wtorek, 14 lutego 2017

Od dziś - już nic nie muszę!

Podstawą szczęścia jest wolność,
a podstawą wolności - odwaga.


- Tukidydes z Aten



Zadaliście sobie kiedyś takie pytanie: czy jesteście wolni? Wolność niejedno ma imię, ale życie stawia nam jeszcze więcej ograniczeń. Czy waszą codziennością rządzi chaos? Czy pośród tych przepierzeń pełnych konwenansów, jest jeszcze miejsce dla Was samych? Jaką macie w sobie siłę i jak jesteście nastawieni na świat wokół? Jak reagujecie na różne koleje losu?
   Czasem mam wrażenie, że choć potrafimy dzielnie walczyć o wolność, tak naprawdę nie wsłuchujemy się we własne serce. Czy my potrafimy w ogóle korzystać z wolności? Czy potrafimy korzystać z życia?
   Na pewno znacie taki typ ludzi, którzy poza pracą i obowiązkami, nie widzą niczego więcej. Dla nich system i wszelkie powinności wobec niego, są substytutem szczęścia. Są to zazwyczaj poszukiwacze sensacji w cudzych życiorysach. Uparci nauczyciele, bo przecież to "mistrzowie sukcesu". Potrafiliby skłonić do samobójstwa nawet przedstawiciela kółka optymistów...
   Dzieje się tak, kiedy brakuje materiału na "produkt właściwy".

Wolność jest jak powietrze na szczycie góry. Jedno i drugie nie do zniesienia dla słabych.
Zdjęcie z mojego pierwszego, samodzielnego podejścia.
Świat gna przed siebie swoim rytmem, a większość stara się mu dorównać. Tylko po co? Przychodzi mi na myśl cytat pewnej piosenki: "Pracujesz dniami i nocami bierzesz nadgodziny. Dostajesz więcej kasy byś myślał "jestem szczęśliwy. (...) poza pracą nie ma czasu nawet dla rodziny. Dostałeś awans myślisz: "idę przez życie twardo(...) więcej szczerości i miłości to ma konkluzja." /Mesajah
   Mam otwarty umysł i serce, w którym chciałabym pomieścić wszystkich ludzi, ale niestety nie ze wszystkimi koegzystencja przychodzi tak łatwo. Nie raz wisiało nade mną piętno ostracyzmu.
   Jestem w wielu środowiskach czarną owcą być może dlatego, że nie ogranicza mnie kłamstwo. Ja zawsze mówię ludziom prawdę w oczy, a tego większość nie znosi. Nie zamierzam nikomu mówić tego, co chciałby usłyszeć. Wolę wtedy milczeć, kiedy wiem, że ta prawda znów pójdzie pod sędziowski młoteczek w sądzie skorupkowym.

”Żaden sługa nie może dwom panom służyć. […] Nie możecie służyć Bogu i Mamonie”
- Mt 6,24; Łk 16,13

Czy panujesz nad swoim sterem życia?

Co mi daje świadoma autonomia? Co mi daje bunt przeciwko wszelkiemu "wypada" lub "nie..."? Co mi daje znajomość własnej wartości?
   Bez umiejętności samostanowienia o sobie, bez automobilizacji i kreatywnego planowania życia, zdobywanie własnych szczytów będzie niemożliwe. Czy wobec tego jesteście w stanie odpowiedzieć twierdząco na pytanie, czy radzicie sobie w swoim życiu w blasku swoich wewnętrznych potrzeb? Czy może raczej... w cieniu innych ludzi?
   Moja autonomia oraz wyżej wymienione, dają mi umiejętność zwalczania przeszkód, dostrzeganie w każdym przykrym lub trudnym dla mnie zdarzeniu, czegoś pozytywnego. Nie poddaję się, potrafię zawalczyć o swoje szczęście, dzięki temu nie szukam go w chwilach uniesień, nie marnuję czasu na symulowanie radości, odraczając tym samym to, co nieuniknione. Nie uzależniam się od niczego. Rozumiem słowa Jezusa: "nie skarbcie sobie skarbu na ziemi". Nie gromadzę więcej przedmiotów, niż mi rzeczywiście potrzeba. Żyję skromnie, ale na bogato, bo moim największym bogactwem jest życie.

Czy rzeczywiście korzystasz z życia na maksa?

Każdy z nas ma marzenia, każdy z nas czegoś "chciałby", coś "mógłby" zmienić i "kiedyś" zacząć. Nasze motywacje jednak nie mają mocy jeśli są uziemione tym co "trzeba". To zawsze wygrywa.
   Czy jesteście w pełni szczęśliwi? Czy osiągnęliście już swoje cele? Myślę, że najtrudniejszą rzeczą przed zdobyciem własnego szczytu, jest przezwyciężenie samego siebie i wyjście poza nawias.
   Wiem, ludzie bywają okrutni, a najbliżsi, miast dopingować, częściej krzyczą "po co ci to?!". Nie ma sensu się oszukiwać - na wszystko trzeba zapracować samodzielnie - bez oglądania się na innych. Motywacja to niestety nie wszystko i sama chęć tu nie wystarczy.
   Mam do Was kolejne pytania. Ten post jest troszeczkę jak quiz albo nawet zachęcanie do rachunku sumienia.
➤Czy to, czym aktualnie się zajmujecie, satysfakcjonuje Was?
➤Czy wśród obowiązkowych zajęć, macie czas aby zadbać o swoje dobre samopoczucie?
➤Czy miejsce, w którym żyjecie, to Wasz szczęśliwy wybór?
➤Czy ludzie, którymi się otaczacie, to rzeczywiście osoby, z którymi chcecie żyć?
➤Czy żyjecie zgodnie z waszym sercem? A właśnie! Serce czy rozum?

   Opowiem Wam moją historię:

Najistotniejsze jest abyś zawsze miał w życiu osobowość
bogatszą niż wszystkie inne wartości, które Ci wpajają.

Czy to, czym się zajmuję, satysfakcjonuje mnie?  💻 📚 👥
Zacznę od tego, że w Polsce miałam pełnoetatową pracę w korporacji handlowej. Pełniłam różne stanowiska i chociaż w dokumentach zawsze widniało sprzedawca-kasjer, miałam szersze spektrum działań. Nawet kilkoma rzeczami z zakresu obowiązków szefa działu, więc mogłam posiedzieć w biurze, czasem coś klepnąć w komputer.
   Pomimo że to nie była praca marzeń - nie przeszkadzała mi, a nawet miło było pójść do pracy.

Później trafiłam w inne miejsce, gdzie po prostu moja motywacja lizała już posadzkę ósmego kręgu piekieł, a moja chęć do pracy wróżyła szybki awans na stanowisko głębinowej blobfish. Tak jak wygląda ta ryba, taki miałam zapał do pracy, możecie mi wierzyć. Wtedy marzyłam, by za wszelką cenę prysnąć.
    Próbowano zrobić ze mnie złodzieja. Przezywano mnie 'terrorystką', dlatego że bandamki nosiłam. ;] (Cóż, zapewne przywodziła na myśl chustki "arafatki", ale wiecie o co chodzi - dorośli ludzie...) A w biurze siedział prawdziwy Joffreye Baratheon z "Gry o tron". Cudem ocaliłam głowę...

→ Stąd moje stwierdzenie, że sukces w pracy stanowią ludzie - to jak na siebie wzajemnie oddziałują.
   Tym jest właśnie satysfakcjonujące zajęcie - takie, które sprawia przyjemność lub przynajmniej nie przeszkadza i można w spokoju pracować.

Współpraca motywuje najbardziej.
Razem możemy osiągać to, o czym oddzielnie moglibyśmy tylko marzyć.
JEDEN ZA WSZYSTKICH - WSZYSCY ZA JEDNEGO!!
Moim marzeniem jest utrzymywanie się z pisania. Myśl, że mogłabym zarabiać także na tym blogu, wydaje się być mistyką, ale przecież współpracuje z Rabble. Pierwszy raz mierzę się z takim wyzwaniem. Choć to nie jest nastawione stricte na pieniądze, to można wygrać coś miłego dla siebie. Swego rodzaju nagrodę za dobre wykonanie zadania. Czy się sprawdzam? Nie mnie sądzić ;)
   Największe nadzieje pokładam jednak w książce, która w tej chwili ma już 104 strony maszynopisu, co w oprawie księgarskiej zajmie więcej. To nadal nie koniec, w zasadzie, ja się dopiero rozkręcam ;)
   Nigdy nie było lepszego momentu w moim życiorysie na to, aby napisać własną powieść. Teraz jest mój czas!

Jeśli jesteś uwięziony pomiędzy tym, czego pragniesz, a tym, czego pragną od ciebie inni ludzie,
zawsze wybierz SWOJE pragnienia. W przeciwnym razie to oni będą szczęśliwi, nie TY.
Spójrz w lustro. To tam skrywają się Twoje pragnienia. W Twoich własnych oczach.
My w swoim lustrze zobaczyliśmy przepaść.
Co to znaczy?? :P
Czy wśród obowiązkowych zajęć, mam czas aby zadbać o swoje dobre samopoczucie?   🎒🏇🚲
Oczywiście, że tak. Nie trzeba być specjalistą w zakresie planowania czasu dobowego, aby rozumieć jak to jest ważne. Na chwilę usiąść, odpocząć, "odtajać" po ciężkim dniu.
   Przede wszystkim najważniejsze w ciągu doby jest to, aby znaleźć czas na dwie rzeczy - chwilę na relaks i wystarczającą liczbę godzin na sen.
   To nie jest widzimisie lenia. Sięgając po dowolną książkę autorstwa dowolnego magistra lub doktora, będącą opracowaniem zagadnienia sukcesu [także zawodowego], właśnie te dwie rzeczy są wymienione celem zrobienia z siebie żywego organu gotowego do kreatywnego myślenia i skutecznego działania. Jest to fundament harmonii własnego życia - dbałość o psychę - to takie proste. A potem jeszcze trzeba mieć pomysł, a wtedy w grę wchodzą nasze talenty.
   Zainteresowania i pasje, to co lubimy robić i to, co robimy najlepiej, relaksują, dodają energii i ściśle wiążą się z sukcesem życia. Ze SZCZĘŚCIEM!

"Jeździectwo  jest pięknym sportem i może być uznane za sztukę, na której wyżyny
chciałbyś się wznieść. Dostąpić tego może jednak ten, kto z całym zrozumieniem wniknie w psychikę konia i to nie siłą, ale wyczuciem osiągnie z nim porozumienie." /W. Museler

Czy miejsce, w którym żyję, to mój szczęśliwy wybór?    🐾🍀🌄
Szwajcaria, to w ogóle nie jest mój wybór, nigdy nie była moim marzeniem. Jedyną zmianą w moich współrzędnych jaką dopuszczałam, mogły być najwyżej okolice Suwałk. Tam jest dostatecznie zimno i mokro, żeby zadowolić moje niepopularne upodobania. Nie znaczy to jednak, że podpisałam akt kapitulacji. Wyjaśnię to na podstawie chodzenia po górach, tak będzie szybciej:
   W pierwszym roku każda próba spojrzenia na ten dziwny kraj z góry, kończyła się "wycofem". To termin ze slangu piechurów górskich - zawracanie przed zdobyciem szczytu. Przyczyny były różne: szalejące w mojej głowie ciśnienie, kontuzje stawów i ogólna permanentna niechęć do gór, a więc niezadowolenie i bunt.
   Pewnego dnia  poszłam w góry sama. Oczywiście także zaliczyłam wycof, ale dawno nie czułam takiej dumy! Kiedy wreszcie wespół z mężem zaczęliśmy zdobywać kolejne pasma górskie już bez wycofów, moja kondycja zaczęła przypominać konia na wyścigach z zatwierdzonym ADHD. Nienawiść do gór... rosła wprost proporcjonalnie. Przecież nie jest żadna tajemnicą, że to ona kieruje mną na kolejnych szlakach po tych Sukach, Dziadach i innych Bandytkach. ;]
   Chyba nigdy nie zapomnę swojego uczucia, kiedy po raz pierwszy samodzielnie zdobyłam szczyt niemałej góry. Coś się wtedy zmieniło we mnie. Wygrałam najtrudniejszą walkę - sama ze sobą.

Wchodzenie pod górę ma to do siebie, że im dłużej idziesz
tym mniej słów krytyki dociera do Twoich uszu.

To w górach narodził się pomysł napisania (w końcu) książki. To w górach zrozumiałam, co chcę robić.
   Mądra wieść niesie, że jeżeli masz życiowy problem, to jedź w naturę, tam gdzie nie ma ludzi - i nie wracaj, póki tego problemu nie rozwiążesz.
   To jest prawda. A w czym góry są wyjątkowe? Jest się wtedy bliżej Boga.

"Kiedy jestem w górach, nie istnieje świat zewnętrzny, zgiełk i pośpiech. Jest tylko natura i życie razem z jej rytmem. Ktoś może powiedzieć, że to tylko mój wymysł, bo przed życiem się nie ucieknie. Zależy co kto nazywa życiem." /Piotr Morawski - zdobywca sześciu ośmiotysięczników

Czy ludzie, którymi się otaczam, to rzeczywiście osoby, z którymi chcę żyć?   🏃      👥👤👪
I tak i nie. Moje otoczenie stanowi przede wszystkim mój mąż i to jest pierwszy raz, kiedy przebywanie z kimś non stop jest tak przyjemne.
   Chciałabym, aby ludzie, przed którymi otwieram serce, otworzyli również własne - na mnie. Bez obopólnych starań, nic z tego nie wyjdzie.
   Zawsze też powtarzałam jak mantrę, że od toksycznych ludzi należy się bezwzględnie odciąć. Należy być wtedy radykałem surowym w swych odczuciach. Istnieją ludzie, przy których po prostu czujemy się gorzej. Robią rzeczy, które są totalnie przeciwstawne z naszymi założeniami.
   Towarzysze mojego życia nie są tak skrupulatnie przesiani. Moje rzeszoto ma duże dziurki...

Ludzie powinni stanowić ze sobą swego rodzaju kompanię.
W rodzinie również. O ile wtedy jest spokojniej w życiu...
A ja lubię mieć spokój.

Czy żyjecie zgodnie z waszym sercem?   ❤  💘 💖 💓 💔
Zawsze. Choć były z tym kłopoty. Najgorzej, gdy pojawiały się okropne wyrzuty sumienia do siebie, o niepoświęcanie czasu na to, co było najważniejsze... brakowało po prostu sił fizycznych. Ten czas na szczęście minął.
   Rozpoczęła się dla mnie nowa era, nowe motywacje.

Im bardziej kręta droga - tym ciekawsze życie.

Serce czy rozum?   🙊
Kiedyś bez wahania odpowiadałam: "rozum". Dziś zadając sobie dodatkowe pytanie "skąd się wzięłam tu, gdzie jestem?", odpowiadam: "oczywiście, że serce".

Nie ważne gdzie patrzymy,
ważne, że razem jesteśmy i to samo widzimy.

Jak wysoko jesteście w stanie wejść, aby sięgnąć nieba? A może już dawno spacerujecie po obłokach? Odpowiedzieliście twierdząco na większość pytań? A może jednak zakuło gdzieś w głębi duszy, kiedy zdaliście sobie sprawę z tkwienia w jednym miejscu?
   Pewne ograniczenia nakłada na nas świat system i podstawowe prawo ludzkie. Ale wiele ograniczeń nakładamy na siebie MY SAMI! Może pora na wyzwolenie się? Jeśli macie chęć tańczyć na ulicy - tańczcie. Na pewno ludzie wokół będą pukać się w głowę, ograniczeni tym, co "wypada".
   Rozumiecie teraz?

Czasem patrząc w niebo widzisz tylko chmury.
Przyjrzyj się lepiej, a zobaczysz swoje spełnione marzenia i uśmiechnij się. :)

Jeśli czujecie, że pora na zmiany, jest to najlepszy moment, aby uwikłać swój doskonały plan - plan na samych siebie. No właśnie... bo czemu by nie zacząć od dziś?
   Na początek dnia - oraz na każdy dobry początek - proponuję kawkę. O jakże dawno nie piłam kawy marek znanych w Polsce, [a do których w CH nie mam dostępu...] Dlatego jak z nieba, spadają mi Kody Rabatowe Tchibo. A jak zapewne wiecie, Tchibo to nie tylko kawka ;)
   Zachęcam do korzystania.

Jeśli nie jest dobrze, to znaczy, że stoisz na starcie do czegoś nowego.
Od Ciebie już zależy, jak na to spojrzysz.
To jeszcze nie koniec!

9 komentarzy:

  1. Otwarty umysł i otwarte serce - dla mnie to podstawa, niezbędniki.
    Sztywność zasad, umysłu - ile ograniczeń niesie!
    Nie lubię słuchać, że coś wypada, a coś nie. No bo kto to ustala? Róbmy tak jak czujemy. Byliśmy niedawno na urlopie, codziennie skakałam z radości (dosłownie) i w ogóle nie przeszkadzali mi w tym inni ludzie. Kiedyś wstydziłabym się. :)
    A! Jeszcze jedno - nie bez przyczyny mówi się "matka ziemia" i "Ojciec w niebie". Zatem morze = matka, a góry = ojciec. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Róbmy tak jak czujemy" - oto puenta tego posta :)

      Była taka piosenka...

      Matko Ziemio, Ojcze w niebie
      Czy słyszycie mój krzyk?
      To ja, ja gonię swój cień i kręcę w kółko,
      głową...

      Flinta bodajże ;)

      Usuń
  2. Przepiękne zdjęcia, aż dech zapiera. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny, dawno Cię nie widziałam.
      Pozdrawiam serdecznie i wiosennie :)

      Usuń
  3. Czy jestem wolna? Czy moje obecne życie mnie satysfakcjonuje? ...
    Haha... wbrew pozorom ... tak :). Pomimo sporych ograniczeń jakie pojawiają się wraz z potomstwem, czerpię z tego etapu życia mnóstwo radości :).
    Mam fajne córki i świetnego męża... czego chcieć więcej :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czego chcieć od życia więcej? Ja Ci wymienię:
      Więcej ciastków, od których nie rosną brzuchy,
      więcej książek, które wkręcają się w duszę,
      więcej kawy.
      Chcę mieć też królestwo, które będę mogła oddać za konia,
      a potem będę chciała stajnię,
      a potem będę chciała więcej słomy,
      więcej owsa,
      więcej darmowych usług kowala itp...

      Usuń
  4. Wolność to dla mnie podstawa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne zdjęcia :) Ja również uwielbiam góry :D Czasami wydaje mi się, że nie umiem korzystać z życia na maksa. Chciałabym, ale nie zawsze są na to pieniądze i czas.
    Zapraszam http://natalie-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas zawsze jest, uwierz mi. Kwestia reorganizacji planu działania.
      A pieniądze? Jedynie na benzynę żeby gdzieś dotrzeć. Szlaki są za darmo ;)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.