piątek, 24 lutego 2017

ViaRhenana cz. II. Stein am Rhein.

Zaczęło się tak: aniołowie zostali zesłani na ziemię przez Pana, by opiekowali się ludźmi. Wszystko pięknie, ładnie, ale ostatecznie zawiedli oni zaufanie Stwórcy, płodząc potomstwo z ludzkimi kobietami, co opisuje Księga Rodzaju [Rdz. 6:1-4].
      Wyjawili też ludziom wiele zakazanych przez Boga praktyk (jak np. wyrób broni, czy kosmetyków). Karą za ich występki było zesłanie do Gehenny [Jud 1:6], co oznaczało degradację w anielskiej hierarchii (uznanie, iż są równi demonom).
      Księga Henocha mówi, że owocem związków grigori z ludzkimi kobietami byli nefilim zwani też gigantami. Synowie nieba, jak nazwano ich w apokryfach Starego Testamentu.
      Tutaj przypomina mi się moja ulubiona rzeźba, która od kiedy pamiętam, wywołuje we mnie duże emocje, jest to anioł i Psyche. Stoi w Muzeum w Luwrze.

"Umysły są jak spadochrony - działają tylko gdy są otwarte."
~ Thomas Dewar.




Takie miasta pasują do czasów nowożytnych jak kubizm do średniowiecza. Jestem przekonana, że się ze mną zgodzicie. Już wcześniej zabudowa prezentowała się pięknie, ale po przejściu przez ten most, czas się nagle zatrzymał. To jak droga do innego wymiaru.
   Jeżeli dziś miałabym podać drugie imię średniowiecza, będące jednocześnie jego autorytarną wizytówką, bez wahania powiem → Stein am Rhein. [Kamień nad Renem]
   Zapraszam na ten most, czas rozpocząć spacer do przeszłości:



Niestety zamiast strażników stojących u bram z halabardami,
mamy... strażników pełniących podobne funkcje,
nie w tunikach rycerskich, a w dresach.
Lepiej panów, mimo wszystko, nie zaczepiać...



Początki:
Osada istniała tutaj już od 1 wieku. Pierwsza twierdza została zbudowana około 300 roku n. e. pod cesarza Dioklecjana, na lewym brzegu rzeki.
   Zanim miasto stało się miastem, miało sołtysa, a był nim opat tamtejszego klasztoru St. Georgen. Został mianowany do zarządzania niższej jurysdykcji Rady Miejskiej - tak rozwinęła się oficjalnie struktura Stein am Rhein. Zaś potem przybyła rodzina Klingenberg.
   Stare miasto i jego zdobiona freskami zabudowa, sięga XIII wieku. Wtedy zwierzchnictwo pełnił burmistrz, a także radni oraz gildie mające bezpośredni wpływ na życie polityczne.


Furtka jest przejściem do kamienicy na końcu tego tunelu.
Nic nadzwyczajnego, ale ogromnie mi się to spodobało!









Dobra strategia nie zawsze korzystna:
W średniowieczu i czasach nowożytnych, Stein am Rhein miało duże znaczenie, zwłaszcza strategiczne, ponieważ miał jeden z kilku mostów na Renie.
   Na przykład w czasie wojny trzydziestoletniej, Szwedzi byli zmuszeni do przedostania się przez rzekę w drodze do Konstancji. Podobne przemarsze artyleryjskie, mocno nadwyrężyły konstrukcję mostu i już pod koniec wojen, ostatecznie został zniszczony podczas walk pomiędzy Rosjanami i Francuzami.




Czekoladowy kot, niestety niejadalny. Wpatrywał się
w drzwi cukierni. Też miałabym ochotę się w nią wpatrywać.
Będąc kotem, rzecz jasna. Kotu czasem coś rzucą ;)

Takie cuda sprzedawano w drodze na starówkę.
Zaraz, zaraz... przecież całe miasto wygląda jak starówka!


Nazwałam ten dom "Smoczym", ponieważ gadzi symbol widniał na nim dosłownie wszędzie.
Np. poniższa, lwio/wężowa kołatka [zdj. poniżej].
Widzicie napis nad wejściem? "Lindwurm" oznacza właśnie smoka, albo wywernę (zależy jaki słowni)
Zatem drzwi do wywerny. A mogłam zapukać... -_-

Dla ciekawskich:
Tak właśnie wygląda Wywerna. Jest bardzo podobna do smoka, prawda?
Zatem co ginie na herbie miasta od włóczni św. Grzegorza?
Wiwerny są jednym z popularniejszych stworzeń średniowiecznego heraldycznego bestiariusza.
Kryptozoologowie wysuwają hipotezy, że smoki i wiwerny w legendach różnych narodów stanowią echo spotkań pierwotnych ludzi z reliktami pterozaurów.

Herb miasta:
Znajduje się na nim Saint George z Nimbus, w rycerskiej zbroi. Dzierży białą tarczę z czerwonym krzyżem, zaś w drugiej ręce ma włócznię, którą przebija zielonego smoka... albo wywernę. Siedzi na białym koniu.
   Jako szablon dla herbu, wykorzystano Najstarszy istniejący wizerunek St. George, który tak samo - przebija gada włócznią. Co te dinozaury komu zawiniły, że bez przerwy je trudno i nadziewano...?

Herb widniał w wielu miejscach, między innymi także tutaj.

A to Wam pokazuję, żebym nie musiała podpisywać zdjęcia niżej :P

Oto przed nami, Stare Miasto:
Plac Ratuszowy.







Kultura: 
Muzeum Lindwurm znajduje się na starym mieście. Teren ma ponad 1500 m2, a eksponaty muzealne przedstawiają narzędzia pracy rolnej. Dom odzwierciedla typowy sposób życia.
   W 1995 roku, Muzeum otrzymało nagrodę "Europejskiego Muzeum roku". Nie byliśmy. Ta wędrówka nosiła inne brzemię ;)


Powiększ sobie i oglądaj :)




Jak wiadomo, na freskach zawsze przedstawiano prawdziwe historie. Jakie tragedie zatem miały tu miejsce?
Kim byli ludzie ginący na stosach tego miasta? Stary Testament wyobraża różne nieludzkie formy życia,
które są powtarzalną częścią wizerunków na fasadach domów w Szwajcarii.
Bardzo podobne istoty kopytne, widywałam też w Pradze, do szpiku przesiąkniętej diablimi legendami.
Starówka:
Dominacją krajobrazu jest mnoga liczba średniowiecznych budynków z malowanymi fasadami. Małe zatoczki i uliczki mają turystyczny potencjał. 1972 r. gmina otrzymała pierwszą nagrodę Wakkera za wzorową opiekę nad miejscem żywej historii.
   Brawo! Zasłużyli na to.

Burger Azyl? Nic bardziej mylnego, ale uśmialiśmy się pod tym napisem.
Bürger oznacza obywateli albo mieszkańców. Jest to po prostu przyjemna nazwa dla kamienicy mieszkalnej.
Smocze rzygacze robią kolosalne wrażenie.
Piękne wykonanie. Zobaczycie ich więcej na następnych zdjęciach.
Powiększ.


W takich alejkach trzeba uważać, żeby nie rypnąć się w głowę, wychodząc zza rogu ;)


Ciekawostki o mieście:
22 lutego 1945 miasto zostało omyłkowo zbombardowane przez siły powietrzne Aliantów. No wiecie co!!



Tego nieogarnier, więc poniżej macie fotkę makiety.
Powierzchnia klasztorna.





Mam nadzieję, że nie jesteście zawiedzeni, tak nakręcałam poprzednio na dzisiejszą opowieść... Na mnie wizerunek tego miasta zrobił niebotyczne wrażenie. To była dla mnie niespodzianka, do samego końca nie wiedziałam, co stoi na końcu naszego szlaku! A potem, dosłownie mnie wmurowało jak tylko wyszłam na plac ratuszowy.
   Jestem ciekawa Waszych opinii, choć to tylko zdjęcia - moja własna interpretacja piękna tego miasta. Każdy z Was, mogący przejść się jego uliczkami, do czego innego z pewnością przykułby wzrok. Ja Wam pokazałam piękno moimi oczami.

Nawigacja:

Cała nasza piesza trasa:
Powiększ.
Niebieskim kółeczkiem zaznaczyłam ruiny zamku Neuburg,
opisywanego w poprzednim poście.
Powiększ.

Stein am Rhein.

Powiększ.
A w takich okolicznościach przyrody, wracaliśmy autostradą do domu:


Alvierkette.

Słońce schowało się za Bandytką.
"Synu, nie bierz na siebie za wiele spraw, 
bo jeśli będziesz je mnożył, nie unikniesz szkody. 
I choćbyś pędził, nie dopędzisz, 
a uciekając nie uciekniesz."

~ Syr 11,10
Mądrość Syracha

Odpocznijcie w weekend. Nie można tak ciągle gnać, trzeba zdrowego snu i zatracenia się w jakiejś miłej czynności. - Tego Wam życzę!

19 komentarzy:

  1. Witaj Hexe.
    Jestem jak zwykle pod wrażeniem opisów i zdjęć.
    Czekam na wiosnę, abym wyruszył na swoje wędrówki.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A właśnie, masz teraz przerwę techniczną w wyprawach :) My mamy coś również na kształt takowej, bo wiosną w góry iść jest niebezpiecznie, zamierzam o tym wkrótce napisać.
      Trzymamy się na razie niskich szlaków oraz antycznych miasteczek :)

      Usuń
  2. Nie dość, że ładne miasto, to jeszcze super położone!

    Nie dotarłam tam w czasie pobytu w Szwajcarii, ale domyślam się, że miasto przypadłoby mi do gustu, bo na żywo na pewno jest jeszcze ładniejsze - zwłaszcza latem. Trochę uroku odbierają mu te wszechobecne cienie. A tak w ogóle, to widzę, że ciasna zabudowa nie pozwala niestety uchwycić całego piękna budynków i trzeba trochę pokombinować z aparatem.

    Do pełni szczęścia zabrakło mi tam intensywnych barw kwiatów. Pasowałyby mi tam donice z czerwonymi pelargoniami, albo surfiniami [ach, ta moja miłość do kwiatów!]. Na niektórych zdjęciach udało mi się dostrzec kilka doniczek na parapetach, czyli jest nadzieja, że za parę miesięcy miasto będzie tonęło w kwiatach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywo dosłownie nie wiesz gdzie oczy podziać. Oj robi wrażenie...
      W Szwajcarii sprawa jest podobna jak we Włoszech. Wszędzie są kwiaty. W donicach, w skrzyniach czy też małych korytkach na parapetach. A po ścianach wiją się kwitnące bluszcze. Warto to uchwycić w lecie, a i światło układa się wtedy korzystniej, słońce jest wyżej i sięga głębiej w te wąskie alejki.
      Za tych parę miesięcy może strzelisz sobie wycieczkę do Szwajcarii? ;) Z chęcią bym zobaczyła, jak ktoś inny widzi w swoim obiektywie takie miasto, szczególnie, że masz naprawdę dobre oko.

      Usuń
  3. Ja uwielbiam kwiaty, więc jeśli w odwiedzanej przeze mnie miejscowości jest ich dużo, to automatycznie ma ona ode mnie ogromnego plusa. Kwiaty potrafią zdziałać cuda, ubarwić, jak i uatrakcyjnić nawet najbardziej nieciekawe budynki. Czasami trzeba naprawdę niewiele, by nasze miejsce do życia stało się przyjemniejsze: jakiś ładny kolor na elewację, kwiaty do donic, śmieci do kosza i już jest fajnie ;) Irlandia jest dosyć czystym krajem, zwłaszcza te małe miasteczka, gdzie ludzie naprawdę przywiązują wagę do swojego skrawka ziemi. Rozpieściła mnie zatem i teraz mam dość duże wymagania względem czystości. Inna sprawa, że nie cierpię walających się śmieci, brudu i bałaganu.

    Wierz mi, chciałabym, ale realistycznie oceniając sytuację, nie sądzę, by coś z tego wyszło. Mam po prostu za dużo wakacyjnych planów, a za mało czasu na ich realizację. Jak zwykle planuję skupiać się na odkrywaniu zakątków Irlandii [parę wysp chciałabym zwiedzić], a do tego chciałabym zajrzeć do Polski i obskoczyć ze dwa zagraniczne kraje.

    Dziękuję za miłe słowa, naprawdę mi miło, że tak sądzisz! Mam duże braki w dziedzinie fotografii, ale robię, co mogę i to się liczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szwajcaria spełnia Twoje oczekiwania. Dbają tu o wygląd ulic, jest naprawdę czysto, a latem pełno wszędzie ozdobnych roślin. Spodobałaby Ci się latem wyspa kwiatów i motyli na jeziorze Bodeńskim.
      Doskonale rozumiem problem niewystarczającej ilości czasu. Urlop zawsze spędzamy w Polsce i zawsze aktywnie.

      Braki w dziedzinie fotografii to ma ja :P Jestem początkująca w zabawie lustrzanką.

      Usuń
    2. Zgadza się. Bardzo mi się tam podobało, między innymi dlatego, że było czysto.

      Oh my God! Nie wiedziałam, że jest coś takiego. Już się dokształciłam! Wyspa Mainau - zapisane na mojej liście bucketa ;) Skoro teraz mi się podoba, to na żywo na pewno byłabym zachwycona! Mają tam nawet kucyki, osiołki i owce! Byliście tam? Od dosyć dawna Cię czytam, ale nie kojarzę takiego wpisu.

      Usuń
    3. Nie dotarliśmy tam jeszcze. Cały czas jest w planach, ale na liście mniej ekscytujących rzeczy, toteż ciągle zwlekamy, ale to dlatego, że - jak to się mówi - nie pali się.

      Usuń
  4. Witaj w niedzielne południe,

    Ładna miejscowość, ładna zabudowa. Nie wiem czy dobrze mi się kojarzy, ale kojarzy mi się ze starą Bawarią. Najbardziej jednak podoba mi się ta piękna droga. Mam sentyment do bycia w drodze, kiedy wokół jest tak, jak pokazujesz. Zdarza się wtedy, że sam cel blednie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w niedzielny, wiosenny wieczór :)

      Nadal jest to jednak Szwajcaria. Ale kanton niemieckojęzyczny, więc można uznać Twoje skojarzenie ;)

      O to właśnie chodzi. :) To droga jest celem. Dla niektórych ludzi już samo wybranie się w podróż jest bohaterstwem. Pamiętasz na pewno swoje początki, pierwsze wycieczki... Zwyczajne podróże wydawały się wtedy jakimś wyczynem, na pewno osiągnięciem - wreszcie się wyrwałam...
      A popatrz jak to wciąga i gdzie się potem ląduje :D Życie to największa podróż!

      Usuń
  5. Przepięknie! Te wąskie uliczki, ach... jak w końcu z mężem odłożymy trochę pieniędzy i wyjdziemy na prostą, to może też się tam wybierzemy...
    I ten (nie)czekoladowy kot... urzekł mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaplanujcie więc kompletny surwiwal. Ja od dawna o tym myślę i to jest za darmo! Jedynie kosztowałby Was dojazd, a w samych górach (jeżeli lubicie szlaki górskie), można rozbić namiot. Świat stoi otworem, a człowiek może wykorzystywać wszystkie, najbardziej szalone pomysły. Bo czemu nie?
      Kot robił wcześniej furorę na FB ;)

      Usuń
    2. Takie mamy właśnie plany na przyszłość - tylko musimy się trochę wprawić w chodzeniu po górach, że tak to ujmę :)

      Usuń
  6. Miasto jest przepiękne.. Istne cudo. Jestem pod wrażeniem zdjęć a co dopiero byłoby na żywo??:))) Uwielbiam takie klimaty. No i biżuteria celtycka w tym miejscu??
    Pozdrowionka:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ oczywiście, że biżuteria celtycka w tym miejscu jest jak najbardziej na miejscu. Celtowie byli na tych ziemiach ;)

      Usuń
    2. Tak wiem, to moje subiektywne zdziwienie bo myśląc o Celtach kojarzą mi się inne rejony ich zamieszkiwania, nie Szwajcaria:)

      Usuń
    3. Mogą Cię więc zainteresować moje dwa teksty o Celtach i Helvetach tutaj:

      http://wdrodzedonikad.blogspot.ch/2016/11/konfitura-z-marzen-plemie-retyckie-i.html

      i troszkę jeszcze tutaj:

      http://wdrodzedonikad.blogspot.ch/2015/11/jedna-z-najstarszych-religii-swiata.html

      Usuń
  7. Ależ tam pięknie!!! Jestem zachwycona tym miejscem... kiedyś je zobaczę na własne oczęta :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi mówi, że Twoja lista miejsc do zobaczenia w Szwajcarii, cały czas rośnie :)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.