wtorek, 21 lutego 2017

ViaRhenana cz. I

   - Czemu strach? Czemu przemoc? (...) Czemu najprostsze słowa do was nie docierają?
- Co takiego?
- (...) Już wiem co to jest. Władza. Jej brak sprawia, że jesteście wierni ideałom, przyjaźni, a nawet dostrzegacie sprawiedliwość. Im więcej macie w rękach złota, im więcej macie na barkach odpowiedzialności, tym trudniej z wami konwersować.
Nie czekając na odpowiedź, ruszył kłusem przed siebie, doskonale wiedząc że (...) Nie uciekną. Dogonią go i wcale nie dlatego, że wiedzą jakie to dla niego ważne. Pójdą za nim, ponieważ boją się jego potęgi.

- Fragment mojej powieści.



Przez wieki trasa ta była najważniejszym szlakiem wodnym w Szwajcarii. Dzisiaj ViaRhenana od Kreuzlingen aż do Bazylei, stała się szlakiem turystycznym, prowadzącym przez mocno zróżnicowaną, przenikniętą wodnymi pejzażami i dostępną dla wszystkich wędrowców, drogą także dla tych mniej zaawansowanych.
   To prosty szlak, nie wymaga specjalnych przygotowań. Jednak pora w jakiej udaliśmy się podziwiać zamarznięte wodospady, uczyniła wędrówkę nieco tylko bardziej skomplikowaną. Ponieważ śnieg lubi wślizgiwać się do butów, w styczniu nieodzowne są stuptuty.
   Szlak Viarhenana otwiera się i kończy w odległych od siebie o 190 km miejscowościach, zaś mój mąż, który wie doskonale co mnie kręci, wybrał fragment drogi wiodącej od Steckborn do magicznego i absolutnie niesamowitego miasta Stein am Rhein. O tym dlaczego tak uważam, dowiedzie się na sam koniec całej opowieści, bo najpierw muszę Was tam doprowadzić ;)

Światło słoneczne - jedyna, jeszcze nieopodatkowana energia.




Woda zaklęta jakby w marmur...

Zobaczcie i posłuchajcie :)

ViaRhenana biegnie wzdłuż kaskady rzecznej przez lasy i tereny podmokłe. Oraz takie sławne miasta jak Konstancja, Schaffhausen i Bazyla, pełne różnych uzdrowisk. Na tej trasie istnieje również wpisana na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO, wyspa Reichenau. Rheinfall to najczęściej odwiedzane miejscem w Szwajcarii. Byliśmy już tam!
   Zerknijcie na jego naturalne piękno TUTAJ. Odwiedziliśmy je latem, jako świeżo upieczone małżeństwo, więc możecie zobaczyć tam mnóstwo słońca. Niestety wówczas publikowałam zdjęcia w starym stylu, więc radzę przeglądać na powiększeniu. Mało tego, tam jest Hexe w spódnicy! :P





Trasa bardzo urozmaicona, miejscami pagórkowata. Pośrodku naszego odcinka, stoją okazałe ruiny Neuburg.
   Niestety nie potrafię niczego znaleźć na jego temat, a to wielka szkoda. Może z czasem uzupełnię ten post. Zaprawdę powiadam Wam, jest to dopiero przedsmak prawdziwego zanurzenia się w średniowieczu.





Takie znaleziska ocalono przed dalszym niszczeniem i ukryto z dala od działającej destrukcyjnie aury.







ViaRhenana to zabytkowa droga, a jej przetarte ścieżyny są matecznikiem historii. Konkretna różnorodność krajobrazu obejmuje nie tylko naturalny obszar. Ma także charakter starego krajobrazu kulturowego.
   Stare chałupy przesiąkają szczególną osobowością. Nie umiem wybrać, w której z nich mogłabym spędzić emeryturę. W grę wchodzą też stare domostwa miasta, które zobaczycie na samym końcu, bo w TAKIM mieście też się widzę, A JAKŻE! Jednak jeszcze cierpliwości.
   Gdy wyszliśmy z leśnych zakamarków, skutych lodem grzęzawisk i okrytych bielą pastwisk, ujrzeliśmy wreszcie Ren, a na jego drugim brzegu odkryty teren pełen kolorowych kolonii.

Całe życie ludzkie jest wędrówką.
Człowiek może wybrać sobie własną drogę z całej mapy możliwości,
mamy szansę przeżyć życie dokładnie tak, jak chcemy.
Powiększ.





Atrakcją dla bardziej wymagających turystów jest możliwość przebycia tej drogi rejsem. Na statku lub na wynajętej łodzi. Dla urozmaicenia sobie wędrówki, można przebyć ViaRhenanę na pieszo lub rowerem, a następnie wrócić wodą, rozkoszując się wspomnieniami i odpoczywając na pokładzie.

Nad wodą życie toczy się inaczej. Dlatego zatrzymać się przy brzegu i pomilczeć - sprawa oczywista i konieczna. Choć nie dla wielu.
   Moją refleksją zostaje objęte ptactwo dookoła. A także roślinność, mimo że uśpiona. Dotykam myślami tafli wody niespokojnej. Chronię się przed wiatrem przezornie, choć wiem, że mnie nie dosięgnie, a żadna fala nie uderzy w twarz. Nazbyt tu jest spokojnie. Zamieniam się w cichy i zrównoważony głaz. A w tej wodzie pływa dusza moja. Zaś na tym wietrze wznoszą się marzenia. Gdzie więc jestem, kiedy mnie nie ma?






Sprawa wygląda tak - chciałam nagrać filmik, w którym główną rolę miały odegrać ptaki i cisza. Niestety nie wyłączyłam automatycznego fokusa, który rozszalał się na dobre, niwecząc ten plan. Zakłócił nie tylko odgłosy przyrody, ale także spartaczył obraz, który co chwila sobie dostrajał, wytracają kontrast. Ale... chcę Wam pokazać namiastkę tamtego klimatu, więc wybaczcie, że publikuję tak denerwujące nagranie, które w zasadzie możecie sobie darować...


Stein am Rhein.
Za chwilę opowiem Wam, co to.
Dostrzegliśmy go z daleka i nie mieliśmy na niego planu. Rzecz do nadrobienia w przyszłości.






 Na wysokości  594 m n. p. m., nad miastem Stein am Rhein, zostało wzniesione monumentalne i wyjątkowe zamczysko Hohenklingen. W historiach podobnych warowni, zawsze znajdowało się miejsce na przesiąknięte krwią opowieści dewastacyjne, jednak temu zamkowi oszczędzono wszelkich, zbrojnych waśni.
   Od 1200 roku, zamek pozostaje w oryginale. Naprawiono bardzo niewiele, głównie dach, właściwie to była kosmetyka. Dlatego właśnie, jest taki wyjątkowy i dlatego jego historia jest nudna jak flaki z olejem, więc daruję sobie opowieść. W skrócie: był sprzedawany, kupowany etc... i tak wiele jeszcze razy.
   Jego nazwa pochodzi od górskiego, lśniącego potoku, który płynie u stóp wzgórza zamkowego. Historia Castle Hohenklingen jest ściśle związana z historią miasta Stein am Rhein oraz klasztoru St. Georgen.
   Ostatecznie około XIX  wieku był wydzierżawiony i przerobiony na ośrodek zdrowia. Dzisiaj, nadal dumny Castle Hohenklingen, słynie z gościnności i szerokich widoków z jego udostępnionych dla turystów okien i balkoników. Znajduje się w nim także kaplica, oraz sala rycerska zdobiona nowoczesnymi wyobrażeniami herbów panów Hallwyl, Toggenburg, Brandis, Fürstenberg i Austrii.
   Komnaty użytkowe i mieszkalne, są obecnie używane jako restauracja. Zostały jedynie delikatnie dostosowane do dzisiejszych wymagań, co się bardzo chwali. [Obejrzałam wnętrza w googlu i rzeczywiście byłoby co omiatać wzrokiem na żywo].
   Zwiedzanie restauracji (niekoniecznie związane ze złożeniem zamówienia), jest u mnie nagminne, toteż wybiorę się na pewno... kiedyś tam...
   Dla tych, w których drzemie dzikie zwierzę, zamontowano windę, która ułatwia dostęp do zamku z samego parkingu, bo oczywiście miałam na myśli leniwca...



Z widokiem na Hohenklingen.




Powiększ.


Po przejściu przez ten most, czas się nagle zatrzymał.
Ciąg dalszy nastąpi, a wtedy zapnijcie pasy!

Tymczasem, wszystkich chcących obserwować moje aktualne wędrówki, zachęcam do śledzenia mojego FP 😁 ↠ ADRES
   Jak pewnie zauważyliście, na blogu mam nadal obsuwę. Tyle mam jeszcze do pokazania...

14 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. A to jeszcze nie koniec :) Zapraszam po więcej już za parę dni.

      Usuń
    2. W ogóle muszę się dodać do obserwujących, żeby być na bieżąco. Spodobało mi się tu u Ciebie :)

      Usuń
    3. Lubię to! ;D
      Dziękuje serdecznie za odwiedziny i mam nadzieję, że nie zawiodę Twoich oczekiwań :)

      Usuń
  2. Witaj Hexe.
    Fajna wędrówka. Są i moje klimaty...
    Warto było wędrować.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to i tak nie wszystko, zobaczysz wkrótce odlotowe miasto. To będzie dopiero klimat!

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Każda smakuje, jeśli jest się człowiekiem głodnym życia :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. A z lukrem masz może jeszcze? ;)

      Usuń
  5. WOW!!!! Zdjęcia są obłędne. I widoki cudne, aż chce się to wszystko zobaczyć na własne oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj - świat zawsze stoi otworem. To człowiek sobie znajduje wymówki, żeby czegoś nie dokonać.

      Usuń
  6. Jestem pewna, że tu byłam i komentowałam, a komentarza nie widzę...Piękne, historyczne miejsca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to witaj w klubie O_O Tak samo mi przecież u Ciebie się nie zapisują! To skandal! O_O

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.