wtorek, 18 października 2016

Saxer Lücke - mój osobisty rewanż.

Niektórzy mawiają, że to w niespełnieniu jest prawdziwy czar - tyle można powiedzieć o magii marzeń. Ja jestem z charakteru zdobywcą i za każdym razem, wedle swej dewizy: "marzenia są po to, aby je spełniać"; szturmowałam cały świat póki nie osiągnęłam założonego celu.
Zaś później ze szczęścia przechodziłam w wypalenie. Oczywiście było wiele wyjątków, szczególnie myśląc o wspaniałych podróżach, nadal uważam, że marzenia trzeba spełniać lecz może z większym rozmysłem...
   Może żyłam zbyt szybko?
      Ale jak to jest z tymi podróżami? Z wymarzonymi miejscami, w których już się znalazłszy, czar pryska.

UWAGA: post z przymrużeniem oka, nie należy go traktować dosłownie w każdym calu (tylko w 3/4). Nie mam depresji.
   Z uwagi na często powtarzające się (lub wyraźnie sugerowane) jedno niecenzuralne słowo, ten wpis powinny czytać osoby pełnoletnie.
   Ale dowodów nie będę sprawdzać...


był to lipiec
Bo z tymi miejscami to tak właśnie jest, że marzysz, marzysz, myślisz sobie jak to będzie, oglądasz zdjęcia w internecie, a potem jesteś i... i co?
  Nie mówię wcale, że nie ma w tym żadnej radości, a nawet są takie miejsca, że po powrocie do domu jest tak wielki niedosyt, aż łezka w oku tańczy.
   Są jednak i takie miejsca-marzenia, w których będąc, odczuwamy zachwyt tylko przez chwilę i tuż po nim coś troszkę jakby pęka w sercu. Pikanteria zamienia się w trochę nazbyt mdłą słodycz.
   Pomyślałam sobie, że gdybym faktycznie straciła ten żar wędrowania, wypalenie i rozczarowanie wędrówkami, byłaby to renta chorobowa mojej duszy. W roztargnieniu zgubiłabym swą fotograficzną pasję, a całą swą ochotę do życia oblekłabym w szaro-zimne pajęczyny goryczy.
   Tymczasem wiele osób mi zazdrości, że jestem tu w potężnych, monumentalnych Alpach... no i co?Ludzie, no i co? No i możemy sobie zaśpiewać piosenkę Elektrycznych Gitar "Wszystko Chuj". Znacie?

"...Byłem w Ryjo, byłem w Bajo, miałem bilet na Hawajo
Byłem na wsi, byłem w mieście, byłem nawet w Budapeszcie
Wszystko chuj, o ja wam mówię wszystko chuj..."

Zaprzyjaźniłam się z blogami góro-maniaków, którzy wędrują po polskich górach i podziwiając ich zdjęcia, zauważyłam zupełnie szczerze, że nie ma różnicy między ich szlakami, a moimi. "Ja wam mówię wszystko..." Czarownik, czarownik! Zepsuć się pokrętło od radia! I ja Wam mówię: CZAROWNIK NIE MIEĆ PROBLEMU! Mimo iż łezki tańczą na myśl o Mazurach, któryś urlop poświęcę na pewno na polskie góry. Bo to jest dostępne. Dla każdego. Tak samo jak Alpy są dostępne dla Was.

Na Saxer Lucke byliśmy w maju, foto-relacja TUTAJ, a teraz ja  s a m a  postanowiłam w ramach rewanżu wejść na Bandytkę tym samym szlakiem.
   Nazwałam tę wędrówkę rewanżem, ponieważ jak (jeśli) pamiętacie, ta góra wysłała mnie do lekarza. I szłam i nuciłam piosenkę Elektrycznych gitar i szłam...





Equisetum arvense to roślina, którą można spotkać w całej Europie, m.in. w górach. Rok temu przyglądałam się tej miniaturowej jodełce, myśląc, że to młode drzewo... Ta gafa obiegła pół światu, bo pochwaliłam się znaleziskiem publicznie, a to żadne drzewo przecież.
   Częściej mylony jest z chwastem. Są w internecie artykuły o tym jak pozbyć się skrzypów z działki, tymczasem ludzie powinni je po prostu zbierać i suszyć dla zdrowia.
   W celach leczniczych wykorzystuje się zielone pędy o wysokości około 40 cm, które zbiera się od połowy lipca do końca sierpnia.
   Suszy się je w warunkach naturalnych, w temperaturze do 40 st. C. W ten sposób otrzymuje się ziele skrzypu Herba Equiseti.
   Działa uspokajająco i hardocorowo moczopędnie, co wykorzystuje się w leczeniu schorzeń dróg moczowych.
   Poleca się stosowanie przetworów ze skrzypu polnego kobietom zmagającym się z obfitym okresem, gdyż działa przeciwkrwotocznie. Pobudza produkcję czerwonych krwinek, przez co zapobiega anemii, na którą narażone są kobiety z nadmiernymi krwawieniami miesięcznymi. Tym samym jest doskonały jako środek przyspieszający gojenie się ran, m.in. po oparzeniach. Można go stosować zewnętrznie w postaci okładów także w niektórych chorobach skóry, np. łuszczycy, lub w formie płukanek w stanach zapalnych jamy ustnej.
   Dzięki zawartości krzemionki, skrzyp został spopularyzowany jako remedium na słabe paznokcie oraz włosy.
   Skrzyp uzupełnia niedobory magnezu i potasu, ale UWAGA roślina ta zawiera antywitaminę B1 – substancję doprowadzającą do niedoboru tiaminy w organizmie, więc lepiej jej nie przedawkować.



Mój mąż lubi wejść na górę w dzień słoneczny, żeby mógł zobaczyć cały świat. Dla mnie z kolei boskie widoki to chmury i mgły. Widok nie jest jednostajny, a ja wyobrażam sobie, że za moment zobaczę drzwi do Minas Morgul...  Albo do Mordoru, też ładnie.
   Zawsze było trzeba mi wrażeń. Wchodzę na nie praktycznie cały rok i ja Wam powiem, że "wszystko..."
    I szłam tak jeszcze przez gęsty las, przez omszałe kamory i szłam i szłam.










Na górze, jak się potem okazało, nawet nie było takiego wiatru jak poprzednio na Bandytce i jak w inne poprzednio i jeszcze innym poprzednim razem. Aż dziwnie... O_o Bo tam zawsze wiało. I wtedy pojęłam swoje zwycięstwo! Góra zamilkła i honor mi zwróciwszy, delikatnie tylko świerszczową nutą mi zagrała, którego to potem mrówki wpieprzyły.






Lubię spojrzeć sobie przez chaszcze na świat. Wtedy wszystko takie małe tam w oddali wydaje się błahostką, wtedy moje życie z całym dobytkiem i wspomnieniami tkwi w zawieszeniu, bo na szlaku jest ktoś inny - już nie ja. Ktoś wolny od zgiełku codzienności, od obowiązków, czysty, niezatruty cywilizacją, opętany przyrodą, jej dźwiękami. Na szlaku nikt nie jest bogaty ani biedny. W górach wszyscy są sobie równi, bo w górach nic nie należy do człowieka poza powietrzem, marzeniami, wiatrem i niebem... Będąc samotnie na szlaku, pojmiecie wszystkimi zmysłami, że w górach powietrze pachnie wolnością. Nareszcie ujrzycie to, czego nie dostrzegaliście dotychczas.




Zdjęcie zostało wykonane kierując obiektyw w górę. To miałam nad głową.


Słońce świeciło, trawy się zieleniły i w zasadzie to "wszystko...". Dosłownie jakbym poszła tylko rekonesans zrobić czy świstaki już się parzą. Otóż nie, jeden tylko był, zdradzę Wam sekret, że parzą się teraz. I kiedyś Wam o tym opowiem, ale póki co, opowiadam o lecie wolnym od wychowania seksualnego wśród świstaków. W końcu wakacje.




Smog fotochemiczny powstaje w słoneczne dni przy dużym ruchu ulicznym. Podczas gorącej, słonecznej pogody, kiedy to mieszanka czynników zanieczyszczających powietrze, zwłaszcza spalin wchodzi w reakcję ze światłem słonecznym, w wyniku czego powstaje trujący gaz, czyli ozon. Gaz ten może być przyczyną trudności w oddychaniu.
   Obserwowany jest najczęściej od czerwca do września, przy wysokiej temperaturze (pomiędzy 25 a 35°C) i słabym wietrze.
   Tlenki azotu i węglowodory obecne w spalinach samochodowych w obecności światła wchodzą w reakcje prowadzące do powstania silnych utleniaczy (m.in. ozonu), formaldehydu, acetaldehydu, PAN oraz nadtlenku wodoru.
   Powodują nie tylko kiepskie efekty na zdjęciach (smog potrafi zepsuć nawet najlepsze prace, objawia się w przekłamanych, przesyconych kolorach).
   Dla kogoś kto dopiero przyjechał do kraju autostrad, samolotów i śmigłowców, na dzień dobry może dostać zapalenia oskrzeli (znam dwie ofiary), oraz trudności z oddychaniem np podczas snu.
   Dlaczego ludzie, jak dzieci zajmują się psimi odchodami, a nie zajmują się gównem, które spada nam na głowę z samolotów i wydobywa się z aut? Gówno na chodniku mnie nie zabije.





Dlaczego chodzę po górach? Ludzi można podzielić na dwa typy: Na tych, którym nie trzeba tego tłumaczyć i na tych, którzy nigdy nie zrozumieją.
   Życie jest tym, co przechodzi obok Was gdy jesteście zajęci robieniem planów. A emocje? Te są jak chmury. Płyną, a już za chwilę rozpierzchają się i znikają na dobre. To, czy spadnie deszcz, zależy wyłącznie od Was, od nastawienia. Czy chmura będzie kojarzona tylko z cieniem i chłodem, czy może zostanie pięknym zjawiskiem atmosferycznym?
   Emocje przychodzą, mącą nam w głowach, działamy pochopnie - nie warto. Warto wycofać się na chwilę, uspokoić się i choćby nie wiem jak mordercze to były myśli, raz jeszcze w samotności je przeanalizować i postąpić słusznie. Nie ważne jakie miewamy emocje, ważne jak reagujemy na nie.
   Tak samo jest między ludźmi, nasze reakcje budują więzy. Im więcej w nas życzliwości i pozytywnego myślenia, tym szybciej ludzi, którzy nas otaczają, uleczymy z uprzedzeń i agresji. Negatywne nastawienie bywa zaraźliwe tak samo jak pozytywne. Zarażajmy więc dobrem!










I wreszcie dotarłam do celu. Stanęłam w tej Luce no i co?


I tak stałam. Popatrzyłam sobie w obie strony, nawet trochę głodna się zrobiłam, zjadłam co tam miałam ze sobą, postałam sobie jeszcze trochę...
   Czasami w tej kotlinie potrafi uwięznąć chmura. Lubię chodzić w chmurze, tak samo jak wychodzę na spacer o 7 rano, (a czasami wcześniej), tylko po to żeby pospacerować we mgle.
   I ta myśl, że jestem wolna, że mogę wszystko, że mogę podjąć każdą decyzję, że wszystko leży w zasięgu moich rąk, absolutnie wszystko może sprawić radość także praca nad sukcesem.




Pokonałam giganta z przyjemną łatwością, oceniając trudność wędrówki  w skali od 1 do 10, na piątkę, momentami szóstkę. Poprzednia ocena była mocno zawyżona przez panujące tam warunki atmosferyczne. Zimą i wczesną wiosną nie należy wchodzić na Bandytkę.
   I mimo że już tu byłam, to wejdę jeszcze kiedyś. Mimo że z tych gór widać to samo "i wszystko...", ja będę dalej na nie włazić. Bo mogę. ;]
   Gdy znów obiorę kurs na Saxer Lücke, celem będzie trasa jaką obraliśmy poprzednim razem: Sax -> Saxer Lücke -> Staubern -> Ruine Hohensax -> Sax. W maju nie udało się nam, a w lipcu wyznaczyłam tylko Lucke jako cel. Poza tym za dużo emerytów łaziło po grani, aby iść dalej. Serio, bałam się spaść. Pamiętam jeszcze siłę polskich emerytów biegnących do drzwi od tramwaju... a ci szwajcarscy mają lepszą kondycję, więc fikać nie będę, a tam naprawdę ścieżki wąskie...


Następnym razem pokażę Wam coś mrocznego i tajemniczego. Zabiorę Was do wnętrza góry i pokażę co sobie stamtąd przyniosłam.

12 komentarzy:

  1. Natura jest nieograniczoną skarbnicą przepięknych terenów, widoków i nastrojów. Widzę, że te górskie klimaty zgrywają się z Twoimi bardzo mocno.
    Nie wiedziałam o tym smogu, a co do skrzypu - dobrze, że mi przypomniałaś, jak się trochę obrobię pomyślę nad wzmocnieniem paznokci w ten sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We mnie przede wszystkim jest klimat włóczęgi. Nic nie poradzę na to, nie wyobrażam sobie życia bez wędrowania. Ba, ja sobie jednego tygodnia bez wędrowania nie wyobrażam!

      Usuń
  2. Jak mamy okazje wyskoczyc z Miskiem w Taterki, jedziemy zawsze na noc i zeby nie zasnac po drodze sluchamy skocznej (spiewnej) muzyki. Jedna z piosenek jest wlasnie ta, o ktorej piszesz :)!!!

    ,,Opetany przyroda" - bardzo podoba mi sie to okreslenie :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My słuchamy też audiobuków żeby nie zasnąć. Szczególnie jak do Polski jedziemy. Na 1200km nie pomoże nawet śpiewna muzyka, musi być interesująca książka żeby mózg był aktywny. To działa, serio!

      Usuń
  3. Witaj
    Bardzo lubię Twojego podróżniczego bloga. Odpoczywam czytając i przeglądając ciekawe zdjęcia z b. różnych, tajemniczych, odległych dla mnie miejsc:)
    Jesiennie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że znalazłam zadowoloną czytelniczkę :) A wiesz, że blog ten w założeniu wcale nie miał być podróżniczy? Tzn też o tym chciałam pisać (czasami ale głównie miał przedstawiać moją codzienność, rozmyślania itp. A że spędzamy bardzo dużo czasu na szlaku, które jakby stały się już częścią mnie, więc można śmiało powiedzieć, iż założenia nadal się trzymam. Oto moja codzienność :)

      Usuń
  4. Znowu dzięki Tobie i Twoim cudownym zdjęciom mogłam naładować akumulatory.
    Zachwycające miejsca w których człowiek na wszystkie skomplikowane sprawy tego świata spogląda z zupełnie innej perspektywy.
    Lekarze na początku leczenia powinni przepisywać pacjentom recepty na obowiązkowe obcowanie z naturą, chodzenie po górach, lasach i dostrzeganie piękna otaczającego nas świata, a jeśli to nie pomoże - wtedy dopiero zapisywać leki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim ludzie powinni obcować z naturą aby nie zachorować! A lekarze powinni zacząć leczyć przyczyny, a nie objawy.

      Usuń
  5. Twoje zdjęcia to uczta dla oka, szczególnie do dobrej herbaty. Dobrze, że się tak łatwo nie poddajesz i nie dajesz pokonać byle górze:P Życie może minąć w mgnieniu oka. Całe życie można być ślepym i nie widzieć jego sedna, żyć bez symbiozy z naturą. To najgorszy rodzaj ślepoty. Ta życiowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto wędruje, ten żyje dwa razy ;)

      Usuń
    2. A powiadają, że kto czyta;) To może my żyjemy trzy razy?

      Usuń
    3. "Potrójne życie Hexe", temat na bestseller XD

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.