sobota, 28 maja 2016

Zwykłe ludzkie sprawy i sądy.

      Miałam przyjemność pożyczyć od cioci i przeczytać kilka książek, które ubarwiły mi ostatnie tygodnie o ekscentryczne treści i przydały odrobiny kontemplacji nad kilkoma tematami.
      Wybrałam najbardziej interesujące cytaty z jednej z nich. Cytaty, które choć wyrwane z kontekstu, mogą się przydać i zaręczam, nie "spojleruję", więc jeżeli ktoś zechciałby sięgnąć po ten tytuł, bez obaw zapraszam do lektury moich przemyśleń odnośnie.
      W moich dialogach często przeplatają się słowa innego autorstwa, mam pamięć do książek, za to Bozia poskromiła mi pamięci do liczb, toteż mogłabym studiować historię na 50%...

W związku z tym, niekiedy będę tutaj zamieszczać swoje małe opracowanka.

      Zbigniew Nienacki znany jest przede wszystkim z "Pana Samochodzika". Powieść przypadła mi do gustu, ponieważ mnie, jako nihilistki, nie obchodzą sprawy ludzkie. Podobnie jak jednego z bohaterów powieści męczy to i owo, cóż... po prostu zatrzymajcie się na pięć minut i poczytajcie. Ach... co teraz ludzie powiedzą!



      "Raz w roku w Skiroławkach" to dwutomowa powieść obyczajowa na tle mazurskiej wioski, której pierwowzorem jest Jerzwałd położony nad jeziorem Płaskim.


      "Poruszająca tematy psychologiczne, kryminalne i społeczne powieść największą sławę zyskała dzięki wątkom obyczajowym oraz wybitnemu opisowi życia seksualnego mieszkańców Skiroławek. Nienacki nawiązał również do mazurskich legend (postać kłobuka), problemów integracji na Mazurach po II wojnie światowej oraz wątków autobiograficznych" - podaje Wikipedia.


Co konkretnie zawiera ta książka? Ja bym powiedziała, że wszystko.
niekonwencjonalną opowieść o miłości;
powieść realizmu magicznego;
moralitet podany w pysznych, choć dosadnych anegdotach;
powieść psychologiczną;
western;
- kryminał; "Dramatyczny wątek mordowanych dziewcząt i śledztwa w tej sprawie to taka rodzima wersja "Zbrodni i kary", z wyczuciem pogłębiona psychologicznie, jak też dająca asumpt do paru bardzo mocnych emocjonalnie scen. Zwłaszcza matka mordercy, twardą ręką sprawująca rządy w domu, to postać która ostatecznie budzi grozę" - pisze jeden z recenzentów.
powieść socjologiczna, która dotkliwie trafia w behawioralne sedno;



      "Mężczyzna i kobieta żyć winni nie obok siebie, ale ze sobą. Powinni słyszeć marzenia, które snuje las."


      "Las przytłaczał ludzi swą przepastną głębią, kołysał i usypiał szumem gałęzi, porażał wielkością i odwiecznym trwaniem. Patrząc na wierzchołki ogromnych sosen lub prastarych buków, ludzie czuli swą kruchość i małość(...) W mrocznych zakamarkach leśnych, gdzie latem, jak krople świetlistej żywicy, spływają po pniach sople słonecznego blasku, a zima, jak duch jawi się nagle przed oczyma białą plamą rozpylonego śniegu, poraża człowieka świadomość, że nic tu udoskonalić nie potrafi."
      Dawno nie spotkałam się z piękniejszymi opisami lasów...

Mazury. Źródło: internet

      "Bezwolni marzyciele szukali lasu, aby potwierdzić się poprzez jego ciągłe trwanie, koić jego odwiecznym szumem. Z wielu możliwości, jakie stworzył ludziom świat - wybierali tę jedną wąską ścieżynkę wiodącą do lasu."
      Całe życie poświęcam temu, aby odnaleźć swoją ścieżynkę. Swój azyl i nadjeziorny wiatr we władaniu burz moich myśli. Kiedyś ją odnajdę.

      "Człowiek nie do końca postradał swój instynkt(...) niektóre choroby trapiące człowieka nie były tylko zrządzeniem losu, lecz wynikały z największej potrzeby organizmu, były jak burza, która musi nadejść, gdy zrobi się zbyt parno."


      "Skoro coś jest blisko siebie, to musi być z sobą związane. Bo dopiero jak się dobrze najadła, lubiła się kochać."
      Taki tam żarcik ;)

      "Szczęście otwiera drogę do smutku, tak jak szczyt góry otwiera widok na strome zbocza, wąwozy i przepaście."


      "Był nie tylko marzycielem, ale również człowiekiem starych zasad. W jego przekonaniu prawdziwa miłość powinna trwać mimo takich czy innych problemów. Jeśli zaś tak drobne sprawy mogły zakłócić tok miłości, tedy nieprawdziwą była. Cóż zatem człowiekowi pozostanie, gdy zacznie grzęznąć w drobiazgach, gubiąc z pola widzenia sprawy najważniejszej wagi?"


      "Im dalej zagłębić się w dzieje ludów, tym wyraźniej rysowała się historia ludzkości, jako obraz ciągłego włażenia rozmaitych mężczyzn na rozmaite kobiety, nieustannego mieszania krwi i nasienia."
      Historia ludzkości to wyłącznie historia zbrojnego spierania się królów oraz odwiecznego chędożenia to tu to tam.


      "Zwyczaj palenia zwłok jest sprzeczny z prawami natury, bowiem to, co zostało stworzone przez Boga w określonej postaci, w takiej samej winno do niego wrócić."



"Narody są wymysłem Szatana. Liczą się jedynie wspólnoty rodowe i plemienne."



(...)

   - Natomiast inna sprawa budzi wciąż mój niepokój. - Stwierdził doktor. - Napisał pan, że Luiza przylgnęła policzkiem do owłosionej piersi stażysty i usłyszała bicie jego serca oraz szmer oddechu. Interesuje mnie jak biło serce stażysty oraz jakiego rodzaju był jego oddech. Trzeba bowiem panu wiedzieć, przyjacielu, że szmer ów może mieć charakter pęcherzykowaty prawidłowy i nieprawidłowy, zaostrzony lub szorstki, osłabiony lub przerywany. Mogły to być również rzężenia wilgotne, a nawet trzeszczenia dźwięczne lub przelewające się. Co tyczy bicia serca...
   - Do diabła z biciem serca! Do diabła ze szmerem oddechu! - rozgniewał się Lubiński. - Miałem napisać, że przylgnąwszy policzkiem do piersi stażysty usłyszała dźwięczne trzeszczenie lub szmer o charakterze pęcherzykowatym prawidłowym?
(...)
- dyskusja między lekarzem, a pisarzem na temat dzieła literackiego


"Historia o Raju, w którego źródłach płynie ambrozja, nie "upija", a "upaja".

Nawiasem mówiąc, zamierzam w tym roku skolonizować i całkiem opanować tą wyspę. ;]  Żeby była jasność, to nie żart. ;] To będzie western.


"...skąd się bierze tak duże zainteresowanie problemami demograficznymi?"

      I tu nawiązuje się ciężki temat. Ciężki, bo budzi niewytłumaczalną agresję, bo ktoś ma inne zdanie, bo ktoś prowadzi swój żywot inaczej, bo nie robi tego, co "powinien".


Bohaterowie z prowincjonalnej wioski mięli różne pasje. Był np pisarz oraz także kontrowersyjny i introwertyczny malarz.
(...)
  - Mnie też wszyscy zarzucają bez ustanku, że nie mam dzieci. Dużo dzieci(...)
   - To kwestia inności. Każdy, ktoś choć odrobinę inaczej żyje niż wszyscy, nie ma tych samych kłopotów co wszyscy, nie żeni się, nie płodzi dzieci, budzi społeczną irytację i odrobinę potępienia. A więc konserwatyzm(...) Nieustannie atakujemy wszelką "inność".
(...)

      Młode kobiety są nagabywane przez rodziny - a kiedy potomek? A jak pojawi się pierwsze, to będą gnębić o drugie. Bo taka jest biologia kobiety, jest do tego stworzona i powinna urodzić.
      Kiedy nagle przestajesz się widywać z połową znajomych, bo albo właśnie są w ciąży, albo dzieci już mają, nagle to, czy będziesz mieć dzieci, czy nie, staje się troską całego świata.
      Kiedy mówisz głośno: nie chcę, nie lubię, nie zamierzam mieć, ten świat albo zamiera w fałszywym współczuciu, albo patrzy z politowaniem, że nie odkryłaś jeszcze sensu swojego życia. Albo zaczyna energiczną kampanię pod hasłem: zobaczysz, jeszcze się przekonasz. A potem jak na ironię, straszą mrocznymi konsekwencjami poporodowymi.
      Nieśmiertelne pytania ciotek, babek, wujów, stryjów i starszych kuzynów piątego stopnia pokrewieństwa, zostały uzupełnione o zagadywanie znajomych, szczęśliwych posiadaczy dziecka, dwójki czy trójki: A ty kiedy? A wy kiedy? No ale planujecie czy jak? Byłabyś świetną matką, widzę oczyma duszy ciebie z dzieciaczkiem, będzie miało twoje oczy... Ręce opadają...
      Nasłuchałam się już nawet oskarżeń o egoizm, niedojrzałość i pytań, czy aby nie cierpię na kobiecą odmianę syndromu Piotrusia Pana. Nie, nie cierpię. Cierpię tylko z powodu sugerowania, że skoro nie mam jeszcze dziecka, to widocznie jestem wybrakowana.
      Niechęć do posiadania dzieci może być podyktowana lękiem, że się nie podoła – teraz upada ten mit ciąży jako błogosławionego stanu i macierzyństwa, które jest wielką przyjemnością. Mówi się głośno o tym, że wychowanie dziecka wcale nie jest takie przyjemne i łatwe – mówi M. Wojciechowska, matka dwójki dzieci.
     Maria Czubaszek, występując w programie Kuby Wojewódzkiego i podając gospodarzowi oraz gościom wodę, skomentowała to tak: Mówili, że jak dzieci nie mam, to nie będzie miał kto mi podać wody na starość. No to ja już sobie kupiłam cały baniaczek.
      Dzieci nadają życiu sens. "Nie, dzieci nadają TWOJEMU życiu sens. Mnóstwo innych rzeczy nadaje sens mojemu życiu, a jeśli w twoim przypadku są to tylko dzieci – współczuję ci" – napisała jedna z dziennikarek "Cosmopolitan". Tekst wywołał lawinę komentarzy – jedni dziękowali za poruszenie tego tematu, inni odsądzali Laurę Beck od czci i wiary. To pewnie ci sami, którzy zastanawiają się, o czym bezdzietna osoba może rozmawiać z innymi.



"W ogóle nie interesują mnie ludzkie sprawy."

(...)
     Malarz Porwasz nie wydawał się jej już niezwykłym artystą z piękną szopą nieco kręconych włosów i przenikliwym wejrzeniem czarnych pałających oczu.
(...)

      Potem przychodzi pora na argument społeczny – "cóż, moje dzieci na twoją emeryturę będą zarabiać". Na ten argument zawsze odpowiadam: "póki co, to za moje zdrowotne leczone są twoje dzieci" – napisała na jednym z forów na ten temat internautka.

      Zjawiska bezdzietności nie należy analizować tylko w sferze psychopatologicznej, lecz przede wszystkim w perspektywie osobistego wyboru, która jawi się jako sposób - styl życia.

      Apeluję o to, aby zapytania o dzieci zniknęły raz na zawsze i by nikt nie oceniał kobiety, czy nawet pary małżeńskiej przez pryzmat posiadania dziecka. Kobieta, która chce dzieci, prędzej czy później będzie je miała, co więcej, pierwszą osobą, którą poinformuje o podjętej decyzji, będzie jej partner, a nie całe osiedle. I w dupie mam głęboko, co ludzie powiedzą, jeżeli wymyśli mi się, że będę rodzić dopiero za dziesięć lat lub wcale.
      I nie mam w obowiązku tłumaczyć się na każdym kroku, dlaczego jeszcze nie jestem w ciąży. Jak będę chciała, powiem to partnerowi, a nie rozgłoszę na FaceBook'u.. Ani nie zamierzam planować poczęcia jakiejś swej krewnej na tacy, ani tolerować komentarzy typu, iż pracując jako niania, przyuczam się powoli do własnego.
      Zamierzam bojkotować tego typu pytania oraz inne udręki i uprzedzam o moim stanie agresji odnośnie.


"Prawo jest w książkach, a sprawiedliwość zawiesiła konopny sznur na konarze."


      A reszta niech pozostanie milczeniem. Quis con­tra nos? [któż przeciwko nam?]


      W latach gdy książka zostawała wydana, budziła spore kontrowersje, bo któż w tak otwarty sposób porusza takie osobiste kwestie i jeszcze aby za mało emocji nie było, rozpatruje je w negatywnym świetle wyzierając z dumą powyciągane na światło dzienne prawdy oględne o ludzkości całej?
      To co pozostało milczeniem, skuto w czerwony kamień nagrobny, który dziś stoi zadbany nad nigdy niezapomnianym szkieletem literackich dzieł.

8 komentarzy:

  1. Bardzo lubię cytaty A. Sapkowskiego
    Co do bycia blisko - kiedyś w filmie Polańskiego "Gorzkie gody" był temat że sam fakt że ktoś kogoś słucha to znaczy że treść nei jest obojętna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam fakt, że ktoś potrafi słuchać, świadczy, że mamy do czynienia z przynajmniej kimś kulturalnym.

      Usuń
    2. no tak jeszcze jest kurtuazja... o ja nie obyta ;)

      Usuń
    3. Ja jestem kompletnie nieobyta, a przecież mieszczuch od urodzenia i wychowana obyczajnie. A jednak bardzo często jestem jak niedomyty barbarzyńca śmierdzący koniem, pośród lustrzanych ścian na królewskim dworze.
      Ale słuchać potrafię, jeżeli to czego słucham, ma choć trochę w sobie logiki i dorzeczności. A mnie trudno zadziwić.

      Usuń
    4. No tak - im więcej słuchasz tym trudniej zdziwić:)

      Usuń
    5. Już chyba tak, wiesz? Ludzie mówią mi różne rzeczy, nawet jak nie chcę żeby mi się zwierzali. To duża odpowiedzialność, ale mimo tego nadal słucham. Ludzie nie są mi obojętni, ogólnie rzecz biorąc, lubię ludzi, choć nie potrzebuję ich towarzystwa.

      Usuń
  2. Zbigniewa Nienackiego znam z ksiazek o Panu Sanochodziku. Mam na wsi wszystkie ksiazki z tej serii :). Ciekawe, czy moja siostra mialaby w bibliotece ksiazke, o ktorej piszesz? Chetnie bym przeczytala!!!
    Co do macierzynstwa - moim zdaniem trzeba tego bardzo chciec!!! To duza odpowiedzialnosc i ciezka praca, ktora obciaza glownie kobiete. Absolutnie nie zaluje mojej decyzji, jednak czuje juz straszne zmeczenie materialu :/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój tata był fanem serii Pana Samochodzika :)

      Głównie c h c i e ć, bo rola kobiety, jak sama słusznie zauważyłaś, jest bardziej obciążona tym zadaniem, więc bez poczucia powołania w tym kierunku, nie polecałabym, aby później dziecko nie czuło się samotne w towarzystwie matki. Mam nadzieję, że wiesz co mam na myśli.

      Niestety stąd właśnie biorą się sfrustrowane matki. Nienawidzę tego typu kobiet, drą się na swoje dzieci, że aż trzęsą ze złości, toż człowieka samego szlag trafia, a jak się czuje dziecko?
      Nie chciałabym być taka sama.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.