poniedziałek, 28 listopada 2016

Konfitura z marzeń, plemię retyckie i ogólne sprawy szlacheckie.

[fragmenty]
Under your spell again
Now I can't let go of this dream
Drink up sweet decadence
Shouldn't let you conquer me completely
Now I can't let go of this dream
Can't believe...
And I'm still waiting for the rain to fall
Pour real life down on me
- Evanescence "Evanescence - Good Enough"



[tłum.]
Znów zaklęta przez Ciebie
Nie mogę teraz zapomnieć tego snu
Wypijam słodką dekadencję
Nie powinnam pozwolić Ci zawładnąć mną całkowicie
Nie mogę teraz zapomnieć tego snu
Nie mogę uwierzyć...
I wciąż czekam, aż spadnie deszcz
Napełni mnie prawdziwym życiem



U schyłku epoki kamiennej – pod koniec III tysiąclecia p.n.e. – rozległe obszary Europy były zasiedlone przez Celtów. Początkowo w wyniku przepychanek plemiennych, Celtowie zajmowali większą część naszego kontynentu. Krótko mówiąc, Celtowie mościli się tam, gdzie im było najwygodniej.
   W ten oto sposób słabsze plemiona zostały przepchnięte na południowy-wschód w tym Helweci, którzy przez kilka pokoleń pozostali na ziemiach dzisiejszej Alzacji, zanim ponownie przekroczyli Ren już długo po wygaśnięciu wielkich migracji Celtów.

Na zdjęciach szlachta współczesna w ruinach zamku,
bowiem dziś wysokie rody przeniosły się do bloków.

Konfitura z marzeń... Skład zwykłych konfitur znają wszystkie nasze babcie. A czy my wiemy jak osłodzić sobie życie? Wymarzone życie... a więc nie byle jakie, wyjątkowe, soczyste i zdrowe. Bogate w dobre sny i smak dający uczucie rozkoszy lecz nie na chwilę, nie po to, by stało się wspomnieniem, ale by było nami. Byśmy my byli pozytywną energią. Niemożliwe w dzisiejszych zabieganych czasach? Kwiaty jesienią też kwitną.

Szlachta nie plotkuje
szlachta dzieli się informacjami.

Wróćmy na razie do Celtów. Wszystkie te plemiona zostały oczywiście z czasem zasymilowane przez społeczności reprezentujące wyższą kulturę lateńską, ale w zwyczajach pogrzebowych Sekwanów i Helwetów zachowały się pewne cechy charakterystyczne dla starszego typu halsztackiego, jak np. pochówki w pojedynczych kurhanach, a nie na nowszych cmentarzyskach.
   Inne plemiona, wspierane przez Bojów, zagarnęły duże obszary na północny wschód od Alp należące do Retów – ludu pokrewnego Wenetom (należącym do północnych Italików), od nich wzięła się nazwa - Alpy Retyckie, czyli mówiąc po tutejszemu - Rätikon, w których to z mężem obecnie mieszkamy.

Szlachta nie gubi rzeczy - szlachta je dobrze chowa.
A że nie pamięta gdzie, to już tajemnica szlachty...

Nieznane jest pochodzenie ludu retyckiego. Niektórzy badacze uznają go za lud celtycki, inni za autochtoniczną nie-indoeuropejską ludność Europy, spokrewnioną z Etruskami. Przypuszcza się, że pozostałością po łacińskich dialektach Retów są dzisiejsze języki retoromańskie, które można usłyszeć w Szwajcarii w Gryzonii.
   Słowo daje, byłam kilka razy i nie udało mi się usłyszeć. Podobno tylko w najwyżej położonych, małych wioseczkach. Trzeba by się przejść...

Szlachta nie spóźnia się.
To inni przychodzą za wcześnie.

Kwiaty to dla mnie uśmiech świata. Kolorowe natchnienie zainspirowane dobrem Boga. "Przejrzysty i czysty jak świeżo umyta szyba, w której odbijają się pierwsze promienie wschodzącego słońca(...) doskonałe, racjonalne światło, które w każdej sekundzie gdzieś na świecie zalewa horyzont"
- "Pocałunek mordercy"

"Kończ waść, wstydu oszczędź"
- czasy, w których wstyd bolał bardziej niż śmierć...

Wchodząc do mnie na blog, często piszecie, że też chcielibyście tak często gdzieś jeździć, coś pozwiedzać, ale że urlop raz w miesiącu i basta. To błąd!! Wszystko zależy od Was, od tego jakie macie priorytety i jak spędzacie czas wolny. Przed TV czy na spacerze? Przy stole z wódeczką czy w plenerze? (zwiedzanie knajp w innych miastach, nie liczy się 😝)

Jeżeli życie Was nie zaspokaja, jeżeli marzycie o częstych wyprawach, to znaczy, że należy przeorganizować czas. Każdy z nas spiera się z jakimś grafikiem spraw i obowiązków: praca, szkoła, niektórzy jedno i drugie... Kolejność swoich działań ustala się podług priorytetów. Wiem doskonale co to jest brak czasu na sen i chroniczne zmęczenie.
   Zdajmy sobie sprawę z tego, że niekiedy bierzemy na swoje barki troszkę zbyt wiele odpowiedzialności. Ja rozumiem, że to konieczne, bo to co robiłam, było bardzo potrzebne, ale z perspektywy czasu widzę, że gdybym rozłożyła pewne sprawy inaczej, wykonałabym je o dużo lepiej, bo zarzynanie się za wszelką cenę, nie przynosi zbyt wiele profitów i zamiast dawać z siebie 100%, ledwie wyrabiałam się na styk. Do tego dochodzą oczekiwania jakie mamy wobec siebie samych, ciągłe niezadowolenie - a to recepta na klęskę. Bo jeżeli powstają wyrzuty sumienia o to, że kładziemy się spać, (bo przecież w tym czasie moglibyśmy jeszcze popracować), nasza ambicja staje się naszym wrogiem, stajemy o krok od depresji. Bardzo mały krok...


Można to pokonać, można - uwierzcie mi - jestem tego przykładem, można zrobić cokolwiek, zmienić choćby swoje nastawienie do postrzegania czasu, niekiedy to wystarczy. Jednak droga do tego bywa dłuższa i nerwowa...
   Najpierw ustalcie priorytety.  Jeżeli macie przed sobą jakieś odpowiedzialne zadanie, duże i czasochłonne, zacznijcie od niego dzień. To Wasze osobiste wyzwanie. Stale przy tym pamiętajcie, że jedną z najważniejszych decyzji jakie podejmujecie każdego dnia, jest wybór pomiędzy tym co zrobicie za chwilę, a tym co zrobicie potem... jeśli w ogóle owe zadanie na potem wykonacie, bo może się okazać, że zabraknie czasu na sprawunki podrzędne, ale te możecie przecież narobić innego dnia, zaś ważne sprawy będą ZROBIONE. I spokój! Czy to wszystko jest teraz jasne?
   Jeżeli macie "wyzwanie" przed sobą, zabierzcie się do niego NATYCHMIAST! Z doświadczenia wiem, że przyglądanie się mu zbyt długo ("zbieranie się do tego") to marnowanie czasu. Najlepiej wziąć się za najistotniejsze sprawy już od rana (lub zaraz po pracy, jeśli chodzicie na pierwszą zmianę). To jest klucz do osiągnięcia wysokiego poziomu produktywności i skuteczności działania. - DZIAŁAJCIE, NIE ZWLEKAJCIE!


Krótka wycieczka, którą tu widzicie na zdjęciach, pochodzi z pewnego październikowego dnia, ze środka tygodnia roboczego. Skąd u nas tyle podróży? Ano właśnie wynikają one z dobrej organizacji czasu. Przeważnie planujemy wypady na weekend, są to zawsze wyprawy jedno/całodzienne, bo urlop mamy tylko raz, tak jak każdy z Was ;)
   Wieczory, kiedy pogoda zachęca, a wszystkie priorytety już nam nie straszne, udajemy się na zjawiskowy odpoczynek w plener. Oczywiście, że słowo "zjawiskowy" jest tu na miejscu, bo nawet jeśli możecie wyjść najwyżej na półgodzinny spacer do parczku obok, to już jest Wasz cenny czas, Wasz restart i chwila dla duszy. I te momenty także są cudowne, pielęgnujmy swój czas wolny, dbajmy o siebie, o czystość swojego umysłu, nie zaśmiecajmy głowy głupotami z telewizji, nie warto, nic nam to nie da. Wychodźcie z domu, podróżujcie, a zobaczycie jak wasze życie stanie się wartościowe :)
   Macie już przepis na konfitury z marzeń, każdy ma, więc do roboty i smacznego, wspaniałego życia!


NAWIGACJA tego uroczego miejsca jest TUTAJ.

Więc chodź pomaluj mi życie
na purpurowo i na niebiesko!

A niedługo wszyscy emigranci pojadą do Polski - kraju, w którym coraz trudniej znaleźć sklep z polską nazwą.
   My też się wybierzemy, ale nie w dniu, w którym wszyscy Polacy ułożą rekordowej długości flagę przez całe Niemcy. Jakże to patriotycznie wygląda...

źródło: internet
Ostatnio mężowi zachciało się obejrzeć mnie z czasów gdy miałam o dziesięć lat mniej. Przywrócił wspomnienia, byłam wtedy dość mocno zaangażowana w stajnię pod Łodzią. Udawałam się tam dwa razy w tygodniu i tak przed parę lat, to był niewyobrażalnie piękny czas, cały mój umysł był oddany tej pasji, non stop o tym myślałam, wszystkie konie były moje ukochane, ciągle tylko o tym gadałam.
   Wiązałam z tym przyszłość, los się odwrócił, nie poszło, mówi się trudno, ale pasja pozostaje do końca życia. Lubię wracać do tych zdjęć, ale nie ukrywam, że serce się kraje...
   A jakbyście zobaczyli mój image codzienny, gdy miałam lat dwadzieścia, pospadalibyście z krzeseł 😈


Zatem czy mój dzień może być przykładem? Wstaję rano, bez względu na pogodę, łapię aparat i wychodzę o wschodzie słońca, polować na chwile. Od kiedy zaczynam dzień wyjściem na spacer albo joggingiem (wtedy bez aparatu 😉), to rozpoczynam naprawdę fajny dzień. Zachęcam, spróbujcie codziennie wyjść na pół godziny, lub chociaż na kwadrans, przespacerować się, popatrzeć w niebo, poobserwować ptaki, posłuchać wiatru, pomodlić się, jeśli ktoś z Was jest wierzący, to naprawdę wlewa w serce optymizm, pozytywnie nastraja. Polecam porządkowanie własnej głowy wśród natury.
   Jeśli uważacie, że taka codzienna musztra przed klatką schodową to nuda, to powiem Ci, że każdego dnia coś mnie na tym spacerze zaskakuje. W przyrodzie nie ma rutyny, to niemożliwe! Ale musicie sami osobiście się o tym przekonać, nic Wam więcej nie powiem, może kiedyś pokażę Wam zdjęcia z tych porannych spacerów, ale najpierw muszę się wykopać z zaległych podróży :)

12 komentarzy:

  1. Ciekawe te ruiny. Dobra organizacja czasu to jedna sprawa, inna to aura. Dojazd do pracy i praca zajmuje mi codziennie 12/13 godzin. Czasami wieczorem, po przyjeździe pójdę ze zwierzakiem na spacer. Często jest tak, że mi się nie chce. I wcale nie oglądam telewizji. W tym roku postanowiłam czytać dużo. W poprzednich latach mój wskaźnik czytelniczy porażająco spadł. Fakt, częściej byłam w drodze.

    Bycie w drodze uszczęśliwia, ale też są ludzie, którzy wolą drogę oglądać w telewizorze. I to pewnie dla nich też jest ok.

    Jeśli chodzi o samą kulturę Celtów niezmiernie mnie ona ciekawi. Uwielbiam dolmeny, kopce, kamienne kręgi i wszystkie inne tajemnice ich czasów.

    Dobrze, że macie blisko takie tereny :) Image? Pokaż nam swój image;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że jakiś czas temu moja sytuacja organizacyjna spadła na głowę i złamała kark. Wiesz, pamiętasz, bo Ci pisałam. Nie miałam siły. To co napisałam o wyrzutach sumienia z powodu położenia się spać, to z autopsji, nie przesadziłam.
      Ale wędrówki były, treningów też nie odpuszczałam, ani regularnych posiłków. Tkwiłam w głębokim dołku psychicznym, ale nie zaniedbywałam tego, co dla mnie ważne. Trzeba żyć, wiesz? Po prostu trzeba żyć, nawet jeśli ta normalność w naszym zabałaganionym życiu, miałaby trwać tylko 30 minut dziennie, to ze wszystkich sił starałam się je wyegzekwować.
      Jeszcze więcej czytałam po to żeby nie oszaleć. Znacznie podwyższyłam liczbę przeczytanych książek i jakąś książkę zawsze miałam ze sobą, czytałam głównie w drodze.

      Tak, znam bardzo wielu ludzi, którzy podróżują nie ruszając się z miejsca. ;]

      Celtyckie kręgi i te dziwne, spiralne znaki często wyryte w kamieniu. Czy to wszystko, co o nich możemy przeczytać, dowiedzieć się z różnych źródeł, może być prawdą? Ile z całej swej wiedzy, naukowcy zatajają przed nami? Nurtuje mnie to jak diabli...

      Może Wam pokażę siebie sprzed dwudziestu lat... :) Zobaczymy :P Mam straszne zaległości podróżnicze, ale coś wykombinuję :P

      Usuń
    2. Może ta "sytuacja organizacyjna" to była depresja? Regularnych posiłków nie wolno odpuszczać. Ja mam takie dni, kiedy jem mniej, ale jem. Nazywam to jedzeniem ze zdrowego rozsądku. Jem tak właściwie od ponad miesiąca, co zaowocowało utratą 3 kg.

      W takich chwilach działam na autopilocie, to taki tryb przetrwania i nie analizowania za bardzo rzeczywistości.

      Właśnie. Żeby nie oszaleć. Ja nie wiem jak ludzie mogą nie czytać. Pisałam już zdaje się, że ja nie potrafię czytać w środkach komunikacji, za to często przydarzają mi się przygodni rozmawiacze.

      Mnie też to bardzo kręci. Taki dolmen na przykład. Wielki, że człowiek by go nie postawił sam. Czy to naprawdę meteoryt, który spadł? Malowidła w jaskiniach. Czytałaś może kiedyś o przełomie, w którym ludzie gromadzą się w jaskiniach, aby przywitać wschód słońca. Słońce odsłania wtedy malowidła i rzeźby w jaskiniach. Tylko dwa razy w roku. Jestem pewna, że gdybym w tym uczestniczyła to bym płakała. Kręgi kamienne. Oni wszystko wiedzieli. Czas znali, pory roku, mieli swoje obrzędy pochówku. No rewelacyjni byli. I ta energia.

      Ja to jeszcze urlop opisuję, a za chwilę już następny...

      Usuń
    3. Masz rację, ale chciałam tylko delikatnie zasugerować, że to to, a nie tak prosto z mostu walnąć "DEPRESJA!!!" :P Dobra, żarty na bok, miałam taki przełom w 'tamtych dniach', kiedy uświadomiłam sobie, że wypadałoby moje samopoczucie nazwać wreszcie po ludzku i nie bać się spojrzeć złu w oczy. Miałam dwie drogi przed sobą, mogłabym nawet poddać się w tamtej chwili, miejsce było do tego idealne, ale to nie ja, wiesz? Ja się nigdy nie poddaję, ja jestem wojownikiem i nie tak łatwo mnie zlikwidować.

      Regularne jedzenie sprawia, że organizm nie odkłada na zaś. Dlatego chudniesz. Też zdarza mi się jeść z rozsądku, wiem, że tak trzeba, mam zaburzenia pokarmowe i nie zawsze wiem o tym że jestem głodna. A czasami mam odwrotnie, jadłabym cały czas i to też muszę kontrolować. U mnie posiłki są na autopilocie już od raz. Tylko nie daj Boże jak nie mogę jakiegoś posiłku zjeść, oj frustracja i ból żołądka gotowe...

      Tak, pamiętam to bardo dobrze, wspominałaś o nieczytaniu w drodze i rozmawiaczach. Mnie oni też się zdarzają, gorzej jak tutaj, bo ciężko mi idzie konwersacja, ale jakoś daję radę. Np miałam raz taką sytuację, że babka zagadała do mnie o książkę, którą miałam akurat w ręku, bo naturalnie nie zrozumiała tytułu, który był polski. Na koniec zanim wysiadła, podarowała mi czerwone jabłko :)

      Widzę, że masz duszę wrażliwą na wszelkie zjawiska, to tak jak ja. Wzruszam się i nie kontroluję łez, także przy pięknie natury.
      Zgłębiam te tajniki od lat i jedno co jest dla mnie w tej chwili najbardziej pewne, to to, że starożytni ludzie byli dużo mądrzejsi od nas. Czytam teraz Pismo, fascynuje mnie samo to, że ktoś zawsze miał kontakt bezpośredni z Bogiem. Intryguje mnie, że aniołowie )wg snu Jakóba) schodzili na ziemię po drabinie. Wiele znaków zapytania mogłabym nakreślić na stronicach Biblii, mam tyle pytań i nie mam ich komu tutaj zadać... Czy ja naprawdę muszę najpierw umrzeć żeby się wszystkiego dowiedzieć? ;]
      Energia ziemi istnieje. Jest ona wszędzie tam gdzie stoją te kręgi, a nawet świątynie budowane są w takich miejscach. To nawet naukowcy potwierdzą. Symbole, które oddziałują w pewien specyficzny sposób. Najbardziej zajmujący jest dla mnie temat Ankh. Atlantyda, popularne pierścienie, udowodniono już dawno pewne właściwości. Podobny jest do Ankh, tzw. krzyż atlantydzki, ja je wszystkie mam w domu, badam sama ;) na ile człowiek sam jeden potrafi i nadal nie rozumiem, skąd dawne cywilizacje to wiedziały. Zjawiskowe, prawda? Może od aniołów?

      Usuń
  2. Witaj Hexe.
    Lubię takie stare zamki z kamienia. Nawet te w formie trwałej ruiny. Mają bowiem one swoją magię i duszę.
    Fajnie być młodym....
    Pozdrawiam serfdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie to jest zachować młodą dusze na całe życie. Nie każdemu to się udaje :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Codzienna moja rutyna obejmuje spacer z pieskiem, z wyjątkiem dni, kiedy wyjeżdżam, jak teraz.
    To faktycznie dodaje skrzydeł i człowiek od razu inaczej zaczyna dzień. Niestety ostatnie miesiące mocno mnie wyczerpały na skutek intensywności pracy przy przeprowadzce. Dlatego na nowym miejscu dopiero się odgrzebuję z kartonów, każdy opróżniony karton danego dnia to już osiągnięcie. A potem trzeba coś upichcić, samej zjeść regularnie, wyjść z pieskiem na spacer drugi raz jeszcze za dnia, żeby nie było za ciemno. I dzień mija. W Warszawie jestem na kilka dni, bo miałam zlecenie, ale już jutro znów wracam do domu.
    Mój stary dom wczoraj opróżniłam z reszty rzeczy.
    I mam to już za sobą.
    Wyjazdy przy dwóch zwierzakach są nieco skomplikowane, ale już te spacery wiele nam dają. :)
    Z czasem może coś wymyślimy, żeby móc się na dłużej oddalić z domu, póki co przy starym psie i kocie mamy inne priorytety.
    A teraz jestem na etapie porządkowania na błysk mojego biura. :)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piesek - jak wspaniale, że ludzie mają pieski, które wyprowadzają ich na świeże powietrze :)
      O właśnie, myślałam kiedy Ty swoje rzeczy z Polski zabierzesz, że już pewnie przepadłaś w tych Niemczech z kretesem i długo Cię jeszcze ojczyzna nie zobaczy, a tu masz - praca przywołała.
      Czekam na foty Twojego nowego biura, podeszłaś do tego jak fachowiec od stylizacji praktycznych wnętrz, ciekawi mnie efekt końcowy :)
      Serdeczne pozdrowienia :)

      Usuń
  4. Wiesz co!!! Natchnęłaś mnie tym postem. Bo owszem jak jest ciepło i fajnie na dworze, to my dużo jeździmy, ale teraz (mam wrażenie) zapadam w zimowy letarg. Koniec z tym. Muszę potrząsnąć tą moją rodzinką i weekendy wykorzystywać na maksa!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P.S. A nie w niedzielne popołudnie na blogasach siedzieć ;P

      Usuń
  5. eToro is the best forex broker for beginning and full-time traders.

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.