środa, 10 maja 2017

,,Nie taki diabeł straszny – czyli praktyka oporu czyni Mistrza"

"Nie złoszczę się na ludzi, którzy interesują się moim życiem. Ja im współczuję, że nie mają własnego."


- Ktoś.
Zdjęcia archiwalne.
Lokalizacja: Olsztyn koło Częstochowy.
Fotograf: moja mama.
Więcej o zamku: TUTAJ


Asertywność można w sobie wytrenować. A skąd się bierze nieśmiałość? Być może Was zaskoczę, ale ona pochodzi z naszej młodości. "On jest nieśmiały" - mówiła mama. "Jest małomówny" - tłumaczyła koleżance babcia. "Wstydzi się" - zapowiedział tata, nim syn pojawił się w progu.
   Jak inaczej w takiej sytuacji ma zareagować dziecko, któremu my - dorośli - wpajamy cechy zachowań? Jasne, każdy rodzi się inny, ale nie musimy wspomagać wad, zwłaszcza, że nie są to dobre parametry na przyszłość.
   I nagle za dwadzieścia lat, dorosły już człowiek zwyczajnie nie radzi sobie sam, a w większych problemach poszukuje pomocy u innych. Powiecie, że nie ma nic złego w proszeniu o pomoc, ale pomyślcie - patrząc przez własny pryzmat, wiecie doskonale, że ten człowiek zgłosi się o pomoc do Was - rodziców, dziadków czy innych spowinowaconych.
   Nagminne kontrolowanie dzieciaka, które już dawno opuściło dom rodzinny (a więc mówimy tu o osobie dorosłej); także nie pomaga mu w codziennym życiu. Rozstraja, zawsze pozostawia poczucie, że jest ktoś kto wyciągnie z opresji, a to bardzo złudne.
   Teraz załóżmy, że ten sam człowiek nagle zostaje sam. Przyczyny mogą być różne, najczęściej jest to wyprowadzka do innego miasta, czasem przedwczesna śmierć rodzica. Wtedy dla tego człowieka jest to   k a t a s t r o f a   z podwójnym podłożem.
   Związałam się kiedyś z maminsynkiem. Nie potrafił powiedzieć "nie" nawet gdy chodziło o wspólne wakacje, na których byliśmy z jego mamą. To zakrawało czasem o komizm, bo właściwie chłopak nie potrafił podjąć sam żadnej decyzji, bez konsultacji z mamą. Notabene matka to była złota kobieta, nie mogę powiedzieć o niej złego słowa, ale... gdzieś tu ktoś popełnił jakiś błąd.
   Na szczęście nieśmiałości jak i niezaradności, można się oduczyć. Jak?
Rada: Oceniaj siebie obiektywnie.


Nie bójmy się zapytać, najwyżej ktoś odmówi! Czasami nieśmiałość zamyka nas w pułapce własnych pomysłów. Weźmy za przykład miejsce pracy. W sytuacji gdy pojawia się zagadnienie dla naszej załogi, a my wpadamy na genialny pomysł, mogący rozwikłać wszystkie przeciwności losu, nagle brakuje nam odwagi, aby zabrać publicznie głos i przedstawić plan. Czasem już samo poproszenie kolegów o uwagę, sprawia że język więźnie nam w gardle... Co wtedy?
   Musimy zdać sobie sprawę z tego, że ta grupka ludzi tylko czeka na to aby powstała jakaś warta uwagi idea. Koncepcja pomocnicza lub przynajmniej dobra intencja kolegi - wtedy grupa czuje się razem bardziej zżyta, bo faktycznie mamy do czynienia z burzą mózgów. Trzeba też wreszcie zrozumieć, że ludzie zareagują dokładnie tak samo na kolegę będącego liderem w towarzystwie, jak i na szarą mysz, która wpadła na genialny pomysł, bo - liczy się rozwiązanie problemu! A Ty go masz, więc opowiadaj!
   Rada: spójrz na to z góry.


Nie powstrzymujmy się przed powiedzeniem NIE – nawet jeżeli ktoś przez to odsunie się od nas! Musicie pamiętać, że osoba naprawdę życzliwa, która Was lubi, szanuje, bez względu na odmowną reakcję, nie wykreśli Was z listy znajomych. Jeżeli jednak tak zrobiła, to znaczy tylko, że czekała przez cały czas na wymówkę do zerwania znajomości.
   Zapamiętajcie, że ludzie weryfikują się sami i niech to nie zniechęca Was do zawierania nowych znajomości i bezinteresownego pomagania. Bo jeżeli odmówicie pomocy tylko dlatego, że boicie się zbytnio zaangażować, a potem spotkać z odtrąceniem, to pojmijcie, że wcale nie jesteście wtedy zapobiegliwi. Jesteście wtedy egoistami!¡!
   Jednak gdy musicie odmówić, bo to coś jest niezgodne z własną wolą, prywatnym sumieniem, nie musicie się nawet tłumaczyć. To Wy decydujecie ile dla kogoś możecie zrobić, oraz także nie dajcie się wykorzystywać.
   Chociaż pomoc powinna być bezinteresowna i wymaganie w jakimkolwiek stopniu wdzięczności, jest partykularyzmem, a może nawet i grzechem, to pamiętajcie, że szczerość w znajomości wymaga obustronnego szacunku. Wtedy uważajcie, nim pochylicie się nad kłopotami kogoś, komu wydaje się, że wszystko mu się należy.
   Oj wiele już razy nacięłam się na zaufanie, możecie mi wierzyć, niestety mam na kim "trenować" przebaczanie... Wiem co mówię i nie zamierzam się z Wami licytować na siłę skurwysyństwa naszych ex przyjaciół. Wierzę w jednostki, nie w ludzkość jako taką.
   Nigdy nie oczekiwałam niczego w zamian za asystę w kłopotach, wydawało mi się to niepoprawne i niemoralne. Nikt mi nie musi nawet dziękować - najważniejsze, aby pomoc się przydała i by wszystko się udało. Powodzenie będzie dla mnie największą odpłatą. Nie, to nie jest naiwność. To jest altruizm.
   Rada: Więcej uśmiechu i życzliwości, ludzie! 😊


To nie okoliczności, a nasz lęk - powstrzymuje nas przed podjęciem decyzji. Najczęściej jest tak, że doskonale wiemy, co należy w danej sytuacji zrobić, jednak coś nas blokuje. To strach przed tym, jak oceni nas druga osoba, oraz i to jak wypadniemy sami przed sobą, bo należy pamiętać, że osoba nieśmiała jest najbardziej samokrytyczną istotą pośród ludzi. Najwięcej od siebie wymaga i najczęściej tonie w kompleksach.
   Pokonywanie strachu powoduje uczucie uskrzydlającej ulgi, dlatego warto próbować. To jest wolność, to jest poczucie samokontroli i trzymanie własnego życia za cugle. Trzymajcie je zawsze krótko ;)
    Nieśmiałość zwycięża się odwagą, a ta rośnie wprost proporcjonalnie do wykonywanych samodzielnie misji. Nawet niezależnie od tego, czy one się powiodą, bo sama próba jest również odwagą. Czego uczymy się przy niepowodzeniach? Radzenia sobie w takich sytuacjach - to bardzo ważne!
   Odwaga, to nie brak strachu - to działanie pomimo lęku! Patrzmy na siebie z dystansem, a na kłopoty, jak na wyzwania.
  Rada: ćwiczmy się w sukcesach i porażkach - są tak samo ważne.


To co jest dla nas cenne – z reguły jest trudne do zdobycia, ale warte naszego trudu!


Asertywność ma wiele imion, a praktyka życia czyni nas nie do zdarcia! Niech moc będzie z Wami, ale... spokojnie... Niech walka z nieśmiałością, nie stanie się szaleństwem na pograniczu głupoty połączonej z obsesją na punkcie Was samych.
   Samodoskonalenie to sztuka życia. Z nikim nie rywalizujecie, ani też nie robicie tego dla kogoś. Żyjecie dla siebie (broń Boże nie na złość innym, jak głosi znajome hasło internetu dla urżniętych umysłowo buntowników); bo nikt za Was tego lęku nie doświadcza i też nie pokona.


A Wy jak radzicie sobie z lękiem? Czy starcza Wam odwagi, aby odmówić udziału w niekomfortowej dla Was sytuacji? Czy potraficie pomagać nie oczekując nic w zamian? Czy umiecie zabrać głos publicznie?


W Rabble trwa Festiwal Filmowy! Tym razem nie wciskam Wam rabatów na zakupy, ale daję rozrywkową rzecz do zdobycia:

Zagrajcie w Festiwalu RABBLE i wygrajcie 2 bilety do MULTIKINA:


4 komentarze:

  1. Masz rację. Rodzice często robią złą robotę przypinając dziecku łatki, np: nieśmiałości, lenistwa.
    Dziecko zaczyna w to wierzyć siebie samego postrzega oczami innych ludzi, a potem idzie z tym w dorosłość.
    Ze mną było podobnie. Byłam bardzo nieśmiała, a o asertywności w ogóle nie było mowy.
    Teraz wiem, że wiele straciłam zachowując się w ten sposób. Na szczęście od dłuższego czasu umiem powiedzieć "Nie" i patrzę na siebie bardziej łaskawym okiem. I to również staram się przekazywać moim dzieciom.

    Fajnie to wszystko opisałaś. Twoje złote myśli mogą służyć za poradnik pozytywnego myślenia:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie wmawiano regularnie lenistwo :P Coś nie tak chyba, skoro nie potrafię usiąść z tyłkiem na miejscu, póki "wszystko nie będzie zrobione". ;)
      Tak naprawdę w młodości uczyniłam z tego lenistwa usprawiedliwienie buntu przeciwko czemuś, czego nie chciałam zrobić.

      Asertywności też musiałam się uczyć. Niestety choć zawsze miałam własne zdanie, jakoś je we mnie tłumiono, oskarżając, że "myślę tak, bo koleżanki tak mówią". Wiecznie to samo było...
      Wiesz, że w dorosłości, w pracy szef mi powiedział, że słowo "nie" należy chyba do moich ulubionych? Jakoś sama wyewoluowałam -> podobno wieczni single i jedynacy tak mają.

      Dziękuję serdecznie, to dla mnie bardzo ważne wiedzieć, że te teksty nie idą w próżnię. :)

      Usuń
  2. Witaj Hexe.
    Na początek powiem, ze to moje klimaty.
    Lęk jest uczuciem, które nam towarzyszy w życiu przy różnych okazjach i w różnym natężeniu. Najważniejsze jest to, aby umieć się uporać z lękiem. Mnie lęk często towarzyszy, ale sobie z nim radzę. Sprawia on, że staram się dobrze przygotować do danej sytuacji.
    Jestem asertywny, bo gdybym nie był, to nie mógłbym pracować w swoim zawodzie. Potrafię odmawiać nie raniąc innych.
    Pozdrawiam i do siebie zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już to wiedziałam :D Następna notatka też Ci się spodoba :))

      Lęk też jest w życiu potrzebny - pomaga mierzyć siły na zamiary. Zadanie nabiera dzięki temu większej wagi, bardziej się przykładamy do wykonania go, choć stres jest przecież mało przyjemny i niekorzystny dla ciała.
      Powiem to jeszcze jak dietetyk - wydziela się kortyzol ;)

      Niektórych strach mobilizuje, niektórych zamyka. To ważny aspekt w psychologii i samorozwoju.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.