środa, 27 kwietnia 2016

Łódzki fotoreportaż mojej mamy, oraz o tym, że rodziny bywają różne.

      Moje polskie miasto, kolejny raz rozkręca się beze mnie, podczas gdy w Szwajcarii wieje nudą, a występujące tutaj wydarzenia klubowe mnie nie interesują. I być może stąd to stwierdzenie, gdyż głodna będąc wydarzeń kulturowych, nie uznaję jednako za takowe zbiegowisk dziesiątek podobizn Justinów Bieberów, mimo iż wiele ich, wiele imprez tak naprawdę. Ach ta Szwajcarska młodzież...
      Motocykliści rozpoczęli swój sezon w Polsce paradą przez ulicę Piotrkowską w Łodzi, w którym wzięło udział ponad tysiąc jednośladów.
      Na Street Food Festival zjechało mnóstwo najlepszych ciężarówek z jedzeniem, serwujących zarówno dania wegetariańskie, przysmaki dla koneserów „sztuki mięsa”, jak i amatorów słodkości.
      Tymczasem dzięki uprzejmości moich rodziców, pokażę Wam zdjęcia z ich spaceru po łódzkiej manufakturze, gdzie odbyła się Wystawa Figur Stalowych.
      Już po raz drugi moja rodzicielka została współautorką jednego z postów na tym blogu, :) oto jej fotoreportaż:

      Kilkanaście stalowych postaci stanęło w przestrzeni galerii handlowej w pełnej dostępności dla klientów. Figury wykonano z części samochodowych, m.in. z silników, hydrodynamicznej skrzyni biegów i baku motocyklowego.
      Ogromną popularnością cieszy się potężny i wściekły Hulk, wykonany z ponad 38 tysięcy ośmiomilimetrowych nakrętek. Również w rotundzie stoi kolejny niezwykły eksponat - wyścigowy Mercedes 300 SLR z 1955 roku, w skali 1:1. Jego budowa trwała aż 8 miesięcy, a o kunszcie autorów tego dzieła świadczy fakt, że nie dość, iż auto jest dokładnie takiej samej wielkości, co oryginał, to jeszcze waży tyle samo!


      Wchodzących do galerii handlowej witają czterometrowi Transformersi – przyjacielski Optimus Prime oraz przedstawiciele Deceptikonów, groźny Megatron.






      Stalowe rzeźby mogą pełnić również funkcje praktyczne. Stół i krzesła w stylu steampunk zostały opanowane przez dwóch filmowych bohaterów: Aliena z „Obcego” oraz Golluma, czyli bohatera „Hobbita” i „Władcy Pierścieni”.


      W pasażach galerii handlowej czekają ikony popkultury – uwodzicielska Marylin Monroe, charyzmatyczny Michael Jackson, niezapomniany Elvis Presley i ekstrawagancki Freddie Mercury. Tu również zachwyca pieczołowitość i dbałość o każdy szczegół. Wystarczy przyjrzeć się np. włosom Elvisa czy stalowym pantofelkom Marylin.

"Yo, ho, haul together,
hoist the colors high"

      Wystawa potrwa do 24 kwietnia. Mnie pozostają zdjęcia.
____________________________
- szczegółowe info z manufaktura.com


      Sporo ostatnio piszę na luźne tematy, przepraszam z góry, bo przecież miałam opowiadać o podróżach, lecz nie mam po prostu czasu na to, aby posegregować zdjęcia, oddzielić wartościowe od tych złych, poobrabiać... Jednakże... czy podróż przez życie nie jest najlepszym tematem rozmów?
      Przychodzi też okazja do tego, aby poruszyć pewien pieczołowicie opracowywany w ostatnich dniach temat.
      Wiecie, że nie mam planów rozrodczych i ogłosiłam kilka lat temu, że rozmnażam się przez podział i że na pewno nikt w rodzinie nie chciałby nigdy w życiu czegoś tak okropnego zobaczyć, w związku z czym dobrodusznie postanowiłam darować tego widoku. Ale nigdy nie powinno mówić się 'nigdy'..., bo...
      ...jeżeli zmienię zdanie i postanowię być człowiekiem, a nie komórką, to postanowiłam opowiedzieć słówko o moim planie wychowania, którego wcześniej nie obmyślałam, bo przecież komórki się nie wychowują, ale że poznałam drugą komórkę...
      Rodzina to nie jest tylko taki doskonały materiał na śliczną ozdobę do powieszenia w ramce na ścianę.

Źródło: internet.
"Głuchonieme serca szalone 
z boku patrzę na nie i widzę 
że nie pragną się wcale oboje 
wolą ciszę..."
- "Woalka"

      Wyniosłam z mojego domu wspaniały model rodziny, który mogłabym przekazywać przez następne pokolenia, (wciąż zakładając, że postanowię być człowiekiem). Model ten, mimowolnie porównywałam z wieloma innymi domami.
      Rówieśnicy z moich młodszych lat, można powiedzieć, mięli raczej limity sankcjonowane czyli nieprzestrzeganie ich, groziło licznymi zakazami i mało wymyślnymi, lecz upierdliwymi karami. Zaś ja zawsze miałam wybór i zawsze mogłam argumentować, ponad to moi rodzice dążyli do mojej niezależności. Moje dzieciństwo i czas młodzieżowy były do negocjacji, miałam swój Dom - schron, azyl, u innych obserwowałam stale domowy front...
      Nauczono mnie, że spoiwem rodziny są przede wszystkim wolność słowa i poglądów oraz otwarte serce. To są wartości, którymi się kieruję przez całe swoje życie. Oraz, że to nie materialna rzecz jest sensem prawdziwego istnienia, więc ciężko jest mnie podejrzewać o luksus kilku aut i jacht cumowany na Bodeńskim. Bo rodziny nie powinny łączyć ani dzielić majątki. Bo rodzina, proszę państwa, to coś znacznie więcej.

      Zauważam też bardzo często, że po dziś dzień  m o i   r ó w i e ś n i c y  nadal mają nakładane rodzicielskie normy, zupełnie jakby przeoczono w ich życiu dorosłość. Czas polegać na własnym doświadczeniu, ale jednak mama wie lepiej. Czy to znacie?
      Ja znam pojęcie "radzić się rodzica i podjąć decyzję". Obserwuję jednak inne oblicze: "słuchaj rodzica, on wie lepiej" - u moich rówieśników, podkreślam, a ja mam prawie trzydziestkę na moim chudym karku.
      Poprawka, on nie jest chudy, nie ma chudych komórek...

      Rozważałam kiedyś rozmnażanie przez pączkowanie, bo ogólnie bardzo podoba mi się życie codzienne stułbi wodnych. One mają chude karki... gdzie właściwie stułbia ma kark? Oo

Źródło: internet.
      Przyglądałam się ostatnio koegzystencji mojej koleżanki, która mieszka w "pełnej chacie" (znacie ten amerykański serial?), acz nieznośnej i momentami przykrej, w której rządzi mama - malkontentka.
      Zwierza mi się, wymieniamy niekiedy bardzo długie maile i stale próbuję ją pocieszyć, oraz nakłonić do zmiany swojej negatywnej energii względem tej patowej sytuacji. Ale tak naprawdę, to jej matka potrzebuje psychologa, a nie koleżanka.

      Objawy bycia dorosłym naszych dzieci:
- ślub
- wyprowadzka na swoje
...kolejność dowolna.

Źródło: internet. Zdjęcie współczesne, preparowane.
      Postawmy sprawę jasno - u mnie nie będzie czegoś tak absurdalnego, że dorośli ludzie wtrącają się w życie dorosłych ludzi. Jak rodzic narzuca dorosłemu dziecku swoją wolę, to zakrawać powinno o paragraf jako próba ubezwłasnowolnienia osoby pełnoletniej, poprzez szantaż emocjonalny. Moim zdaniem to  a g r e s j a  w stosunku do potomka i popieprzony odruch w celu wywołania konfliktu.
      Bardzo krytyczne ocenianie, wydawanie gorszących opinii, a potem     ż ą d a n i e,   by coś zostało w taki sposób zrobione, w jaki sobie rodzic życzy.
      Jako domorosły psychoanalityk (podpierając się na krótkim wykładzie kogoś mądrzejszego ode mnie) - wywnioskowałam, że każde takie zachowanie wynika z bardzo głęboko zakorzenionego strachu. To jest strach, z którego rodzic kompletnie nie zdaje sobie sprawy. Ale to taki strach, który kieruje jego myśleniem, emocjami i zachowaniem. I niestety - rodzic który mimowolnie przekazuje swoim dzieciom taki strach, sprawia, że dzieci stają się podatne na to także w życiu dorosłym.

"Załzawione rzucone w górę 
zatrzymane, nie wiem dlaczego? 
takie szczere, związane sznurem 
własnym ego!"
- "Woalka"

      I teraz tak, wyobraźcie sobie rodzinny obiadek, ktoś nagle rzuca jakąś złośliwość, albo wyrazi zdanie kompletnie sprzeczne ze zdaniem reszty. I mogą zdarzyć się wtedy dwie rzeczy. Albo reszta potraktuje to jako żart i przejdzie to bez echa, albo ktoś poczuje się głęboko urażony. Takie poczucie oraz wrażenie bycia atakowanym, choć najpewniej tamte słowa nie miały konkretnego adresata, to jest właśnie ten sam strach. Branie zbytnio do siebie pewnych słów, ogromna wrażliwość na swoim tle, to dokładnie to samo. S t r a c h.
      Ludzie często nakręcają się wzajemnie w przypadku takich konfliktów. Jest tylko jeden sposób aby tego uniknąć: nie dać się ponieść fali świadomego strachu, objawiającego się jako agresywne reakcje lub narzucanie własnej woli. To jest, moi drodzy - przemoc emocjonalna.
      Miłość rodzicielska nie powinna istnieć w towarzystwie agresji i walki. I nie można pozwolić, aby taki system wyświetlał się dzieciom w przyszłym pokoleniu. Miłość nie jest powiązana z konfliktami.

"Wtedy batem pogromię dni 
te co nie chcą o nas nic słyszeć 
choć ja do nich podnoszę wzrok 
krzyczą do mnie wciąż - bądź ciszej!"
- "Woalka"

      Dzieci to nie ozdoba naszych ramek na półkach ani główny folder galerii na FB. To nowy człowiek, który w młodości jaką spędza z nami (a przecież i później), chłonie jak gąbka nasze zachowania - my na zawsze już będziemy ich głównym wzorcem.

Źródło: internet.
      Bądźmy życzliwymi odbiorcami takich ataków i nie dajmy się ponieść. Nie próbujmy walczyć, nie dajmy się brać pod włos. Przede wszystkim nie dajmy się wmanipulować w taki konflikt.
      Ja nie zachęcam do ignorowania członków rodziny. Naświetlam fakt, iż rodzic który stosuje szantaż psychiczny, tak naprawdę działa bardzo niezdarnie, to nie są żadne metody wychowawcze ani pokazanie kto tu rządzi - to jest okazywanie strachu.

      Moja ulubiona rodzina :) To pół żartem, pół serio, ale spójrzcie na to przez pryzmat tego posta. Niekłótliwe małżeństwo, które nie kryje nigdy przed dzieciakami wzajemnego zafascynowania sobą. Nie kryją miłości do siebie i do nich. Dżentelmen i kobieta z klasą. Rodzinka szalona, ale nie ograniczona mnóstwem niepotrzebnych "tak nie wypada".

      Osobiście, zanim rozpęta się piekło w domu, proponowałabym powiedzieć "przepraszam cię, ale ja nie mogę tego słuchać" i wyjść. Ale nie gwałtownie i bez trzaskania drzwiami. I nie ma tutaj za co przepraszać, że niby pokora, nawet udawana, załatwi całą sprawę... nie.
      Każdy człowiek dorosły ma prawo do tego, aby słuchać, albo nie słuchać. Każdy człowiek ma prawo poprosić o radę, i ma prawo jej nie chcieć. Jeśli coś bodzie w jego poglądy czy nawet godność, bo myślę, że próba manipulacji i szantażu są czymś takim; ma prawo, a nawet powinien odmówić wysłuchania zdań w takim tonie.
      Pamiętajcie, że nienawiść wymaga dużo energii. Oszczędzajcie swoją na wszystkie dobre rzeczy, które Was jeszcze czekają.

"Gdy przez bladą woalkę spoglądam..."
      Kończąc ten temat, zapytam Was: a któż nie lubi starych fotografii? Album ze zdjęciami w sepii to bardzo wartościowy skarb rodzinny. Gdy oglądam zdjęcia z nieznanego mi kompletnie wieku, czuję się oczarowana, a wraz z tym czarem budzi się zaczajona wyobraźnia. Uśmiechamy się do ludzi ze starych fotografii, których zobaczyliśmy po raz pierwszy. Na każdym zdjęciu wisi woalka jakiejś historii. Przy oglądaniu starych zdjęć samoistnie układają się opowieści.
      Kocham podróże do przeszłości. Nie możemy dosłownie podróżować w czasie, nie możemy też przeżyć więcej niż jeden wiek, a szkoda, ale cała historia, czy to naszych przodków, czy też po prostu dzieje ziemi, budzą we mnie jakąś dziwną sympatię. Wszystko jedno czy snuję się po średniowiecznych, zamkowych murach, czy oglądam stary, czarno-biały film. Wszystkie fakty z przeszłości mają jeszcze wiele niewidocznych cieni historii. Cieni, do których chciałabym umieć zajrzeć, otworzyć okno czasu i oglądać. A tymczasem prawdziwe opowieści umierają przeplecione z poezją gwiazd, razem z ludźmi.


      A co słychać w teraźniejszości? Pewnego dnia obudziłam się kompletnie zaskoczona. Jakbym przespała pół roku. Przecież nie tak dawno było 25 stp. C w cieniu i chodziłam już w krótkich spodniach i bezrękawniku, tymczasem podnoszę żaluzje i widzę to:



      Dodam, że aktualnie znów jedynie góry bieleją na tle błękitnego nieba, zaś trawniki i drzewa cieszą oczy soczystą zielenią. Tak naprawdę zobaczyłam cztery pory roku w ciągu jednego dnia. To było ciekawe doświadczenie, utwór Vivaldiego powinien zostać hymnem Szwajcarii.

6 komentarzy:

  1. Bądźmy życzliwymi odbiorcami takich ataków i nie dajmy się ponieść. Nie próbujmy walczyć, nie dajmy się brać pod włos. Przede wszystkim nie dajmy się wmanipulować w taki konflikt.-to sa Twoje słowa z posta i bardzo mądre i jak by tak było swiat byłby o wiele ,wiele razy lepszy a stare fotografie to rewelacja jestem pod wrażeniem serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzliwość i dobre serce to jedyna broń ku takim zmaganiom. Pokazujmy na każdym kroku, że nie ma potrzeby nas atakować. Nie unośmy się dumą, bo dumnych w dzisiejszym świecie już za wiele.
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
    2. Szczera prawda pozdrawiam weekendowo

      Usuń
  2. Niesamowite są te figury! Sama chętnie obejrzałabym je na żywo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przekonałam się ostatecznie - dla Transformerów jestem gotowa jechać do Łodzi od zaraz!

    OdpowiedzUsuń
  4. To bardzo dobry model wychowania. Dzieci powinny mieć prawo do podejmowania swoich decyzji i nie bycia marionetkami.

    Znam to. Rodzice nie potrafią pojąć, że dzieci są dorosłe. Wtrącają się wielokrotnie w życie, w małżenstwa swoich dzieci. I to jest straszne, bo trzeba mieć ogromnie silną osobowość, żeby powiedzieć to moje życie, nie wtrącaj się.

    A jak się z nimi mieszka to już w ogóle myślą, że jak z nimi mieszkasz to powinnaś robić to, co oni Ci dyktują.

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.