poniedziałek, 21 listopada 2016

Szczyt Alvier i Prealpy Szwajcarskie czyli to, co mnie otacza i zasłania widok z okna. Zajrzeliśmy co jest za nimi:

Nie wyobrażam sobie nawet jednego miesiąca bez wędrowania. Nie wyobrażam sobie nawet jednego miesiąca bez gór, choć kiedyś były tylko utrapieniem, dziś są utrapieniem i wyzwaniem. Nie wyobrażam sobie życia tylko w domu z dala od szlaków z obojętnie jakiej przyczyny, NIE i basta! Dawniej, kiedy nie było jeszcze w moim scenariuszu Alp, wędrowałam po naszej pięknej Polsce i wtedy nie wyobrażałam sobie ani jednego wolnego z pracy bez wyruszenia w podróż. Nie chcę żyć inaczej, a póki mogę wędrować z kimś takim jak ja, chce mi się żyć jeszcze bardziej, jeszcze mocniej. Wyrażę się słowami popularnego Michała Wawrzyniaka: nie interesuje mnie bycie zwyczajnym człowiekiem.
   Pewien przyjaciel powiedział mi kiedyś, że mój mąż powinien być jak wariat, którego poziom popierdolenia umysłowego jest wprost proporcjonalny do mojego. Zgadza się, mój mąż jest do mnie kompatybilny w 100% Zasada jest prosta: jeśli jakiś człowiek ściąga cię w dół i próbuje na zawsze uziemić, nie poświęcaj dla niego swoich pasji - nie warto. Jest to ktoś, kto próbuje wyrzeźbić ciebie na swoje podobieństwo, nie rozumiejąc, że nie da się urobić człowieka dla własnych wygód. Tym robi się krzywdę. Zbyt długo poświęcałam siebie dla kogoś, to nie było nic warte, wiele straciłam marnując czas. Miłość to nie tylko big love na początku. To również wspólny zajob i wszystko jedno co to będzie, wspólne wędrowanie czy wspólne robienie na drutach, nie ważne! Szczęście to spotkać kogoś, kto oddycha tym samym powietrzem.
   I nie ma sensu niczego zmieniać, a żyć, rozwijać się, wędrować, poznawać i kochać.
Kiedy uświadamiasz sobie, że nie brak ci niczego, uśmiechasz się do nieba z wdzięcznością, bo przecież wiesz, że zawsze tak było i bez wątpienia zawsze tak będzie, a do przejścia jeszcze kawał życia. Wszystko zależy od nastawienia, od wewnętrznej motywacji. Jest dobrze, nie chcę niczego więcej. 😄 Otaczam się światem, który noszę w sobie...

Niektórzy pytają mnie po co to robię? Niektórzy wciąż namawiają: nie szalej, już ci starczy, wyszumiałaś się. Osiądź, ustabilizuj się. I już jakby swego dopięli: Hexe wyszła za mąż, tylko nie mięli pojęcia, że to taki sam wiedźmak jak ja. 😈

Inaczej żyję niż wszyscy, nie mam tych samych kłopotów co wszyscy, nie mam tych samych priorytetów co większość, ogółem: budzę społeczną irytację i odrobinę potępienia. A więc konserwatyzm. Nieustannie atakujemy wszelką "inność".
   Muszę się z tym mierzyć, trudno, chociaż ciężko być w niektórych kręgach nierozumianym i jednocześnie nie złorzeczyć 😒ale całego świata nie zbawię, nie jestem Jezusem, lecz staram się być choć trochę jak On i nikogo nie oceniać.
   Pracuję na swoje szczęście, pracuję aby spełnić swoje największe marzenie, aby nie pracować dla spełniania cudzych marzeń. I jeśli ktoś mi powie, bym przestała trwonić na to czas, przysięgam, zabiję wszystkich bohaterów w swojej książce przed końcem sagi, a w szale twórczym zjem całą klawiaturę i nie będzie więcej przygód.


Pamiętajcie: łatwiej ukrzyżować, ale trudniej to odwołać.


Alviergruppe (nazywany także: Alvierkette) to pasmo górskie w Szwajcarii, w kantonie St. Gallen. Najwyższym wzniesieniem jest Gamsberg 2385 m. (nie mylić z górą o tej samej nazwie i w tym samym paśmie, u podnóża której znajduje się miejscowość Gams. Chodzi o konkretny szczyt). Łańcuch rozciąga się nad doliną Renu, są to tzw. Prealpy Szwajcarskie.
   Alviergruppe stanowi kontynuację południowo-wschodniego łańcucha górskiego Churfirsten, który kończy się na skale uderzająco podobnej do zęba - Tristencholbens.
   Alvier i Margelchopf są wśród najbardziej popularnych i najczęściej odwiedzanych szczytów. O tym jak zdobyć widowiskowy wierzchołek Margela, opowiadałam TUTAJ. A dziś pokażę Wam równie spektakularne podejście i szczyt ALVIER we wrześniowej odsłonie. Zapraszam:


Tę drogę muszę już na wstępie ocenić, ponieważ poziomy trudności są skrajnie różne, potrafią nawet człowieka wykończyć, (muszę się jakoś wytłumaczyć ze swoich rumieńców na niektórych zdjęciach). Plus do tego widoki, to daje nam 100% w stanie nieważkości.
   Szliśmy z Malbun dokąd dostaliśmy się samochodem. Początek szlaku jest zdradliwy, wiedzie przez urocze połacie zieleni, które już wyraźnie przechodziły w miedziane barwy usypiających traw, czyli to, na co czekałam od dłuższego czasu, ale jeszcze nie tym razem. Oszacowałam intuicyjnie, że pełnia jesieni wystąpi za tydzień i jak rzekłam, tak się stało, więc zobaczycie najpiękniejszą porę roku już w najbliższy weekend.
   Dlaczego początek szlaku jest zdradliwy? Bo bajecznie prosty, aż chciałoby się rzec - bajeczny! Gładka droga, na początku nawet wyasfaltowana, żadnych wzniesień, można iść dziarskim krokiem, rozmawiać w najlepsze i robić zdjęcia.
   Alvier - skala trudności od 1 do 10 → początek drogi 0,05.






Na każdej z gór zawsze znajdzie się jakieś gospodarstwo tymczasowe. W sezonie jest tu pełno krów i owiec, zaś w przybytkach praca wre. Znalazłam kiedyś ciekawe ogłoszenie na pracę sezonową,
miejsce pracy: 1800m n.p.m.
   Dajesz się wywieźć na 3 miesiące [od czerwca do sierpnia] na górę, a tam masz do ogarnięcia gospodarstwo i do wykarmienia ośmiu chłopa. Wymagania: umiejętność gotowania i dojenia krów. Znajomość języka była zakwalifikowana jako "fajnie by było, ale nie trzeba". Szczerze mówiąc... bałabym się tych ośmiu chłopa. Wiecie, że ja nie darzę rodzaju męskiego zaufaniem, co poniektórzy wiedzą też dlaczego...

Malschue, 1487m
Ze szczytu Alvier rozciąga się bardzo ciekawy widok na jeziora: Walensee i Bodeńskie oraz na Ren w dolinie. Widać również szczyty Liechtenstein i Vorarlberg.


Tam daleeeeeeeko Bodensee. Zanieczyszczenia trochę utrudniają dostrzeżenie jeziora.

Walensee.

Kliknij, by powiększyć.
Okoliczne góry zajmują nas na chwilę dywagacjami typu: zakładając, że dwa szczyty górskie są tej samej wysokości, to gdybym ja wchodziła na ten masyw, a mąż na ten obok, to kto byłby na górze pierwszy? Albo: gdybyśmy wchodzili na ten am szczyt ale innymi drogami z innych stron, to kto byłby pierwszy na górze?
   Alvier - skala trudności, dalszy ciąg trasy → 6, momentami 7
Ostatnia prosta wiązała się ze schowaniem aparatu i użyciem wszystkich czterech kończyn do wejścia. Po Margelu uważam, że Alvier to bułka z masłem.




Ostatnia prosta. Widzicie kamory tam wyżej? Do przejścia na czworakach.
Krzyż oznajmia, iż tutaj zakończył swoje życie jeden z wędrowców.



Niech mi ktoś powie jak powstają takie "zawijasowe" skały?

I wreszcie szczyt!





Dwóch śmiałków przyjechało na szczyt na rowerach. Ale za to jakich rowerach!
W życiu nie widziałam takich kosmicznych sprzętów....








Kilka metrów poniżej szczytu (na 2'340 m n. p. m.) znajduje się mała chata górska. Zapewnia ona zakwaterowanie dla 20 osób, piwko, kawkę i gorącą zupkę.
   Dowiedzieliśmy się od miłej pani kelnerki, że pracownicy tego obiektu musieli do pracy wspiąć się, zaś towar i prowiant zrzucono im z samolotu. Jedna zmiana nie trwa 8h tylko... no właśnie, nie wiem ile, ale nie opłacałoby się nikomu codziennie wchodzić do pracy tutaj... Przypuszczam, że to taka sama sezonówka jak w pierwszym przypadku z gospodarstwem.


W chacie wisi stara mapa dróg, którymi można było dojść na ten szczyt.

I wiecie co? Mają tutaj bardachę z najlepszym widokiem w Europie:


O ten tron warto powalczyć.

Widok bezpośrednio z bardaszki.
Co więcej, na tym szczycie hoduje się kury. I to nie byle jakie kury. Te domagają się uwagi, zupełnie jak koty. Wpychają się pod nogi, lubią towarzystwo ludzi, można wziąć kurę na ręce, pogłaskać, koniecznie potem trzeba nakarmić.
   Tam to można żyć 😊


Odpoczynek trochę nam się przedłużył. Były dwie wersje, można było legnąć na leżakach, a kelnerka doniosłaby piwo do stolika, albo usiąść grzecznie przy stole i zjeść gorącej zupy z kiełbaską jakiej nie znajdziecie w żadnym szwajcarskim sklepie, bo kiełbasa to nie jest tutaj popularny towar. Kabanosy też tu robią do d..., obrzydliwie tłuste, nieapetyczne. Jednak co polskie, to w moim mniemaniu najlepsze. Z tym tylko że nie ze sklepu.
   Pozwolę sobie przemycić w tej notce ważną informację. Wiem, że większość z Was nie czyta, tylko ogląda, więc to umknie szerszej publiczności. Otóż zasłoniwszy się aferą aborcyjną, przemycono ustawę o wprowadzeniu do Polski mięsa modyfikowanego, tzw. GMO. Zaskoczeni? Poszukajcie info, a być może nie znajdziecie, bo wszystkie portale i cała prasa, telewizyjne dzienniki, trąbiły tylko o czarnym proteście, a tym czasem inne sprawy państwa, stały się automatycznie mniej warte uwagi i co za tym idzie, przegapione przez większość. Jak Boga kocham, jak wrócę do Polski na stałe, przechodzę na wegetarianizm!



Po tym przyjemnym relaksie czekał nas jeszcze szmat drogi powrotnej, ponieważ wracaliśmy innym, dłuższym szlakiem. Przyznam szczerze, że po takim restarcie nie chciało się wstać... ani tym bardziej iść, a to wcale nie było już tylko z górki.
   Alvier - zejście w skali trudności → 8, na jednym odcinku pojawiła się nawet dziewiątka ...albo byłam już tak zmęczona...

Po tych kamorach szło się cholernie ciężko. Ciągle się osuwały, a perspektywa potoczenia się za nimi, kończyła daleko za zasięgiem wzroku...


Bardaszka.


Z innych dziwactw naturalnych, jak powstały te kółka? Ktoś coś?



Jak wytłumaczyć powstawanie na tej górze jedynek? Spotkaliśmy po drodze jeszcze jedną, ale znacznie większą i nie dało się jej zabrać do domu... [tą małą mamy] A może te kółka powyżej to zera? Może Alvier jest stworzony w systemie zero jedynkowym?


Złapał ostatni promień słońca.



"Kto twierdzi, że nie może być szczęśliwych zakończeń? Nie wszystkie łodzie, które wypływają o zmierzchu, nigdy nie powracają do portu. Jeżeli życie uczy nas czegokolwiek, to tylko tego, że szczęśliwe zakończenia się zdarzają, a ludzie którzy nie wierzą w Boga, mają okazję zrewidować swój racjonalny sposób widzenia świata.
   Wyjedź, wyjedź prędko(...) ale nie porzucaj pragnień, one pozostaną; jaskrawa kamea wszystkiego, czym byliśmy i w co wierzyliśmy jako dzieci, cały ten blask jaki rozjaśniał nasze oczy, nawet kiedy się pogubiliśmy, a noc rozbrzmiewała poszumem wichury. Wyjedź i staraj się zachować pogodę ducha(...) z całą odwagą jaką jeszcze masz, oraz z całą wiarą jaką potrafisz z siebie wykrzesać, podążaj w nowe życie. Bądź sobą, bądź dzielny, nie poddawaj się.
   Reszta jest ciemnością.
Przyjemnie jest myśleć o tym choć przez chwilę, w milczącej, nieskalanej ciszy poranka, myśleć, że dzieciństwo również ma swoje mroczne sekrety i stanowi potwierdzenie ludzkiej śmiertelności - i że ta śmiertelność oznacza całą odwagę i miłość. Myśleć, że równie dobrze, jak patrzeć w przyszłość, jest oglądać się wstecz i że każde ludzkie życie kształtuje własną imitację nieśmiertelności - przybierającą formę koła."
- Stefan Król.

To tak na podsumowanie dzisiejszego wstępu do notki.



Nawigacja:

Powiększ.

Powiększ.

__________________
Podpisano: MY, gołąbki z doliny mgieł.

6 komentarzy:

  1. Witaj Hexe.
    Nie nadszedł jeszcze czas, aby swoje marzenia do szafy kłaść.
    A więc liliowy kapelusz na głowę, plecak i w drogę.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I niech nigdy nie nadchodzi!
      Pozdrowienia! Właśnie wróciłam ze szlaku - wietrznie ale ciepło,
      powietrze krystalicznie czyste.
      Nie można przecież zbyt długo siedzieć w domu ;)

      Usuń
  2. Aniu, tą wycieczką przebiłaś chyba wszystkie górskie Twoje fotoreportaże!!! Ile przestrzeni!!! Uwielbiam takie trasy :).
    P.S. Widok ze sławojki przepiękny :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przestrzeń? Następna notatka będzie definicją przestrzeni XD
      Szykowaliśmy się na Alvier już dość długo, właściwie nawet myśleliśmy o tym rok wcześniej, ale zdrowie wtedy mi nawalało dokumentnie. I dobrze, że tak się stało, bo sezon wcześniej miałabym panikę w oczach na widok ostatniej prostej tego szczytu. Musiałam się... przyzwyczaić do pewnych rzeczy, po raz pierwszy bez kłopotu zeszłam na dół, tu i przy następnej górze, którą pokażę, z również ciekawą "ostatnią". Myślę, że "syndrom kota" powoli mnie opuszcza. Myślę, że może jednak najwyższy szczyt regionu uda się w przyszłym roku zdobyć. Jednak :)

      Usuń
  3. Przepięknie! To schronisko na górze przeurocze, czasami sobie myślę, że mogłabym w takim popracować :)
    Co do życia inaczej niż wszyscy, brawo i chwała Ci za to:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chwała wszystkim, którzy nie mają nic przeciwko, bo w tych czasach każdy nic tylko beszta i próbuje ściągnąć na manowce.
      Gdyby wszyscy żyli tak samo i wszystko byłoby wszystko jedno, to wciąż byśmy mięli ocet na półkach.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.