Żyć jak człowiek wolności.

"Pracujesz dniami i nocami bierzesz nadgodziny.
Dostajesz więcej kasy byś myślał "jestem szczęśliwy".
Zawalają Twoją głowę reklamami byś był bardziej chciwy. 
Lecz poza pracą nie ma czasu nawet dla rodziny.
Dostałeś awans myślisz: "idę przez życie twardo"
Tych co pod Tobą traktujesz z pogardą.
Nie jesteś sobą, bo w tych czasach już nie warto.
Próbujesz z tym walczyć, ale z opuszczoną gardą.
Wokół korupcja mentalna destrukcja, potrzebna wam duchowa rewolucja.
Niech nie kieruje wami systemowa iluzja
Więcej szczerości i miłości to ma konkluzja"


- Mesajah




Marzę o niekończącej się podróży, o poznaniu na własnej skórze definicji drogi donikąd, o bezbrzeżnym świecie, choć pozornie, bo świat jest mały. Marzę o wydarciu się z trybów systemu, o tym, by więcej nie zostać korposzczurem, o tym by zburzyć mury ograniczeń i by nie być więcej kolejnym numerem w dokumentach. O tym by żyć, a nie myśleć, że żyję.
  Dziś przedstawię Wam na kilku przykładach, że tak zrobić można. Otwórzcie swoje umysły na cztery przepiękne historie o ludziach drogi:


Poznałam ostatnio na łamach mediów wspaniałą rodzinę, która złapała mnie swoją historią za serce. To zwykła, polska rodzina, która przeżyła rok w podróży dookoła świata bez hoteli, telefonu komórkowego i gier komputerowych, poszukując tego, co w życiu najważniejsze - miłości i szacunku do drugiego człowieka. Ich dzieci zrozumiały, że są miejsca na świecie, w których brakuje jedzenia, wody i bezpieczeństwa.
   On - Wykładowca uniwersytecki, szkoleniowiec branżowy. Ona - specjalistka od Indii, buddyjskich klasztorów i medytacji. Była już 3 razy po 3 miesiące w Indiach, postawiła nogi w 62% krajów świata i wcale nie zamierza na tym zakończyć. Dwójka dzieciaków - dziś rezolutna młodzież, wtedy, małe dzieci. Można? Jasne że można. W moich oczach to mistrzowie podróży, bo samemu podróżować jest dużo łatwiej niż z dziećmi i oni dowiedli, że to nie jest niewykonalne.
   Obecnie założona przez nich Fundacja Łopacińskich Świat, ma na celu propagowanie wartości rodzinnych, wspólnego z dziećmi poznawania świata i pomoc w odnalezieniu prawdziwych priorytetów w życiu.


Wiecie na pewno z FB, że bardzo lubię czytać i słuchać publikacji Beaty Pawlikowskiej. Oto gwiazda na moim podróżniczym firmamencie, samotna blondynka, zwiedza świat, poznaje różne kultury, łazi po górach.
   Podróżniczka, pisarka, dziennikarka, tłumaczka, fotografka, ilustratorka książek.
Największe dokonania: Przez kilka miesięcy w roku podróżuje po świecie, głównie po Ameryce Południowej, gdzie dokumentuje życie Indian amazońskich. Według Wojciecha Cejrowskiego jako pierwsza kobieta przeszła na piechotę przez „najbardziej malaryczną dżunglę świata” Darién na pograniczu Panamy i Kolumbii, co opisał on w swej książce „Gringo wśród dzikich plemion”. Zgodnie z tą relacją, Cejrowski i Pawlikowska mieli być także pierwszymi Polakami, którym udało się przebyć Darién.

"Kiedy robisz to co kochasz, kiedy robisz to całym sercem, niezależnie od tego co myślą na ten temat inni ludzie, kiedy sprawia ci to radość i kiedy jesteś gotów poświęcić temu swój czas, energię i wysiłek, to praca marzeń sama cię znajdzie."

   Beata obecnie przebywa w Nepalu.


Łukasz Supergan; już wiecie, że mam hopla na punkcie czytania jego opowieści z samodzielnych podróży. Pisałam o nim już tyle razy, że nie ma potrzeby dłużej rozwodzić się nad tym imieniem. ;)
   Obecnie jest w Izraelu.

"Chcę spłonąć i odejść
wyzwolić serca ogień
chcę spłonąć i odejść
przez chwilę być półbogiem
samotny jak wolność
wolny jak samotny człowiek
- odejść"
- Wilki


I perełka dzisiejszego artykułu: Tuaregowie. Są jednym z najbardziej tajemniczych ludów Sahary. Nigdy nie podporządkowali się żadnej władzy państwowej, a nad zatłoczone miasta przedkładają przestrzeń pustyni. Bo to Wolni Ludzie…
   Zawsze mi się podobało, że w tej kulturze (mimo iż wyznają Islam) kobieta miała (i ma nadal) silną pozycję w społeczności. Kobieta zajmuje się edukacją dzieci, przechowywaniem tradycji, prowadzeniem spraw domowych w czasie nieobecności męża. Dawniej (przed okresem kolonialnym) kobiety tuareskie posiadały dziedziczny majątek, którego minimum stanowiło bydło i namiot, same wybierały sobie mężów. Obowiązywała zasada matriarchatu. Kłótnie małżeńskie były zawsze rozstrzygane z priorytetem kobiety, co często prowadziło do rozwodów.
   Tuaregowie żyją bardzo blisko z naturą, która jest im przyjaciółką. Dlatego życie na pustyni stało się dla nich możliwe.
   Zajmują się wypasem zwierząt, oraz transportem karawanowym. Są znane przypadki uprawiania przez nich roli na obszarach Sahelu.
   Kobiety chodzą tam z odkrytą twarzą, a mężczyźni przeciwnie, zasłaniają twarz fragmentem swego turbana. Poza oczywistym wytłumaczeniem związanym z ochroną przed piaskami, w społeczności Tuaregów występują przesądy (zakrycie twarzy ma chronić przed "złymi siłami", które wchodzą przez usta; podobnie kobiety noszą talizmany jak np. khomessa "ręka Fatimy". Inny powód zakrywania twarzy przez mężczyzn to ukrycie uczuć. Okazywanie uczuć i mówienie o nich to u Tuaregów oznaka słabości, gdyż to czyny, a nie słowa świadczą o człowieku.

Obecnie, ze względu na trudności ekonomiczne, (urbanizacja, transport drogowy) duża grupa Tuaregów mieszka w miastach. Często pracują jako przewodnicy wycieczek po pustyni. Niestety system dopadł także ich.


Od wielu lat noszę przy swoim plecaku ich talizman (czyli w odróżnieniu od amuletu, należy go trzymać blisko przy sobie, jak rzecz najbardziej osobistą, chronić go. Nikt obcy nie powinien go dotykać).
   Symbolizuje kobietę i mężczyznę w harmonijnym związku, opierając się na pięknej mitycznej legendzie o miłości. Może także być ofiarowany jako symbol koczowniczego życia aby wspomóc w chwilach zwątpienia, zagubienia - odnaleźć dobry kierunek wśród Czterech stron Świata. Każdy mężczyzna otrzymywał go od swojego ojca.


Nie jestem w stanie nawet próbować się z nimi porównać. Moje życie wobec nich to jak ciepłe kapcie i fotel. Czytanie ich artykułów, słuchanie felietonów, to prawdziwa przyjemność z perełką w tle → nadzieją toczącą moje życie w konkretnym kierunku, że może w końcu i mnie uda się przeżyć coś podobnego. Lecz nie jako naśladowca, nie traktujcie mnie protekcjonalnie. To naturalne przecież, że czytam o ludziach, którzy mają tego samego świra co ja.
   To nie słowa, a czyny świadczą o człowieku, Tuaregowie mają rację. To nie chciejstwo ani projekty, lecz realizacja stanowi o spełnianiu marzenia. Póki co, najbliższe lata niosą znamiona konkretnych planów, daleko odsuniętych od motywu wielkiej podróży. Cóż... samo życie.
   Nie wszystkie wybory należą do mnie. Ale wierzę, że wszystko, co mi się przydarza, ma jakiś konkretny cel. Później zobaczę jaki :)
   Na razie mam permanentną niechęć do swojego kraju. Właściwie chodzi mi o to, że nie cierpię zmagań pro-rodzinnych. Lubię jak ludzie są ze sobą tak naturalnie, tak z miłości. Czasem tego brakuje i wygląda jak obowiązek... Monitoruję swoje i cudze emocje, stoję wtedy na granicy krzyku, paranoi i ucieczki.

Kocham ciszę. Permanentną ciszę wraz z jej wszystkimi zakamarkami. Kocham spokój w sercu i wszystkich ludzi, którzy go w swoich sercach mają. Kocham otwarte umysły, wchłaniające świat jak gąbka, ciekawe życia. Kocham życzliwość i dobre intencje, nie kalające się krytyką i narzucaniem swoich racji. Kocham uśmiechnięte usta, nieowrzodziałe od obmawiania innych za plecami. Kocham ludzi, którzy nie uwsteczniają się zdystansowaniem do innych ludzi. Kocham prawdomówność i szczerość, będące zwiastunem piękna ludzkiej duszy.
   Kocham siebie, chociaż jestem niedoskonała. Mam spokój w sercu i otwarty umysł. Jestem ciekawa życia i najpewniej to mnie pcha do podróży. Jestem życzliwa, mam dobre intencje. Nie krytykuję, nie narzucam swoich racji. Uśmiecham się często, staram się nie obmawiać. Dystansuję się tylko przy nieszczerych ludziach. Kocham siebie. Znam siebie, swoje pragnienia. Wiem czego potrzebuję. Potrafię siebie słuchać. Potrafię słuchać innych. A Ty? Co do siebie czujesz?

8 komentarzy:

  1. Witaj Hexe.
    Ja na szczęście nie muszę pracować i nocy zarywać. Piękne jest życie emeryta. Jednak aby nie skapcanieć deczko sobie dorabiam do emeryturki, ale bardziej już na swoje małe przyjemności.
    W czasie moich aktywnych wędrówek poznałem wielu ciekawych ludzi, rodzin, etc... Teraz, gdy spowolniłem też kogoś ciekawego spotkam od czasy do czasu. Bo człowiek jest przecież spotkaniem....
    Pozdrawiam serdecznie i do siebie zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Człowiek jest spotkaniem", masz rację, zapamiętam to.

      Usuń
  2. Przed chwilą oglądałam "Greka Zorbę".
    Pod koniec filmu wypowiedział takie mądre słowa: "Czasem trzeba być szaleńcem, żeby przerwać więzy które krępują naszą wolność".
    Oczywiście szaleńcem w takim pozytywnym, zakręconym sensie.
    Zgadzam się z nimi w 100%, chociaż czasem trudno realizować takie luźne podejście, szczególnie w naszej rozpędzonej Europie:)
    Ja jednak staram się jak mogę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie więzi, które trzeba zrywać. Ale są też i takie więzi, które trzeba zabrać ze sobą w podróż.
      Trzeba być na tyle szalonym człowiekiem, aby naprawdę zrozumieć i dać sobie powód do szczęścia. Bo wtedy staje się jasne, że trzeba wyjść poza strefę komfortu, a tego bez szaleństwa (choćby w najmniejszym stopniu) nie da się osiągnąć.
      Jest taka piosenka, w której mój ulubiony wers kończy jej genialną puentę "szaleństwo dodaje sił - zmienia w płomień".

      Usuń
  3. Jak się zapewne domyślasz, pierwsza historia najbardziej chwyciła mnie za serce. Uwielbiam czytać relacje z wszelakich podróży, a jak tam się jeszcze dzieci plączą, moja wyobraźnia zaczyna szaleć :).

    Post czytałam z przyjemnością :)... jak każdy :D!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz się natchnąć na wyprawę dookoła świata we czworo :D

      Usuń
  4. Jak zawsze wspaniale widoki i zdjecia artystycznie wykonane serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby jeszcze to były moje zdjęcia... -_-

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.