piątek, 4 listopada 2016

Colico - miasto we Włoszech.

"Czekać bez oczekiwania
żyć bez przeżywania
mieć bez gromadzenia
trwać bez trwonienia
siedzieć bez zasiadania
leżeć bez wylegiwania
stać bez obstawiania
i milczeć bez powodu.

Wtopić się w niebo i deszczowe chmury
zawisnąć na szumie wiatru
oddać siebie całego
temu co jest dookoła
i nie żądać wzajemności.


- Beata Pawlikowska


Wyszłam z domu po godzinie ósmej rano. To dziwnie późno jak na mnie, wszak do niedawna witałam brzask. Ale zdążyłam zobaczyć przez okno, jak słońce purpurą jawiło się na jednym małym skrawku nieba dokładnie chwilę wcześniej i zniknęło pod granatową pierzyną.
   Przyszły chmury. W dolinie mgieł zatańczył inny rodzaj cieni, bo gdybyście spojrzeli kilka dni wcześniej na moją dolinę z lotu ptaka, ujrzelibyście biało-szary dywan, po którego pofałdowanej miękko połaci, tańczyły promienie słońca wiszącego na błękitnym niebie. Promienie światła wplatały w dywan srebrne włókna. Z miasta nikt tego nie zobaczył. Z wierchów zaś o rozwianych trawach w kolorze rdzy i miedzi, widać było blask dnia, o którym tak pozytywnie zapewniano w prognozach pogody. Natura potrafi pięknie zaskoczyć.
   Zbliża się pora deszczowo-śnieżna. Marzyło mi się wyjść w pełnię jesieni, ale gdy ona będzie w rozkwicie, niepogoda poszarpie korony drzew, a góry zabieli srogi mróz. Szkoda, że tak krótko trwała jesień. Ale nie ma tego złego, bynajmniej. Będę mieć czas na to wszystko, do czego zbyt często zapominam go zaabsorbować. A dziś mamy ciepły i słoneczny dzień.



Włochy jako geneza nazwy państwa, zawsze wydawały mi się czymś śmiesznym. A dlaczego nie kłaki? Albo kudły? Italia brzmi zacniej, prawda? Zatem skąd w języku polskim wzięła się ta durna nazwa? Otóż wyjaśnienia tej zagadki powinniśmy szukać zupełnie gdzie indziej, na przykład w dalekiej Walii.
   A na zdjęciach: Colico – miejscowość i gmina we Włoszech, w regionie Lombardia.
   Plan wycieczki był następujący: Kanada - Kambodża - Włochy. Tak, napiszę to raz jeszcze, jechaliśmy ze Szwajcarii do Włoch przez Kanadę i Kambodżę. Mam pełny zakres materiałów dowodowych!

Kanada





Potoki są wszędzie. Gdzie okiem sięgnąć, tam mieni się woda. Spacerując tutaj, zewsząd można usłyszeć szum.



Uwielbiam te przełęcze, przejazdy przez najwyższe warstwy gór, kamienne tunele. Wtedy sama droga może stać się celem, droga, po której jeździ się z przyjemnością i nie ważne już dokąd wiedzie. Prawdziwa droga donikąd.


Czasem gdy samochód zadrze nos wysoko jak wagonik na karuzeli, przez przednią szybę widać tylko to - same czubki szczytów:









Pomysł na jakiś spacer.







Żeby nie było, że plotę głupoty, jako dowód, jedno zdjęcie z Kanady dla porównania:

źródło: internet

A potem otworzyły się przed nami tajemnicze lasy i góry.
Kambodża












Dla porównania, Kambodża:

źródło: internet
Italia

A za tymi lasami, za tymi górami, za strumieniami, wyłoniły nam się wioski z kamienia. O tej charakterystycznej zabudowie pisałam już dawno temu, przypomnę jedynie, że pokrycia dachowe wykonywane są tutaj z kamiennych dachówek, a i nierzadko całe domostwa stoją jak kamień na kamieniu, nieprzerwanie, zdają się liczyć wieki i pewnie niektóre budynki mają przynajmniej sto lat.
   Północni Szwajcarzy żartują sobie z Włochów (oraz z mieszkańców szwajcarskiego kantonu włoskiego), że mieszkają jeszcze w jaskiniach, jak ludzie z epoki kamienia łupanego. ;)







Sięgnęłam do etymologi tego słowa dopiero dzisiaj, mimo że przecież całe dzieciństwo rozkminiałam przyczynę tak głupkowatej nazwy i śmiałam się z tego kraju, wyobrażając sobie włochatych ludzi. Ale czy po przeczytaniu informacji odnośnie, dalej się będę śmiać? Otóż prawda jest taka, że prawdziwa etymologia słowa rozczarowała mnie.
   W grę wchodzi tutaj stary mechanizm nadawania nazwy danemu państwu na podstawie określeń jednego z plemion, które historycznie jego teren zamieszkiwało. W czasach starożytnych tereny dzisiejszych Włoch zamieszkiwało celtyckie plemię Wolków, które w językach germańskich określane było jako Walh, co znaczyło po prostu “obcy”. Zapożyczyliśmy wtedy to słowo w formie Wołch lub Wałch i użyliśmy go na oznaczenie wszystkich ludów romańskich. Forma Wałch na zasadzie tzw. przestawki fonetycznej, przybrała znaną dziś wszystkim formę Włoch.
   Choć plemię Wolków - które było pochodzenia celtyckiego, a nie romańskiego! - wywędrowało dawno, dawno temu ze swoich pierwotnych siedzib i osiedliło się na Wyspach Brytyjskich, stając się protoplastą dzisiejszych Walijczyków; to ślad ich bytności w Italii pozostał żywy do dziś w języku polskim. Czyli wszystko to zaczęło się od mało znanego celtyckiego plemienia Wolków, którzy z dzisiejszymi Włochami nie mieli w zasadzie nic wspólnego.

Włochy. Włoskie Alpy, włoskie jezioro i włoskie miasto.







I oczywiście włoskie lody, które notabene, były motywem przewodnim wycieczki.



Czego nie wiemy o Włochach, tudzież Italijczykach (nadal uważam, że tak jest lepiej), tego można się dowiedzieć z internetu, bo zbiór ciekawostek jest niemały. Sięgnęłam po niego i z radością podzielę się z Wami nieoczywistościami.
   Dla Włochów pechowym numerem jest 17. Według włoskiego przesądu pecha przynosi otworzenie parasolki w budynku. Natomiast przypadkowe rozlanie wina przynosi szczęście. W tymże kraju produkuje się największą ilość win na świecie. W sierpniu w całym kraju są wakacje. Zamykane są nawet duże firmy.
   We Włoszech wynaleziono termometr, fortepian, barometr, baterie, nitroglicerynę, lody, okulary, ekspres do kawy i telefon. We Włoszech nie ma przedszkoli.





Nagrałam te fale :)





Dla włoskiej społeczności pewne cechy są bardzo charakterystyczne, podobnie jak w większości krajów południowych. Chodzi o styl życia, o osobowość przeciętnego Włocha, o jego byt, o jego usposobienie. I takich rzeczy trzeba doświadczyć żeby w pełni zrozumieć. Np.:

  • Czas dla Włochów jest płynny i relatywny. Są otwarci na chwile, na nagłe zmiany akcji. Wystarczy, że wydarzy się coś niespodziewanego, albo kogoś spotkają, albo coś wymyślą, przeczytają, zobaczą........... i już jest nowy plan. Taka miła beztroska i spontaniczność. To normalne, że zostawiwszy samochód u mechanika, można sobie o tym fakcie przypomnieć dopiero po trzech tygodniach.
  • Życie toczy się nie w domu ale na zewnątrz. Siedzenie w domu jest dla południowca dziwne, a nawet denerwujące.
  • Nie spotyka się na ulicach podpitych lub wręcz pijanych Włochów.
  • Na podłogach w mieszkaniach są marmury lub płytki, chodzi się w butach, bo należy być czujnym i zawsze gotowym do wyjścia. Brak butów na nogach wprowadza niepokój.
  • Głośne mówienie, wręcz przekrzykiwanie się, oj to jest zgroza, mam na kursie całą grupę Włochów, siedzą obok siebie i nie sposób ich przebić. Do tego dochodzi pewność siebie i niezachwiane przekonanie o własnej wartości. To są same prawdziwe gwiazdy. ;]
  • Skracają imiona. Na Katarzynę będą mówić Kata, na Piotra Pio, Gigi to Luigi, a Toto -Salvatore.
  • Ludzie starsi prowadzą życie społeczne, nie siedzą w domach, spotykają się, bawią się, ŻYJĄ!
  • Beztroska i brak spięcia to coś czego powinni się nauczyć wszyscy Polacy.

___________
SZNURKI:
naszswiat.net
obserwatore.eu

Serpentyną w górą i z powrotem do Szwajcarii. Przez Kambodżę i Kanadę.


Poniższe widoki są już Wam dobrze znane z tego bloga. Później będę miała do Was pytanie.

Pomysł na jakiś spacer.










Katamaran jest na liście moich marzeń.








Jestem ciekawa jaki krajobraz przyrodniczy spodobał Wam się najbardziej. Kambodżański, kanadyjski, włoski, czy tradycyjny szwajcarski Landschaft? Odpowiadajcie wszyscy, nie ukrywać się pod kolejną cyferką na moim liczniku odwiedzin!!



22 komentarze:

  1. Z dzisiejszego wpisu najbardziej urzekł mnie... wstęp do niego. Jest niesamowicie liryczny - aż chce się ciągu dalszego. Jeśli Twoja książka ma być w takim stylu, to biorę ją w ciemno. Bardzo lubię taki styl narracji, bo... relaksuje mnie. Można wiedzieć, dlaczego napisany jest kursywą?

    Poza tym moją uwagę przykuł przepiękny i imponujący rumak z warkoczem jak Khal Drogo :)

    Serpentyny z siódmego zdjęcia przywodzą mi na myśl słynną norweską Drogę Trolli. Wygląda na to, że trochę pobłądziliście i zajrzeliście też do Skandynawii ;)

    A co do widoków [trochę za dużo zdjęć jak na mój gust, kilka z nich można by było spokojnie pominąć, zwłaszcza jeśli mają niezbyt ciekawy kadr], to niezmiennie urzeka mnie turkusowy kolor wody w niektórych szwajcarskich rzekach i jeziorach. Zupełnie nie jestem do niego przyzwyczajona. To między innymi właśnie ten turkus tak bardzo podoba mi się w Bernie i Interlaken.

    Co jeszcze rzuca się w oczy? No przecież oczywiste - Twoja figura! Naprawdę trudno uwierzyć, że kiedyś ważyłaś znacznie więcej. Niezmiennie kojarzysz mi się z Larą Croft. Naprawdę!

    Pozdrowienia ze słonecznej, ale chłodnej Irlandii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstęp [jeśli jest] zawsze zapisuję kursywą i zmieniam czcionkę na tę bardziej wysublimowaną. Nie mam konkretnych powodów. Narracja w książce będzie zależna od sytuacji. Kiedy historia będzie wiodła przez ludzkie relacje, dialogi, opisy zdarzeń, przyjmie formę mniej liryczną, ale z całą pewnością zabawię się w ten typ pisania, kiedy tło historii będzie miało wynioślejsze znaczenie. Tak jak np wstęp do pierwszego rozdziału czy wszędzie tam, gdzie potrzebna będzie powaga. Drugim Umberto Eco jednak na pewno nie będę, ten to przedstawił piękny styl!!

      Khal Drogo to moja ulubiona postać z "Gry...", szkoda, że krótko w niej istniał. Gdybym miała wierzchowca rasy długogrzywej, z pewnością miałby warkocz lub nawet kilka. Uwierz mi, że jeżdżenie z rozwianą grzywą u konia jest piekielnie trudne, dwa razy miałam przyjemność jeździć na zimnokrwistym i co rusz wyrywałam mu jakieś kudły, na co koń nie był wcale obojętny. Wszak nikt tego nie lubi. Koń ze zdjęcia na pewno jest z tych gorącokrwistych, tak samo jak długogrzywe konie fryzyjskie. Zastanawiałam się, czy on nie był właśnie tej rasy, ale cholera, jakiś mały był...

      Norwegia też? Wow, nie rozpoznałam...

      Nawet sobie nie zdajesz sprawy z tego, ile ja zastanawiam się, które zdjęcie wstawić -_- Czasami nie tyle kadr, co po prostu COŚ na nim jest, co chcę pokazać i się głowię i rozkminiam - wstawić, czy nie...
      Turkus, jak to górska woda, w Polsce na południu też taką znajdziesz. Poza tym ludzie tu nie śmiecą, nigdy nie zobaczysz, by rozbijały się o brzeg jeziora jakieś butelki czy puszki. W lasach na szlakach również jest czysto, a przecież Szwajcarzy dużo biwakują i grillują w takich miejscach, a jednak potrafią po sobie uprzątnąć.

      Jako dzieciak byłam chuda, aż niemożliwie chuda. Patykowate nogi i wielkie kolana. Patykowate, długie ręce, żebra na wierzchu, brak tyłka. Jako nastolatka, powoli zaczęło się to zmieniać, choć nadal nie miałam tyłka. W wieku lat osiemnastu miałam pewne zachwianie zdrowotne (historia jest dłuższa, ale nie chcę przynudzać, przyczyny to moja wina, sama sobie zafundowałam), potem zaczęłam tyć. Około dwudziestki miałam za dużo na wadze, może nie znacznie więcej, ale było to mocno widoczne, buzia, talia, uda... i ostro wzięłam się za robotę. Schudłam do starej wagi, ale ćwicząc, więc nie byłam rachityczna. I wtedy dopiero pojawił się tyłek. Dwugłowe zaczęły pojawiać się niecały rok temu, więc okazało się, że mam też uda. A straszyli, że dźwiganie ciężarów pozbawia kobiecości.
      Powiem Ci coś, do czego jeszcze nie zdarzyło mi się przyznawać. W mojej starej pracy w Polsce, kolega do mnie mówił Angelina. Kiedyś zmęczona tym jego nawoływaniem, pytam "czego się drze nie moim imieniem", a on mi, że mu przypominam Angelinę Joli jako Larę tylko z ładniejszymi ustami. Czy z ładniejszymi, to rzecz gustu, mnie tam twarz Angeliny bardzo się podoba. Teraz czekam aż mnie ktoś porówna do Wonder Woman :D XD

      Usuń
    2. No proszę, a ja nawet nie zauważyłam, że Ty zawsze piszesz wstęp kursywą. Mistrzyni spostrzegawczości.

      Nie jestem wielką fanką cyklu "Pieśni lodu i ognia" George'a R.R. Martina, ani serialowej "Gry o tron", więc Khal Drogo nigdy nie był moim ulubieńcem. Wręcz przeciwnie. Kiedy pierwszy raz się pojawił, był dla mnie wcieleniem ZŁA: dziki, okrutny, niecywilizowany. Potem spojrzałam na niego nieco łaskawszym okiem, kiedy jego żywot chylił się ku końcowi ;) Ale jako że mam w domu kilka książek G.R.R. Martina [Połówek jest wielbicielem fantasy], to niewykluczone, że niedługo zabiorę się za drugi tom, bo pierwszy już jakiś czas temu przeczytałam. Mam w ostatnim czasie straszny głód polskiej literatury.

      Zdziwiłaś mnie, pisząc, że rumak był dość mały. Jak tylko go zobaczyłam, odniosłam wrażenie, że jest dość potężny [może to "wina" ujęcia]. Jak widać, pozory mylą.

      Co się zaś tyczy zdjęć, to doskonale rozumiem Twój dylemat, bo sama jestem osobą, która robi za dużo zdjęć, i to często podobnych ujęć, a potem mam WIELKI problem, kiedy robię wpis i muszę wyselekcjonować 10-15 zdjęć. Zawsze wtedy przeklinam swoją nadgorliwość :) Wychodzę jednak z założenia, że czasami mniej fotek robi większe wrażenie, a ich nadmiar może przynieść negatywny skutek. Po prostu mam tak, że jak jest za dużo zdjęć [zwłaszcza podobnych ujęć/widoków], to w pewnym momencie przestaję się im dokładnie przyglądać i zaczynam je mechanicznie przewijać.

      "Poza tym ludzie tu nie śmiecą, nigdy nie zobaczysz, by rozbijały się o brzeg jeziora jakieś butelki czy puszki." - miód na moje serce, oczy i uszy. Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałabym żyć w takim świecie, w którym ludzie nie zaśmiecają swojej planety. Obawiam się jednak, że to utopia.

      Ha! Czyli to już drugi raz, kiedy moje spostrzeżenie na Twój temat [wygląd] znalazło potwierdzenie w prawdziwym świecie. To sympatyczne, nie ukrywam :) Nie wiem, no coś takiego w sobie masz [postawa, ubiór, sylwetka...], że przypominasz mi Larę Croft graną przez Angelinę.

      Usuń
    3. Jestem miłośniczką fantasy. "Pieśń lodu i ognia" dopiero zaczynam zgłębiać, pierwszy tom pochłonęłam jednym tchem. Khal Drogo, tak samo jak Tobie, kojarzy się chyba wszystkim z dzikością i okrucieństwem, ale to jest właśnie ten element, który mnie pociąga w takich postaciach najbardziej.
      Co do polskiej fantasy, mój ulubiony świat stworzył Andrzej Sapkowski, tj. saga wiedźmińska.

      Zdjęcia robione od dołu zawsze powiększają, a kobieta w siodle była niska, co spotęgowało efekt ;)

      Ej, ej! Bo się zarumienię i jak ja będę wyglądać? :P
      Dziękuję za przemiłe słowa :)

      Usuń
    4. Ja nie bardzo, ale przyznam, że uwielbiam "Sagę o Ludziach Lodu". Już raz ją przeczytałam, bardzo możliwe, że niedługo znów to zrobię, bo mam wszystkie tomy w pudełku pod łóżkiem, do którego to pudełka dobierają mi się koty. Uwielbiają rwać je na strzępy, więc i tak będę musiała przenieść książki w inne miejsce. Dlaczego by nie na szafkę nocną? :) Teraz długie wieczory wyjątkowo sprzyjają czytaniu, a "Sagę..." czyta się w ekspresowym tempie.

      Ja też dopiero zaczęłam zagłębiać. Przeczytałam tylko tom pierwszy, czyli "Grę o tron". Czytałam ją całe wieki ;)
      Jakiś czas później zaczęłam tom drugi, ale ponieważ jest bardziej obszerny niż pierwszy, a początek był taki nuuuudny [nawet Połówek to stwierdził, a on uwielbia fantastykę]], to szybko się poddałam.

      W nawiązaniu do Twojego komentarza poniżej, ja już znacznie wcześniej zauważyłam to podobieństwo do Lary. Tylko nie od razu Ci o tym napisałam. Czasami nie mogę się zebrać do skomentowania, a potem post robi się "przetereminowany" i wtedy to już w ogóle daruję sobie pisanie. W innych postach były lepsze zdjęcia. Lepsze w sensie bardziej ukazujące podobieństwo do LC. W tym wpisie akurat mało Twoich fotek, bo widoki zdominowały wpis.

      Usuń
    5. Ale ja nie mam takich cycków! :P

      Usuń
  2. Ufff, ale bombardowanie zdjęciami... też trochę za dużo jak na mój gust, ale z drugiej strony, przeżyłam istną podróż dookoła świata:D Widoki oszałamiające, przepiękne. Chyba najbardziej podobały mi się te ze Szwajcarii (ten turkus!). No i Włochy, może dlatego, że z rodziną uwielbiamy ten kraj i często do niego jeździmy. Przepiękne miejsce, wspaniali ludzie, pyszne jedzenie (ach, tęsknię za włoskimi lodami ♥). Etymologia słowa rzeczywiście rozczarowująca trochę. Też zawsze się zastanawiałam, skąd u nas te Włochy, skoro wszędzie Italia, Italy albo coś podobnego;)
    Urzekły mnie również widoki kanadyjskie:)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są takie podróże, że minimalizm zdjęciowy jest po prostu niemożliwy. Inaczej jednak bym do tego podeszła, gdybym nie miała takich zaległości w blogowaniu. Pokazuję Wam sierpień, a gdzie jeszcze 2 jesienne miesiące i trzeci już się zaczął.
      W 'normalnych' warunkach, gdybym nie narobiła sobie zaległości, taką długą podróż podzieliłabym na dwie lub trzy części, ciekawiej opisała, tak jak to dawniej robiłam, ale niechęć do magazynowania nieobrobionych zdjęć, pcha mnie głupio do przodu.
      Plus tego jest taki, że teraz piszę posty regularnie. ;] Lecz może odrobinę przesadzam z tym czasem... bo chciałabym opowiadać o bieżących sprawach, ale uparłam się na poprawność chronologiczną!

      Usuń
    2. No tak, w końcu jak jest tyle genialnych zdjęć, to naprawdę trudno wybrać:)

      Usuń
    3. Czy genialnych, miałabym wątpliwości ;) Ja mam taką wadę, że za dużo na raz chcę pokazać ^_^ Nawet jeśli ta sama rzecz jest widziana z różnych perspektyw, ale to nadal ta sama rzecz.

      Usuń
  3. Zdecydowanie Kanadyjski :)!!! Ta przestrzeń zapiera dech w piersiach!!!
    P.S. Aniu, mój wybitnie zdolny naukowiec wymigał się od rozpoznania minerału, z jakiego zrobiony jest Twój naszyjnik, mówiąc, że oszlifowany i ze zdjęcia się nie da!!! Hmmm... chyba trzeba będzie się spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To od razu mówię, że mam dwa minerały, które chciałabym rozpoznać XD Jeden z nich dawno temu dostałam od mamy, która nie ma pojęcia co to. Jest bardzo podobny do tego okrągłego i niestety też oszlifowany.

      Usuń
  4. Witaj
    Piękna podróż, choć dla mnie tylko wirtualna.
    Włochy- Toskania mnie zauroczyły 3 lata temu:)
    Twoje życie, to jedna wielka przygoda:)
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się pokazywać, że poza naszymi czterema ścianami życie jest o wiele ciekawsze. Dziś to żadna nowość, że ktoś mieszka za granicą i naprawdę nie ma to znaczenia, który kraj stoi przed nami otworem. Wszystko, co tutaj pokazuję, są to jednodniowe wycieczki za niewielką cenę. Wielcy podróżnicy słusznie mówią, że aby poznać świat, trzeba po prostu wyjść z domu.
      Jeszcze jakiś czas temu prowadziłam innego bloga, a tam pokazywałam Polskę. Podróżowałam tanimi liniami i na rowerze. Wszystko można - trzeba mieć pomysł i odwagę.
      Pozdrawiam już zimowo, właśnie w dolinie spadł pierwszy śnieg :)

      Usuń
  5. Gdziekolwiek to nie jest i na jakimkolwiek krańcu świata to ja tam chcę. Już. Teraz. Zjadasz ludzi, to już wiem, ale może też maczasz palce w teleportacji?

    Piękne zdjęcia. Te początkowe przypominają mi troszkę Narodowy Park Killarney albo jak zauważyła Taita Norwegię. Pół świata przemierzyliście!:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczę się wciąż jak otwierać portale, niestety jedyna mi dostępna wiedza, to jak przenieść się w miejsce, w którym - warunek - już raz byłam. Jednak tego typu czary wychodzą mi jedynie w "World of Warcraft", a i tak mój portal mi nawalił, bo nie umiem wrócić w miejsce skąd startowałam, więc lepiej jeszcze nie korzystać z moich usług...

      Usuń
    2. Zawsze możemy poeksperymentować. Kto wie, gdzie mnie wtedy przeniesiesz. To mogłoby być ciekawe! Kanadą bym nie pogardziła. Kambodżą mniej, bo nie mogę się szczepić. Norwegią to już w ogóle bym nie pogardziła!

      Zdaje się, że jesteś też kameleonem i zmieniasz się w Larę Kroft (wolę tą wersję, Angeliny nie znoszę).

      Usuń
    3. Muszę więc na poważnie wziąć się za te teleportacje...

      Mam takie czysto teoretyczne pytanie:
      A dlaczego na tych zdjęciach przypominam Larę, a wcześniej od nikogo tutaj tego nie przeczytałam o tym?
      Lara nie chodziła w chustkach na głowie :P była chudzielcem, no i w lenonkach - zaręczam - wyglądam fatalnie!!
      Ale żeby nie było, nie mam nic do tego porównania, bo od małego lubiłam tę postać. Grałam w różne wersje gry, a potem film to było wow wtedy ;)

      Usuń
    4. Znalazłam coś nowego!! Ma wyjść nowa część Tomp Rider z nową aktorką. Będzie biegać po Bandytkach i strzelać z łuku! I Akcept!

      https://www.youtube.com/watch?v=cnISuPnw8gE

      Usuń
  6. ZDJECIA WPROST FANTASTYCZNE PODZIWIAM TWOJA WYTRWALOSC W DRODZE DO NIKĄD ALE CEL JEST JEDEN -CUDOWNY BLOG SERDECZNIE POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  7. Witaj Hexe.
    A my Wędrowcy ciągle w drodze...
    Iść, ciągle iść w stronę słońca.
    Fajny wpis i zdjęcia.
    Pozdrawiam i do Zamku Książ zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem bardzo zachłanna jeśli chodzi o cudowne widoki i krajobrazy, więc dla mnie każdy z nich to istne dzieło sztuki wykreowane przez Boga. A co do Włoch i włochów w sensie zarostu bardzo mnie rozbawiłaś:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.