sobota, 13 sierpnia 2016

Stajnia Grom i Sasek Wielki nieopodal.

      Życie jest takie, na jakie sobie zapracujemy dzięki naszemu własnemu spojrzeniu na świat i nastawieniu do niego. I z każdym dniem to nasze życie może być coraz lepsze. Ziemia dąży do zachowania równowagi, bezustannie się naprawia. Trzeba nam poczuć, że jest się jej częścią.

"Jest taki żar, co pali serce.
Jest taki głód, co czekać nie chce.
Jest taka siła, której siły brak.
To ja.
Jest taka chwila, co trwa wiecznie.
Jest szczodrość, co wyciąga ręce. 
Jest prawda, w której całej prawdy brak.
To ty.
Jest taki czas, gdy mogę to powiedzieć głośno."
- Patrycja Markowska


      Jest takie miejsce, gdzie poranna kawa od razu pachnie lepiej. Jest takie miejsce, gdzie ktoś do tej kawy chętnie się przyłącza i proponuje drugą. Jest takie piękne miejsce, gdzie słońce zachodzi nad połacią kwitnącej zieleni, na której pasą się konie. Jest takie miejsce, do którego nie da się nie powrócić.
      Ostatnio planowaliśmy sobie z mężem "palcem po mapie", gdzie moglibyśmy spędzić swoje wakacje w przyszłym roku. Pomysł podsunął mi mój tata, jak dla mnie strzał w dziesiątkę, nigdy jeszcze nie byłam w Bieszczadach, zawsze o nich marzyłam. Mąż sprawdził na mapach gdzie to jest, potem wyznaczył trasę stamtąd na Grom... (?) i uznał... że to za daleko. :)
      A dlaczego tak? Wszak tego roku stacjonowaliśmy na Warmii, ale nie było innej możliwości jak nie zajechać na Mazurską przystań między Szczytnem, a Pasymiem.
      Bo to jest właśnie takie miejsce, gdzie świt budzi się inaczej, lepiej, a rodzinna, przyjacielska atmosfera sprawia, że serce wzrasta. A poza tym, mąż nie ufa innym instruktorom. Przecież na Wyspie Dadaj też mógł kontynuować poznawanie tajników porozumienia człowiek-koń. Ale nie, jemu instruktorka się nie podoba ;] O.K., dla mnie to była idealna sytuacja!
      Napisałam kiedyś artykuł o tym miejscu, głównie pod kątem jeździectwa. Zachęcam szczególnie miłośników tego sportu do przeczytania: TUTAJ.


Tornado jest rozchwytywany.
W połowie jazdy trzeba się było zamienić końmi :P


Kontakt: TUTAJ.

      Jest takie miejsce gdzie myślom myśli brak, choć rzeczywistość pełna trosk, tam znikają jak pod słońcem mgła. Jest takie miejsce, w którym słowom słów brak, choć niewypowiedzianym głosu i tchu niedosyt, można by krzyknąć, lecz zmącić tę ciszę aż strach. Jest takie miejsce, w którym gestom gestów brak, w milczeniu i bezruchu stoisz, że i poruszyć się na krok jest szkoda, bo odchodzić w pożegnanych łzach aż nie przystoi, tak żal.
      Jest takie miejsce, w którym spędzałam chyba wszystkie wakacje w dzieciństwie. Po prostu wpoiłam się w to miejsce, jest dla mnie hipnotyczne, jakby sączyła z tego kawałka ziemi i z tej wody, niezaprzeczalnie obecna, dobra i silna energia. To miejsce jest dla mnie magią samo w sobie. Swoistą, materialną siłą uwodzenia. Jest niezwykłe.

Przy tej plaży nauczyłam się pływać. :) Kiedyś wyglądało to inaczej. Była ogromna powierzchnia
piaszczysta i gigantyczne molo ze strzeżonym kąpieliskiem i zjeżdżalnią do wody, oraz
spore zadaszenie dla wędkarzy, które nazywaliśmy "grzybkiem".
Zaś tuż obok, bar z wielkim, drewnianym tarasem.
Od kiedy teren został rozdzielony na prywatne domki, wszystko szlag trafił,
a molo z "grzybkiem" rozebrali.
Za ten widok mogę dać się pokrajać. Tyle wspomnień...
Tak to wygląda, kiedy siedzisz na tarasie. Do tego dodaj sobie absolutną ciszę.



      Minusem tym razem był deszcz. Minusem dlatego, że latanie po ośrodku z aparatem, stało się niebezpieczne dla samego sprzętu, więc zrobiłam tylko kilka zdjęć pobieżnie. To i tak wspaniała pamiątka, którą opisałam nową datą. Zawsze to miejsce sprawia, że czuje się dosłownie zaszczycona jego cudownym krajobrazem. Tym razem ono chyba chciało mnie uwięzić... otaczając z każdej strony ścianą porządnej ulewy. To jakbyśmy tęsknili za sobą ze wzajemnością, a muszę dodać, że w Gromu przyjechaliśmy nad Sasek Wlk. na rowerach.
      Mam ogromny sentyment, który nawarstwiał się przez te wszystkie lata, kiedyś z rodzicami, dziś z mężem, znów mogłam spojrzeć z daleka na wyspę. Pamiętam, że kiedyś na nią schodziłam z łódki, koniecznie w kaloszach :)
      Jakby mnie znajomi nie napoili Martini, wylałabym drugie takie jezioro łez. Ja się strasznie rozczulam na takie widoki, wtedy pogoda nie ma znaczenia. W zeszłym roku na łódce (na innym jeziorze, nieopodal) wyłam jak popieprzona. A Wy mi tu będziecie smolić, że w górach jest pięknie i ja szczęściara jestem. 😝 To jeszcze nie widzieliście jak wyglądam, gdy płaczę ze szczęścia. I nie zobaczycie! 😝



      Mazurskie drogi, niebezpieczne serpentyny, które przemierzałam rowerem. Samochodem się boję O_o bo rowerem się schowam, a samochodu nie zwężę. Ale w całej Polsce piękniejszych dróg nie znajdziecie... Dziurawych jak durszlak, O.K., ale malowniczych :P
      Chciałabym gdzieś w tych rejonach zestarzeć się. Spędzić swoje ostatnie lata płacząc ze szczęścia i oby tych lat przyszło mi przeżyć jak najwięcej 😖










      Istnieje teoria, wg której Słońce miałoby znajdować się zamknięte w kuli wody, która filtruje szkodliwe promienie, a to nie jedyna filtracja, jaka kiedyś chroniła nas przed słońcem. Zgodnie z tym, o czym opowiedziałam w poprzedniej notatce, nasza Zmienia również mogła być otulona płaszczem wody, dzięki czemu kiedyś roślinność i zwierzęta rosły wielkie, na co wskazują skamieniałości.
      Na poniższych zdjęciach wdać tęczowy okrąg, który miałby dowodzić prawdy tej teorii. Ale to tylko teoria. Naukowcy, za przeproszeniem, srają hipotezami. Tak naprawdę nic nie wiemy ani o przeszłości, ani o Słońcu nawet, do którego zbliżyć się nie możemy, toteż skład chemiczny naszej ciepłodajnej kulki, to również spekulacje.



      Widziałam świat piękniejszy od snów, po drugiej stronie tęczy odbitej w lustrze, w którym co wieczór przegląda się słońce. Jeśli byłeś tam choć raz, wiesz, że dostać się tam łatwo. Jeśli mrzonką zowiesz ten świat, tobie lustro dać trzeba abyś zadał sobie pytanie czy nie jest zbyt egoistycznym myśleć, że nasza rzeczywistość jest jedna jedyna? Dowody? Myślę, że ja. Bo ja nie jestem przecież stąd.

10 komentarzy:

  1. Witaj, widzę urlop się udał :)

    Możesz już wchodzić na mojego bloga czy nadal nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej się udał :)

      Musisz mi raz jeszcze zapodać adres, bo nie mogę go zlokalizować w adresach "podglądanych" na blogspocie. Poza tym nigdy nie dostawałam powiadomień z Twojego bloga o napisanej nowej notatce, to wgl. jakaś techniczno-sieciowa zagadka ;[ nigdy mi w Twoim przypadku to nie działało, więc zapiszę raz jeszcze.

      Usuń
    2. www.bezimiennarose.blogspot.com powinnaś dostać mailem nowe zaproszenie.

      Usuń
  2. Bardzo interesujący jak zawsze post nie wspominając o amatorskich zdjciach serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jadącego samochody nie potrafię wyczarować lepszych zdjęć - tak, właśnie winna się tłumaczy ;)

      Usuń
  3. Po naszych tegorocznych wojazach zakochalam sie jeszcze bardziej w polskiej przyrodzie :)!!! Jakze cudownie jest ruszyc dupsko z domu ;)!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Hexe.
    Jak zwykle u Ciebie niezwykle.
    Urlop jest udany, zdjęcia super.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze są te wspomnienia, do których można powracać. Chyba setny raz odwiedzałam te zakątki, a mimo to wiem, że jeszcze nie sto, a dwieście razy tam powrócę :)

      Usuń
  5. Szczególnie piękne wydają mi się zdjęcia zrobione w trakcie jazdy - rozmazany pierwszy plan robi niesamowitą oryginalną ramkę ;)

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.