piątek, 19 maja 2017

Gesundheitsweg - ścieżka ziołami pachnąca oraz medycyna dla odważnych.

No wreszcie można powiedzieć, że chodzi jakaś wiedźma po szlakach. Chociaż ja z tych bardziej wojowniczych wiedźmaków, ale... czarny kot został w Polsce, moja broń biała również została w Polsce... cóż więc zrobić... Mam kapelusz 😤
   Teraz mogę się wykazać jako wiedźma/zielarka, jeszcze kostur powinnam nosić. A nosiłam kiedyś przecież! Zatem do dzieła, pędzimy dziś w trawy ziołem pachnące i pełne kwiatów trujących. Ważne by tylko się nie pomylić.
   Zielarz jest jak saper - myli się raz. Dlatego nie próbujmy w tych sprawach naśladować mędrców - oni uczą się na własnych błędach. W tej profesji trzeba być geniuszem - i uczyć się na cudzych!



Jarzębina.
Ze świeżych jagód można zrobić samemu sok. Suszone pomagają na chrypkę i są dość popularnym lekarstwem na gardło.
   Jarzębina zawiera bardzo dużo witaminy C, działa też moczopędnie i usprawnia pracę nerek. Dziś stosuje się ją przy stanach zapalnych nerek i przy kamicy nerkowej.
   Nie wolno spożywać jej na surowo gdyż zawiera kwas parasorbinowy, powodujący silne zatrucie pokarmowe.


Poza tym szczegółem, szerokie rondo ocali nie raz mój kark i twarz przed spaleniem. Kapelusz jest zadziwiająco lekki jak na ten gabaryt i nie uciska skroni dzięki regulacji. Zawsze nosząc dżokejki, miałam wrażenie noszenia "obręczy", której ktoś z każdym krokiem skutecznie przykręcał śrubę z tyłu głowy. Dlatego później zaczęłam nosić w górach chustki, ale one nie zdają efektu przy mocnym słońcu. Polecam takie kapelusze wszystkim górskim włóczęgom.

Ruszyliśmy z miejscowości Heiden, szlakiem oznaczonym jako Gesundheitsweg, czyli popularnie i po polsku mówiąc "ścieżka zdrowia". Jednak mimo częstych oznakowań, zalecałabym zabranie na tę wędrówkę mapy. Pod koniec powiem dlaczego.
   Szlak wiedzie przez Prealpy. Jest to wspólna nazwa części łańcucha górskiego Alp. W Szwajcarii jest to część Alp Zachodnich. Rozciąga się od Jeziora Genewskiego na zachodzie do doliny Renu (granica Szwajcarii i Liechtensteinu) na wschodzie.

Na Gesundheitsweg porozstawiano około 70 paneli pełnych informacji o medycynie naturalnej. Już na początku notatki, pojawiła się pierwsza tablica. Nie pokażę Wam wszystkich, bo bym musiała napisać te notatkę w kilkunastu tomach...

Wieś "Wieś"? XD


Początek trasy wiódł przez bajeczny, cienisty las pełen potoków i małych kaskad idealnie wkomponowanych w rudą ściółkę i pokryte mchem głazy.
   A ptaki śpiewały i szalały, gdzieś nawet słyszeliśmy pisklęta domagające się żarła. Z pewnością to, co mamusia im zwymiotuje to dziobów, jest niezwykle pożywne i apetyczne.







Ostrokrzew kolczasty.
Ostrokrzew kolczasty jest trujący. Zawiera m.in. alkaloid teobrominę oraz glikozydy cyjanogenne. Ostrokrzew jest też trujący dla koni. Bez obaw można dotykać gołymi rękami liści i owoców ostrokrzewu kolczastego. Do cięcia lepiej zakładać rękawice.
   A jednak można z niego zrobić coś dobrego, ale należy najpierw odpowiednio go przetworzyć. Np (wg tablicy) doskonale nadaje się na herbatkę przeciw gorączce i grypie.
   Napar z przefermentowanych, a następnie suszonych i pokruszonych liści, stanowi napój pobudzający. Nie wolno jednak przesadzić gdyż w dużych dawkach działa przeczyszczająco i wymiotnie.


Dzięcioł w pień ciął. A teraz powtarzaj to szybko.

Nasz szlak przecinał się z jakimś o innej tematyce.
Zabudowy na tym akwenie są rozproszone, a wszystko to scala się w niemal nienaruszony krajobraz. "Spacer ziołowy" jest idealnym pomysłem dla wszystkich wiedźmaków i alchemistów z zamiłowania i doskonale byłoby zabrać ze sobą w podróż osobę, która zna się na tym najlepiej. Od razu przyszła mi na myśl tylko jedna osoba, wszak w jakiejś zagranicznej lekturze Sci-Fi było napisane "nigdy nie wychodź z domu bez swojego wampira", więc czemu by na Gesundheitsweg nie zabrać Emiela Regisa? Przynajmniej dlatego, aby się nie zabić.
   Z uwagi na tę historię, mam zamiar dziś zająć się głównie roślinami silnie trującymi, które można w specjalny sposób, przerobić na zdrowy lek 👿 czyli: medycyna dla odważnych.
   Nie próbujcie tego sami!

Mam wieści dla fanów książek A. Sapkowskiego:  Ruszyła oficjalnie robota nad serialem! Serial ma być oparty na całym tzw. "cyklu wiedźmińskim", na który składają się 2 tomy opowiadań, 5 tomów sagi oraz napisana po latach dodatkowa, samodzielna powieść. Producentami wykonawczymi projektu są Sean Daniel, Jason Brown oraz Tomasz Bagiński i Jarosław Sawko. Bagiński ma również reżyserować co najmniej jeden odcinek w każdym sezonie.
   Z twórcami serialu będzie współpracował sam Sapkowski, który ma pełnić rolę konsultanta kreatywnego.
   "Cieszę się, że Netflix stworzy adaptację moich opowiadań dla fanów, zachowując wierność materiałowi źródłowemu i motywom, pisaniu których poświęciłem ponad trzydzieści lat - powiedział Sapkowski. - Jestem niezmiernie zadowolony z naszej współpracy i zespołu, któremu przypadło zadanie ożywienia bohaterów moich książek."
   Poniżej zachęcacz:


Wiecie, że jak nakręcą "Chrzest ognia" to ja już nigdy nie będę taka sama?....... A tymczasem😝:

Panorama jaka towarzyszy tej wędrówce, rozciąga się na Vorarlberg, oraz na Jezioro Bodeńskie aż do Allgäu. Krajobraz zachwyca różnorodnością widoków: za nami wysokie góry, przed nami płaski ląd i najeżony żaglami akwen największego jeziora w okolicy. W takich okolicznościach można naprawdę złapać balans wewnętrzny.
   Kiedyś była taka teoria, że jak masz nerwy, nie możesz aż wytrzymać - zapatrz się w coś zielonego, na przykład w kwiatek w donicy. Zaczęłam to bezmyślnie praktykować i być może za bardzo w to uwierzyłam, ważne że działa. Lubię zapatrzeć się w naturalną zieleń, to mnie naprawdę uspokaja, stymuluje do optymistycznych rozważań.
   Mijaliśmy stare chaty, pięknie udekorowane, malowane, utrzymane w doskonałym stanie. To co podoba mi się w tym kraju, jest to, że tutaj takie zabytki są chronione i nic nie wolno w nich zmieniać ani unowocześniać.





Podbiał.
Zbiera się młode liście podbiału bez ogonka lub z jego resztką. Zanim pojawią się na nich brązowe plamy. Zbiór przeprowadza się w dni pogodne, gdy nie pada deszcz. Po zbiorze liście podbiału suszy się.
   Odwar z liści podbiału pospolitego stosuje się w stanach zapalnych górnych dróg oddechowych, przy bólu gardła, utrudnionym przełykaniu i odkrztuszaniu. W medycynie naturalnej wykorzystuje się także odwar z kwiatów podbiału, którym przemywa się cerę tłustą. Ponadto odwary te służą – w formie okładów – jako środek na wysypki i plamy żółciowe, a także czyraki i wypryski.
   Poza tym nie należy stosować podbiału dłużej niż 6 tygodni w ciągu roku.

Zdjęcie z internetu, bo podbiał teraz tam nie kwitł.
Zrobiłam zdjęcie liści, ale nie jestem pewna, czy to właśnie on.
Mijając jedno miasteczko, zoczyliśmy restaurowany w głupi sposób, budynek kościoła. Fasada zachęcała bardziej, niźli to, co otynkowali naokoło.
   Samo miasteczko może by przykuło moją uwagę bardziej szczegółowo gdyby nie bosy pan z klubu dziwnych kroków... Wyczytałam niedawno, że w Szwajcarii wypija się 52 l piwa na głowę. Do tego istnieje tutaj alkoholizm, który opętał znaczą część ludności, czego nie spodziewałam się w tym kraju.
   Cóż, ludzie mają wszystko, a nie wiedzą co z sobą zrobić. Bosy pan usilnie domagał się wejścia do zamkniętego pub'u, być może nie potrafiąc znaleźć sensu życia gdzie indziej.




Wnętrze kościoła było czyste i jasne, bardzo wysokie. Uderzająca biel ścian i funkcjonalność, podgrzewane ławy - to pierwsze co mi się nasunęło na myśl.
   Na nowoczesną modłę, organy stanęły zamiast ołtarza, którego zawsze spodziewamy się przecie na pierwszym, wzniosłym miejscu. Przepych i bogactwo ustąpiły skromności, ale rzeźby i klęczniki przed nimi pozostały.






A przed tą lalką klęcznik i kartka z modlitwą...
Można by powiedzieć, że ten szlak prowadzi w przeszłość. Bo być może naprawdę to są pierwotne lasy, które od dawna się nie zmieniły? Może ten krajobraz został tak ukształtowany już na początku świata? Jedno jest pewne, natura poraża, zieleń olśniewa, przestrzeń aż przytłacza. Wszystko w pigułce, nic tylko porażenia dostać...
   Ostatnio powstała w mojej chorej głowie nowa teoria, że góry powodują zakwaszenie organizmu. Wczoraj wybrałam się sama na wędrówkę w wyższe partie, a dziś wstać na nogi nie potrafię. Zakwasy! I like it XD







Bez czarny.
Kwiat bzu czarnego zbieramy w pełnym rozkwicie w czerwcu i lipcu ścinając kwiatostany. Wysuszone kwiaty oddziela się od szypułek (powinny mieć barwę żółtobiałą).
   Zwiększa ilość wydalanego moczu, a z nim produktów przemiany materii. Powoduje obfite pocenie się, co może być przydatne w leczeniu przeziębień i chorób przebiegających gorączkowo.
   Wyciąg z kwiatów czarnego bzu uszczelnia naczynia włosowate, zapobiega ich nadmiernej łamliwości. Może być używany zewnętrznie do płukania gardła i jamy ustnej w przypadkach zapaleń i angin, do przemywania spojówek w przypadkach zapaleń, oraz do kąpieli zdrowotnych i kosmetycznych. Kora bzu ma głównie działanie moczopędne. Od wieków była używana jako lek odchudzający.
   Nie mogą być wykorzystywane do wyrobu win i wódek, ponieważ w procesach fermentacji powstają toksyczne frakcje alkoholi, które mogą spowodować wymioty i omdlenia.



Celem głównym trasy jest wzgórze St. Anton. Prowadzi nań pokrętna, pełna słońca droga, tworząca pokrętne i niezwykle jasne myśli. Nie przejmuję się mijającym czasem, na starość też będę myśleć o głupotach, tylko że wolniej. Będę dzięki temu wesoła do końca życia.
   Przez cały ten czas, towarzyszył nam widok Jeziora Bodeńskiego.





Miodunka plamista (bylina).
Służy do przygotowywania Naparów, polecanych przy schorzeniach dróg oddechowych. Jest także pomocna przy gruźlicy płuc, pomaga również przy przeziębieniach.


Jazda stylem westernowym jest najpopularniejszą dyscypliną jeździecką w Szwajcarii.

Hoher Kasten na Bandytce.


St. Anton am Arlberg
1’304 m

Na granicy Vorarlberg. St. Anton to ważne miejsce dla narciarzy. Jeden z najbardziej znanych zimowych ośrodków na całym świecie, jest też uważany za kolebkę narciarstwa alpejskiego.
   Dla zainteresowanych, podaję obszerną stronę internetową o tym terenie, rys geograficzny i historyczny: TUTAJ.
   Na ten szczyt można dostać się rozmaitymi środkami transportu, także własnym samochodem. Jest to również popularny cel rowerzystów.



Na szczyt najłatwiej jednak było dostać się śmigłowcem. Pasażerka zażyczyła sobie lądowanie (dodam, że tuż przed naszym nosem) w celu porobienia sobie fotek ze szczytu. No bo jak inaczej wyjaśnić, że nikt nie wysiadał, niczego chyba nie chcieli, a kobitka cykała fotki swoim telefonem, mało jej szyi nie ukręciło od rozglądania się. My też jesteśmy na jej zdjęciach.
   Ważne jest jedno - każde z nas miało niezłą zabawę ;) Motoryzacyjnych emocji nie było końca, bowiem na samym szczycie stał jeszcze prześliczny oldmobil.









Konwalia majowa.
Objawem zatrucia są wymioty, oszołomienie, wydalanie moczu w zwiększonych ilościach. Zjedzenie liści czy jagód może skutkować zatruciem śmiertelnym.
   Zbierać liście tylko wcześnie rano lub nocą, a nigdy w dzień przy słonecznej pogodzie, gdyż promienie słoneczne rozkładają związki czynne zawarte w konwalii. Kwiatostany wraz z 2 otaczającymi liśćmi suszyć można w miejscu przewiewnym, w temperaturze pokojowej.
   Odpowiednio przyrządzona konwalia jest cennym lekiem nasercowym. Ma tonizujący, zwiększający siłę skurczu, wpływ na serce. Ponadto działa uspokajająco.
   Jest korzystna w przypadkach ostrej niewydolności serca, w zaburzeniach rytmu i prawokomorowej niewydolności krążenia, w wadach serca, a szczególnie w zwężeniu zastawki dwudzielnej.
   Zalecana na takie schorzenia jak: rozedmy, a także napady szybkiego bicia, kołatania serca, skłonność do obrzęków i nadciśnienie tętnicze, przy którym wykorzystywany jest głównie jej efekt moczopędny. Konwalia jest dobrze tolerowana przez ludzi w wieku podeszłym.

źródło: internet


 A poniżej mała obdukcja terenu:

Powiększ.
Powiększ.
Powiększ.
Na szczycie stoi prócz restauracji
i mini muzeum straży pożarnej, kaplica:
Zdjęcia mini muzeum robione przez brudną szybę, kompletnie mi nie wyszły...





I z powrotem przez wieś Oberegg. Leży ona po stronie Appenzell. Można ją uznać za politycznie, a także geograficznie unikatową. W chaosie wojny religijnej, Oberegger dołączył do katolickiej wioski Innerrhoden i tym samym obie zostały oddzielone od pozostałej powierzchni kantonu jako enklawa.




Naparstnica zwyczajna.
Zawiera toksyczne glikozydy zawierające substancje wpływające na serce. Naparstnica purpurowa była używana przez starożytnych obywateli Wielkiej Brytanii do leczenia ran. W XVIII wieku odkryto właściwości naparstnicy purpurowej w leczeniu puchliny. Jest ona wciąż używana w ortodoksyjnej medycynie w leczeniu niewydolności serca oraz w nieregularnych biciach serca, jak też jest stosowana w homeopatii jako główny środek w leczeniu problemów sercowych.

źródło: internet



Moje ulubione zdjęcie z tej wycieczki...


Barwinek pospolity.
Zawiera wincynę, winkaminę, alkaloidy - ze względu na niebezpieczeństwo przedawkowania i zatrucia nie stosować samodzielnie!
   Ziele można stosować zarówno zewnętrznie jak i wewnętrznie. Stosuje się je między innymi przy problemach z wysokim ciśnieniem krwi. Napar z barwinka działa pozytywnie na jego obniżenie. Barwinek wykazuje również pobudzające działanie na układ nerwowy. W przypadku dolegliwości bólowych, ziele barwinka wykazuje działanie znieczulające.
   Istotne jest również pozytywne działanie w przypadku różnego rodzaju krwawień. Bez względu na to, czy chodzi o krwawienia związane z nieżytami układu pokarmowego, czy też o krwawienia miesiączkowe, ziele barwinka reguluje to bardzo szybko i skutecznie.
   Ziele barwinka, a konkretniej napary i odwary z niego, można stosować również w przypadku anemii oraz w przypadku biegunek.

źródło: internet




Knieć błotna.
Popularnie Kaczeniec.
Świeża roślina jest trująca,  zawiera toksyczna anemoninę, nie stosować samodzielnie.
   Pomaga w leczeniu kamicy żółciowej, dyskinezy dróg żółciowych, wirusowego zapalenia wątroby, żółtaczki, przy obrzękach na tle niewydolności krążenia.
   Zewnętrznie: trudno gojące się rany, wypryski, owrzodzenia troficzne, opryszczka (szczególnie z dermatolem).





A oto dlaczego warto mieć ze sobą mapę.
I bądź tu teraz mądry... W którą stronę iść?


Zdarzyło nam się coś godnego filmu Hitchcocka... Najpierw usłyszałam dziwny pomruk wysoko nad głową. Potem rozpoznałam bzyczenie. Nad nami unosiła się gigantycznych rozmiarów chmura żółtych owadów. Mogły to być pszczoły, ale tak naprawdę pojęcia nie mam ani co to były za owady, ani gdzie przenosił się ten rój. I wicie co? Nie chcę tego wiedzieć! Przeleciał obok nas...




On mówił: "dotknij mnie, a pożałujesz..."


Czas do domu z niskich pagórków prosto w alpejskie góry wysokie, pełne pra-niebezpieczeństw, mieszkających w nim smoków, bazyliszków i mantikor.
   A tak poza tym nawet spokojnie. Inaczej koniecznie musiałabym jakoś przemycić swoje brzytwy przez granicę...
   Recepta na drażliwość: dużo patrzcie w zielone, często wychodźcie poza teren swego domu/ogrodu/miasta/gdziekolwiek i jedzcie dużo chińskich agrestów z Nowej Zelandii.
   Ino­zy­tol i alko­hol cukrowy obecny w tych owocach, może pomóc w lecze­niu depre­sji. Znaj­dują się w nich rów­nież sero­to­niny, tzw. hor­mony szczę­ścia, które mają wła­ści­wo­ści antydepresyjne.
Mowa tu o kiwi ;)

Mogłabym stworzyć z Regisem party zielarsko-dietetyczne XD Leczenie poprzez jedzenie i takie tam... Mały biznes na skalę rynku krajowego.
   Mam bowiem swoją teorię odnośnie: uważam, że większość chorób cywilizacyjnych, można wyleczyć zdrowym odżywianiem. Niszczy nas bardzo jakość tego, co dostajemy w sklepach plus chemizacja i żywność przetworzona.
   Nie zapomniał Bóg zostawić nam instrukcji odnośnie tego co możemy jeść. Ale człowiek niestety zapomniał o Jego wskazówkach. Dlatego wspomniany biznes byłby całkiem możliwy XD


Nawigacja szlaku:

Powiększ.
Powiększ.

22 komentarze:

  1. Zioła są dobre. Lekarze częściej powinni przepisywać zioła, nie leki. Zdarzyło mi się brać kiedyś na serce lek z wilczych jagód, które też są trujące;)

    Osobiście najbardziej lubię rumianek. Uwielbiam też miód z mniszka lekarskiego, sok z kwiatów bzu. Ostatnio hitem w mojej kuchni jest pewna znana szałwia zwana chia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naturalne lekarstwa nie tylko są skuteczne ale i nie mają toksycznych skutków ubocznych tak jak każdy lek jaki dostajemy na receptę. Niestety leczenie naturą, nadal nazywane jest medycyną niekonwencjonalną. Bo chemia już jest konwencjonalna i racjonalna, prawda?
      Szkoda, wielka szkoda, że zabijamy naturalne środowiska, w tym także i siebie. Pozostaje nam robić co tylko można w prywatnym zakresie.

      Usuń
    2. Skutki to pewnie mają. Taki nagietek chociażby jest bardzo mocnym alergenem, rumianek też. Czy jak sama słusznie piszesz w zbyt dużych ilościach bywają trujące. Jednak tu liczy się umiar i regularność, bo zioła nie działają tak szybko jak tabletki. Nie wszystko też da się niestety wyleczyć ziołami.

      Muszę Ci powiedzieć, że ja też uwielbiam kapelusze, właśnie poszukuję odpowiedniego na lato, słomianego. Absolutnie uwielbiam ostrokrzew!

      Usuń
    3. Bo do ziół trzeba także specjalizacji, ogromnej wiedzy. To nie jest takie proste jak to opowiadają w internetach gdzie notabene jest informacja i dezinformacja. Wpisz sobie w google "zioła trujące", a następnie wybierz z tej strony dowolny gatunek i go wyszukaj dodając np frazę "ziołolecznictwo". Na nowej stronie już nie znajdziesz ani słowa o tym, że roślina może uśmiercać.
      Ja kiedyś zagłębiłam się w zioła dużo bardziej i jak zrozumiałam jakie z tym się wiążą konsekwencje, tak mi się odechciało praktykowania na stopniu zaawansowanym.
      Do tego trzeba mieć tęgą głowę, pamiętasz nowicjusza z "Into the wild"? Nie chciałabym tak skończyć...
      Natomiast coś takiego jak skrzyp czy podbiał, można śmiało zbierać i suszyć i to w tym roku znów mam zamiar uskuteczniać jak kiedyś.
      Byłam własnie sprawdzić jak tam pole skrzypu. Już zaczęło rosnąć :))
      Mieszkając w Polsce, zdecydowała się zaufać prawdziwej zielarce i po wszelkie potrzeby łaziłam właśnie do niej. Teraz znów muszę sama. :P

      Ja to wgl. kapelusznik jestem. W przedpokoju wiszą jeszcze dwa XD

      Ale ostrokrzew uwielbiasz jeść czy co konkretnie? XD

      Usuń
    4. Wiem, dlatego ja też się nigdy nie zdecydowałam całkowicie, aczkolwiek jeździłam do zakonu Bonifratrów w Krakowie, którzy leczą ziołami. Ja sama nie korzystałam, ale bardzo pomogli mojej mamie i siostrze. Dawali konkretne mieszanki ziół. Gotowe już. Ja bym chciała zbierać mniszka, sosnę czy kwiaty bzu tylko gdzie jak tu wszystko w okolicach dróg? Ode mnie całkiem niedaleko do autostrady, więc ołowiane soki będę robić?

      Pamiętam jak skończył Alex. Marzy mi się odwiedzić to miejsce w życiu.

      Patrzeć na niego uwielbiam wyobraź sobie;) I dotykać, o!

      Usuń
    5. Ja mieszkam obok autostrady. Zbierać zamierzam z drugiego końca doliny, mając nadzieję, że tam osadza się zdecydowana mniejszość ołowiu. Bo niestety górskie krajobrazy jakby "zamykają" spaliny w sobie i my się dusimy. Smog fotochemiczny wisi tu praktycznie cały czas. Czyste powietrze jest tylko na szczytach albo jak fen dmie.

      Ostrokrzew ma przede wszystkim bardzo ładny odcień zieleni. Rośnie w gigantyczne krzaki. Pamiętam, że rodzice kupowali gałązki, żeby włożyć w wazony na cmentarzu, bo najlepiej na sucho wytrzymywał mrozy zimą + jakiś sztuczny kwiatek i mamy bukiet.
      Dlatego ostrokrzew trochę mi się kojarzy z modą cmentarną ;)

      Usuń
    6. Popatrz jakie to fajne! Ile ludzi, tyle skojarzeń. Mi się ostrokrzew kojarzy z Irlandią. Znajomy kiedyś poprosił: przywieź mi coś z Irlandii, ja mu odparłam: przywiozę Ci listek ostrokrzewu:P Ucieszył się do czasu, kiedy nie zobaczył jak on wygląda:D

      Usuń
    7. Ja lubię bardzo kolczaste rośliny. Mam kaktusy, sukulenty, nawet balkon nimi przystrajam. Inna sprawa, że nic na nim innego nie chce rosnąć, tylko kaktusy mają szansę przetrwać...
      I tak, moją ulubioną rośliną doniczkową, stał się cierń, który kwitnie na różowo :)

      Usuń
  2. Przyznać muszę, że urocza z Ciebie wiedźma w tym kapelusiku:)
    Kurcze, jakie cudne krajobrazy. Mój mąż siedzi teraz przy mnie i zachwyca się każdym Twoim zdjęciem.
    Szwajcaria to jego marzenie.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko przykrywka. Wydaję się urocza, by zwabić ofiarę, a potem do pieca! XD
      To powiedz mu, że marzenia są po to, aby je spełniać :)
      Pozdrowienia dla Was obojga!

      Usuń
  3. O kurczę, ale baśniowo! Te gęste lasy, soczyście zielone łąki, małe chatki, pagórki i góry w tle, kwiaty - przepięknie. Aż sama czuję się, jakbym tam była (wiem, zwrot wyświechtany okrutnie, ale taka prawda). Zdjęcia naprawdę urzekające.
    Zioła są w sumie fascynujące. Zwłaszcza takie rośliny, które mają dwojaką naturę - z jednej strony mogą otruć, a z drugiej, odpowiednio przyrządzone, uzdrowić. W ogóle szkoda, że w szkołach na biologii nie uczymy się bardziej praktycznych rzeczy - na przykład te zioła, które wykorzystujemy przecież zarówno w medycynie, jak i w kuchni. A potem takie dziecko miasta (czytaj: ja) myli tymianek z koperkiem.
    Ten brzęczący rój to rzeczywiście trochę jak od Hitchcocka :D Oglądałam ostatnio ,,Ptaki" i o rany. Jasne, efekty specjalne dzisiaj już nie robią takiego wrażenia, ale to, jak Hitchcock budował napięcie... no mistrzostwo świata.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słusznie zauważyłaś, w szkole uczą pierdół, już to w wieku nastu lat mówiłam XD Praktycznie nic, czego dowiedziałam się na biologii, z genetyką na czele, nie przydało mi się w życiu. Wszystko czego naprawdę chciałam, musiałam dowiedzieć się samodzielnie.
      Też kiedyś nie rozróżniałam ziół, nawet nie wiedziałam, że łąki są istną apteką, przecież wszystko to było nazywane chwastami.
      Wciąż poszerzam swoją wiedzę o tym, jednak pamięć jest zawodna i jeżeli nie zacznę robić sobie notatek, to nadal nie będę potrafiła nazywać tego co rośnie dookoła mnie.
      Jednak ze stosowaniem jest troszkę inaczej, niektórych gatunków wolałabym nie próbować używać. Na wszelki...

      Ten rój trochę mnie przestraszył, bo jeżeli to były te żądlące owady... np. na osy mam alergię. Gdybym się im nie spodobała, mogłabym już nie wrócić z tej wycieczki. Głupia śmierć, nie sądzisz? O_O

      Usuń
  4. Witaj Hexe !
    Piękna foto-relacja, jak zawsze miło się czyta i ogląda:)
    A z jarzębiny i kwiatów oraz owoców czarnego bzu robię pyszne naleweczki- na zdrowie oczywiście:)
    Serdeczności zostawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam i dziękuję :) Cieszę się, że wszystko to budzi miłe uczucia. :)
      Jedyny alkohol jaki w życiu zrobiłam, to wino z ryżu. Specyficzne w smaku...
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  5. Witaj Xexe.
    Pijam ziółka dla zdrowotności. Przed chwilą zaparzyłem sobie miętę. Z ziołami należy uważać, podobnie ja z grzybami, bo łatwo sobie biedy napytać.
    Lubię taką prostotę kościołów bez kapiących od złoceń świątyń. Takie bywają protestanckie.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zioła tak samo można przedawkować, jak wszystko inne. Co za dużo, tego wcale nie będzie zdrowo. Np ja nie mogę często pić mięty ^_^
      Tak, poprzednio zwiedzałam ewangelika, podobał mi się jako skromne miejsce spotkań wiernych.

      Usuń
  6. Piękna wycieczka Wiedźmo ;)!!! Znów dowiedziałam się czegoś nowego :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czego nowego? O ziołach? To raczej żadna rewolucja... Czy może o tym, że w góry najlepszy jest kapelusz wiedźmy? XD
      Otóż nie, najlepsza w górach byłaby miotła. :D
      A może o wiedźminie poznałaś news'a? o dodam, że ten serial ma być anglojęzyczny.

      Usuń
  7. Jakoś strasznie rozbawił mnie początek. Super Ci w tym kapeluszu !! " Notka w kilkunastu tomach" hahaha uwielbiam teksty przeplatane żartem. <3 Uwielbiam twoje zdanie, że ludzie mają wszystko, a nie wiedzą co ze sobą zrobić. Jestem zachwycona miejscem. Śliczne zdjęcia, a foto śmigłowca na łące jest boskie!!! Kocham wyprawy górskie. Teraz strasznie chce mi się gdzieś powspinać hehe Świetny post. Zgadzam się, że większość chorób można wyleczyć zdrowym odżywianiem. Big bravo za ten post ! Pozdrawiam, Aga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :D
      Ludzie często nie zdają sobie sprawy z tego, że mają wszystko. Albo ślepo dążą do czegoś, co im tak naprawdę w życiu jest zbędne. Istnieją przeróżne anomalie w społeczeństwie i im dłużej się temu przyglądam, tym bardziej cieszę się, że nie muszę brać udziału w tym całym karnawale.
      Wielkie WIELKIE dzięki za przemiłe słowa :) Staram się aby post nie był tylko o tym jak bardzo się zmęczyłam, jak mocno spociłam i jak bardzo byłam głodna. Bo chodząc po górach, bardzo dużo się myśli. I te właśnie myśli zapisuję później na blogu. W zasadzie to ja myślę bezustannie. Może dlatego już dawno zorientowałam się czym się owe "wszystko" i że ja to MAM!
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  8. Zdjęcia są przepiękne <3 Cieszę się szczególnie z tych ukazujące rośliny :D
    Zapraszam natalie-forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziółka, które leczą i zabijają. Takie tam ;)
      Dzięki i pozdrawiam ;)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.