czwartek, 1 grudnia 2016

Bazylea funkcjonuje inaczej.

Grudzień. Czas wzmożonej aktywności w supermarketach. Czas, w którym w domach rozpoczyna się misja "sprzątanie". Czas... Czas się przysposobić, aby przywitać rzeczywistość w miarę bezboleśnie.



Bazylea (niem. Basel, fr. Bâle, wł. /retorom. Basilea, łac. Basilia) miasto szwajcarskie u styku granic trzech państw: Szwajcarii, Niemiec i Francji, nad rzeką Ren, u ujścia rzek Birs i Wiese. Jest po Zurychu i Genewie trzecim co do wielkości miastem Szwajcarii oraz centrum szwajcarskiego przemysłu chemicznego i farmaceutycznego.
   Bazylea tworzy węzeł kolejowy wraz z jednym z największych dworców przeładunkowych Europy. Posiada także port towarowy dla całego regionu bazylejskiego, jedyny w Szwajcarii, który stanowi połączenie przez Ren z Morzem Północnym.
   Starówka wraz ze swoimi wąskimi uliczkami i zaułkami zaprasza do przechadzek. Dzień nie był dobry na wędrówki po górach, ale za to idealny na spacer po mieście. Deszcz skąpał solidnie Bazyleę od bruku po dachówki, ale czy dzięki temu miasto nie pięknieje nasycone barwami? Niemniej jednak zdjęć nie dało się robić, więc nie zaszczycę Was niczym niezwykłym, ale co zobaczyliśmy sami, tego już nie odzobaczymy ;) Mimo wszystko jestem pewna, że tam jeszcze kiedyś wrócimy.
   Na początek architektura starego miasta, miód po prostu. Poniżej mamy ratusz, a na nim interesujący herb:


Herbem miasta jest skierowany na lewo pastorał biskupi z trzema zębami. Herb podtrzymywany jest przez lwy, dzikusów, anioły i od XV w. także bazyliszki (smoki z głową koguta i ogonem węża). Mają ciekawa fantazję, prawda?


Głowę już podano.

Deszcz ma jeszcze jeden bardzo fajny plus, nie ma zbyt wielu ludzi, a turyści pochwali się w kawiarniach.
   Mam do Was jedno małe ale wielkiej wagi pytanie: czy jesteście szczęśliwi? Na tyle szczęśliwi aby nie przejmować się deszczem za oknem, popsutym butem czy nienaoliwionymi drzwiami? Czy umiecie dostrzegać w każdej sytuacji pozytywy, cieszyć się z byle czego, dużo uśmiechać i wychodzić na spacer w deszcz?




Motto miasta: "Basel tickt anders" [Bazylea funkcjonuje inaczej]. Przysłowiowy jest tradycyjny antagonizm między mieszkańcami Bazylei i Zurychu.



Ktoś by powiedział, że błękit nieba pasowałby tutaj lepiej, ale dla mnie było idealnie.


Ale może też być błękit parasola z lewej w rogu ;)


Mokry bruk naprawdę nabiera kolorów.

Ta ziemia jest dosłownie archiwum, w którym zachowały się świadectwa działalności ludzkiej od czasów prehistorycznych. Prawdziwa wiedza jednak, jest starannie skrywana i zgodnie z wiedzą naukową sprowadzana do poziomu współczesnego człowieka, który w nic nie wierzy. Regularnie podają do publicznej wiadomości wyniki swoich badań, tylko że to mała kropla w wielkim oceanie tego, co tak naprawdę odkrywają. I tak jest z całym światem.


Gdy wyjechaliśmy z Bazylei, czuliśmy ogromny niedosyt zwiedzania i popchnęło nas ku zupełnie przypadkowej miejscowości, która niezmiernie nas zachwyciła. W następny weekend zobaczycie niesamowicie kolorowe miasteczko i zamek hrabiego Rudolfa. Tam deszcz już nie padał, a niebo było niebieskie.
   Lecz najbliższa notatka na początek nowego tygodnia, zostanie stworzona na prośbę pewnej komentatorki. Poczułam się po prostu zobligowana!! ;)


10 komentarzy:

  1. Witaj Hexe.
    Fajna jest Bazyleja. Lubię taką architekturę i uliczki brukowane.
    Zdjecia również.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale zdecydowanie musimy tam powrócić, jest jeszcze kilka rzeczy, których absolutnie nie można przegapić, no ale deszcz troszeczkę popsuł nam szyki. Nie ma tego złego, bo dzięki niemu odkryliśmy fenomenalne miasteczko nieopodal, ale jak pisałam, opowiem o nim później ;)

      Usuń
  2. No to mnie wcisnęłaś z tą szczęśliwością i deszczem. Zastanowiłam się gdzie najczęściej chodziłam w deszczu. A chodziłam sporo, sesje zdjęciowe robiłam i to brodząc w deszczu i w kałużach. Wyszedł mi Kraków. To by się zgadzało.

    Lubię brukowane uliczki, chociaż nie są dobre dla walizek na kółkach i dla obcasów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam jak jeszcze chodziłam na szpilkach i pojechałam odwiedzić koleżankę w Warszawie. Tam poszłyśmy na spacer starówką i... prawie bym się zabiła, tam przecież kostka jest wszędzie! I przez taką głupotę można sobie zmarnować spacerek.
      Minęło 10 lat, od tamtej pory jak widzę szpilki, to mnie dreszcz grozy przechodzi, nie lubię już... Odwidziało mi się.

      Usuń
  3. Witaj Hexe!
    Jak zawsze u Ciebie piękna fotorelacja, aż chciałoby się tam teraz być:)
    Serdeczności zostawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka mini mini relacja ;) ale cieszę się, że i Tobie przypadła do gustu :)
      Ściskam i pozdrawiam!!

      Usuń
  4. Och, Aniu!!! Chyba nie jestem aż tak szczęśliwa :/. Hmmmm... albo inaczej (choć po głębszym zastanowieniu, to trochę niefajne będzie). Jak mam z kim zostawić dzieci i mogę spędzić cały dzień, dajmy na to, w Tatrach, to nie ważne są dla mnie warunki atmosferyczne (o czym m.in. za czas jakiś stosowny post będzie). Z dzieciakami nie mam takiej fantazji. Owszem wychodzimy na dwór prawie codziennie, ale jest to góra godzinny spacer w pobliżu domu.
    Ach Wy Łaziki!!! Czasem (często) zazdroszczę Wam tej swobody. No, ale laski mi rosną i za czas jakiś problem przestanie istnieć :).
    Pozdrawiam serdecznie :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jeden z wielu punktów, który hamuje mnie przed macierzyństwem. Nie wyobrażam sobie nawet jednego miesiąca bez wędrowania.

      Usuń
    2. Da się to pogodzić, choć trzeba też liczyć się z tym, że planowana wycieczka nie zawsze się odbędzie albo trzeba ją w trakcie zmodyfikować ;)

      Usuń
  5. eToro is the ultimate forex broker for newbie and pro traders.

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.