wtorek, 25 kwietnia 2017

Human Error.

To, jakie będziemy mieli życie, w sporej mierze zależy 
od nas samych. Rzadko komu zdarza się żyć. 
Większość ludzi co najwyżej egzystuje.
- Oskar Wilde



Wyobraźcie sobie dwie walczące o władzę pory roku. Tak zaciekle walczące, że aż cała fauna zapragnęła się przed nimi schować. Wyobraźcie sobie nawałnicę sił żywiołów, pojedynkujących się na Ziemi o to, kto zostanie tu na dłużej. Wyobraźcie sobie, że otwieracie rano oczy, a za oknem wszędzie biel nieskalana jeszcze żadnym ludzkim śladem. Godzina szósta rano, tydzień temu: szal mroźnej królowej zawładną całym moim światem.
   Wyobraźcie sobie, że dokładnie godzinę później nie było już po niej śladu, a soczysta zieleń i śpiewające szaleńczo ptaki, kurczowo trzymały się sukni pani wiosny, której słoneczne uśmiechy zachwycały wstających później ludzi.
   I wyobraźcie sobie jeszcze, że następną godzinę później, zima wpadła w nasz świat z impetem swych lodowych sań, a gdy się rozkruszyły na miliony kawałków pod siłą uderzenia o ziemię, w mgnieniu oka wiosna pierzchła szukać nowego, wymyślnego arsenału. I tak było przez dni trzy.
   W czasie najbliższym może zdarzyć się podobnie, wszak obie pory roku nadal są niepogodzone. Na razie rządzi wiosna, która umożliwia mi spacery z krótkim rękawem, ale zima już wygląda jak Rambo i szykuje się na kolejną ekspansję terytorium. Wiosna zaś wcale nie gorsza, przywdziała strój  Lary Croft i czeka ze strzałą na cięciwie. Niestety obawiam się, że karabinu maszynowego w ten sposób nie pokona... No cóż... Królowa zawsze była silniejsza.



I co w takiej sytuacji zrobić? Co w ogóle robić, skoro wojenni synoptycy ostrzegają swym alertem pogodowym, że ten spór o władzę będzie trwał aż tydzień?
   Można pisać pięknie o pogodzie, jeszcze piękniej można ją ukazywać na portretach, ale najlepiej byłoby w ogóle tą scysją się nie przejmować. A ludzie to robią non stop! Zimą narzekają na zimno, latem na gorąco, wiosną na deszcz, a jesienią na ponure chmury. Człowiekowi Bóg nawet nie dogodzi, choć to wszystko stworzył przecież dla nas, aby przyroda żyła i kwitła dla nas. Aby owocowała i karmiła nas.
   Pogoda zawsze jakaś musi być. Deszcz musi padać. Rzeki muszą wylewać. A przecież my to doskonale wiemy, mimo to jednak, zaklinamy chmury, by spływały z naszego nieba. I dalej nagminnie budujemy domy w miejscach, gdzie rzeki wylewają, bo tam ziemia tańsza. Klęska za klęską, a błąd tkwi gdzie? Ano - w człowieku.

Wiosna uparcie roztapiała śniegi i nie pozwalała ziemi na dłuższy romans z zimą.
Przez jakiś czas jeszcze nadążała, nie pozwalając chmurom całkowicie zasłonić słońca.




- Mam dziś zły nastrój, to przez pogodę.
   Powiedziała co wiedziała, a tak założywszy, nie dość, że wszystko jej z rąk leciało, to jeszcze spartaczyła ważną robotę w pracy.
   Wszelkiego rodzaju nerwice i depresje, zaczynają się od naszego nastawienia. To jesienią i zimą najczęściej dochodzi do samobójstw, kłótni rodzinnych i konfliktów w pracy. Wbrew temu, co myślimy, mroźna pogoda jest dla nas korzystna.
   - Ale gdzie tam babo mądralińska! Co ty opowiadasz? Zima, zimno i słońca nie ma, to nie można być szczęśliwym!
   Ludzie potrzebują słońca, to prawda, ale nie aż tyle, ile sobie wmawiamy. My nie jesteśmy roślinami, nie ulegamy procesowi fotosyntezy, nie jesteśmy też zielonoskórymi Marsjanami, żyjącymi znacznie bliżej słońca, by na ziemi myśleć, że najpewniej zaraz zdechniemy ze smutku i chłodnej rozpaczy, gdzieś na krańcu depresyjnej egzystencji w walce o ostatni promień dziwnie maleńkiego, mikrego słońca, które jakby "nie nasze". A to wciąż to samo słońce - latem i zimą - uzmysłówcie sobie teraz to marsjańskie porównanie.
   Czy większe, czy mniejsze, czy rzadziej, czy częściej, bezpośrednio lub światłem rozproszonym ale na nas świeci - wzmacnia nas i tak.
   Więc skąd to szaleństwo, że ledwie deszczowy dzień przyjdzie i już pojawia się tzw. psychiczny dół?
   Podobno wtedy zwiększa się sprzedaż alkoholu i słodyczy. Już pierwszego dnia! Dacie wiarę? A uwierzycie mi jeśli powiem, że media wykorzystują to i wmawiają nam dodatkowo poprzez reklamy: "kupujcie witaminę D w kapsułkach, farmaceuta poleca!"
   Już pod koniec lata zaczyna się reklamowy spektakl z cyklu "nie dasz sobie rady jesienią, sięgnij po pomoc u specjalisty". Biura podróży oczywiście też zacierają ręce, wszyscy bogaci zostawiają swoje pieniążki w ogromnych nadwyżkach sztucznie wywindowanych cen na okres jesienny, zimowy i wczesnoletni.

A później spadła bomba zimy:


Następny poranek obyłam z gorącą kawą w zimowym kubku:

Ponieważ bardzo lubię czytać portale i blogi o psychologii, trafiam często na artykuły o depresji sezonowej. Pojawiają się tam każdej wiosny takie uwagi jak "Niestety nie wszystkim udaje się wyjść cało z zimowego osłabienia. To właśnie takim osobom powinniśmy pomagać." - to a propos mediów otwarcie wmawiającym nam słuszność w obawie przed brakiem słonecznej pogody.
   Straszą, gnębią, maltretują... Toteż zawczasu i ze strachu, jak tylko dłużej utrzymuje się mroczny stan rzeczy, wywożę mojego słonecznego męża powyżej pewnego poziomu ziemi, by wychylił on swą smutną twarz ponad rejon wiecznych mgieł. Siedzi on wtedy w słońcu godzinę mniej więcej, aż mu uśmiech wlezie na twarz. (Z resztą to nie jedyna osoba, którą wywiozłam z marazmu ciemności, sama nie do końca rozumiejąc, skąd to się bierze, ani dlaczego na mnie nie oddziałuje. Ja sama najwidoczniej urodziłam się jako dziecko cienia).
   I tym samym osobiście wpadłam w paranoję, bo wiem, że kiedy tylko nasze niebo przyoblecze się w szare chmury, bardzo prawdopodobne, że klimat w domu moim zmieni się także. A ja bardzo lubię kolor szary. Dobrze się w nim czuję.

Jasna strona mocy. 😎
Uparcie będę powtarzać, by nie mylić jednostki chorobowej ze złym samopoczuciem, ale z poczuciem innych dyskutuje się trudno... To nie aura jest depresyjna sama w sobie! My notorycznie przeceniamy wpływ pór roku na nasz nastrój.
   Jak podaje portal psychologia-spoleczna.pl w swym felietonie, nasza percepcja okazuje się silniejsza od samej rzeczywistości, a nastawienie może działać na zasadzie samospełniającego się proroctwa. Niestety zbyt często poddajemy się ogółowi. Wystarczy posłuchać innych ludzi dookoła, jak narzekają, jak marudzą okrutnie, A TO SIĘ UDZIELA, że nic już innego nie pozostaje, jak strzelić sobie w łeb.
   Dlaczego ludziom w niepogodę jest tak ogromnie trudno o pogodę ducha? Lawirują od poczucia zmęczenia i spadku aktywności do poczucia beznadziei, trudności ze snem - a to już są bardzo powszechne zaburzenia afektywne. I częste przedawkowanie kofeiny.
   Naprawić nastrój jest trudniej, niż go pogorszyć. Tym bardziej szkoda pogarszać go sobie samemu myślami o paskudnej jesieni czy brzydkiej zimie. Pogoda wpływa na nasze samopoczucie, ale my sami wpływamy na nie jeszcze bardziej.

Ciemna strona mocy. 😛
Komu kibicuję? Pani Wiośnie czy Królowej Zimie? Ano nikomu, bo i po co. I nie mam nic przeciwko zimie, którą się ustawicznie demonizuje i przeklina. Uważam, że jest najbardziej spektakularna kobietą na naszej planecie.
   Jasne i ciemne selfi nie wskazują na zmienny charakter osoby ze zdjęcia, bo to wciąż ta sama osoba. Tak jak człowiek stojący w słońcu lub w deszczu, to wciąż ten sam człowiek.
   I której by strony mocy nie obrać, mam nadzieję, że wszystko jest oczywiste ;)


Przez całą noc śniła mi się mysz. Przyjazna mysz, którą miałam w dłoniach. Dawałam jej pić nawet. I miałam przez całą noc wrażenie, że ta mysz jest kimś innym, ale z jakiegoś niewyjaśnionego powodu, miałam się tą osobą zaopiekować, przypilnować jej. Uwaga, będę czarownicować!
   Wg mistycznych, szamańskich różnych takich, mysz we śnie symbolizuje podziemną fazę łączności z sacrum, prymitywny aspekt pierwiastka męskiego.
   Mysz dawniej była uważana za atrybut bogów słonecznych. Izyda przecież, uciekając przed Setem, przeobraziła się w mysz.
   Szybkie, nerwowe ruchy mogą stanowić odbicie cech lub właściwości jakiejś osoby we śnie - ich przeciwieństw. I tu przyszło mi do głowy, przeciwieństwo dwóch znaczeń: chciwość - rozum. Bo rozum, wszelaka mądrość człowieka, jest pozbawiona takich czelnych cech jak chciwość. Mysz w zwykłych sennikach tłumaczona jest jako ostrzeżenie przed nieżyczliwymi ludźmi.
   Zatem przed kim mysz mnie przestrzegała dzisiejszej nocy?

Cholera... dlaczego takie sny nie potrafią po prostu, po ludzku powiedzieć o co chodzi? Dlaczego ta mysz nie mogła wyglądać tak:


Zima też potrafi zachwycić.
Purpurowa łuna o zachodzie niewidzialnego słońca:

12 komentarzy:

  1. Witaj Hexe.
    Olala... Ciekawe motto na wstępie. I jego się trzymajmy, bo im więcej przeżyjemy i zobaczymy, to tym lżej nam będzie ten łez padoł opuścić.
    Pozdrawiam serdecznie i do siebie zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze by mieć serce czyste, a w duszy wieczną wiosnę.
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  2. Ha... należę do licznego grona ludzi narzekających na deszczową pogodę :). Deszcz długotrwały w ogóle mnie już nie bawi.... tegoroczna majówka jest przezeń pod wielkim znakiem zapytania :/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie majówka, to inny termin. Mnie pogoda pokrzyżowała święta, miało być zupełnie inaczej, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo zajęcie się znalazło i to całkiem fajne, więc nie powiem, byśmy święta zmarnowali, a na pewno, że wypoczęliśmy i wyspaliśmy się.
      Wszystko ma jakiś swój pozytyw, tylko trzeba go dostrzec. Obarczanie pogody winą nie jest fair, deszcz też musi być, inaczej latem nie miałabyś zielonych łąk, a lasy zamieniłyby się w suche badyle.
      Lubię deszcz. Uwielbiam jogging w jego strugach. Jedyne właściwie w czym mi deszcz przeszkadza, to w spacerach z aparatem ;) Teraz leje tydzień czasu, a wcześniej była zima. Trudno, jest kwiecień, musi się świat wymoczyć, zanim ponownie zakwitnie.

      Usuń
  3. HEXE Jak zawsze pieknie i uroczo zdjecia powtarzam niesamowite serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja powstrzymuję się od narzekań, myślę, że to marnowanie czasu. Zima jest zimna i trwa tyle ile ma trwać, widać taka jest potrzeba.Staram się o tym nie gadać i nie myśleć choć kto jak kto ale jak przedłużający się chłód odczuwam dotkliwie na moim odludziu opalanym drewnem.
    Sen o myszy przypomniał mi coś co wczoraj widziałam w mieście: szczur przechodził przez ulicę. Jego komiczny rejs przez pasy poprzedziło czujne rozejrzenie się czy aby nic nie jedzie- celem tej ryzykownej wędrówki była chińska knajpka- muszę i ja się tam udać. Szczur jest mądry. skoro on zaryzykował życie by tam zjeść to i ja powinnam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Marnowanie czasu" - dobrze prawisz, wódki Ci!

      Ciekawy obrazek, szczur rozgląda się na przejściu. :) To bardzo mądre zwierzęta, przyjaźniłam się z kilkoma. Niestety okrutnie krótko żyją.

      Usuń
  5. Kochana Hexe !
    Pogody ducha, uśmiechu, słoneczka życzę z całego serca:)
    Serdeczności przesyłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach dziękuję, dziękuję i Tobie wiele serdeczności przesyłam :)
      i wiecznego, wiosennego słońca w sercu :)

      Usuń
  6. Też w sumie zawsze fascynowało mnie, jak ludzie narzekają na pogodę. Bo narzekaniami niczego nie zmienią. A ja akurat lubię to, że żyjemy w takiej strefie klimatycznej, że mamy i słońce, i śnieg, i deszcz, i mgłę, i różne kolory liści.
    Chociaż z drugiej strony, kiedy na dworze szaro, ciemno i zimno, to rzeczywiście to działa na człowieka. Podobnie jak ciśnienie też ponoć ma wpływ. Tym bardziej, gdy ktoś jest meteopatą, jak moja przyjaciółka - bóle głowy przed zmianą pogody nie nastrajają optymistycznie. Więc nasze otoczenie ma wpływ na nasze samopoczucie, aczkolwiek zgadzam się, że najwięcej zależy od nas, naszego nastawienia. Nie ma co dawać się paskudnej pogodzie, zawsze można znaleźć trochę słońca w sobie :)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też to lubię! Mamy to szczęście, że żyjemy w świetnej strefie, mamy wszystko, a jednocześnie nie mamy najgorszych kataklizmów, silnych trzęsień czy kolosalnych rozmiarów tornad.
      Szarość zawsze można sobie ubarwić. Ja nie biorę pod uwagę pogody, kiedy mam chęć wyjść na spacer ;) Po prostu idę.
      Ciśnienie to inna sprawa, bo mnie dobija jak jest wysokie. Słoneczne lato niestety ma na mnie niekorzystny wpływ, ale staram się jakoś z tym walczyć, odstawiam kawkę, nie podnoszę sobie ciśnienia kulinarnie, stymuluję się ziołami. Zobaczymy jak mi w tym roku pójdzie, bo mam nadzieję nie przerywać wędrowania po górach, z takiego głupigo względu jak temperatura powietrza i ciśnienie.
      Ja mam bóle stawów przed zmianą pogody, a to strasznie wpływa na tryb życia. Trochę jak reumatyzm ;) Ale cóż, moja specyfika ciała wcale taka silna nie jest jakbym tego sobie życzyła, a wymagam od niego niekiedy heroicznych osiągów. Daję jakoś radę i mam nadzieję, że robię słusznie. Pewnie jednak kiedyś definitywnie się wyeksploatuję ;P

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.