środa, 14 września 2016

Opowieści z ziemi łódzkiej, cz. II - Skansen Rzeki Pilicy.

      Miejsce to, powstało za sprawą Stowarzyszenia Przyjaciół Pilicy i Nadpilicza, a założeniami tego przedsięwzięcia była edukacja historyczna i ekologiczna. Jest to pierwsze w Polsce muzeum na wolnym powietrzu, poświęcone rzece. Zgodnie ze słowami z ich portalu internetowego, celem było "utworzenie placówki żywej, w której przyrodę i historię rzeki oraz przestrzeń kulturową, jaką ona wytworzyła, można poznawać wszystkimi zmysłami."
      Kiedyś zwiedzałam ten terem z moimi rodzicami, były czasy, że podróżowaliśmy bardzo dużo, lecz te bywają zmienne, a życie dość zróżnicowane, ono wprost kocha zmiany. W wyniku porywów serca i współmiernych sytuacji nakładających się na siebie za sprawą podejmowanych wyborów, podróżuję teraz z moim mężem. W skansenie był po raz pierwszy.
      W tej części "Opowieści z ziemi łódzkiej", cofniemy się do czasów wojennych, poznamy maszyny, które służył wiernie człowiekowi w rekonstrukcjach bitew na całym świecie. Są to także dobrzy aktorzy ze znanych nam filmów ;) Poznamy także stare techniki młyńskie.






      Dzięki Stowarzyszeniu, ocalał przed całkowitym zniszczeniem wspaniały młyn wodny, który został tutaj przeniesiony z Kuźnicy Żerechowskiej. W regionie niegdyś młynarstwo wodne było bardzo cenioną pracą.
      Wchodząc dziś do trzypiętrowego młyna, po którym możemy poruszać się swobodnie, doświadczamy niezłego skoku w czasie. W niektórych miejsca aż ciężko się obrócić, tyle tego jest... Wspaniałe relikty, pozostałości, stare mapy, dokumenty, dwie maszyny do mielenia mąki i jedna do mielenia otrębów, ponad to całe mnóstwo osprzętu w tym klimacie, no i ten wspaniały zapach drewna...
      Zabawną ciekawostką jest także mały, drewniany domek służący dawniej jako wygódka dla carów polujących w spalskiej puszczy, oraz warownia, która znajdowała się początkowo przy jednej z bram wjazdowych do rezydencji prezydenckiej. Dzisiaj jest to stróżówka przy bramie wjazdowej ;)











      Bardzo lubię oglądać makiety. We młynie są one również dostępne. Przedstawiają bardzo dokładnie młyny wodne przy pracy, jakie znajdowały się kiedyś w okolicy, a także młyny pływające - to absolutny hicior, chciałabym coś takiego na żywo zobaczyć, ale chyba już nikt w ten sposób w Polsce nie pracuje...

Młyn pływający.






      Dla fanatyków militariów, pozostały teren skansenu to istna perełka. Stoją tutaj m.in.:
dźwig wojskowy i działa konstrukcji radzieckiej. Najcenniejszym eksponatem jest ciągnik artyleryjski Sd.Kfz.8, w prototypowej, opancerzonej płytami (12 mm) wersji (posiada oryginalną tablicę rejestracyjną WL 323863).
       "Podczas nieudanej próby wydobycia w 1957 r. wysadzono w powietrze górną część pojazdu. Wrak został wydobyty w 1999 r. przez członków Stowarzyszenia Przyjaciół Pilicy i Nadpilicza z Andrzejem Kobalczykiem na czele; rekonstrukcja trwała do 2003 r. Dwa lata później pojazd, wyposażony w zastępczy silnik z KrAZa, został uruchomiony. Pojazd posiada oryginalną skrzynię biegów i elementów układy napędowego, oraz całkowicie zachowany, autentyczny układ gąsienicowy. Jest to prawdopodobnie jedyny zachowany na świecie egzemplarz pojazdu tej wersji."
- info z Wikipedii

      Tak, moi drodzy, jak się zapewne domyślacie, tam pojazdów "na chodzie" jest znacznie więcej.


Zajrzałam pod plandekę i zobaczyłam, że remontuje się tu właśnie
kolejne, mechaniczne znalezisko.


Dla fanów czterech pancernych. :)
Zabytkowa samica krzyżaka, również "na chodzie".
Jest już tak stara, że stawy jej trzeszczą.
Mam nadzieję, że ta "na chodzie" nie była...


      Budynek poczekalni kolejowej z przystanku Czarnocin jest świetnym tłem do sesji zdjęciowych. Drogie panie, wdziewać suknie, zabrać ze sobą jakiś stary kufer dziadka i w drogę!
      W 1897 roku pawilon ten został zdemontowany i przewieziony na trasę Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Ustawiono go na przystanku „Wolbórka” pod Będkowem.


      Czasami są tutaj organizowane inscenizacje z udziałem turystów, zawsze zwieńczone dekapitacją.




      W jednym z budynków znajduje się dosyć ciekawa kolekcja, poświęcona tradycjom wioślarskim i szkutnictwu ludowemu na Pilicy. Są tam dwie łodzie – transportowa i rybacka, do tego trzy drewniane kajaki w tym jeden składany, który zainteresował mnie najbardziej. Wisi pod sufitem u wejścia. Ciekawe jak go się składa...


      Stoi tam także ponad 100-letnia, żelazna barka robocza typu „Szczupak”, żelazna łódź saperska, fragment przęsła mostu wybudowanego w 1957 roku na Pilicy, wojskowy rzeczny kuter holowniczy KH-200, elementy mostu pontonowego typu PP-64 oraz wieżyczka ratownika.



      Rozumiem, że tamten czas to nie była zabawa, ginęli ludzie, panowała wojna na potężną skalę rzeźnicką, ale my postanowiliśmy nie smucić się i oddać cześć poległym, oraz wspomnieniom i myślom cichym w indiański sposób: bawiąc się w najlepsze.
      Indianie wierzą do tej pory, że po śmierci dusza idzie w lepsze miejsce, nie bawią się w kultywowanie przyozdabiania grobów.
      Nie byłabym wiedźmą, gdybym nie wprowadziła tutaj zamieszania, możecie się ze mną nie zgadzać, ale ja Wam mówię, że mają w tym sporo racji. Oczywiście jeżeli chcecie praktykować pogańskie obrządki, dziady itp., ja nie mam nic przeciw, słowiańska tradycja not death. Byliśmy uśmiechnięci, a historia była ponura i nikomu nie zamierzamy się z tego tłumaczyć. (Niedobrze jest tylko jak przewodnik robi sobie z takich miejsc jaja, a czytałam o takiej sytuacji.)






Niniejszym ogłaszam, że Tobruk został oficjalnie zdobyty.

Czyli w przełożeniu z niemieckiego: bunkier jednoosobowy.


      W Skansenie odtwarzane są również wojenne inscenizacje, które miały miejsce nad Pilicą lub  były z nią ściśle związane. Przykładowo:
      „Pojmanie pilickich szmuglerów” (2004), „Styczeń 1945 nad Pilicą” (2005), „Obrona Niebieskich Źródeł” (2005 i 2006), „Forsowanie Linii Pilicy” (2006), „Kino frontowe – Linia Pilicy 1944” (2006), „Pilickie Verdun” (2007), „Wrzesień 1939 – epizod nadpilicki” (2007), „Przełamanie Linii Pilicy” (2008) „Wrzesień 1939. Inowłódz-Dęborzeczka” (2008), „W nadpilickich okopach-zima 1915” (2009), „ Pilicki epizod bitwy tomaszowskiej. Wrzesień 1939” (2009), „Na pilickiej rubieży. Styczeń 1945” (2010), „Budziszyn 1945” (2010), „Na przedpolach Tomaszowa – Wrzesień 1939” (2010).


Podczas inscenizacji, przywiązują wagę
do najdrobniejszych detali.
      Nie byłam w swoim żywiole na całego, choć bardzo interesuję się historią świata oraz rodzaju ludzkiego i najchętniej obwiesiłabym się symbolami wszystkich kultur jednocześnie, tak z zasady, nie z żadnej wysublimowanej wiary tudzież tradycji, ale wszelkie inscenizacje i możliwość "dotknięcia" przeszłości, przyciągały mnie od zawsze. Czasy militarne to bardziej hobby mojego taty i te wszystkie karabiny i czołgi dużo lepiej zawsze ogląda się gdy jest obok.
      A tymczasem, NAJSERDECZNIEJSZE POZDROWIENIA DLA WSZYSTKICH! :)



      A w następnej części cyklu, przejdziemy na drugą stronę ulicy...

8 komentarzy:

  1. Witaj Hexe.
    Lubię takie skanseny i ciekawe miejsca.
    Zdjęcia super.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyślałam o Tobie, że Ci się spodoba to miejsce :)

      Usuń
  2. Mojemu Miskowi to by sie tam spodobalo :)!!!! Ja, to co najwyzej sesyjka w Wolborce ;)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tobie to się spodoba następna notatka!! Tam trzeba było kontrastowej kobiety, najlepiej rudej (bo na tle głębokiej zieleni przyrody) w jakiejś papuzio-kolorowej, maxi sukience.
      Może skusisz się odwiedzić ten rezerwat przyrody. Takie rzeczy tylko w Polsce!
      (ale spojler puściłam XD)

      Usuń
  3. No ja bym się na tych (na żadnych) torach nie położyła!
    Wiesz, co jest wspaniałe? Że oboje lubicie włóczyć się po tych miejscach, zwiedzać, poznawać, fotografować. Przeżywanie takich wycieczek razem bardzo łączy i daje znacznie więcej, dzięki temu, że na świeżo można wymieniać wrażenia. Z przyjemnością patrzę na Ciebie na zdjęciach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię wszędzie wejść, usiąść czy położyć się, a to dotyczy absolutnie każdego miejsca. Taka moja specyfika ^_^
      Samotnie także kocham wędrować, pół życia kreowałam swoje wędrówki samodzielnie, a najważniejsze dla mnie jest to, że znalazłam pierwszą osobę, którą mam ochotę wszędzie zabierać i nie przeszkadza mi jego stała obecność. To jest naprawdę wielka rzecz, uwierz mi, bo ja na żywo straszna jestem, towarzystwo zawsze było czasowo limitowane. XD
      Dziękuję, ułożyłaś ostatnie zdanie w mega komplement, dziękuję z całego serduszka :)

      Usuń
  4. Ciekawe miejsce - piękne, a do tego łączy w sobie tyle ciekawych informacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ścieżki historyczne są najlepsze ;)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.