wtorek, 17 stycznia 2017

"Dracula. Nieumarły" Kontynuacja sławnej powieści Brama Stokera - moja opinia.

"To świat jest okrutny, moja droga. Ja jestem jedynie odbiciem."


Po przeczytaniu "Dracula. Nieumarły" autorstwa Dacre Stokera i Iana Holta, nie potrafię powstrzymać się przed recenzją w celu polecenia Wam tejże lektury. Jako fanatyczka powieści grozy, szczególnie o treści wampirycznej, pokuszę się o porównanie obydwu dzieł, części pierwszej - klasyki oraz drugiej - nowej odsłony księcia.
   To jedyna oficjalna kontynuacja powieści Brama Stokera. Z rozproszonych notatek pisarza, wnuczek Brama, Dacre Stoker we współpracy z Ianem Holtem, odtworzyli dalsze losy rumuńskiego księcia.
   Do pisania tych słów zabrałam się pewnej nocy, kiedy księżyc wspiął się już wysoko na nieboskłon, a świat zamarł w kompletnej ciszy. Czasami tylko za oknem, jakiś cień przemykał chyłkiem nie przejmując się zupełnie mroźnym powietrzem, gryzącym niespokojne sny uciszonych zwierząt. Bowiem niektóre cienie na niebie i ziemi są jakby zawieszone między wymiarami, czas ich nie dotyczy. Czas płynie na ich korzyść.
   Towarzyszące recenzji zdjęcia, pochodzą ze szwajcarskiej miejscowości, którą zamieszkuję. Znajduje się ona Dolinie Mgieł (tak zwykłam nazywać ten region) ponieważ zasługuje na tę nazwę jak żadne inne miejsce. Zdjęcia robiłam między godziną 6, a 7 rano w grudniu.


"Noc budzi dzień, 
idą razem przez kryształowy sen 
Grób pusty wciąż czeka na mnie, 
chce mnie wziąć 
Porwać mnie do baśni niekończącej się 
Pragnę, wołam, zabierz mnie!"




Niestety moja chwalebna znajomość historii księcia, pozbawiła mnie przyjemności rozkoszowania się słodką niewiedzą, kiedy ni stąd ni zowąd, postać Drakuli pojawiła się w powieści niebezpośrednio tak utytułowana, co miało stanowić zagadkę dla czytelnika - "przecież przeczytałem już tyle i gdzie w końcu jest ten główny bohater?!" Ano był, był ;) cały czas ukryty pod nieużywanym popularnie nazwiskiem.
   Trochę inny niż go zapamiętałam z poprzedniej powieści, długo nie mogłam się przyzwyczaić do innej wizji innego autora. Wkurzał mnie trochę ;] Ale ostatecznie wyszło na korzyść dla Draculi.




W porywie inwencji twórczej zaczęłam wyobrażać sobie jakby to było gdyby Dracula był sąsiadem z mojego bloku. Sąsiadem, dla którego zewnętrzna elewacja jest jak dla nas klatka schodowa. Ja pytam: gdzie tu prywatność?!
   Wyobraźcie sobie teraz... jest środek nocy, wałęsacie się jeszcze po mieszkaniu w piżamce, aż tu nagle...
   Naturalną sobie metodą przenikającej mgły, nasz nieumarły sąsiad zjawia się w salonie po... np szklankę cukru. Nie wiem po co, ale z grzeczności nie pytam...
   Nie należę do tych strachliwych, więc proponuję kawkę. Wtem odtwarza się w mojej głowie fragment z filmu "Dracula 2000", gdzie z uśmiechem książę ciemności odpowiada:
   - I don't drink coffee.
   I wtedy odruchowo zaczynam rozglądać się za jakimś szlafrokiem, pledem, płaszczem, czapką i szalikiem, bo ten moment filmu skończył się... no wiecie jak. Niestety dzisiejsze kino i nowoczesna literatura są mocno wypaczone i natychmiast włącza mi się alert, ale zaraz zaraz... przecież on nie żyje, więc nie może!
   Bardzo podobała mi się teoria Anny Rice o tej sprawie, brzmiało to na tyle wiarygodnie, że trudno było nie uwierzyć w jej zapewnienia. Wampir nie żyje, nie pływają w nim żadne płyny ustrojowe, nie ma pulsu, więc nic takiego nie może się wydarzyć!
   - No to... może herbatki? - Odpowiadam hardo z idiotycznie szerokim uśmiechem - efektem ulgi.
   Generalnie mógłby sobie już pójść, teraz jest jasne, że to bardzo uciążliwy sąsiad, zresztą jak każdy obcy, który włazi nam do mieszkania nocą przez zamknięte okno.
   W ten oto sposób literatura grozy staje się w mojej własnej głowie niesamowitą komedią, ale żeby była jasność - w żadnym razie nie parodią.






Wątki komiczne:
Prawdopodobnie Mina Harker była daltonistką, bo jak inaczej wyjaśnić fakt, iż mgła towarzysząca pojawianiu się wampira, miała niezwykłą jak na jej byłego kochanka, rubinową barwę, lecz mimo tego zamknęła oczy i... w efekcie dała się przelecieć babce...!? To jak pomylić męża z innym mężczyzną, tylko dlatego że ktoś zgasił światło. No sorry!!! ;]
   Co więcej, w dalszej treści napotkałam przecudowny dialog konstabla i inspektora, gdzie nazwanie człowieka nabitego na pal "szaszłykiem" sprawiło, iż długo nie mogłam opanować śmiechu.




Moje porównanie obydwu części:
Część pierwsza powieści o hrabim Draculi, złożona w całości z listów i wpisów do dzienników naszych bohaterów, okazała się być dziełem ponadczasowym. Szalenie romantyczny dramat godzi w serca wszystkich co wrażliwszych czytelników.
   Czego się spodziewałam po kontynuacji utworzonej przez krewniaka Brama? Że mnie zawiedzie z kretesem. Na całe szczęście tak się nie stało. Mimo niezbyt inteligentnej głównej bohaterki, o której Van Helsign słusznie stwierdził, iż nie rozum nią rządzi, a kłopotliwe emocje, druga część historii o wampirze zdobyła w całości moje serce. Okazała się  l e p s z a.
   Jak się domyślacie, Dracula herbaty też nie chciał. I co w takiej sytuacji zrobić? No co zrobić? Jak tu żyć?
   - Wybacz, ale kojarzysz mi się z Islamistą. - Zbił mnie kompletnie z pantałyku. - Nosisz te szerokie szarawary jak Turcy.
   Idylliczna chwila... Szybko przypomniało mi się o jego alergii na tamten naród.
   - Zabieraj ten cukier i spaduwa!
   - A szklankę przynieść ci z powrotem?
   - Idź już!!!!
Przebiegło mi wtedy przez myśl coś bardzo kontrowersyjnego. Przypuszczam, że gdyby żył, zorganizowałby krucjatę przeciwko terrorowi dżihadystów, wszak Vlad w swej prawdziwej historii, walczył z Turkami i bronił wiary w Jedynego Boga. Pogromił wówczas napływający ze wschodu Islam. Już sobie wyobrażam te "szaszłyki" przed europejskimi meczetami, postawione w równiutkich rzędach ku przestrodze... A może ja jednak jestem socjopatką i psychopatką? O_O
   W XV w. terror gromiony terrorem dawał niesamowite rezultaty.




Zdaję sobie sprawę, że gdybym została zawodową recenzentką książek, już żaden pisarz, którego bym dopadła, nigdy więcej nie sprzedałby ani sztuki... Trochę mnie fantazja ostatnio ponosi.
   W rzeczywistości, Dracula w moim towarzystwie miałby przerąbane. Pojawiłoby się "1000 pytań do...", a w moich rękach szeleściłby notesik i pewnie trułabym mu kilkanaście nocy, może więcej. Zawsze marzyła mi się rozmowa w kontekście historycznym z kimś kto przeżył stulecia. I może nawet kilo cukru by dostał, choć wciąż nie wiem skąd ten pomysł... Posłuchajcie jednak tego:

"Wszyscy wierzymy w Chrystusa i nie ważne, czy jesteśmy wyznania rzymskiego czy prawosławnego. Wszyscy musimy bronić swojej ziemi. Wszyscy powinniśmy być wolni, ale nie uciemiężeni jarzmem Turka czy innego muzułmanina."

Wiecie co to za fragment? Vlad w ten sposób zagrzewał do walki z Islamem. (tekst pochodzi z innej książki, o której za momencik też wspomnę.)



To zdjęcie nazwałam: "Wspomnienie lata".
Różnice w drugiej części:
Jakby to dziwnie wszystko razem nie brzmiało, szczerze polecam książki obu Stokerów. Druga jest ewidentnie sprostowaniem pierwszej części, dlatego warto zaznajomić się też z pierwszą. Hrabia jest już prawidłowo nazywany księciem, poprawiona zostaje data katastrofy statku Demeter, także inne zagadnienia zostały podane w odniesieniu do faktów z przeszłości hospodara. Sporo też dodano. Pojawia się historia Stokera i jego teatru. Pojawia się faktyczna data śmierci Brama. Nazwiska niektórych postaci należały do rzeczywistych osób jak np znamienity aktor Irving czy jedyny marynarz, który przeżył katastrofę Titanica. Zostały one wykorzystane ku ich upamiętnieniu.
   Książka została stworzona we współpracy z historykiem, pasjonatem średniowiecza, także samego Włada Palownika. Pojawiają się bezkompromisowe dialogi wspominające młodość Draculi, a także bezbłędne lawirowanie po historycznej dynastii Basarabów. Słowem, jest to kawał dobrej roboty.


"Czerń jest jak biel 
po drugiej stronie w kryształowym śnie 
On śpi już tam, pięknie marzy, chcę i ja 
Porwij mnie do baśni niekończącej się 
Pragnę, wołam, prowadź mnie!"




Spodobało mi się też, że Dracula został tutaj pokazany w przychylniejszym świetle, nie jako bezwzględny zabójca. Dowiadujemy się, że aby kogoś zeżreć na śmierć, musiał mieć powód. Podobnie jak u Anny Rice, Lestat także skrupulatnie dobierał sobie ofiary, nigdy nie zjadał prostych, uczciwych obywateli.
   Nie pamiętam bym kiedykolwiek jeszcze odczuwała po przeczytaniu książki taki niedosyt! Ostatni raz gdy miałam do czynienia poraz pierwszy z sagą wiedźmińską, czyli kilkanaście lat temu. To ten moment, kiedy zamykasz książkę i dosłownie nie wiesz co ze sobą zrobić... O_O


Odrzućmy na chwilę Stokera na bok.
Jeżeli ktoś ma chęć zagłębić się w oryginalną historię hospodara Wołoszczyzny, polecam przeczytanie jednej z najrzetelniejszych powieści historycznych: "Wład Palownik prawdziwa historia Drakuli" autorstwa C. C. Humphreys. Książka zasługuje nawet na osobną notatkę, do której opracowania przymierzam się powolutku.
   Pisarz w celu stworzenia powieści, wyjechał do Rumunii, aby tropić ducha księcia, dosłownie i w przenośni... Tymczasem niewysłowiona chęć ponownego przeżycia przygód wziętych z kart życia, właśnie pochłonęła mnie bez reszty po raz drugi.

6 komentarzy:

  1. Witaj Hexe.
    Drakula... Jestem pod wrażeniem. Zdjęcia mnie urzekły swoją tajemniczością.
    Co do krytyków literackich, to takie dziwadła, co to nie potrafią pisać i innym zazdroszczą.
    Ty na szczęście fajnie operujesz słowem, więc na krytyka się nie nadajesz.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż nie wiem co powiedzieć O_O w sumie nie narzekałabym gdyby moją pracą było czytanie książek ;)

      Usuń
  2. Witam!
    Idąc tropem tych zdjęć, które notabene budują niesamowity nastrój dla Twoich przemyśleń - zastanawiam się nad swoją wizytą. Jakże ciekawie zabłądziłam! Interesująca zachęta do lektury, a przede wszystkim namiastka "patentu" na dobrą książkę (ostatni akapit).
    Czytałam również komentarz Michała... Bywam u niego i wiem, że zawsze bardzo trafnie dobiera słowa. Będę tu zaglądać.
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to by znaczyło, że niezwykle skutecznie zareklamowałam lekturę... a jednak?! O_o Może powinnam się upomnieć o jakiś procent ze sprzedaży... Hym hym...

      Serdecznie witam na mojej tronie i mam nadzieję, że w przyszłości nie zawiodę jej treścią. Staram się aby nie wiało nudą i niezmiernie cieszą mnie odwiedziny nowych osób, a jeszcze bardziej cieszy mnie kiedy nowy gość zostaje na dłużej.

      Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  3. Aniu jeśli tylko moja siostra ma te książki w bibliotece, chętnie je przeczytam :)!!!

    Piękne zdjęcia :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyka grozy powinna być. Tak sądzę ;)
      A potem maraton chyba wszystkich filmów o Drakuli jakie wydało kino... Teraz pozostaje czekać już tylko na nowe ^_^

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.