi od innych dorosłych.

      Pozdro!

      Usuń
  4. Cudowne miejsce. Najcudowniejsze chyba, z tych o których czytałam u Ciebie. Uwielbiam skały w różnym wydaniu, i ta zielona trawa potem, ładne kwiatuszki;)

    Obcowanie z naturą zawsze bardziej uczłowiecza. To nie natura jest dla człowieka, ale na odwrót. Staram się żyć z nią w zgodzie, nie przeszkadzać zwierzętom mijanym po drodze. Podczas ostatniego wyjazdu siedziałyśmy sobie na kocu pod drzewem, a coraz bliżej nas podchodziły kaczki z ich dziećmi. Wyjadały trawę. Musiały się czuć bezpiecznie. W dole ktokolwiek obok nich przechodził uciekały do wody.

    Wierzę, że zwierzęta wyczuwają poza naszymi zapachami naszą energię, nastawienie.

    Wiele razy słyszałam, że wybieram sobie ludzi, z którymi chcę się zadawać. Dla pozostałych może nie tyle jestem wilkiem (choć i tacy się zdarzają), co staram się ich unikać. Ci, których wybieram są ludźmi przy których czuję się dobrze i bezpiecznie, są jak bezpieczna przystań, dom. Do wszystkich innych podchodzę z ograniczonym zaufaniem. Uważam to za rzecz normalną. Nie wszyscy muszą się kochać. Wiadomo, że ludzie różnią się upodobaniami, temperamentem, przyzwyczajeniami.

    Tych ludzi, o których piszesz nie masz na co dzień. Ja mam codzienne pole walki. Tyle dobrego dla Ciebie. Widzisz się z nimi raz na jakiś czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Człowiek jest dla natury? Myślałam, że dla nas stworzono przyrodę... hmmm

      Energię wyczuwają wszystkie zwierzęta, dlatego psy wiedzą, że się boisz, a koń startuje galopem, zanim jeszcze dasz mu do tego sygnał.

      W pracy miałam takich ludzi. Ale wiedziałam, że z pracy na koniec dnia wyjdę i w domu ich nie będzie. Wiadomo, miejsce pracy to jednocześnie "stowarzyszenie przyjaciół broni" jak i wrogów. Wtedy, można powiedzieć: miałam 'człowieków' na co dzień. Teraz, jak zauważyłaś, skoro z rzadka o tym temacie piszę, nie dokucza mi to. Ale pamiętam, a takie wspomnienia są doskonałym materiałem na felietony z psychologii. ;) Czyli wtedy kiedy minie jakiś czas i można spojrzeć na nie z innej perspektywy.

      W moim obecnym życiu też zdarzają się... powiedzmy "dziwne sytuacje". I masz rację, tyle dobrego dla mnie, że tylko "zdarzają się".

      Usuń
    2. Chodziło mi o to, że człowiek miał się naturą zaopiekować odpowiednio, a nie jej nadużywać to raz, a dwa kiedy idziesz do lasu, w góry, jedziesz w teren, gdzie są dzikie zwierzęta to Ty jesteś na ich terenie. Ty jesteś gościem.

      Doskonałym materiałem na felietony z psychologii jest wynajmowanie mieszkania z innymi ludźmi;)

      Usuń
    3. A to nie było tak,że człowiek jest u siebie, a zwierzę żyje aby mu służyć? Cholera... teraz mam wyrzuty sumienia po tym jak zaprzęgłam cały legion świstaków do pakowania mi wałówki na drogę...

      Usuń
    4. Kurcze, no właśnie nie. To jakaś nadinterpretacja. Świstaki już raz zostały skrzywdzone-w reklamie milki-jak mogłaś zrobić im to ponownie.

      Usuń
    5. Bo... lubię patrzeć jak one tak zawijają... O_O

      Usuń
  5. Wspaniałe widoki, jednak nic nie jest porównywalne z uczuciem jakie towarzyszy, gdy widzie się góry osobiście, na żywo. Zwłaszcza te surowe, nagie skały. Jedynie zdjęcie z pająkiem mi się nie podoba. :P
    Mnie też denerwują opinie, że ludzie z tatuażami, kolczykami itp. są głupi i nie wiadomo jacy źli i okropni. Wg. niektórych to w ogóle kryminaliści i wysłannicy szatana. Nie ogarniam tego zaściankowego poglądu i z reguły unikam tematu, żeby sobie nerwów nie psuć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepsze jest to uczucie, kiedy już wejdziesz na szczyt, usiądziesz i rozglądasz się w milczeniu.
      Ludzie, bez względu na to czym się przyozdabiają, to nadal ludzie. Zaściankowość kieruje się pewnymi skojarzeniami. Dawniej tatuaż wiązał się z przeszłością kryminalną i więzieniem. Nowe pokolenia już oczywiście tak nie oceniają, bo mają nowe wzorce, a kryminaliści wcale nie cechują się czymś szczególnym, żeby wiedzieć, że na ulicy tego typa trzeba omijać.
      Mnie denerwują głownie próby opiniowania innych, obgadywania w złej formie, mamrotania nieprzyjemności pod nosem i w gruncie rzeczy całej tej nieprzyjacielskości, o jakiej w tym poście nie napisałam, a to bym jeszcze dodała do tematu.

      Usuń
    2. O tak, bo żadne słowa nie są wtedy potrzebne. :) Ja mam na swoim koncie jedynie chodzenie po Tatrach, ale myślę, że uczucia wszędzie są jeśli nie takie same, to podobne. :)
      Dokładnie, nieraz z moim B. zastanawiamy się, ilu morderców czy innych przestępców mogliśmy minąć na chodniku? Nie wiesz tego, bo nie mają tego wypisanego na czole, raczej właśnie się kamuflują obecnie.
      Zauważyłam ostatnio też wśród ludzi takie zachowanie, że zanim kogoś poznają, to oceniają go źle. Tak na starcie. Mi się wydaje, że jeśli kogoś nie poznaliśmy, to jednak wychodząc od zera powinniśmy ocenić go jako dobrego człowieka. Właśnie zastanawiające jest, skąd się bierze ta cała wrogość w człowieku.

      Usuń
    3. W Tatrach byłam dwukrotnie, ale nie chodziłam po górach. Z niewłaściwymi ludźmi się tam znalazłam.
      Z tego co widzę na podobnych blogach, gdzie inne dziewczyny łażą po górach, ale właśnie polskich, jest mnóstwo podobieństw. Rzekłabym nawet, że jest tak samo. Jeden świat, jeden kontynent. To człowiek poustawiał granice państw, ziemia jest jedna, czy to Alpy czy to Tatry, są różne jedynie z nazwy.

      Skąd w człowieku zła ocena? Może z zazdrości? Może z ukrytego głębiej, poczucia nieszczęścia? No bo z niczego dobrego raczej się nie wywodzi.

      Usuń
  6. Mówią, że dopiero w połowie drogi na szczyt, człowiek dopiero się dowiaduje po co tam się tam wdrapuje :)
    Irytujący ludzie? To się nazywa tolerancja- mniejsza lub większa. Zmienić można tylko siebie. Lub zmienić... otoczenie :) Ale, nie, nie na Marsa się z tego powodu bynajmniej nie wybieramy. Chyba, że w podróż ;)
    Rozdygotanych miejskim pośpiechem znajomych, przyjaciół, a i siebie można jak widać na załączonym obrazku przewietrzyć w górach, nad morzem, długiej wędrówce itp. Słowem wyciszyć. Przywrócić słuch, widzenie... Znasz to uczucie, siadasz na skałce, czujesz, że świeże powietrze rozwali ci płuca, serce gdzieś ucieka, a ty rozglądasz się dookoła i mówisz spokojnie: jak tu pięknie!
    Na Twojej stronie również rozpościerają się piękne, surowe widoki. I ja za tę wędrówkę dziękuję, inspirację m.in do twórczych przemyśleń... i wakacyjnie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na Marsa wyłącznie w podróż, nie na stałe. Mają tam problem z tlenem :P
      Bo duszy i sercu zawsze dobrze robi udana podróż :)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.