piątek, 24 czerwca 2016

Praha. Miasto pięknych kamienic.

"...Późno w nocy
To co sądziłam, iż zostawiłam za sobą
Dręczy mój umysł..."

"Iskrzący aniele, wierzyłam
Że byłeś moim zbawcą w chwili potrzeby.
Zaślepiona wiarą, nie słyszałam
Już tak wyraźnie szeptów i ostrzeżeń
Widzę anioły

Zabrałeś mi serce,
Zwodziłeś od samego początku.
Pokazywałeś mi sny
Ja chciałam by się spełniły

A gdzie teraz jesteś?"

- Within Temptation [tłum. tekstowo.pl]

      Podróż, która rzuciła światło na pewne sprawy. Czasem, aby ujrzeć prawdę, trzeba ujrzeć swoją duszę w lustrzanych oczach bliźniego, w których odbite jej emocje i uczucia, przeszedłszy przez rzeszoto własnej, życiowej iluminacji, odkrywa to, co niegdyś było skryte w cieniu.
      Nie przyspieszę czasu. Jestem cierpliwa. Wiem, że najważniejsze sprawy pojawią się w moim życiu prędzej czy później, kiedy wszystkie koniunktury w moim życiu zjednoczą się, kiedy wszystkie okoliczności będą najbardziej sprzyjające, ale jeszcze z wielu nie zdaję sobie sprawy.
      Mam wybór między żywym, a niematerialnym. Na dzień dzisiejszy, jestem rozbita. Wierzę że wiele najlepszych dni mojego życia jeszcze się nie wydarzyło.


początek podróży po Pradze - TUTAJ
      Nad Wełtawą leży piękne miasto powstałe w 1784 r. z połączenia pięciu wcześniej samodzielnych, lecz powiązanych ze sobą organizmów, których początki sięgają średniowiecza. Zabytkowe centrum znajduje się liście światowego dziedzictwa UNESCO.
      Od ok. 500 roku p.n.e., zamieszkiwały te tereny plemiona celtyckie, stopniowo wypierane przez napływający pomiędzy IX a VI wiekiem p.n.e. germański lud Markomanów, którzy w następnych latach sami zostali przepędzeni, a zabrał się za nich Rzym za panowania Marka Aureliusza. Ostatecznie Markomanowie osiedlili się na terenach dzisiejszej Bawarii, pod nazwą Bawarów.
      Pierwsze plemiona słowiańskie przybyły na te tereny ok. 500 roku n. e.


      Był to dżdżysty ale bardzo ciepły dzień. Czułam się komfortowo, w przeciwieństwie do tego, co obecnie dzieje się w Szwajcarii. Wczoraj słupek rtęci doskoczył do 38 i pół stopnia C. Zamierzam w tym roku nie dostać udaru. Na razie idzie mi kiepsko, skoro uczucie osłabienia i mdłości po powrocie do domu, miałoby świadczyć o tym, że radzę sobie ze słońcem, biada mi.
      Te warunki, jak i duchota, skłoniły nawet moją nauczycielkę z kursu, by zmienić salę lekcyjną, bo w słonecznej, nie dało się wysiedzieć. Wielkie okna podziałały jak soczewki. W przycienionej sali, gdzie brakowało ewidentnie powietrza, nikt nie czuł się dobrze, odpadaliśmy jak muchy, jedna osoba wyszła wcześniej do domu, część utknęła przy automacie z wodą. Przypominam, że kurs zaczyna się o dwudziestej. Zaś o 22, kiedy wracałam spacerem do domu, nadal było jasno, nadal ubranie kleiło się do ciała.
      Zastanawiałam się dlaczego mam bardzo podobny kolor skóry jak koleżanka z Indii. Taki subtelnie oliwkowy. Jeżeli ktoś w dalekiej przeszłości namotał mojej rodzinie w genach, i to poważnie, to czemu nie jestem odporna na upały? Sam mój pigment już by na to wskazywał.

      czas rozpocząć wędrówkę uliczkami gwarnego miasta. Na początek zapraszam do pałacu Lucerna, które nazwą skojarzyło mi się z historią miasta Lucerna w Szwajcarii. ("lucerna" po włosku to latarnia) Nim zbudowano aglomerację, miejsce na nie, miał rzekomo wskazać anioł rzuciwszy światło na dolinę. Jeśli ktoś jest zainteresowany, zapraszam do mojego artykułu na ten temat i zdjęć z wycieczki TUTAJ.
     Kultowy praski klub muzyczny (a także kino) Lucerna znajduje się w centrum Pragi. Lucernę zaprojektował dziadek prezydenta Havla - Vaclav Havel senior. Nazwę wymyśliła jego żona - projekt budynku skojarzył jej się z latarnią ("lucerna" to także po czesku latarnia). W nazwie podobało się również to, że nie była trudna do wymówienia dla obcokrajowców.
      A wewnątrz na witrażach pełno diabelstwa. Gdzie Lucyfer, tam i małe potworki.



      Nad głowami zawisł koń, na którym siedzi król Wacław. Jeźdźcowi nie można nic zarzucić ale koń wisi do góry nogami.
      Jak podaje Wikipedia, "rzeźba, według Mariusza Szczygła, symbolizować ma odporność Czechów na naruszanie tabu narodowego oraz wysoki w tym narodzie poziom autoironii. Pokazuje postawę Czechów w dobie transformacji systemowej – mimo porzucenia wielu dawnych elementów tożsamości narodowej, kraj rozwija się, jedzie dalej." Ile w tym prawdy?
      Ta niezwykła rzeźba (470cm x 290 cm) jest dziełem kontrowersyjnego współczesnego rzeźbiarza Davida Černego, który nie zawahał się w ten sposób sparodiować narodowej świętości, jaką jest pomnik patrona Czech dumnie stojący w sercu Nowego Miasta.
      Na jego prace natkniecie się w różnych częściach Pragi np raczkujące, wielgachne "bobasy" na Kampie, które we mnie osobiście wywołały niesmak... KLIK



      Po uważnym przyjrzeniu się elewacjom i płaskorzeźbom w tym mieście, stwierdzam, że Praga jest pełna diabelstwa. Przyjaciółka zwróciła moją uwagę na bardzo wiele szczegółów, warto byłoby dowiedzieć się, skąd owo diabelstwo się tu wzięło tak licznie.
      Całe miasto, nie tylko starówka, cieszą oczy przepięknymi, zabytkowymi kamienicami, warto więc, zadrzeć głowę wysoko ponad tłum.
   







      W szczycie sezonu turystycznego zatłoczone niemiłosiernie, z setkami małych sklepików oferujących w większości kiczowate pamiątki z szachami produkowanymi w Polsce lub Chinach i matrioszkami na czele ;)






      I to co lubię w miastach najbardziej, a czego mi brakuje: jarmarki. Bardzo rzadko cokolwiek kupuję. Sprawia mi przyjemność samo spacerowanie i oglądanie.


      W Pradze znajduję się kilkaset świątyń różnych religii, jednocześnie Czechy są najbardziej ateistycznym państwem w Europie. 59% obywateli to ateiści lub agnostycy. Wszak od zamierzchłych czasów tłukli się z Katolikami ostro.
       Po 1415 roku, gdy stany czeskie wyraziły publicznie swój protest wobec spalenia na stosie Jana Husa, Husytyzm przybrał formę ruchu politycznego i stał się powodem rewolty w Czechach, a następnie obronnych wojen husyckich, wymierzonych przeciwko dążeniom katolików. Wszystkie cztery krucjaty przeciwko Czechom zakończyły się całkowitą klęską krzyżowców.
      W nieco późniejszych latach, czescy aktywiści podejmowali akcje misyjne w ościennych krajach Europy. Np. teolodzy husyccy brali udział w soborach powszechnych w Konstancji, o czym właśnie czytam książkę.



      Kamienice, bajkowy kościół Tyński, ratusz z zegarem, są warte zobaczenia bezapelacyjnie. Jednak główną atrakcję rynku stanowi zegar astronomiczny Orloj, znajdujący się na południowej ścianie ratusza.





      Od 600 lat zegar pokazuje dokładny czas oraz położenie ciał niebieskich na nieboskłonie. Co godzinę tłumy turystów zbierają się pod zegarem, aby oglądać spektakl wystawiany przez figurki reprezentujące śmierćchciwośćpróżność12 apostołów oraz Turka. Imponujące, biorąc pod uwagę fakt, że mechanizm powstał w tzw. mrocznych i zacofanych czasach średniowiecza. ;]


Ruchome figury w okienkach.



      Gdzie jeszcze ciągnęło starego wilka? Oczywiście do żelaza. Może wiadra na głowę sobie nie założę, nie jestem rycerzem, ale porządną stal w rękach chętnie bym trzymała.






      Statystyki mówią że każdy Czech wypija rocznie 157 litrów piwa, wyprzedzają pod tym względem nawet Niemców i Irlandczyków. Czeskie piwo nie należy jednak do najmocniejszych. Najlepiej sprzedające się trunki pochodzą z browarów Pilsner Urquell, Gambrinus, Radegast, Staropramen i Kozel.
      Na co dzień nie piję wgl alkoholu, co może niektórych zadziwić, stronię ponieważ lubię być trzeźwa, co dziwi jeszcze bardziej. Poza tym sport nie leży w parze z drinkiem i jak to mawiają sportowe świry: pot przelewaj litrami, a wódkę zostaw nieudacznikom. Ale że podróże rządzą się własnymi prawami, spróbowałam jak najbardziej. Mnie przypadł do gustu ten ostatni z wyżej wymienionych, ale koniecznie ciemny.
      Jak tu jednak nie pić, skoro piwo w pubie jest dużo tańsze od kawy w kawiarni? Jednakże następnego dnia poprzestałam na kawie tylko i wyłącznie, kawa i ciastko, Praga mnie rozpieszczała. :)
     Jednakże następny dzień, to następna historia, nie wyprzedzajmy zbyt bardzo faktów, bo się zrobi mętlik. 





Czacha pod ramieniem pani.

      Zbliżamy się do najsłynniejszego symbolu Pragi, łaczącego od XIV wieku  Malą Stranę i Stare Miasto.




      Mierzący ponad pól kilometra Most Karola prosty nie jest. Stanął on na miejscu wcześniejszego (również kamiennego) mostu z XII w., zniszczonego przez powódź w 1342. Poprzedni most, romański, nosił nazwę „mostu Judyty” na cześć drugiej żony księcia czeskiego Władysława II.
      Podczas budowy mostu, w XIV wieku, jednym z głównych składników zaprawy murarskiej były jajka, a konkretnie ich białka.
      Jego 17 łęków spoczywa na 15 filarach. Jest to najstarszy zachowany most kamienny świata o tej rozpiętości przęseł.
      W okresie baroku most ozdobiono 30 posągami świętych. Ustawiono tu także posąg cesarza Józefa II. Posągi na moście nie są już oryginalne. Stały tu niegdyś, niezwykle ciężkie z różowego marmuru, ale słońce, ptasie odchody i gumy turystów spowodowały, że wyglądały mniej więcej jak te kopie teraz. Toteż posągi są ukryte przed trudnymi warunkami (nie pamiętam gdzie), a idealne kopie cieszą oko turystów po dziś dzień.
      Most jest zwykle pełen ludzi, warto wybrać się na niego późnym wieczorem lub wczesnym rankiem.


A stąd rozciąga się przepiękna panorama Pragi i Wełtawy.












Ja nie wiem czemu skazańcy zawsze wrzeszczą i chcą na zewnątrz. Przecież w lochach jest tak przyjemnie chłodno
i wilgotno, że aż chce się żyć. Sama bym dała się skazać dla chwili wytchnienia od tych upałów.


A teraz zwróćcie proszę, uwagę na tę bramę:


Gdy się przyjrzycie, dostrzeżecie obok niej na murze twarz diabła:


A nad przejściem znajduje się wiedźma na miotle:



      Ostatnia kwietniowa noc w Czechach tradycyjnie związana jest z tak zwanym paleniem czarownic. Zwyczaj ten pochodzi z czasów pogańskich, wierzono wówczas, że nocą z 30 kwietnia na 1 maja, nasila się moc zła i ludzie muszą przed nim ochronić siebie i swój dobytek.
      W Czechach do dziś przetrwały tradycje związane z tym pogańskim zwyczajem. We wszystkich zakątkach kraju odbywają się wesołe zabawy dla dzieci i dorosłych z przedstawieniami teatralnymi, konkursami, wyborami miss czarownic i innymi atrakcjami.
      Istnieje ścieżka edukacyjna, która prowadzi w miejsca związane z procesami czarownic. Odbywały się tutaj w XVII wieku. Na trasie, o długości 138 km, znajdziemy 20 stacji, na których umieszczone są informacje o tych strasznych wydarzeniach sprzed stuleci.
      Polecam ten artykuł: KLICK


      Od pałacu Lucerny zaczęłam i temat pociągnę, zatem wywołajmy wilka z lasu
      Skąd diablęta, węże wraz z innymi gadami i czachy tak licznie osiedliły się w Pradze, tego nie wiem. Ale podjęłam się próbie połączenia kilku faktów, które skojarzyłam ze szwajcarską Lucerną, a tam mnogość diabłów, smoków etc. jest równa praskim. I jeszcze jedna miejscowość: Chur, najstarsze miasto w Szwajcarii, od samego początku katolickie, cieszy się "diabelskim kościołem" przyklasztornym, którego wygląd, szczerze powiedziawszy - przeszył mnie grozą.

      W mitologi Lucyfer oznacza Gwiazdę Poranną czyli Wenus - planetę pojawiającą się przed wschodem Słońca. Lucyfer, inaczej  "Niosący Świt" lub phosphoros (φώσφορος) – "Niosący Światło".
      W łacińskim przekładzie Biblii, w Księdze Izajasza 14,12, helel ben-szachar, tj. Świetlisty Syn Poranka.
      Piotr 1:19 stoi wyraźnie: "I mamy mocniejszą mowę prorocką, której pilnując jako świecy w ciemnem miejscu świecącej, dobrze czynicie, ażby dzień oświtnął, i jutrzenka (lucyfer) weszła w sercach waszych."

     Kojarzmy i łączmy dalej:

      Nim przeczytacie dalej, trzeba wiedzieć, że antropozofia (mądrość o człowieku, od gr. ánthropos = człowiek, sophía = mądrość, wiedza), to szkoła duchowa (inicjacyjna), światopogląd ezoteryczny i całościowa propozycja przebudowy cywilizacji materialistycznej.
      Antropozofia nawiązuje do: europejskiej tradycji ezoterycznej, filozofii niemieckiego idealizmu (głównie Fichtego, Schellinga i Hegla), ale przede wszystkim do badań przyrodniczych i filozofii przyrody Goethego.
      Centralną rolę w antropozofii odgrywa bezpośrednie poznanie świata duchowego wsparte na indywidualnym doświadczeniu, praktyce duchowej (głównie medytacyjnej) i na związanej z tą praktyką całościowej przemianie człowieka. W tym sensie antropozofia jest współczesną formą chrześcijańskiej gnozy (ma swoje analogie zarówno w antycznej mistyce filozoficznej, np. neoplatońskiej, jak i inicjacyjnych szkołach orientalnych, np. buddyjskich).
      Główna siedziba antropozofii znajduje się w Szwajcarii. Istnieje także kościół chrześcijański, powołujący się na Biblię i antropozofię. Teoretycznie to niemożliwe, przecież jedno zaprzecza drugiemu, a jednak nazywają siebie Chrześcijanami. Kościół ten nie jest uznawany za chrześcijański przez inne, większe kościoły. Nie uznają oni żadnych dogmatów.
      Wspólnota została założona w Szwajcarii przez luterańskiego teologa Friedricha Rittelmeyera zainspirowanego przez austriackiego mistyka Rudolfa Steinera, twórcę antropozofii. Międzynarodowa siedziba Wspólnoty Chrześcijan mieści się w Berlinie, a jak się powszechnie plotkuje, to w Berlinie uwił sobie Lucek swoje gniazdko. Wszystko do siebie pasuje jak puzzle.

- Większy artykuł  TUTAJ

      Do rzeczy:

      Antropozofia uznaje Lucyfera za brata Chrystusa, który był inspiratorem religii orientalnych, jak buddyzm i hinduizm. Reprezentuje on literaturę, prostą technikę, idee poprawy ziemskiego świata, jak demokracja czy ekologizm, więc w gruncie rzeczy to nie jest złe. Wszak od samego początku "Wąż" dążył do tego, abyśmy znali Prawdę oraz znali pojęcia dobra i zła. Ale oczywiście nie dajmy się zwieść, Lucek z pozoru jest O.K., ale to nadal przebiegły Lucek. Oswaja, a potem okazuje się, ujmę to metaforycznie - że wpadasz w to zbyt głęboko, aby wypłynąć po boski tlen.

      Do czwartego wieku, nie zawsze wiązano imię Lucyfer z upadłym aniołem światłości, czy po prostu diabłem, jak zwał, tak zwał, piszą różnie. Lucifer w łacińskiej liturgii jest nazwą gwiazdy porannej, w której symbolicznie widziano Marię z Nazaretu. Jak gwiazda poranna zwiastuje, niesie światło Słońca, tak Maria zwiastuje nadejście Chrystusa.

      Gdzie tu konsensus? Otóż, jak sama Biblia podaje, Lucek został strącony na Ziemię i chodzi między nami. Tam gdzie miasta pełne przerażających posążków i płaskorzeźb, tam tajemnicze instytucje podciągane pod jego rządy.


_________________________________
źródło: internet. Czyli prawdy i nieprawdy.
Bo prawdę poznamy dopiero po tamtej stronie.
szczeg. na temat Pragi: też internet
+ do tego zapamiętane informacje naszej przewodniczki :)



      Oczywiście wszystko co wyżej opisałam jest jedynie hipotezą ze źródeł, której raczej ciężko jest sprawdzić. Te spekulacje pozostawiają trochę do myślenia, ale i są pół-żartem dla rozrywki tych, którzy sceptycznie podchodzą do tego typu podań. Wyssaną z palca bajką dla niegrzecznych dzieci. I tak to pozostawmy.


To nie koniec spaceru po Pradze. C.d. TUTAJ :)

8 komentarzy:

  1. Witaj Hexe.
    Byłem w Pradze kilka razy i za każdym razem coś nowego odkrywam.
    Bardzo ładne miasto o ciekawej architekturze.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To i tak jeszcze nie koniec, a tak naprawdę nie udało się zwiedzić wszystkiego. Jest tam tyle do zobaczenia... następnym razem :)

      Usuń
  2. Praga jest wspaniala mam rodzinę w Pradze czasami dwa trzy razy do roku odwiedzam miasto jest niesamowite serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, posiadanie kogoś w danym miejscu jest mobilizujące. Tak to nie wiem czy bym tam kiedykolwiek zawitała.

      Usuń
  3. Witaj. Od dawna już mam chrapkę na Pragę, ale dużo czytałam, że oni nas Polaków nie lubią i prawda jest taka, że boję się tam jechać sama. Praga piękna. Twoje fotografie przypominają mi również inne miejsca: Bielsko, Kraków, a nawet Irlandię. To zadziwiające jak czasami jest użyte podopieństwo architektury w różnych miejscach.

    W Polsce również upały. Wolę zimno. Kocham zimno. Ledwie dojeżdżam na prostych nogach do pracy, nawet jak mam na 8 rano bo już tak wcześnie jest gorąco.

    Mi smakował bardzo Gambrinus z limetką i czarnym bzem jeśli chodzi o piwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak słyszałam, a nie spotkałam się z żadną antypatią. A jeden taksówkarz co na wiózł, okazał się absolutnym fanem Sylwii Grzeszczak i cały czas leciały jej klipy na tablecie przed nim.
      Praga jest pełna obcokrajowców, na ulicach słychać przeróżne języki, myślę, że Czesi ze stolicy, są do tego przyzwyczajeni. Nie wiem jak w innych rejonach państwa.

      A mnie Praga przypominała Łódź. Wszak to miasto kamienic ;)

      Witaj w klubie. Ja w ten upał już nie wsiadam na rower nawet, wolę autobusem do pracy.

      Usuń
  4. Przepiekne miasto!!! Caly czas pozostaje dla mnie w sferze marzen, choc juz 2 razy prawie, prawie udalo mi sie tam pojechac. Do 3 razy sztuka :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty, wulkaniczna wyspę żeś zwiedzała, a do Pragi masz tak blisko i nie dotarłaś? :P

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.