poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Ostatnie po Polsce wędrowanie i co się w domu zmieniło przez 2 tyg.

"W górę i w dół dwie różne drogi wiodą
Właściwą musisz wybrać sam
Inaczej serce inaczej głowa każe
W sercu uczucia w głowie rozsądku brak
Po kamiennym szlaku
Czerwonej wodzie
Dumnie kroczysz w dół"
- Artrosis "Dwie Drogi"


      Są to ostatnie słowa z naszego wakacyjnego pobytu w Polsce. Brak tu właściwie konkretnych refleksji, jedynie płynna gorąca magma wypełniająca moje żyły - niezależność, paląca pod skórą wolnego wilka drogi, bo tęskno już do ciszy, do mgieł w dolinie, choć wszystkie sprawy tzw. "ważne", z całą pewnością wkrótce zwalą mi się na głowę, to jednak pojęcie "dom" nastraja pozytywnie. Mój rewir - moje rządy. I zbliżająca się pomału jesień, która wypędzi wreszcie te upały, zacznie się czar kolorów i szlaki górskie.
      Póki co, wyżyny bym odradzała, zbyt blisko do słońca. Za to nad wodą ZDECYDOWANIE TAK! Na zdjęciach jez. Dadaj. Warmia.



      Cokolwiek by się zmieniło w moim życiu, choćby i wywróciło się ono do góry nogami, zawsze to będzie uważane za kontrowersję. Nie chodzi w moim postępowaniu o to, że lubię być zauważona, ale oto, że naprawdę nie lubię być lekceważona. Nie działam pod publikę, choć tak samo jak Wam - bo jesteśmy społeczeństwem stadnym - zależy mi na akceptacji przez bliskie mi osoby.
      Jesteśmy wolnymi ludźmi, każdy ma prawo do decyzji, do ich zmian, do własnej drogi. Szanujmy to. Tak samo - niektórzy ludzie stają się bliżsi, niektórzy dalsi, etc.

      Chciałabym, by wszyscy ludzie na świecie pojęli, że sławna przestroga pt. "co ludzie powiedzą?" dawno już straciła na wartości, zdeklasowana przez znacznie lżejszą myśl: "ludzie zawsze będą mówić, trzeba robić swoje".
 ~E.Ch.




      Moje postępowanie jest zawsze skrupulatnie rozłożone w myślach na czynniki pierwsze. Ważę na szalach plusy i minusy, i choć tak naprawdę nie mogę spodziewać się konsekwencji, rozważam zawsze te potencjalne. I gdy na jednej z szal pojawia się grupka ludzi krytykujących mnie, natychmiast wymieniam odważniki.





      To co ja robię i jak żyję, to moja sprawa i tylko ja mam prawo na koniec stwierdzić czy dobrze się w tym czuję, czy też jednak to nie dla mnie i znów wypatruję nowych horyzontów. Cenię swoją godność, swoją możliwość wyboru, zawsze idę za głosem serca, niestety czasem rządziły mną jego porywy, ale wszystkiemu co mnie zafascynowało, oddawałam zawsze 100% siebie i dzięki temu poznawałam każdy temat swej pasji w pełni. To zawsze były takie pozytywne szajby i nigdy żadnej z nich nie żałowałam.  N i g d y.

Szczytno. Pisałam o nim TUTAJ.
Charakterystyczny ratusz w Szczytnie.
      Tym samym wyraźnie właśnie zaznaczyłam, że najważniejsze są dla mnie moje własne doświadczenia. Ja zawsze musiałam najpierw dotknąć ognia, żeby zrozumieć, że on pali. Tak samo jest i teraz, może się sparzę, a może okaże się, że nim zawładnęłam i pewnego dnia stanę cała w płomieniach przed Wami i powiem Wam, że naprawdę warto było! Czuję, że tak trzeba - sprawdzić, poczuć, przeżyć, odróżnić spośród tych najcudowniejszych chwil zwykłe zrywy serca, od prawdziwej miłości, a to czyni wyłącznie czas, któremu nie da się pomóc, tylko patrzeć w przyszłość pozytywnie, bo tam jesteśmy my i nasze całe życie, jego kwintesencja, to co je stanowi - nasza historia i pamięć o nas. :)

Pożegnanie z kotem, ostatnie głasknięcie.
Zdj. pochodzi z TEJ strony.
      Pamiętaj, nie pozwól zrobić sobie pianki z mózgu, jesteś najlepszym, co Ci się mogło w życiu trafić i jeżeli ktoś tego nie docenia, nie komentuj, nie dyskutuj, po prostu powiedz: a ja cieszę się z tego co mam i kim jestem – i to dzięki wam, bo tak mnie wychowaliście. Bo rodzina, ale także przyjaciele z dawnych lat, także mają wpływ na to, kim jesteśmy dzisiaj.


      Zyskałam w kraju ojczystym: pakiet nieprzeczytanych gazet, jeszcze więcej książek, nowy "kapselek" do obiektywu i soczewkę UV, przywołującą moje zdjęcia do porządku. Wreszcie. - Już przetestowane, a kapselek oczywiście prawie urwałam, dokleiłam więc do niego pasek na Kropelkę, a jak wiadomo, co Kropelka sklei, żadna siła nie rozklei.


      Drzewko cytrynowe mi zmutowało, a sukulenty udowodniły, że kwitną ładniej niż klasyczne kwiatki balkonowe.
      Postanowiłam uratować ciernisty krzew, który kiedyś rósł naprawdę imponująco. Ponieważ mam balkon z klimatem Sahary, stwierdziłam, że warto go będzie zabrać z Polski w te rejony. Na razie wygląda tak smutno, że powstrzymam się z prezentacją nowej aranżacji balkonowej do przyszłych wakacji.  Kaktus z IKEI też stał się ciekawym elementem, robi się coraz bardziej interesująco.
      Niestety, jak już kiedyś wspominałam, ekspozycja z normalnych roślin u mnie nie funkcjonuje, jest za gorąco. Ale to sprawiło, że chcąc mieć zieleń na zewnątrz, musiałam podjąć naprawdę niełatwe działania i sporo poczytać.
      Obecnie mam problem z Eszeweriami, choć pięknie kwitną, mam wrażenie, że marnieją mi. Wedle poradników internetowych i forów hodowców Eszewerii, to bardzo trudna w uprawie roślina, którą ponoć trzeba wyczuć z podlewaniem, by nie za dużo, nie za mało, bo jak coś nie tak, to od razu chora. Masakra.

Zmutowany cytrus. U dołu widać, że wcześniej listki były dużo mniejsze.
Kwitnąca Eszeweria.
      Zaś nad Renem różnorodność kwitnących dzieł przyrody żyje w najlepsze i za nic sobie ma suchość i gorączkę. Góry stoją tam gdzie stały, pola obrodziły, a z powodu słońca, nadal nie da się wędrować po szczytach, ani nawet pobiegać nad rzeczką. Obiecałam, że będę o siebie dbać i bardziej uważać na efekty cieplne, toteż trzymam się na razie doliny i  w tym roku póki co, nie dostałam udaru. Chociaż nie wiem ile tak naprawdę wytrzymam... ;) ...po burzy, która tańczy obecnie na alpejskich szczytach, pomyślałam sobie, że może jutro będzie przystępna temperatura i wtedy... 😈



      Aby upłynnić trochę wstawianie opowieści podróżniczych, otworzyłam znów stronę, na której znalazło moje recenzje sporo powieści i filmów. Wszystko powinno mieć swoje miejsce, tak też się stanie. Zapraszam tych, co jeszcze nie znają TUTAJ.
      Tymczasem wracam już wkrótce w swych fotoreportażach na górskie szlaki. 😉

12 komentarzy:

  1. Dużo minie zanim przestaniemy się martwić co ludzie powiedzą, co pomyślą. Zbyt wiele utartych osądów, zbyt wiele skłonności do szufladkowania. Za bardzo wstecznie żyjemy. Na szczęście jesteśmy my, młodzi. Bardziej otwarci, bardziej ciekawi, bardziej komunikatywni. Bardziej wierzący, że się da. Bardziej tolerancyjni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście wśród młodych istnieją też wyjątki, ale nie skreślajmy naszej przyszłości. Powierzamy ludzkość w rękach nowego pokolenia, gdzie w większości szanują takie wartości ja piwo, dragi, dyskoteki, sex, sylikon, tipsy.
      Myślę, że zdrowe cele i rozsądek, odziedziczy z następnym pokoleniem bardzo niewielki procent. Wszystko będzie uwarunkowane tym, czy dziadek z babcią mięli silne geny. Myślę, że tak, po nieprzetworzonym jedzeniu jest to możliwe. Zatem chwała i przyszłość tym, którzy w następnym stuleciu będą koceni za czytanie książek w czasie wolnym.

      P.S.
      Wreszcie dostałam się do Twojego bloga. Czy zaproszenie może wygasać? O___O?

      Usuń
  2. Witaj Hexe.
    Mnie tam powiewa kalafiorem co ludzie powiedzą. Jestem ponad to. Pewnie to z racji wieku i moich wielu doświadczeń życiowych.
    Fajne zdjęcia i widoki.
    Pozdrawiam i do siebie zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HA! Już byłam!
      Z racji wieku to się mądrzeje, więc może w tym tkwi sedno, że pośród nas są jeszcze tacy, co najwyraźniej za mało przeżyli, lub byli jeszcze niedojrzali, przeżywając. W wyniku tego, wyciągnęli złe wnioski na przyszłość.

      Usuń
    2. Tak, mysle ze to jest wlasnie to!!! Z wiekiem nabieramy odpornosci na... ludzka glupote!!!

      Przyjemne pejzaze :)!!!

      Usuń
    3. Wiek, to mądrość. Właśnie skończyłam opracowywać tekst do nowej notatki i jest on także o tym ;)

      Usuń
  3. Miło mi gościć u Ciebie jak zawsze wiele ciekawych zdjęć i relacji z zycia wzięte serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa i mam nadzieję, że jeszcze nie raz spędzisz u mnie miło czas :)

      Usuń
  4. Co do cytatu o osobach które nic nie zrobiły a mówią innym... niestety w ludziach jest sporo zawiści i nienawiści.... niestety

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy nie masz takiego wrażenia, że to współczesne czasy niektórych z nas takimi uczyniły?

      Usuń
  5. Prawda jest taka, że nie ważne, czego byśmy nie robili, zawsze znajdzie się ktoś, kto skrytykuje/objedzie/"doradzi" rezygnację. Wszystkich się nigdy nie zadowoli, więc najważniejsze, by robić wszystko w zgodzie ze sobą. A jak już przejmować się czyimś zdaniem, to tylko najbliższych - choć są sytuacje, gdzie i to nie zawsze ;)
    Nie miałam pojęcia o istnieniu Eszewerii - piękny kwiat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie problem mówi o zdaniu najbliższych ;]

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.