poniedziałek, 29 sierpnia 2016

PAX MAL, czas pokoju dla dobrych ludzi.

      Już dawno żaden temat nie zrył mi tak głowy. Pierwiastek problemu jak lejtmotyw przewijający się przez całe moje życie. Symbolizujący ideę, w której miałam zagrać nutkę, albo może nawet całą pięciolinię uczuć. Motyw przewodni, stale powracający motyw. Symfonia fantastyczna, moje  "idée fixe"... Tworzymy bardzo gęstą strukturę znaków, a przeciwności bardzo się przyciągają.
      Stało się tak, że ilekroć postanawiam się zająć zwykłym otoczeniem, ten lejtmotyw (zgodnie z definicją) powraca. Jak bumerang, zdrowo uderzył mnie w głowę. Osnowa myśli. Rozsądek każe dać sobie spokój, po czym wszystkie znaki na niebie i ziemi przesyłają admonicję ze słodkimi pozdrowieniami. I o dziwo, to mnie nie przeraża, ani krzty, ani dudu. Tylko co ja mam z tym zrobić? Do szpiku kości nie rozumiem po co mi to i jednocześnie chcę rozumieć. To jest dopiero szaleństwo.
      Nie o tym dzisiaj chcę napisać, dopiero układam sobie pewne fakty w całość, jak to dokończę, wtedy zajmę stronę publicznie... chociaż nigdy nie będę mogła być pewna, czy się nie mylę.



      A co my tu mamy... Nie, to nie jest relikt odległej przeszłości. Pewien szwajcarski artysta i projektant graficzny - Karl Bickel, posiadacz własnego studia graficznego, stworzył to nieduże, aczkolwiek imponujące miejsce.
      W 1913 roku zachorował na gruźlicę. Spędził rok w sanatorium na Walenstadtberg i postanowił stworzyć miejsce introspekcji i medytacji, by odnajdywać cele życia. Podstawowym założeniem jest pokój dla wszystkich. "Czas Pokoju", czyli właśnie: Pax Mal.
      Jednak jakiekolwiek badanie własnych przeżyć psychicznych i samoobserwacja, wymagają samotności lub chociaż ciszy człowieka pogrążonego w tym samym zadaniu. Tymczasem miejsce to, a troszkę tam czasu spędziliśmy, nie było ani przez chwilę puste. W pewnej chwili myślałam, że zdjęcia też mi wyjdą "turystyczne" z małym tłumkiem na pierwszym planie. Na szczęście jakoś się udało.


      Dzieło jest celebracją dobrych ludzi. Na lewej ścianie pokazuje pojawienie się człowieka: mężczyzna - kobieta - spotkanie - para - prokreacja - planowanie - dziecko.






      Na prawej ścianie pokazane są zmagania ludzi: osoby dorosłe - starcy - poszukiwanie - wschód sensu istnienia.







      Na środku sali znajduje się centrum całego dzieła: spokojny wiek - odpoczynek dla bogatych - spełnione życie - doskonałość życia.



My poszliśmy pieszo, ale tam można dojechać samochodem.
      Do mozaik używał tylko naturalnych kamieni, które są odporne na warunki pogodowe. A jakie są symbole we współczesnym świecie, w naszej zwykłej, szarej codzienności kultu pieniądza?



Symbol stylu człowieka nowoczesnego.

      Są takie kobiety, które starają się przypominać współczesną wojowniczkę: spodnie w kancik, koszula, marynarka, ale do tego obcas, pełny makijaż, mówi się o nich bizneswoman. Są silne, charakterne i potrafią zarządzać. I do twarzy im w tym. A mężczyźni? Przecież nie zatrzymali się w epoce kamienia, pośród nich również mamy obraz nowej, męskiej przyszłości: błyszczące włosy, dopasowane ciuchy, legginsy jak się o takich mówi? Tu pozostawiam Wam dowolność.
      Jest wyraźnie zarysowana granica między robieniem z siebie szefa korporacji, (i szefa swojego życia) przekonującego dewelopera czy przedstawiciela handlowego, a robienie z siebie kiczu i pośmiewiska. Jestem naprawdę bardzo tolerancyjna, ale czasami spotykam wizualną nieudolność.

      Prawdopodobnie w niektórych przypadkach to nie tylko kwestia mody ale i zaburzeń własnej osobowości lub wymyślanie sobie wad - ot taka wada, paradoksalnie wyjaskrawiona, chociaż oni myślą, że skrzętnie zatuszowana. Usterki swojego ciała zawsze ciężko jest zaakceptować, lecz chyba gorzej usterki we własnym charakterze.

      Dodałabym do tego akapitu symbol mody.




Symbol walki z przemijaniem.

      Skoncentrowałam na sobie twarde przekonania, do których jednak potrafię podejść z dystansem. Jeszcze trochę i sięgnę trzydziestki, a czy liczę przed lustrem jakieś ślady starzenia? Nie potrafię np. nie być okrutna względem oceny swej formy, zamierzam starzeć się aktywnie, ale z całą resztą nie przesadzałabym. Oto kolejny symbol naszej cywilizacji.
      Chcę tutaj zwrócić uwagę konkretnie na fakt popularyzacji sztucznych środków odmładzających, a konkretnie na sposób przedstawienia towaru. Do niedawna wydawało mi się, że aby utrzymać młodą fizis, należy przestrzegać w życiu paru zasad, np. mniej stresu więcej warzyw i takie tam. Obecnie jest reklamowany botoks jako - uwaga - zabieg poprawiający nastrój. Czy ilość zmarszczek naprawdę ma takie znaczenie?

      Symbol każdego egoisty - pogoń za ideałem piękna.




Symbol bogactwa, mieć znaczy być.

      W pewnych względach stosuję tzw. minimalizm, ale mój minimalizm w mniemaniu współczesnego człowieka, to już asceza. I tu mamy trzeci symbol. Otóż żyję bez tuzina butów, bez fluidu, bez samochodu i nawet bez chęci posiadania czegokolwiek z w/w. Za to do wszystkich tych rzeczy czuje miętę większość ludzkości.
      Tylko po co?




Fałsz. Spójrzmy prawdzie w oczy.

      "Nie widzisz że kult pieniądza jest kultem szatana? Napraw się człowieku, wreszcie oddaj w ręce Pana!"
- Mesajah

       Brak wiedzy i ignorancja człowieka przeciąga go na swoją ciemną stronę. I to niestety nie dark side z filmu, świetlnych mieczy nikt nie dostanie. Fantazja, duchowa pustka i ograniczenia systemu powodują, że człowiek nawet do końca życia może się nie zorientować, co zrobił.
      Chaos jest poziomem świadomości, tylko że po drugiej stronie od granicy postawionej między "dniem i nocą" i prowadzi w zatracenie i ślepotę. Ludzie sami wybierają swoje drogi. W większości są ślepi, głusi i maszerują na oślep.
      Duża ilość ludzi cieszy się, że utrzymuje kontakty z innymi wymiarami, są wierzący, czują boże wsparcie, religia daje im szczęście, nie czują się osamotnieni. Nigdy nie zastanawiali się, że mogą być oszukiwani.
      Ten problem często ukazuje się ludziom jako sprzymierzeniec. Przybiera przyjazne pozy, ciężko mu się oprzeć. Wielce subtelny i ludzki. On przeciąga ich na swoją stronę, a ludzie nawet o tym nie wiedzą. Bardzo wielu nie posiada na ten temat żadnej wiedzy i to jest przykre, szczególnie w kręgu mających się za uduchowionych.
      Co się dzieje z tym światem? Gdzie jest tak naprawdę ludzki sens istnienia?


      "Uważam, tak samo jak mój ukochany Woody Allen, że świat zmierza do katastrofy, a życie jest jak nogi. Niezależnie od tego czy krótkie, czy długie, zawsze są do dupy"
- Maria Czubaszek, Nienachalna z urody


      Nie trzeba jechać na koniec świata, nie trzeba kupować biletu, nie trzeba być lepszym. To jest dla każdego dostępne - to jest samo życie. Elementy, chwile, które później zamienią się w coś innego, a tylko od Was zależy jak podejdziecie do nowego dnia, jak zareagujecie. Czy Wasz każdy nowy dzień zamieni się w coś dobrego?
      Nie zamykajmy się na małe rzeczy, piękne rzeczy. Nie zatrzaskujmy swojego serca na świat w więzieniu spraw. Odłączmy się od tego, wyjdźmy na dwór, przywołujmy marzenia jak najczęściej. Nie raz w roku na wakacje, ale codziennie!
      Z tych drobnych radości budujemy wielkie góry zadowolenia z życia. Tak odnajduje się w życiu sens. Nie w sklepie ani nawet nie w kościele. Wychodzę z założenia, że aby pokonać wroga, trzeba go lepiej poznać. Niestety mówi się nam nie o tej osobie, nawet imię zmyślono.

      Wierzę, że najważniejszymi wartościami są Miłość i Prawda. Ale Prawda może boleć, szczególnie jeżeli przewraca nam całe życie i na gruzach tego, musimy budować od nowa. Mozolna praca, ale wykonalna.
      Prawda burzy iluzje, może być trudna do zaakceptowania, ale jest najlepsza, wieczna i szczęśliwa.
      Czasami wzdragam się przed napisaniem czegoś więcej na ten temat, bo prawdzie towarzyszy też niezrozumienie. Z kolei nie można przecież nie spróbować... I to jest właśnie ta sprawa, co zryła mi mózg.


12 komentarzy:

  1. Droga Hexe, uważam że życie nie jest 'do dupy', to my kreujemy naszą rzeczywistość jeżeli każdy będzie myślał negatywnie na pewno się takie stanie. Co do szukania to powiem, że prawda nas wyzwoli.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co powiedzieć, ponieważ cały post odnosi się do tego, że życie jest zdecydowanie lepsze niż pozwalamy sobie dostrzec. Pisałam tu o życiu jako o czymś wartościowym, wymieniłam kwestie, które odwracają naszą uwagę od rzeczy istotnych, ja chyba mam wrażenie, że przeczytałeś tylko cytat Czubaszek...

      Usuń
  2. Przeczytałem cały artykuł i napisałem co ja uważam, w sumie ten cytat tak mi najbardziej się wbił. Tak kreujemy własne życie. Jeżeli dostrzeżemy coś więcej niż tylko rzeczy które odwracają naszą uwagę, "czyli prawdę" to będziemy mogli znaleźć miłość i szczęście i prawdziwy cel w życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Priorytety. Ustaliwszy je sobie, nasz dzień powinien zacząć się od tego, co jest najważniejsze. A reszta na deser, jeśli zostało trochę czasu.

      Usuń
  3. Prawda - trudna sprawa. Kiedyś byłam przekonana, że może być tylko jedna, słuszna, właściwa. I często nie jest rozpoznana, zrozumiana - tak jak napisałaś.
    Jednak już wiele razy życie mi pokazało boleśnie na przykładach, że prawda bywa tez tak skomplikowana, że można by zaryzykować, że jest jej więcej lub występuje w kilku odmianach. Oczywiście i tak pogląd o jednej prawdzie daje się obronić, bo może po prostu w takim skomplikowanym przypadku ta prawda prawd, prawda właściwa, pozostaje zakryta... Ej, też się boję o tym myśleć, a co dopiero pisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co jest prawdą określającą jak żyć właściwie? Co jest tą prawdą, wg której idziemy we właściwym kierunku? Pisać jest ciężko, bo myśląc, że się ją odgadło, można popełnić wiele błędów, a to byłoby znów głoszeniem kolejnych nieprawd. Głoszenie prawdy z tego powodu jest ryzykiem, tak samo jak nie można być nauczycielem jakiegoś przedmiotu, bez stosownej wiedzy. Tu tkwi problem, że są na tym świecie prawdy jak i reguły, których zapomnieliśmy przestrzegać. Plus, jak wyżej "Anonim" napisał - wszystko inne odwraca naszą uwagę od niej.

      Dziękuję za to, że poświęciłaś czas na zapoznanie się z treścią i zapraszam częściej ;)

      Usuń
  4. Nie no, samochod jest przydatny w zyciu codziennym jak i... niecodziennym ;)!!!
    Piekne to piorko na ostatniej fotce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ostatnia fotka nie należy do moich dzieł ^_^'
      Samochód jak samochód, ale mieć, żeby tylko posiadać, to nie. Ogłosiłam w domu, że jeżeli będę uważała, że jest mi on absolutnie potrzebny i że na pewno stać mnie na tą skarbonkę, to wtedy i tylko wtedy zdecyduję się na posiadanie. Póki co, nie widzę tej konieczności. Przez całe życie dotąd nie widziałam.

      Usuń
  5. Witaj Hexe, wpadłam tylko na chwilę. Pooglądać zdjęcia bo na oczy nie widzę, co czytam:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wszystko jest pora i czas, a na pewno jeśli doskwiera zmęczenie, to nie jest dobry czas na komputer ;)
      Pamiętaj, ja nie mam nigdy nikomu za złe za to, że nie siedzi w internecie ;) :P

      Usuń
  6. Pax Mal i idąca za tym miejscem idea naprawdę mnie zaintrygowała. Muszę zgłębić temat, a kto wiem, kiedyś może i nawet osobiście nawiedzić to miejsce...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam. Świat dał nam tyle możliwości podróżowania, że poza najdzikszymi dżunglami wszystko inne stało się dostępne.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.