wtorek, 30 maja 2017

Czy istnieją idealne usta?

"Kredka, szminka, znów przeginka.
Rewind selecta!
Postęp pędzi stąd do piekła.
Tuningują się coraz młodsze

Plastikowych ludzi wersja beta

Nie wytrzymam, to nie jest mój klimat,
Twoja twarz to jest parafina.
Horror jak na starych filmach,
Mordor, porno i przegina.
Wlezą pod oczy
Oj pełno jest okazji żeby się stoczyć"



Lubię obserwować ludzi, nie z potrzeby porównań ani ocen. Lubię patrzeć, nie podglądać i nie raz przez to zdarzyło mi się przykleić komuś do twarzy uśmiech. Coraz częściej jednak nie wiem czy patrzę na młodą dziewczynę, czy kobietę w dużo poważniejszym wieku. Coraz częściej też, nie wiem czy patrzę na chłopaka, czy na dziewczynę - a to już zaczyna budzić trwogę. Ludzie naprawdę mnie zaskakują.
   Wyjdź na ulicę większego miasta, rozejrzyj się. Ciebie to nie dziwi, przywykłeś, mamy lato, dziewczyny skąpo ubrane, krótkie topy, pod nimi nic, przecież musi być widać. Krótkie szorty, string, pośladki podkreślone przez wysoką szpilkę. Przecież musi być sexy. Poszukaj wzrokiem dziewczyny bez makijażu, gwarantuję, że łatwo nie będzie. Wakacyjna promenada - plejada anonimowych gwiazd. Dziś każdy chce być jak gwiazda.
   W dzisiejszych czasach nawet chłopak z umalowanym okiem nie budzi już sensacji. Sami wciskają się w legginsy, chodzą jak cioty, promują nowy styl, mają powodzenie. Pytam gdzie? U kogo? Granica płci powoli się zaciera.


Mam inny, indywidualny filtr przepustowy. Pierwsze skojarzenie - jestem czujna wobec nietolerancji i wykluczenia. Lecz zaraz korekta: czy wobec każdego jej przejawu? Owszem - toleruję nawet obecność w dużej bliskości ze mną. Zawsze liczę na ukontentowaną rozmowę, ale do diaska... nie zawsze jest o czym. I tu zaczyna pojawiać się mój "rasizm", uwidaczniają się rogi, stukają kopyta...
   Muszę uderzyć się w pierś - no niestety nie toleruję osób, których celem życiowym/pasją/obsesją jest wygląd. Po prostu są rzeczy działające na mnie jak ukryty za płachtą torreador na byka. Inne zaś nie ruszają mnie wcale. I myślę, że większość z nas tak ma - szeroko pojęte i nie do końca zdefiniowane. W obawie, by postawienie granicy nie naruszyło harmonii w takich chwilach mam pokusę, by dać ponieść się emocjom. I powstał ten artykuł. Niewiasta ze mnie, ale krewka. ;]
   Jak torreador ukryty za płachtą - jak ludzie ukryci za maską idealizmu. Chodź ze mną na ulicę. Popatrzymy na miasto nocą.


Co się z nami stało? Dlaczego, młodzi i piękni ludzie zmieniają się w żywe kreacje z czasopism?
Naturalna uroda nie jest już enough?
   Wychodząc na modną ulicę miasta, widzę identycznie wyglądające dziewczyny. Te same kurtki, ten sam fason dżinsów, te same topy. Podobne fryzury, identyczne okulary, przecież są modne! Chłopcy jak bracia bliźniacy, koledzy z osiedla, identycznie ubrani, ale za to są trendy. Nikt już się nie wyróżnia, nie ma indywidualności, ani tyle subkultur co kiedyś. Każdy lubi to samo, nosi to samo, inaczej przecież nie byłby "swój".
   Rysy twarzy stały się podobne - identycznie pomalowane, wybłyszczone duże usta, zalotne spojrzenie spod podkręconych rzęs. Cera ukryta pod gipsem. Młody i naturalnie piękny wygląd mający szanse na długie lata w świetnej kondycji, zostaje zgnieciony w kulkę i wrzucony do śmietnika z napisem "PRZECIĘTNOŚĆ". Za pięć kolejnych lat po młodości u nich nie będzie już śladu.
   Przeczytałam niedawno ciekawostkę, że w Szwajcarii dziewczynki dojrzewają coraz wcześniej - już w wieku 12 lat. Nie powiedział byś, że te dziunie wysypują się z podstawówki.


Potem zostanie już tylko ratowanie zepsutej wersji starszej siebie w klinice plastycznego piękna. Odmładzanie, naciąganie, znów pompowanie i nowa, lepsza wersja gotowa.
   Jeśli ideałem piękna NIE jest już młodość, to czy pięknym nie stanie się to, co NIE istnieje? Sports'manki promują kult ciała. Publicznie chwalą się, że małe piersi to nie problem, co druga wojowniczka z siłowni ma sztuczne i wcale się z tym nie kryje. Dlaczego to się podoba?
   W sklepach z bielizną jest coraz mniejszy wybór zwykłych biustonoszy z miseczką. Najczęściej jest to pusch-up. Właściwie wybór wygląda tak: albo bez miseczki, albo push-up - ale co to za wybór? Kobitki drogie, na co to nam? Czy nasz biust jest na pokaz? Wobec tego czy my jesteśmy na sprzedaż? Czy nasi mężowie nas rzucą za to, że mamy rozmiar A?
   Pewna bloggerka (pisze o fitness'ie) zauważyła spadek czytalności jej postów o ponad połowę, gdy w danym artykule nie było jej zdjęć w jakimś sportowym stroju albo w bikini. Napisała bardzo ostry post pod koniec minionego roku o tym, że jeżeli czytelnicy chcą ją oglądać, a nie czytać porady sportowe, to może powinna jednak odpowiedzieć twierdząco na propozycję od Playboy'a? Jej strona została zalana falą krytyki.
   Sama zauważyłam, że posty na FB, na których są tylko widoczki, mierzą się z ZEROWĄ reakcją. W góry noszę to, co jest najwygodniejsze, czyli sportowe rzeczy, które w wersji damskiej są mocno dopasowane. A nie wspomnę nawet o letnich wydaniach... Przepraszam, ale to naprawdę moim zdaniem, nie powinno mieć znaczenia. Nie powinno. Właśnie przed chwilą zablokowałam kolejnego casanowę na FB. Nie powinno mieć znaczenia. Jednak ma. Dlaczego?


O byciu świadkiem obcesowych zachowań bliźnich:
Właściwie... nie ma czemu się dziwić, że dążymy do seksualnego ideału. Jesteśmy otoczeni seksem w gazetach, w reklamach w telewizji i w kinie. Seks nabrał także nowego synonimu znaczeniowego we frazie "przetrwanie". Tłumaczenie: "aby przetrwać w branży", "aby dostać się na szczyt". Seks tworzy kanwę bycia przebojowym. Idealnie i na miarę.

_____________________________________

   - Muszę to wiedzieć, powiedz mi proszę... - Mówił tonem poważnym, nawet się nie uśmiechał. - To było planowane czy raczej spontaniczne? - Zapytał przyjaciółkę otwarcie.
   Kolega stojący tuż obok podchwycił pytanie i prychnął śmiechem. Dziewczyna zarumieniła się, zaś pytający nawet się nie zorientował w swoim faux pas. Pytał przecież tylko o wczorajszy wieczór, o wypad do wesołego miasteczka i szalony skok na bandżi.
_____________________________________


Ludzie wszystko podpinają pod erotykę. Trzeba strasznie uważać na słowa, myśleć tak jak oni - żeby nie skojarzyło im się nic. To jest przecież wstrętne.
   Nie można powiedzieć w towarzystwie, że gdzieś, kiedyś "nie doszłam", że coś komuś "dawałam", a jeśli "mam ochotę na loda" - to mamy już murowane skojarzenie. Ze wszystkim trzeba uważać... Paskudni są ludzie.
   A jak kobieta daje do zrozumienia, że jest zmęczona, czy senna, albo nie daj Boże, ma jakąś kulinarną zachciankę, to zaraz rozpowszechnia się teza jej domniemanej ciąży.

Może dlatego nie wierzy się w te kobiety?
Ach co to się dzieje gdy kobieta oświadcza, że sama jedzie na wakacje... Przecież to z góry "wiadomo", że po "przygodę".
   Walczyłam z taką opinią całe życie, bo póki nie poznałam męża, kilka lat podróżowałam sama po Polsce. Za to gdy jeździłam w trasy koncertowe z zespołem muzycznym, ooo ho ho... to już takie ekscesy odchodziły, że szkoda klawiatury na to.
   Chciałam opisać w książce zwykłą scenę gdzie pod wpływem magii zapłonął konar, ale przez tą dziadowską reklamę z TV już nie mogę.
   Moje drogie gremium przyszłych czytelników zapewniam - ten fragment został napisany inaczej. On musiał być napisany inaczej. Dbam o kulturę wypowiedzi jak i biorę odpowiedzialność za kulturę, która zadzieje się w głowie u odbiorcy moich wypowiedzi. Tyle o ile, bo to w końcu brutalne czasy będą.
   Dygresja: w swojej książce poukrywałam treści w treściach. To na pewno będzie lektura dla dorosłych i z całą pewnością dla inteligentnych dorosłych.

_____________________

Skrzyżował ramiona na piersi i dalej bezwstydnie patrzył na jej atuty, miast w oczy. Przecież tego chciała. Przecież tego chcą kobiety, noszące głębokie dekolty, inaczej po co by to robiły? A jednak zawsze reagowały wściekle na mężczyzn, którzy przy rozmowie tracili rezon właśnie z tego powodu. Syrena przynajmniej była konkretna, a jej gesty zgodne ze słowami.
_____________________


Niby nowoczesna cywilizacja, a tak permanentnie wyuzdana, że aż strach. Życie człowieka opiera się na seksie, a ja nie raz miałam ochotę przydzwonić w zęby i mężczyznom i kobietom za traktowanie mnie jako obiektu pożądania. Trudne jest więc życie w społeczeństwie w bezpruderyjnej kulturze, jeżeli choć trochę przypada się do gustu swoją urodą.


Dążymy do seksualnego zaspokojenia. Pielęgnujemy seksowny wizerunek. Mężczyźni szaleją, bo przecież; słowami Kuby Sienkiewicza: "tyle jest różnych pokus, strasznie dużo, jak się im wszystkim nie dać, bardzo trudno. Co raz to jedna z drugą. Wszędzie dookoła czyha pokusa goła, wszędzie gdzie się nie spojrzę, chcę sobie zrobić dobrze!"  Wycinek tekstu pasuje tutaj jak ulał.
   Absorpcja bodźców wzrokowych u mężczyzn jest na najwyższym pułapie. Nie całkiem to rozumiem, bo na widok przystojnego mężczyzny wcale nie zaczynam odczuwać nagle wielkiego zewu obopólnej jurności, ale co ja wiem, nie jestem przecież mężczyzną.
   To nie powinno się dziać, ale usprawiedliwienie zawsze słyszę to samo: przecież są wystawieni na pokuszenie. Otóż to nie prawda.
   Nie ma usprawiedliwienia dla obłapiania, dla proponowania seksu dziewczynom spotkanym na ulicy. Oj wcale nie przesadzam, na ulicach Łodzi proponowano mi seks wielokrotnie. No chyba, że Łódź jest specyficzna, choć słyszałam, że to Berlin.
   Nie ma czegoś takiego, że "ja muszę". Bo jeśli to wina biologi, to może wróćmy do jaskiń?

Czy wiecie, że 89% mężczyzn
myli przyjazne zachowanie z flirtem?

Tymczasem przyjrzyjmy się raz jeszcze ulicy, a już mniej będziemy się po tych spostrzeżeniach dziwić tym wszystkim piersiom i pośladkom nieokrytym, tym puszystym ustom i maskami na twarzy. Brakiem znamion, no bo przecież trzeba je zakrywać, a najlepiej usuwać chirurgicznie. Brakiem wieloznaczeniowości, bo przecież trzeba być modnym i jednolitym, tak jak wszyscy. Gładcy, piękni i pachnący. Szklani, ulani z jednej formy.
   I musi tak być - zajrzyjcie do gazet, do popularnych książek, w telewizor zajrzyjcie, o pożal się Boże... seks to chwytliwa demagogia. "Płaski plastik, intergalactic."


Przypomina mi to bardzo książkę pt. "Brave New World" [Nowy Wspaniały Świat] autorstwa  Aldous'a Huxley'a; taka antyutopia w literaturze XX wieku. Wizja przyszłego społeczeństwa, które osiągnęło stan całkowitego zorganizowania i zrealizowało ideał powszechnej szczęśliwości.
   Powiem Wam jak ja to widziałam: wszechstronne psychologiczne i biologiczne warunkowanie ludzi, by w wieku dojrzałym stać się cząstkami kastowej społeczności, złożonej z pozbawionych wyższych uczuć ludzkich automatów. Ludzie ubierają się w takie same ubrania, niczego nie naprawiają - wyrzucają, by kupić nowe. Dominuje seks, który staje się niemal tak oczywisty jak podanie sobie reki. Prymitywne rozrywki, beztroska, praca i narkotyk soma. Wydaje mi się, że to nie jest już fantasmagoria pisarza. Wydaje mi się, że to się właśnie dzieje.
   Sex jest w modzie. Instrukcja obsługi człowieka - oczywista. Czy będziesz dla mnie milszy, jeśli spędzę z Tobą upojną noc na figlach?


Wnioski: ciało istnieje w kontekście użyteczności, które możemy kształtować i zmieniać dowolnie - wielki, społeczny utylitaryzm naszej cielesności.
   Naturalność jest zła. Nie udała się Panu Bogu, ale nie szkodzi, mamy chirurgów i kosmetologów. Widzę w tym paradoks, ponieważ Bóg jest nieomylny i wszystko mu się udaje, a przynajmniej wszystko ma sens. Naturalność nie ma sensu dla nas, ale to co się dzieje za mocą naszej chciwości i dążenia do hedonistycznego szczęścia, wskakującego na wyżyny naszych potrzeb - to jak ultra maraton. Zły się cieszy - cieszymy się i my.



Ale co ja mogę wiedzieć - ja stara wiedźma z odstającym podbródkiem i złowieszczym spojrzeniem, córka zodiakalnego wężownika i właścicielka czarnego kota? Jestem już niemodna.
   Otóż do domu wkraczam jak do biblioteki, w której cisza rozlewa się niczym po sanktuarium. Nie dudni POP-muzyka, nie generuję też dźwięków jakie wylewają się zwykle od młodych ludzi wieczorami w każdy piątek, ale może ja już po prostu młoda nie jestem?
   I jak w ogóle śmiem wkraczać - jak profan - w ten temat, wedle którego nie powinnam zabierać głosu w ręku dzierżąc zapewne jakąś poręczną, nienaganną broń typu rózga, by lać po łapach młodzież?

Gdzie są te szanujące siebie dziewczęta o łagodnych spojrzeniach? Gdzie są smagli, prawdziwi mężczyźni? Kiedyś byli wszyscy rozkwitli jak róże, dziś kują niczym ciernie - kują w oczy. Choć często bywało, że niewiasty w biuście się nie dopinały, [podobno panny rosną najlepiej na polskiej śmietanie] ale nie był to wyznacznik ostateczny, bo one tak pięknie prezentowały się "ideologicznie", że za kilka słów ulotnych mężczyźni głowę tracili? Zaś mężczyźni kiedyś rozmawiali, a dziś wydaje się, że pierwsze skrzypce gra maszyna za pomocą której się poruszają. Ach ta młodzież...

Miasta, nowoczesność i przyszłość, pokolenia, moda. Dla mnie to wszystko okrywa mgła współczucia. Współczuję, że takie wartości wygenerowały się w dzisiejszym społeczeństwie. Współczuję kompleksów. Współczuję przynależności do mas.


Powiedzmy sobie szczerze - ja jestem już przeterminowana. Jestem staroświecka, bo uważam, że seks to coś więcej niż podanie sobie ręki na przywitanie. Jestem nieatrakcyjna, bo nie uwydatniam tego i owego. Jestem niemodna, bo nie noszę biodrówek i nie lubię wysokich obcasów. Jestem paskudna, bo nie maluję się.
   Pozostaje mnie samej unikać innych pokoleń i ich widoku w obawie, by nie zepsuć sobie humoru nawzajem, przypominając jak bardzo nasze poglądy odbiegają od siebie.

"Nie wiem, co jeszcze przyjdzie z czasem.
Obciąć jaja, bo są już passé?
Babki z kutasem - to już chyba było?
Będzie wam się dobrze żyło!"

Ale ja sąd spadam.

Często nałogowo nakładany makijaż jest próbą ukrywania defektu, albo efektem kompleksów. O ile młodzi ludzie tuszują swe naturalne, nienaganne piękno, tak zgodzę się z tym, że niezdrowo wyglądająca cera, krzyczy o pomoc. Właśnie - o pomoc, a nie o zaklejanie jej chemią.
   Nie wierzę we fluidy "oddychające". Jeśli coś jest przyklejone do skóry i nie wchłania się, dla mnie jest to już zaklejka dla porów - nie daj się zwieść reklamom, droga pani. Jeżeli masz rzeczywiście nieładną skórę, zastanów się, czy dostarczasz swojemu ciału odpowiedniego paliwa. Jeśli włosy nie mają połysku, nie nakładaj farby wyłącznie po to, by nadać im świeżego blasku. Rozważ inny jadłospis. I nie ma najmniejszego sensu dodatkowo postarzać skóry na słońcu lub w solarium. Nasze ciało ma znakomite zdolności do regeneracji przez bardzo wiele lat, ale wielu ludzi nie wykorzystuje jego wspaniałego potencjału.

W rzeczywistości starzenie się jest oznaką pewnych niedoborów w naszym organizmie lub zachwianiem jego równowagi. Możemy zatrzymać rozwój chorób, które od lat prześladują ludzi w różnym wieku (nowotwory, artretyzm, demencja, itp.) ale nie tabletkami, bo to kolejna chemia, która absolutnie nie sprzyja regeneracji ciała ludzkiego. ↠ chodzi o to, by zapobiegać wystąpieniu tych chorób już od najmłodszych, naszych dni.
   Winą za stan niedoboru zdrowia możemy obarczać jedynie siebie. Tylko w przypadku 10% ludzi, możemy zrzucić odpowiedzialność za długość życia, na geny. Resztę stanowi styl życia.


Miałam nie tak dawno ekstremalne problemy ze skórą twarzy, pleców i dekoltu. Jak nie ja... Winą obarczyłam zmianę warunków biologicznych po wyprowadzce za granicę i pewnie wiele w tym racji, bo inne produkty - inne alergeny. (w Polsce wszystko mijało). Zdecydowałam się wtedy przetestować krem mineralny z solą z Morza Czarnego, a nawet obiecałam go przedstawić Czytelniczkom, gdy wyzdrowieję, ale nie on był przyczyną poprawy.
   Metodą prób i błędów, eliminowałam z diety potencjalne alergeny. Do tej pory nie wrzucam w siebie jedzenia dla czystej przyjemności, odżywiam ciało, a nie tylko zaspokajam głód.

Różnorodność - mój jadłospis zawiera różne, niepowtarzające się zbyt często produkty. Mam wtedy pewność, że dostarczam sobie wszystkie składniki.
   Nie boję się tłuszczy, te roślinne są zdrowe i niezbędne m.in. do przyswajania witamin. Diety niskotłuszczowe są bardzo niebezpieczne, potrafią rozregulować babską gospodarkę hormonalną. Dobry, zdrowy tłuszcz nam wcale nie szkodzi, ani też - nie od niego rośnie oponka. Czas wreszcie uwierzyć, że była to medialna propaganda.
   Jem surowe orzechy i różne nasiona, korzystam też z ziół. Natura doskonale dba o nas, trzeba tylko z chęcią ją do siebie przyjąć.

Z pozytywnym skutkiem unikam - cukru, żywności wysoko przetworzonej, fast food, kolorowych napojów, pszenicy, soli kuchennej i nabiału krowiego.
   Nie popijam podczas jedzenia i zaraz po nim. Jem wolno, nie połykam w pośpiechu.

Co jeszcze - w ogóle nie poję alkoholu. Mam czysty umysł - nie zadręczam się wyglądem, a i tak uważam, że wyglądam lepiej niż 3/4 kobiet w moim wieku. Nie mam kompleksów 😉 Nie jestem niewolnicą makijażu, to daje mi dużo wolności i swobody ↔ potrafię zerwać się rano, ubrać i wyjść - to ponoć u rodzaju żeńskiego wybitna umiejętność.

W efekcie:
 Mam normalną, zdrową cerę bez pryszczy.
Nie łamią mi się paznokcie (nie zaklejam płytki lakierami ani odżywkami)
Mam zdrowe włosy (myję je co drugi, trzeci dzień, to wszystko, niczego więcej z nimi nie wyczyniam)
Nie mam cellulitu.

I pamiętajcie → życiowa moc bierze się z dobrego jedzenia!


Dziś za pośrednictwem, mam dla Was od Rabble zniżki na fatałaszki, a także artykuły do domu i dekoracji wnętrz z BON PRIX. Pamiętam z dzieciństwa grube katalogi tej firmy, zawsze walające się wszędzie po domu... 😜
   Wiosna często zachęca do rewolucji w szafach. Jak rokrocznie, wyrzucam teraz rzeczy, których nie używam. Gromadzą się dlatego, że często coś dostaję.
   Wymiana ciuchów na nowe to czysta logistyka, czasem warto zainwestować. Ja np. mam manię wymieniania bezużytecznych, eleganckich bluzeczek na nowe koszulki sportowe, ponieważ te noszę nałogowo i szybko zużywam, a elegancka jestem raz w roku na święta w grudniu. ;]



____________________________
Cytaty: Mesajah, "Ludzie roboty"
Troszkę faktów o zdrowiu: hpba.pl
Dziś wszystkie zdjęcia pochodzą
z wszechstronnego internetu.

18 komentarzy:

  1. Aniu, podziwiam Twój styl życia, pomimo tego, że mój w wielu kwestiach odbiega od niego ;).



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to wzajemny szacunek. Tego w dzisiejszym świecie bardzo brakuje.
      A że sama stronię od mody, nie znaczy to, że mi się wcale pewne rzeczy nie podobają, inaczej nie zaglądałabym do Cibie :P

      Usuń
  2. Zdefiniuj słowo "ciota" proszę.

    A ja sobie myślę, że ci wszyscy ludzie mogą być tym, kim chcą. Jeśli chłopcy lubią rurki czy się malować niech tak robią. Malowanie się nie bierze z kompleksów. Dobrze kryje niedoskonałości cery. Mamy taką paletę kosmetyków naturalnych, że można spokojnie używać podkładu, pudru i tuszu nie szkodząc sobie.

    Gdybyś dziś mnie spotkała, to spotkałabyś mnie nieumalowaną. Było tak gorąco, że makijaż by mi spłynął od razu.

    Dobrze, że Ty tak żyjesz i robi to Tobie dobrze. Dajmy jednak innym również żyć:) Ja generalnie lubię się dobrze ubrać, umalować, ładnie pachnieć. Skoro przeszkadza nam makijaż to i las na nogach mogłybyśmy zapuścić;)

    Zazdroszczę braku cellulitu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowo "ciota" w kontekście tego, co napisałam, zakrawa o facetów metroseksualnych, tych z dyskoteki, macho, lalusie, naśladowcy Justina Biebera.

      Wolę mieć zdrową cerę, niż zaklejać ją, by udawała zdrową. Treść miała głównie zwrócić uwagę na to, że poprawianie sobie wyglądu, dla niektórych jest na piedestale priorytetów życiowych i moim zdaniem to nie powinno tak wyglądać. Ale też nie popadam w skrajną krytykę, bo inaczej obrażałabym 90% moich znajomych i rodziny. Ale oni znają moje poglądy i zgadzają się z nimi.
      Mam jednak ograniczoną tolerancję na osoby typu Jola Rutowicz.

      Las na nogach to kwestia jakiejś estetyki, choć nie ukrywajmy - nowej cywilizacji też. Za mojej młodości depilacja bikini była dopiero czymś nowym, dziś to standard u kobiet. Jednak nie podciągałabym tego pod pompowanie ust czy sztuczny biust, o czym też wspominałam. Pokrój ludzi, którzy bez sexapilu nie wychodzą z domu, potępiam, ale nie zabijam ich na ulicach, nie wytykam palcem, nie wyśmiewam. To ich problem, ich ciało.
      A tak poza tym, Ty do tych ludzi nie należysz, więc co tak bojowo dziś stajesz do mnie okoniem? ;P

      Usuń
    2. No, ale po co ich od razu nazywać ciotami? Niech sobie są, jak im tak dobrze. Zobacz, taki Ronaldo to się od dziewczyn nie potrafi odgonić, chociaż mnie on nie kręci zupełnie i nawet gdyby mi za to płacili, nie chciałabym z nim być.

      Mamy kryzys męskości aktualnie. Jechałam ostatnio tramwajem. Wsiadło starsze małżeństwo. Pani, starowinka ledwie się trzymała na nogach. Dookoła mnóstwo miejsc zajętych przez młodych facetów. Nie podniósł się żaden. Wstałam ja. Chwilę potem wysiadał jeden z tych facetów. Pan z tego starszego małżeństwa mówi do mnie: proszę zobaczyć jakie to biedne, przygarbione, niewyspane. Żona go uspokoiła. Taka prawda. Nie ma dziś facetów z jajami. I to wcale nie jest nasza wina. To jest często wina ich mam i rodziców, że tak zostali rozpieszczeni.

      Rurki, kolczyki i inne takie są modą. Jeśli wszyscy chłopcy w klasie chodzą w rurkach to nawet jeśli kilku chciałoby się ubierać inaczej to nie chcą się wyróżniać. Jak sama zauważyłaś dziś ludzie są tacy sami. Jeśli się będą wyróżniać to czeka ich prześladowanie. Bo są inni. Inna kwestia, że dzieciaki nie mają pewności siebie wyniesionej z domu, więc za wszelką cenę chcą dorównać innym. Spójrzmy najpierw skąd to się bierze. Myślisz, że tacy rodzice powiedzą chłopakowi, że przez rurki umierają mu plemniki i może być bezpłodny, jak oni o seksie nawet z dziećmi nie potrafią rozmawiać? A gdzie tam do rozmów, że jak chce być inny to niech jest inny. Bo być innym to fajna sprawa.

      Do inności, oryginalności, bycia sobą trzeba dojrzeć. Są jednak tacy, którzy nigdy nie dojrzewają, bo nigdy życie im nie sprzyja, żeby pokochali siebie.

      To nie do końca tak. Ja siedzę codziennie w klimatyzowanym pomieszczeniu, przy sztucznym świetle. Wiesz jak to wpływa na cerę? Cera robi się zmęczona, szara. Muszę ją jakoś odżywiać. A smog i warunki atmosferyczne? Jak mam twarz oblepioną kremem to nie wnika to mi bezpośrednio w skórę. Myślę, że to poprawianie wyglądu ma sporo wspólnego z tym, co napisałam wyżej. Ludziom brakuje pewności siebie i chcą za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę. Zobacz-Doda. Śpiewac to to nie potrafi, ale jak potrafi zwracać na siebie uwagę.

      Pompowane usta są brzydkie. Biust urośnie jak człowiek przytyje. Serio. Większość życia martwiłam się małymi piersiami. Nie mam już tego problemu. Odkąd przytyłam, moje piersi też urosły;)

      No bo mi się ta ciota na wstępie nie spodobała;) Wstydź się tak ludzi szufladkować:P

      Usuń
    3. Też bym nie chciała być z Ronaldo. Cóż, gdyby nie sława i własny stylista, pewnie miast przebierać w kobietach, szukałby kobiet ;) Nie wierzę w powodzenie osób popularnych, bo... są popularne i tyle. ;)

      A tu się z Tobą zgodzę, kultura usycha. Nawet jeśli rodzice przekazali im taką wiedzę, wielu młodych przestaje szanować rodzicieli i ich nauki, zamieniając swoje doczesne życie, na wyzwolony raj młodzieży.
      Nie jestem matką, by pozwolić sobie na strofowanie złego wychowania, ale nie trzeba być doświadczonym wychowawcą, by widzieć, do czego doprowadza odpuszczanie maluchom złego zachowania.

      Dorastałam w czasach, kiedy każdy chciał się wyróżniać. Dopiero pod koniec podstawówki ta różnorodność była mocno szykanowana na poczet jednolitości. Jak miałam bombastycznie kolorowe spodnie i spotkałam się z drwiną, kupiłam na rynku zwykłe dżinsy z jakimiś przetarciami (taka była wtedy moda), a tamte spodnie oddałam. Do dziś nie mogę ich odżałować :P Wzorzyste, papuzie dżinsy! I gdzie ja teraz takie znajdę?
      Zmieniłam całą szafę, bo byłam nieakceptowana. Zupełnie sobie z tym nie radziłam i nagle zapragnęłam zniknąć w tłumie, wkleić się w ogół. Po latach wyszło szydło z worka i znów nie dbam o jednolitość, chodzę jak mi się podoba. Bardzo nie lubię ograniczeń.
      Kiedyś o mały włos, a wpadłabym w piercing. To raczej nie było modne na ulicach, ale szalenie mi się to spodobało. Dziś zostały mi tylko dodatkowe dziury w uszach, resztę planów porzuciłam, a to co miałam, wyjęłam i śladu już nie ma. To takie moje prywatne szaleństwo wyglądowe.

      Poprzednio w komentarzu napisałam Ci, że tu gdzie żyję, nie ma czystego powietrza. Zaś wcześniej mieszkałam w Łodzi, tam też nie jest za czysto. Pracowałam w pomieszczeniu klimatyzowanym, oświetlanym bladymi jarzeniówkami. Przez lata spieprzyło mi to galancie wzrok. W pracy każdy miał szarą cerę od światła, od suchego powietrze, mnie strasznie wysychały spojówki, nie rozstawałam się z kroplami do oczu. Skóra to mi się sypała, więc używanie kremów nawilżający to był standard.
      Nie, nie malowałam się i tak mimo tego. Właściwie mogłabym mieć alabastrową karnację, nie próbowałabym tego zmieniać. Po co?

      Doda kiedyś była ciekawszą osobą, poznałam ją zanim stała się sławna. Śpiewała wtedy ostry rock, jej głos był stworzony właśnie do tego. Babka ma takie gardło, że chłopaki na Marsie ją słyszeli.
      Lecz nie teraz, teraz ona ledwie wyrabia na tych pop nutach. I teraz już jej nie znam.

      Martwiłaś się problemem małych piersi? Ale jakim "problemem"? Czym Ty się martwiłaś? Nie rozumiem tego...
      To naturalne, że piersi rosną wraz z przybieraniem na wadzę, jednak ja wolę nie przybierać na wadze ;) Tak się czuję o niebo lepiej.

      Usuń
    4. Wbrew pozorom popularność nie jest taka fajna. Kiedy chodzę na koncerty rodzinki Kelly oni często opowiadają, że to jest trudne. Trudno im znaleźć było przyjaciół i miłość, bo nigdy nie wiesz czy ktoś Cię kocha i lubi bo jesteś sławna czy tak naprawdę.

      Zobacz jakie ta młodzież ma wzorce. W naszych czasach były boys bandy i girls bandy, ale nikt nie podążał ślepo za modą. Dziś taki Bieber jest autorytetem, serio?

      Czasy szkolne były dla mnie trudne. Zawsze trzymałam się na uboczu, nigdy nie należałam do żadnej grupy. Zawsze byłam inna. O ile w liceum było nas, innych więcej, o tyle do gimnazjum to była masakra. Ja pamiętam, że w czasach gimnazjum nosiłam spodnie dzwony z wyhaftowanymi różami na dole u nogawek:P Nikt nie miał takich spodni! No i z nikogo też się tak nie naśmiewano. Kiedyś koledzy tak mi dokuczyli na lekcji rzucając moim piórnikiem, że podeszłam i uderzyłam jednego z nich w twarz. Jakiś czas potem się zaprzyjaźniliśmy i koniec końców był to słuchaj pierwszy chłopak, z którym się pocałowałam:P

      Chociażby po to, że mam cerę mieszaną i po kilku godzinach pracy czoło mi się świeci jak psu jajka :P Chcę dobrze czuć się sama ze sobą, być kobietą zadbaną. Po to:P

      Dla mnie nigdy nie była ciekawą osobą, ale to moja subiektywna opinia. Mało jest artystów w Polsce, których cenię: Grechuta, Jantar, Radek, Kowalska, SDM, Raz Dwa Trzy, Dżem, Perfect, Marylkę też lubię bo to trochę klasyka, Katarzyna Groniec, Dorota Miśkiewicz i generalnie ludzie z Piwnicy pod Baranami, Turnau, Domowe Melodie. Raczej poezja śpiewana. Te klimaty.

      Oczywiście, że się martwiłam! Trzema rzeczami: małymi piersiami, brzydkimi zębami (to nawet teraz) i tym, że jestem niska i będę mieć ogromny tyłek jak większość niskich dziewczyn z ogromnymi tyłkami:P

      Też bym wolała warzyć 10 kg mniej. Mogę nawet stracić te piersi, a niech to.

      Usuń
    5. Nie musisz mi tego mówić, znam branżę na wylot. Najważniejsze to pozostać człowiekiem i nie stoczyć się ze szczytu sławy.

      Kiedyś była to Britney Spears, dzisiaj jest to Kim Kardashian. Zastanawia mnie u ludzi koniecznie ta chęć posiadania wzorca, a najlepiej masowego wzorca. Ubóstwianie artysty (M.F.! przecież to człowiek) i naśladowanie go. Ba! Masowe naśladowanie go.

      Czasy szkolne... uff... ciężka sprawa. Byłam za cicha i za spokojna, bez siły przebicia. Trzymałam się na uboczu, nie brałam udziału w klasowych sprawach, czytałam książki na korytarzu. Miałam porządnie zapełnioną kartę biblioteczną - w ciągu jednego roku, trzeba było zakładać mi drugą. Zostałam przez to wyróżniona i... opluta po lekcjach.
      Zaprzyjaźniłam się z nielubianą dziewczyną, co - jak pewnie zgadujesz - wcale mi nie ułatwiło życia w szkolnych murach. Ale to nie było ważne. To była przyjaźń na długie lata.
      W gimnazjum było jeszcze gorzej. Raz musiałam zmienić klasę, dlatego że w pierwszej, po prostu bałam się przychodzić do szkoły.
      W liceum znalazłam sobie przyjaciół. To była grupa składająca się z różnych uczniów, z różnych klas, z różnych przedziałów wiekowych, głównie starsi. Raz doszło do incydentu, w którym skatowali naszego kumpla. Była policja, karetka...
      W przetrwaniu liceum pomogło mi też troszeczkę kółko teatralne - inna grupa. Ta składała się z popularnych osób ze starszych klas, znali mnie i to się przydawało.
      Lekko nie było.

      Cera mieszana, u mnie tzw. "T". Moje czoło, skronie, nos i broda, były dosłownie zakażone pryszczami. Bolało. Nie mogłam nawet dotknąć skóry twarzy. Nie zakrywałam tego, zwalczyłam dietą, tak jak pisałam.
      Dziś, dosłownie każde, nawet najmniejsze ustępstwo w diecie(!!!!) widać u mnie po zaledwie jednym czy dwóch dniach. Czoło mi się wtedy świeci i pojawiają się znowu pryszcze.
      Największym zaskoczeniem było dla mnie to, że nawet ciemne ślady po zagojonych pryszczach także poznikały. Wcześniej byłam strasznie ciapata.

      Artyści polscy, których doceniam, pochodzą głównie z czarnej sceny, możesz nawet nie znać tych nazwisk. I część z nich znam osobiście, toteż mogę sobie ocenić kto co sobą reprezentuje. W ten sposób mój szacunek straciła np. Wyszkoni - scena pop.

      A wiesz, że ja kiedyś miałam kompleks wzrostu? Dawne dzieje na szczęście. Zrobiło mi się to na lata, w których każdy mój chłopak był mojego wzrostu, a dwóch miałam nawet parę centymetrów niższych. I niby wcale nie wyglądali na kurdupli, normalni chłopcy. Zaczęłam wymyślać, że jestem za wielka i że muszę szukać męża wśród wikingów :P
      Popatrz na rozmiar piersi z innej strony: kobieta z pokaźnym biustem musiała uzależnić się od stanika z wiadomych przyczyn. Kobieta z małym biustem, jak nie założy stanika, nic się nie stanie. Ani nie przeszkadza zbytnio, ani też nie za bardzo widać, że nie ma nic pod spodem :P Toteż nie wygłupiam się, jest mi ze sobą wygodnie.

      Wiem, że mam specyficzny gust estetyczny. W moim ideale ładnej kobiety nie ma wielkich piersi - jest zgrabna sylwetka, ale nie płaska. Pupka i biodra muszą być! A uda mają być postawne. Ramiona-trzcinki też mi się nie podobają.
      Wyidealizowania Ania Rubik w mojej ocenie jest po prostu brzydka. Są gusta i guściki.

      Usuń
    6. Miałam dokładnie to samo! Byłam cicha, spokojna i najlepiej mogłabym zniknąć. Zawsze dużo czytałam, więc w konkursach biblioteki szkolnej zawsze byłam pierwsza, albo gdzieś na przedzie.

      Na szczęście nie mam pryszczy. Miałam raz w życiu-przy boreliozie. Bolało jak jasna cholera. Zwykle mnie wysypuje przed okresem, to kwestia hormonów, nie diety. Po wszystko znika. Reaguję też na zmianę wody.

      Kojarzę panią Wyszkoni. Dawno, dawno, dawno...temu słuchałam zespołu Łzy.

      Ja też miałam kompleks wzrostu z moim 1,49;) Dziś nie mam kompleksów. Jasne, coś tam bym poprawiła, ale nie spędza mi to snu z powiek. Ej, taki mąż Wiking to byłoby coś! Masz kogoś takiego w zanadrzu? Schowanego w szufladzie?:P

      Nie lubię stanika. Na co dzień noszę, ale jak tylko mogę czynię moje piersi wolnymi:P Kiedy miałam mniejsze piersi i moje koleżanki były bardzo zdziwione, że nie noszę i mówiły, że na starość to mi zwisać będą, odpowiadałam, że nie ma co mi na starość zwisać:D A nawet jeśli to biorę to na klatę. Będę się starzeć z godnością!

      Masz ideał kobiety? Cieszę się, że nie jestem sama. Mój ideał kobiety też nie ma wielkich piersi. Bardzo podoba mi się uroda Keiry Knightley lub Ali Vikander. To delikatne, ale zmysłowe dziewuchy.

      Usuń
    7. Ja mam 1,72 wzrostu, a to przecież nie jest jakoś ogromnie dużo. Jednak w liceum czy w pracy, wcale nie byłam najwyższa. Zauważyłam za to, że ci najwyżsi znajomi, bardzo często się garbią, mówiąc do niższych osób. Myślę, że bycie naprawdę wysokim, wcale fajne nie jest. Ja mam czasami problem ze znalezieniem buta w swoim rozmiarze.

      Oczywiście, że mam wikinga w szufladzie. Żeby tylko... Leży związany srebrnym łańcuchem, żeby nie uciekł. Ale... on gryzie, na pewno go chcesz???

      Keira jest za chuda. Ale buzię ma ładną. Alice musiałam wygooglać, bo nie znam. Za chuda. ;]
      Mnie się podoba Natalia Gacka.

      Usuń
    8. Nie. To nie jest dużo. Mam jedną, bardzo wysoką koleżankę, zawsze się martwiła, że nie znajdzie sobie faceta. Jej siostra, równie wysoka gra w reprezentacji siatkarek. Z butami to ja też mam problem, ale odwrotny niż Ty, zdarza mi się, że sprowadzają specjalnie dla mnie 35 :D

      Srebrnym łańcuchem na wikinga? No jak Ty tak mogłaś! Udomowię go. Dawaj.

      Widzisz, lubię chudzielców facetów. Mój absolutny ideał, na który koleżanki i przyjaciółki patrzą z obrzydzeniem to Domhnall Gleeson. Cóż, przynajmniej nigdy nie będziemy się kłócić o faceta;]

      Usuń
    9. O facetów mnie jeszcze nie pytałaś O_O Otóż, jeżeli myślisz, że kręcą mnie tylko napakowani kulturyści, to jesteś w błędzie. Domhnall za bardzo przypomina mi mojego ex... -__-'

      Ten wiking to Alexander Skarsgård w roli 1000-letniego wampira-wikinga, Ericka Northmana. A bierz go sobie, znudził mi się XD

      Za urodziwych panów (poza tymi, których stworzyła literatura i nadała im wygląd moja wyobraźnia), mogę wymienić:
      > Johnny Depp, ale nie we wszystkich rolach. Jack Sparrow to jedyny alkoholik, jakiego tolerowałabym w swoim towarzystwie XD Johnny jako Don Juan DeMarco był idealny!
      > Keanu Reeves
      > Robert Downey Jr. Tak, wiem - stary. Ale spodobał mi się jako Scherlock Holmes... bo mnie do tego kręcą inteligentne mózgi... do tego mam słabość ogólnie do postaci literackiej Holmesa. Zaczęłam się obawiać, że zacznie mi się podobać jeszcze:
      > Benedict Cumberbatch, bo dobrze grał Holmesa w serialu. Hmmm jako Dr. Strange był całkiem niezły... O_o'

      Usuń
    10. Alexander jest Szwedem. Szwedzi są raczej zamknięci, a pomrukami ciężko się porozumiewać:D

      Do Deepa mam ogromną słabość, ale w związek bym z nim nie weszła. Moglibyśmy zostać dobrymi kumplami.

      Reszta jest mi obojętna zupełnie, ale mam koleżankę, która duszę oddałaby diabłu za Roberta.

      Niegdyś kochałam się w Orlandoo Bloomie. Oglądając Piratów miałam dylemat niczym Elizabeth. Na kogo się zdecydować?
      Nie pogardziłabym też Dr. Housem, choć normalnie nawet nie rzucam okiem na mężczyznę w tym wieku.

      Podoba mi się też Jude Law, ale podobnie jak w wypadku Deepa nie związałabym się z nim.

      Usuń
    11. Jako Erik - Norweg/Wiking, był O.K. Możesz go zawsze poprosić, by zagrał bardziej otwartego :D
      Alex - z tego co wiem z wywiadów - lubi dzicz. Mieszka na odludziu i dużo wędruje. Wygląda, że nie taki zły z charakteru, z takim można się związać. Tak myślę. No bo widziałaś kiedyś złych ludzi na szlaku?

      Nie znam Depp'a, dlatego nie potrafię powiedzieć czy związek czy przyjaźń czy kumple. W związkach mu nie wychodzi, kolejny rozwód, ale nie zwracałabym uwagi na to, co piszą o tym pismaki. Z reguły wina zawsze leży po obu stronach.
      Na pewno nadawałby się na kochanka ;] co do tego nie mam wątpliwości, tyle że ja nie prowadzę rozpustnego życia, więc nie wiem.

      Orlando jest ładny i w moim typie (brunet) ale... kurcze... nie poleciałabym na niego -_- I nie umiem tego wyjaśnić. Chyba po prostu podobają mi się starsi.

      Dr. Greg House to jest mózg, który mogłabym lizać... Ale nie podoba mi się fizycznie. Wiesz, że osobowość Dr. House'a była wzorowana na S. Holmesie?

      Jude Law mi się nie podoba.

      Usuń
  3. Zdjęcia świetne, a tekst mnie powalił. Nie każdy, a wręcz mała ilość osób odważyłaby się napisać taki tekst. Ja po prostu biję Ci brawo i zgadzam się po całości. Czasami wydaje mi się, że jestem jakaś dziwna, że nikt nie widzi, cóż to się dzieje z ludźmi, ale oczywiście tak nie jest. Rozumie, że ktoś lubi np. makijaż, ale śmieszy mnie, jeśli ktoś nie rozumie, że mi się on nie podoba. NA NIKIM !!!!! Widzę dokładnie to samo co ty. Dziewczyny wyglądają niemal tak samo, a faceci...to cud, by zobaczyć normalnego faceta. Idąc drogą, słyszę wiecznie te same teksty, niemal wszyscy rozmawiają o tym samym. W modzie są białe ściany...no to wszyscy nagle kochamy biel. Oto jakie randki zaobserwowałam: przychodzi para do lokalu, robi sobie selfie, no bo trzeba pokazać na fb, że się super spędza czas i przytuleni w siebie piszą pod opublikowanym zdjęciem. Wypijają piwo i ...tyle. Słysze ludzi, którzy chyba mają głośnik przyklejony do ciała. Drą się ile to kilometrów przebiegli, ileż to języków znają. Męczy mnie to. Słysze tak często...powinieneś mieć kaloryfer, powinnaś zacząć się malować, czemu nie nosisz krótkich sukienek, zrób se styliz na włosach, maluj paznokcie bla bla bla. Ludzie nazywają się przyjaciółmi po dniu znajomości. Ja tylko słyszę od facetów te cholerne zdanie, którego nie znoszę: WYŚLIJ MI SELFIE, lub zabawne KOCHAM Cię, CHCĘ SIĘ OŻENIĆ Z TOBĄ... dodam, że słyszę to często po tygodniu znajomości. Ludzie nazywają mnie DZIWNĄ, ponieważ nie maluję się farbami, ponieważ nie lubię być nowoczesna, ponieważ nie latam z jęzorem na wierzchu za kasą i nie jestem typową paniusią. Kiedy ludzie nazywają mnie DZIWNĄ, dziękuje im, jest to dla mnie duży komplement. Ja szanuje Ciebie, ty szanuj mnie. Ludzie bardzo często tego nie rozumieją. Teraz liczy się ciało, sex, ile zarabiasz, ile znasz języków. Nie ważne, że jesteś pustakiem, ważne jak doskonały jesteś. Kiedyś zakonnicy spadły pieniądze na poczcie. Nikt nie pomógł tej kobiecie. Zbierałam te groszówki i jeden jakże miłosierny pan kopnął mi nogą grosza leżącego obok niego. Żałosne. Mam problemy ze stawami, zawsze dbałam o siebie, ale i tak dopadła mnie choroba. Zwalczyłam ten najgorszy stan. Bywało, że chodziłam jak starsza schorowana kobitka. Ludzie nie rozumieli, że jestem chora, zwyczajnie byłam dziwolągiem. Słyszałam, że do niczego się nie nadaję. Wow brawo....człowieczeństwo zanika. Patrz, ile emocji twój artykuł we mnie zbudził. Pisałabym jeszcze więcej, ale może doszłoby do zbyt ostrych słów. Nie będę się malować, bo taka moda, nie będę nosić szpilek itp. Żyję po swojemu. WYZNAJĘ INNE WARTOŚCI. Nie pasuje to komuś to pa i tyle. Strasznie dziękuję Ci za ten post. Poznałam Cię bardziej i nie czuje się taka osamotniona. Z każdym Twoim zdaniem się zgadzam i podziwiam Cię, że głośno mówisz, co czujesz i żyjesz po swojemu.




    Ściskam Cię mocno. Może kiedyś się spotkamy, może nie ale już cieszę się, że poznaje Cię przez bloga!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia niestety nie są moje, ale bardzo mi się podobają.
      Twój komentarz wprawił mnie nieco w zdumienie, ale i pocieszenie. Spodziewałam się fali krytyki, szczególnie od kobiet. Znam nie jedną taką siebie czy Ciebie, wyznającą inne wartości i to właśnie jest mało akceptowane w środowisku. Byłam zawsze tą czarną owcą, szykanowaną w podstawówce i uznawaną za dziwną i WYCOFANĄ społecznie, wg niektórych w pracy.
      Ale nie opinia się liczy. Nie widzę siebie w roli goniącej za poważaniem i akceptacją.
      Być może się powtórzę, bo chyba już kiedyś tu o tym pisałam... kiedyś koleżanka z pracy powiedziała mi, że powinnam zacząć się malować, bo inaczej sobie nikogo nie znajdę. Sorry, ale chyba nie tego typu faceta szukałam...
      Inna sprawa, rozniosło się po firmie, że jestem lesbijką, a taki wniosek wyszedł stąd, iż nie miałam chłopaka od przeszło pięciu lat (tyle już byłam tam zatrudniona, gdy to koleżanki wysnuły). Zrobiłam więc propagandę, z przyjaciółką ustawiłyśmy sobie status na FB jako małżeństwo. Czy wiesz, że kierowniczka w to uwierzyła?
      Osobiście nic do homoseksualizmu nie mam, bo wydaje mi się, że żadna miłość nie ulega krytyce, jednak reakcja na to, że byłam singielką, stała się sprawą budzącą głęboki żal. Pewnie miałam jakiś defekt, no i ciągle chodziłam bez makijażu...
      Tutaj dziewczyny będą mnie na pewno krytykować. Bardzo często moje artykuły są odbierane jako jawny atak, krytyka, a nawet może i hejt.
      Lubię publikację, mam coś do przekazania, nie widzę sensu by przestać to robić, dlatego że się nie podobam. Natomiast widzę sens w pisaniu kiedy otrzymuję takie słowa jak Ty piszesz. Wtedy wiem, że w tym świecie tli się jeszcze nadzieja. Źle swoich dzieci nie wychowasz ;)
      Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz dziękuję!!

      Usuń
  4. Witaj Hexe.
    Świetny wpis, no i te zdjęcia.... Powalają na kolana.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno kontrowersyjny, może wywołać burzę, ale zdania nie cofnę, po prostu jestem z innych czasów ;)
      Mogłabym spróbować zrobić takie zdjęcia, chciałabym, ale boję się wyjść nocą w miasto z aparatem -_- Takie czasy.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.