piątek, 10 lutego 2017

Tam gdzie myszy zjadły Popiela - familijna wycieczka do Kruszwicy.

Dzieje się to skutkiem choroby głowy, która się zwie po polsku kołtun (Chalton), po łacinie plica. Kto ją dostanie, choruje najprzód na śmierć na okropne bole głowy, a kiedy te przejdą, zlepiają i zrastają się w kędziory jednym wszystkie, innym mniej lub więcej włosów; niektórym nawet, jak to jednego widziałem w Łowiczu, skręcają się włosy na całej głowie w wielką kupę, jakoby kapelusz pilśniowy.


- Ulryk Werdum ~ Dziennik podróży Ulryka Werduma po Rzeczypospolitej



To teraz już wiedzie, że ci z mniej dobranymi fryzurami, tak naprawdę po prostu okrutnie cierpią bole.




Największą pasję jaką są podróże, zawdzięczam moim rodzicom. To oni mnie nauczyli, że wędrówki i poznawanie nowych miejsc to wspaniała rzecz. Kiedyś wędrowaliśmy bardzo dużo, później jeszcze więcej wędrowałam samodzielnie, a teraz wędruję z mężem. Przenigdy nie zamierzam się z tego wyleczyć, bo pasja to coś, co uskrzydla, co daje szczęście.
   Nie potrafiłabym marnować swojego wolnego czasu na to, co sprawia, że za rogiem sypialni wcale nie czai się przygoda, a obezwładniająca niechęć.
   Oglądam często wesołe selfi z kolorowymi drinkami, mam przy tym wrażenie, że eksponowane kreacje właścicielek, systematycznie się kurczą i nie ma to związku z przypływem jakiejkolwiek tkanki ciała. Czasami mojej tablicy FB, mógłby mi pozazdrościć sam Hugh Hefner.
   Podczas naszego zimowego pobytu w kraju ojczystym, poszliśmy za inicjatywą kreatywnego spędzania czasu, pomijając zupełnie aspekt drinków próżności i ich płomiennych alternatyw.

Źródło zdjęcia: internet.
Kolebka polskości:
Pierwsze osady na terenach Kruszwicy, są datowane na okres schyłkowego paleolitu. Mieszkali tu "łowcy reniferów". Nie tylko myślistwo tutaj kwitło, ale również, dzięki zasobnemu w ryby jeziorze, rybołówstwo. Ponad to krzyżowały się tutaj szlaki handlowe z Wielkopolski na Ruś oraz "szlak bursztynowy".


Mój mąż i mój tata.
Wszak nazwisko po ojcu zobowiązuje - brzmi bardzo po piastowsku.
Choć nie sprawdzaliśmy w kronikach, ale brzmi jakby po Kołodzieju 😁

W X i XIw., rezydowali tutaj polscy królowie i książęta. Gród wzniesiono tutaj w latach 70, X w. Była to jedna z kilku rezydencji książęcych Piastów.
   Niestety zabudowa znacznie ucierpiała podczas walk dynastycznych w XI w. Nadal jednak gród ten, istniał jako prężny ośrodek miejski. Przypuszcza się, że to tutaj powstały pierwsze warsztaty
szklarskie.


Cała ja...

Mur obronny miał wysokość czterech metrów. Jego kamienne bloki znajdujące się w dolnej części połączono zaprawą, zaś górną część stanowiły cegły. Przylegała do niej gotycka, dwutraktowa budowla mieszkalna.
   Partie piwniczne podobno świetnie się zachowały, a kryją one kolebkowe sklepienia. Na jednej ze ścian odkryto napis A.D. 1591 oraz inicjały. Prawdopodobnie jest to podpis upamiętniający przebudowę zamku.
   Gród został doszczętnie zniszczony (wysadzony) przez Szwedów w 1657 roku. Tylko wieża ocalała.
   W czasach porozbiorowej niewoli, Kruszwica stała się dla Polaków symbolem trwałości i ostoją tożsamości narodowej. W świadomości wielu, funkcjonowała także jako kolebka naszego państwa.



Mysia wieża.
Datowana jest na wiek XIII, czyli okres rozbudowy grodu, tuż przed oblężeniem Kruszwicy przez Władysława Łokietka.
   Ma 32 m wysokości i choć jest to budowla ośmioboczna, wewnątrz jest okrągła. Dziury, które znajdują się na jej ścianie, nie są otworami okiennymi, ale śladami po rusztowaniu.


Znacie popularną legendę Mysiej Wieży o Popielu, legendarnym władcy Polski, który został wygnany przez księcia Polan, Siemowita (przodka Mieszka I)? Legenda ta jest przytoczona w Kronice polskiej Galla Anonima.
   Istnieją jednak pewne niedociągnięcia w chronologii, bo historia ta, jednak miała się wydarzyć prawie czterysta lat przed wybudowaniem obecnej wieży.
   Istnieje podejrzenie, iż legenda została przejęta ze źródeł zachodnioeuropejskich. Podobna, również o złym władcy pożartym w wieży przez myszy, istnieje na terenie Niemiec i dotyczy Mysiej Wieży w mieście Bingen am Rhein. Czyje więc myszy to są ludojady?


Półwysep Rzępowski.
Nazwę można kojarzyć z legendarną Rzepichą - żoną Piasta Kołodzieja, ojca dynastii Piastów.
   Mniej naiwna historia tego miejsca, rozpoczęła się w okresie VIII - VII wieku p.n.e. Powstała wtedy osada kultury łużyckiej. Jak dla mnie jednak, szacowanie dat poszczególnych znalezisk, to trochę jak zgadywanki, więc czy nie jest to równie naiwne jak wierzenie bajkom?
   Osada ta, została przekształcona w warowny gród jeszcze przed naszą erą. Był otoczony drewniano-ziemnym wałem z systemem zasieków. Wewnątrz grodu (wzdłuż wału) wiodła okrężna ulica wyłożona bierwionami, a na majdanie stały szeregowe domy mieszkalne. Gród ten nie przetrwał z powodu zmian klimatycznych i znacznego podwyższenia się wód jeziora.
   W XIXw. n.e., po melioracji górnej Noteci, nastąpiło ponowne obniżenie wód. Powstał cypel, na którego terenie dziś znajduje się parkowy zespół spacerowo-rekreacyjny z zapleczem w postaci kąpieliska, łazienek,restauracji i muszli koncertowej.


Gopło.
Największe jezioro pojezierza wielkopolsko-kujawskiego i dziewiąte pod względem wielkości w kraju. Zwierciadło wody ma powierzchnię 2154,4 ha. Misa jeziorna ma 25 km długości. W najszerszym miejscu ma 2000 m. Maksymalna głębokość jeziora wynosi 16,6 m.
   Wg kronik Jana Długosza, jezioro kiedyś zajmowało znacznie większy areał, a nazywane było mianem Mare Polonorum, czyli Morze Polaków.




Nadgoplański Park Tysiąclecia.
Na utworzony w 1967 roku obszarze, znajdują się pola uprawne, łąki, pastwiska, lasy, bagna oraz jezioro. Park został powołany w celu ochrony ptaków oraz dla zabezpieczenia wartości historycznych regionu, związanych z początkiem państwa polskiego.
   W obrębie miasta znajduje się również obszar Natury 2000, czyli Europejskiego Systemu Ochrony Przyrody, chroniącego siedliska najbardziej zagrożonych gatunków w Europie.

A tu mamy niezwykle rzadki gatunek Poduszkowca Pospolitego.

Nie mogło także zabraknąć rodzinnego zdjęcia dla upamiętnienia wspólnej wyprawy.
Mam nadzieję, że będzie takich dużo więcej!

Po zwiedzaniu, nadszedł czas na porządny, gorący posiłek. W tym celu wybraliśmy bardzo dobrą restaurację "Zajazd u Piasta Kołodzieja", w której czuliśmy się jak u siebie. Polecam, gotują naprawdę smacznie, a porcje są godne szlachcica.
__________________
ŹRÓDEŁKA:
- tablice informacyjne
z Kruszwicy
- Wikipedia


Nadchodzi pełnia spod znaku ognistego Lwa, mojego lwa. Konkretnie będzie to pełnia samouzdrawiania. Zwiastuje ona zmianę przepływu energii w życiu. Nareszcie! Przyda się... 😔
   Oczywiście jest to tylko wiedźmowska zabawa, ale dla niektórych czytanie z gwiazd to długa i skomplikowana nauka.
   Bóg jasno zabronił nam korzystania z tych źródeł. Dał nam tym samym do zrozumienia, że możemy na Nim polegać. Nie musimy sięgać po inne siły, które owszem, moglibyśmy dzierżyć w swych chciwych dłoniach, ale wydaje mi się, że człowiek jest za słaby na przyjęcie tak wielkiej odpowiedzialności, a przecież istnieją sekty oparte na prawdziwym czarostwie. Nie wierzycie? Moim zdaniem, jeżeli czegoś się zabrania, to znaczy, że to JEST. Tak samo z legendami - w każdej istnieje ziarno prawdy.

Czy myszy mogły faktycznie zjeść Popiela?
Istnieją myszy nawet trzy razy większe od zwykłej myszy domowej. Podobno te gryzonie dostają się na inne lądy wraz z żeglarzami. Na wyspie Gough, gdzie badano ten przypadek, polują stadnie na ptactwo, np na albatrosy.
   Taki ptak może ważyć nawet 10 kilogramów, a mysz jedynie 35 gramów - jednak horda myszy potrafi zabić i zjeść tego ptaka. To tak jakby kot atakował hipopotama.

Pozostawię Was teraz samych z przemyśleniami ;)

8 komentarzy:

  1. Witaj Hexe.
    Ciekawa wędrówka i moje klimaty. Znam te strony dość dobrze.
    Za myszami nie przepadam, ale dobrze, że tego łobuza Popiela wszamały.
    Zdjecia cudowne.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogłaby chodzić po kraju taka horda myszy i zjadać władców, którzy zanadto łobuzują ;)

      Usuń
  2. Fajna taka rodzinna wyprawa! Nigdy nie byłam w Kruszwicy, kiedyś tylko przejeżdżałam obok. No proszę, nie wiedziałam, że legenda o Popielu jest starsza od samej wieży, no i do tego ponoć pochodząca zza granicy ;)
    Ja tam nie ufam gryzoniom, myślę, że mogły pożreć tego Popiela :D
    ,,Komiksowy" obrazek jest przecudny :D
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myszy są w porządku, ale horda dużych głodnych myszy już mniej ;)
      Komiksy tego typu, czasem zdarza mi się preparować. Po prostu patrząc na niektóre zdjęcia z innymi ludźmi, nie potrafię się powstrzymać... ^_^

      Usuń
  3. Nie widzę zbyt dokładnie, ale zdaje się, że jesteś podobna do mamy :) Fajnie tak, rodzinnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam po niej oczy i cerę. A poza tym jestem wykapany tato ;)

      Usuń
  4. Fajna rodzinna wycieczka :)!!!
    Wiesz, że ja za dzieciaka nigdzie z rodzicami nie jeździłam. W pole żniwować, pyry zbierać, czy inne buraki!!!
    Teraz to sobie odbijam :)!!! Mam nadzieję, że moje panny załapią bakcyla :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może gdybym od dziecka mieszkała na wsi, moje dzieciństwo wyglądałoby podobnie. I nie masz czego żałować. Najlepsze wakacje spędzałam daleko za miastem u rodziny! ;)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.