piątek, 27 stycznia 2017

Dziadek i babcia - srebro na głowie i złoto w sercu.

Nasi dziadkowie urodzili się w czasach, kiedy wszystko naprawiano, a nie sięgało po nowe. Tak samo traktowali miłość, żyli w długich związkach opartych na partnerstwie, uczuciach i rodzinności, a temperatura ich serc zdawała się rosnąć z wiekiem. To nieprawdopodobne dla nowych pokoleń powtarzających dewizę za dewizą, że rozwody przecież po coś są.
   Lata młodość naszych dziadków były szalenie ciężkie. Powtórzę, rozsmakowując się w tym zdaniu: lata młodości naszych dziadów, jakże to brzmi... wyobrażacie to sobie?
   Czytają mnie różne pokolenia i każdy mógłby opowiedzieć jakąś fascynującą historię seniorów z różniących się od siebie epok, tak odległych od naszej buńczucznej współczesności, obfitującej w coraz bardziej anonimowe nawyki społeczne. Dziś ja opowiem Wam o swoich dziadkach.

Źródło zdj.: internet
Spójrzcie na te dwa światy obiektywnie. Nasi dziadkowie potrafili spędzać czas w domu bez internetu, dorastali w niezwykle kreatywnych czasach, kiedy za młodu zabawki należało zrobić samemu. Nie było wesołych portali społecznościowych, a mimo to możemy pozazdrościć naszym dziadkom poczucia humoru i sztuki opowiadania bez pokazywania zdjęć na smartfonie. Wojna, komunizm, czasy, w których chłopaki dorastali na kupie gnoju za stajnią, a nie w bramach z piwem w ręku. Czasy, kiedy młodzież bawiła się na podwórkowym trzepaku, a nie na polu walki w internetowej grze. Nie było Face Book'a, ale zawsze wiedzieli kto i kiedy ma urodziny ;) Czasy, kiedy pisało się listy.



Moje babunie.

Mama mojego taty.

To pamiętam:
Babcia na wszystko miała lekarstwo albo jakiś sposób. Była naszym rodzinnym pogotowiem wielofunkcyjnym, bardzo żałuję, że dziś nie może mi przekazać całej swojej wiedzy. Czarownicowanie przechodzi po kądzieli ;)
   Pamiętam, że dużo robiła na drutach i że była zbiorem najfantastyczniejszych bajek pod słońcem! Mimo że w tym czasie musiałam jeść :P     (byłam straszliwym niejadkiem)

Jej życie:
Pracowała w Domu Towarowym Uniwersal, pierwszym domu handlowym w Łodzi, który powstał w 1967r. Dawniej codziennie był odwiedzany przez tłumy Łodzian i mieszkańców okolicznych miejscowości, którzy chętnie robili zakupy w dobrze zaopatrzonych, jak na ówczesne czasy, sklepach. Przyciągały ich również pierwsze w Łodzi ruchome schody. Babcia była tam kierownikiem, a mnie rozpieszczała najlepszymi zabawkami, o jakich dzieci mogły tylko marzyć.
   Młodość jednak nie docenia marek tych rzeczy. Młodość nie jest też świadoma tego, że w danych czasach o coś może być ciężko. Pamięć mnie jednak nie myli, że uwielbiałam zostawać u babci bez rodziców. :D


Dziadkowie w komplecie.

Mama mojej mamy.

To pamiętam:
Babcię charakteryzowały włóczki i druty, ten obrazek wrył mi się w głowę jako nieodzowna część jej codzienności. W jej swetrach chodziłam ja i moje zabawki. Do dzisiaj mam jej wielki, gruby, zimowy sweter. Babcia jednak nie przewidziała, że takie długie grabie mi porosną :P
   Altana w ogródku pełnym kwiatów i warzyw, to było coś! Spędzało się tam szmat czasu, a niekiedy nawet podwędziło coś z zawekowanych zbiorów z szafki pod stolikiem. :) W domu miała pełne szafy przetworów. Możecie się dziwić, ale doskonale pamiętam smak truskawek z kompotu.

Z tyłu moja mama.

Jej życie:
Babcia za młodszych lat pracowała w biurze w Radzie Narodowej. Pisała na maszynie. Wiem, że moja mama lubiła przesiadywać u niej w pracy.



Moi dziadkowie:

Tata mojej mamy:

Niestety nie dane było mi go pamiętać.
Altana babci była zrobiona przez dziadka. To nie była byle buda, ale całkiem kunsztowna chatka z deseczek. Dziadek miał wiele talentów, ale przede wszystkim był krawcem.


To jest świetne zdjęcie. Zrobione zostało w ogródku przy wspomnianej altanie. Dziadek i mała ja.
Nikt wtedy nie przypuszczał, że taka wiedźma ze mnie wyrośnie... XP
Za mną moja mama i... chyba to są dwie moje kuzynki... O_o muszę dopytać.

Jego życie i pasje:
"Zawodowe  krawiectwo ciężkie", czyli palta garnitury itp. Był bardzo ceniony, pracował w dużym zakładzie państwowym. U niego zamawiali znani wówczas politycy i inni bogaci. Był bardzo dokładny, po prostu lubił to, praca była jego pasją.
   Później przeszedł na emeryturę ale szył trochę w domu na zamówienia kolegi który otworzył prywatny biznes.
   Do tej pory noszę kożuch ręcznie przez niego zrobiony. Należał wcześniej do mojej mamy, teraz noszę go ja. Takiego czegoś się nie wyrzuca, nigdzie już nie dostanę takiej jakości odzieży zimowej. Kożuch na całe życie.


Tata mojego taty:

Dziadek jest doskonałym przykładem na to, że życie nie kończy się na emeryturze. Jeszcze wiele lat był aktywny zawodowo i do dziś również towarzysko. Pokazał, że w każdym wieku można zacząć od nowa, mimo iż wydawałoby się, że w pewnym momencie najlepsze lata dobiegły końca. Dla mnie jest wzorem osoby, która nigdy się nie poddaje, ale to bardzo długa historia...

Jego pasja:
Zaraził mnie grami planszowymi, szczególnie warcabami, które były jego hobby. Jeździł na różne turnieje za granicę był zapraszany nawet do Stanów Zjd. Był bardzo dobry, wygrywał.
   Lubię sobie czasem "pyknąć" rundkę przez internet. Dziadek ma konto na kurnik.pl ;) Kilka lat temu wyzwałam go na pojedynek szachowy, poległam z kretesem, dopiero później przyznałam się na czacie, że ja to ja. XD
   Nauczył mnie też cierpliwości i drobiazgowości. Kiedyś kleiliśmy figurki z drewna itp. Sam tworzył znacznie większe sztuki modelarskie, ale za mała byłam, by mu towarzyszyć w tamtych przedsięwzięciach. Ciekawe czy gdzieś to jeszcze ma...

Jego życie:
Pracował w zakładach przemysłu bawełnianego im. Marchlewskiego czyli w dzisiejszej Manufakturze. Awansował na stanowisko kierownicze magazynu. Był też sekretarzem partii i działał w związkach zawodowych.
   Na tym jednak wcale nie zamierzał poprzestać. Na emeryturze pracował w Klubie Widzewa. Gdybym była kibicką, mogłabym rzec, że miałam wstęp do bram raju, jednakże rodzinna fascynacja piłką nożną, nie pociągnęła mnie dalej niż do gry w piłkę dla zabawy. Siedzieć w trybunach i patrzeć jak inni grają... hym hym no cóż, zdarzało siędo towarzystwa. Ale mogłam - JA MOGŁAM i robiłam to - przebiec sobie boisko Widzewa. XD


- Artykuł napisałam wespół z moją mamą.
Zdjęcia archiwalne naszej rodziny, przesłała mi mama.




Dzień Dziadka i Dzień Babci już dawno minęły, ale pamięć o nich nigdy nie jest przeterminowana. Nie ważna jest data w kalendarzu, ważne, że jeśli wciąż są z nami, warto odwiedzić, wręczyć upominek bez okazji, bo dawać jest cudownie.
   Spraw Boże żebyśmy wszyscy tak pięknie się zestarzeli i mieli taki spokój w sercach jak nasi dziadkowie - pokolenie nie znające naszego pędu, pogoni za nowoczesnością, ani tymi wszystkimi pierdołami, jakimi zajmujemy sobie sztucznie czas.
   Z tejże okazji, na prezent bez okazji, Rabble.pl podpowiada swoje propozycje:


10 komentarzy:

  1. Piekne wspomnienia... Dzieki Twojemu wpisowi wrocily i moje wspomnienia z beztroskiego dziecinstwa, kiedy dziadkowie i babcie byli na wyciagniecie reki. Dopiero teraz sie to docenia. Pozdrawiam. Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczególnie teraz, kiedy już dorośliśmy, chciałoby się wysłuchać ich historii.
      Pozdrawiam słonecznie, w Dolinie Renu mgły rozwiał już wiatr.

      Usuń
  2. Witaj Hexe.
    Fajne wspomnienia...
    Ja też wracam często pamięcią do dawnych lat z dzieciństwa i wspominam tych, którzy odeszli na zawsze.
    Sam jestem dziadkiem i staram się przekazać wnukom, te wartości, które otrzymałem.
    Choć czasy inne, ale pewne wartrości są niezmienne.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że w dzisiejszych czasach ludzie mają kompletnie inne priorytety w życiu. To tylko część wartości z przeszłości. A skąd o tym wiem? Spostrzeżenia można łatwo wysnuć z książek, ze starych filmów albo z tego jacy są nasi dziadkowie.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Chyba właśnie tego zazdroszczę ludziom z "dziadkowego" pokolenia... mniej ekranu, więcej rodziny, więcej rozmów i czułości. Dzisiejsza technologia nas zjada niestety...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mniej internetu i wiadomości w TV, a więcej rozmów z bliskimi. Przede wszystkim brak czatu, dużo spotkań.
      Cieszę się, że odzywają się tutaj sami ludzie świadomi tego, że jest coś więcej na tym świecie niżeli wymiar materialny i wirtualny. Mimo że "spotykamy się" przecież wirtualnie. ;)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.