czwartek, 17 marca 2016

Kościół, który ustanowił Jezus vs Kościół, który ustanowili ludzie. + Fotografie z ostatniego etapu naszej wędrówki WILDHAUS - GAMS.

      Słyszeć o przykazaniach to jedno, lecz każdy powinien zadać sobie pytanie na ile zna dekalogi i potrafi nie tylko przypomnieć w odpowiedniej kolejności, ale przytoczyć tę nieokrojoną wersję.
      Są to zasady moralne spisane palcem Bożym na dwóch kamiennych tablicach i przekazane Izraelitom pod górą Synaj, podczas ich wędrówki z Egiptu do ziemi obiecanej.
      W biblii znajdziecie miejsca, gdzie cytowane są fragmenty dekalogu, oraz poza nimi jeszcze dwa miejsca, gdzie są wymienione w całości.
      Przykazania zostały spisane i przekazane Izraelitom, lecz obowiązują one każdego człowieka, który wierzy w jedynego Boga. Mają na celu wskazywać granicę grzechu i uczyć miłości do Boga i bliźniego.
      Od momentu nadania dekalogu pod górą Synaj do dziś, treść przykazań wciąż obowiązuje w niezmienionej formie. Dlaczego jednak coś się zmieniło? Stało się tak w ok. IV w. po Chr.
      Wtedy część chrześcijan święciła niedziele w miejsce soboty i zaczęła czcić obrazy i rzeźby. Potem praktyki te przejęła większość chrześcijan. Powodów tych wydarzeń można doszukiwać się w decyzji Konstantyna Wielkiego, oraz w próbach odizolowania się chrześcijan od żydów, np. ze względu na prześladowania.
      I tak w większości kościołów została zaakceptowana zmieniona wersja dekalogu, która dzisiaj nazywana jest również "dekalogiem katechizmowym" lub "przykazaniami katechizmowymi".

Parafia Rzymsko Katolicka pod wezwaniem św. Michała w Gams.
Ku naszemu miłemu zaskoczeniu, na tablicy informacyjne znajdowała się taka oto kartka :)
________________________________________________________________
      Zmiany dotyczą bardzo ważnego, drugiego przykazania dotyczącego zakazu kultu obrazów i rzeźb (wizerunków), które w wersji katechizmowej zostało usunięte.
      Czwartego przykazania (biblijnego), które w wersji katechizmowej występuje pod numerem trzecim, ze względu na usunięcie drugiego przykazania. Jego treść ze święcenia dnia sobotniego (szabatu), została zmieniona na święcenie "dnia świętego".
      Zmiany dotyczą także przykazań 5 - 9 (biblijnych) - które w wersji katechizmowej mają zmniejszoną numerację o 1 ze względu na usunięcie przykazania drugiego (biblijnego).
      Ostatnia różnica dotyczy dziesiątego przykazania, które zostało rozdzielone na dwa oddzielne, aby wypełnić lukę w liczbie przykazań, powstałą przez usunięcie drugiego przykazania. Dlatego w wersji katechizmowej dziesiąte przykazanie brzmi dziwnie, "ani żadnej rzeczy, która jego jest", i nie może być rozpatrywane oddzielnie od dziewiątego, gdyż wtedy traci sens.
_________________________________________________________________


      Ważne w tym wszystkim jest to, iż zmiany te powstały w wyniku praktykowania przez ludzi pewnych zwyczajów (niebiblijnych), a nie w wyniku poznania właściwego stanowiska biblii co do dekalogu. Więc zmieniona wersja dekalogu (katechizmowa) znajduje potwierdzenie jedynie w zasadach wiary większości kościołów, a w stosunku do Słowa Bożego - biblii pozostaje sprzeczna.

I. Nie będziesz miął bogów innych przede mną.
II. Nie czyń sobie obrazu rytego, ani żadnego podobieństwa rzeczy tych, które są na niebie wzgórę, i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał, ani im będziesz służył; bom Ja Pan Bóg twój, Bóg zawistny w miłości, nawiedzający nieprawości ojców nad syny w trzeciem i w czwartem pokoleniu tych, którzy mię nienawidzą; A czyniący miłosierdzie nad tysiącami tych, którzy mię miłują, i strzegą przykazania mego.
III. Nie bierz imienia Pana Boga twego nadaremno; bo się Pan mścić będzie nad tym, który imię jego nadaremno bierze.
IV. Pamiętaj na dzień odpocznienia, abyś go święcił. Sześć dni robić będziesz, i wykonasz wszystkę robotę twoję. Ale dnia siódmego odpocznienie jest Pana Boga twego; nie będziesz czynił żadnej roboty weń, ty i syn twój, i córka twoja, sługa twój, i służebnica twoja, bydlę twoje, i gość twój, który jest w bramach twoich; Bo przez sześć dni stworzył Pan niebo i ziemię, morze, i cokolwiek w nich jest, i odpoczął dnia siódmego; przetoż błogosławił Pan dzień odpocznienia, i poświęcił go.
V. Czcij ojca twego i matkę twoję, aby przedłużone były dni twoje na ziemi, którą Pan Bóg twój da tobie.
VI. Nie będziesz zabijał.
VII. Nie będziesz cudzołożył.
VIII. Nie będziesz kradł.
IX. Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu świadectwa fałszywego.
X. Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego, ani będziesz pożądał żony bliźniego twego, ani sługi jego, ani dziewki jego, ani wołu jego, ani osła jego, ani żadnej rzeczy bliźniego twego.

      Jezus w ciągu 33 letniego życia, przestrzegał wszystkich dziesięciu przykazań w oryginalnej postaci. Podkreślał doniosłość i świętość dnia sobotniego (szabatu) - czwartego przykazania, oczyściwszy go z naleciałości i błędów żydowskiej tradycji. Uczęszczał na nabożeństwa sobotnie według swego zwyczaju - w myśl przykazań. Przy tym wskazywał jak długo będą one obowiązywać człowieka i ostrzegał przed karą jaka czeka tych którzy odważą się je zmienić.

      Jezus wskazywał istotny cel sobotniego święta jako dnia radości i szczęścia, odpoczynku i chwały Bożej. Podobnie jak Bóg ukończył swoje dzieło w sześciu dniach i siódmego odpoczął, tak i Jezus ukończywszy swoje zbawcze dzieło odpoczął w sobotę, dnia siódmego, spędzając je w zaciszu kamiennego grobu. Przez to dzień sobotni będący pamiątką stworzenia stał się dniem odkupienia, więc jego znaczenie wzrosło. Przez święcenie tego dnia dajemy wyraz wiary w Boga jako Stworzyciela i Zbawiciela.



      Przyczyn mojego odejścia z Kościoła było kilka, ta między innymi odgrywała pierwszorzędną rolę, mianowicie poczułam się oszukana przez instytucję, której na kilka lat oddałam pełne swe zaufanie, a chciałam oddać nawet coś więcej.
      Zawsze byłam jednak głodna wiedzy, zaczęłam we własnym zakresie studiować Biblię, miałam dostęp do różnych komentarzy Pisma, szukałam tym samym najwłaściwszej interpretacji i nagle okazało się, że nie mam właściwego źródła do tejże.

      Wszystkie święta, które brałam za prawdziwie chrześcijańskie, również były plątaniną fałszu i obłudy. Historia mówi wprost: Jezus nie urodził się 25 grudnia. Dawniej chrześcijanie w ogóle nie obchodzili Bożego Narodzenia. Zaś smutnym jest to, iż data świąt - jak wiele innych elementów tradycji chrześcijańskiej - ma pogański rodowód i to powszechnie już wiadomo, a mimo tego wszyscy machnęli na to lekką ręką i celebrują dalej... mitologicznych bożków.
      Tego zimowego dnia wypadają urodziny Mitry oraz święto ku czci rzymskiego boga słońca. Warto wspomnieć również o Nimrodzie, na którego cześć ubieramy choinkę.

      Zasmuciło mnie to wszystko. Od dziecka wyczekiwałam świąt, to była magia, to były długie przygotowania, zapach ciast i grzybów na zupę, lepienie pierogów, pakowanie prezentów, ten niecodzienny klimat. Magia, jednym zdaniem, jedne z najpiękniejszych chwil z dzieciństwa.

      Dwie kanoniczne Ewangelie (Łukasza i Mateusza), które wspominają o jego narodzinach, są ubogie w szczegóły. Spowodowało to, że w pismach Ojców Kościoła - Tertuliana, Orygenesa czy Ireneusza z Lyonu - brak wzmianek o świętowaniu Bożego Narodzenia. Teolog Andrew McGowan dodaje, że wręcz potępiali oni obchody urodzin bóstw, uznając je za pogaństwo.
      W Bożym Narodzeniu pozostał pewien archetypiczny uniwersalizm. Mówiąc prościej, w każdym z nas drzemie jeszcze mały poganin świadom pierwotnych korzeni tego święta. I chyba to on sprawia, że przysłowiowa "magia Bożego Narodzenia" udziela się nawet niewierzącym.

      Wielkanoc tuż tuż, a wspomnienia z okresu małoletności są dziś jak słodkie relikwie jakichś pradziejów, kiedy to było... ;) Malowanie jajek, przygotowania, ciasta, odświętna sukienka i marsz do kościoła z kolorowym koszyczkiem. Dumna, że na wielkim stole w kościele, wszyscy mogą podziwiać jak pomalowałam jajka.
      Wielkanoc przypada na wiosnę jako święto nowego życia ku czci bogini światła i wiosny – Eastre. (Easter?) W tym czasie jajka zdobiono w celach magicznych.

     Kościół jest (delikatnie mówiąc) umowny. Choć wielu wiernych nie zaakceptuje tych informacji, warto pamiętać, że chrześcijaństwo to "produkt", na który złożył się dorobek różnych filozofii i religii.



      Zraziło mnie do KrK wiele nieprawidłowości, ale mam Boga w sercu, modlę się niewymuszenie i świadomie teraz patrzę na sprawy Kościoła. Nie potępiam wszystkich tych, którzy pozwolili się zaślepić, bo w gruncie rzeczy krocząc wiele lat między nimi, zrozumiałam, że sama idea tejże religii jest światła i bardzo dobra. To co stanowi krytyczny błąd to praktyki i dogmaty.
      Zacznijmy chociażby od nazywania papieża ‚Ojcem Świętym”. A znacie ten fragment?:

„Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie."

      Niestety spora część ludzi zamiast wierzyć Chrystusowi i czytać Biblię, woli wierzyć papieżowi, który uważa dziecięcą pornografię za normę, pedofilię księży za nic wielkiego, a prezerwatywy w Afryce za niepotrzebne do obrony przed HIV.
      Pytanie do Ciebie czytelniku, nim skończysz skrobać w poniższym edytorze słowa krytyki - przeczytałeś całe Pismo Święte, czy znasz tylko fragmenty z kościoła?
      Mówi się, że instytucja Kościoła Katolickiego jest kierowana przez Ducha Świętego. Zastanówmy się… Czy sprzedawanie odpustów, krwawe krucjaty, tortury, mordy i inkwizycja, tłamszenie nauki, bogacenie się kosztem biednych, jeżdżenie najnowszymi samochodami, mieszkanie w willach, jest działaniem Ducha Świętego? Kościoła, który sami stworzyli, a teraz sami wskazują na niego palcami powołując się na przedstawione przed momentem powiązania za pogaństwem. Oczywiście oni zręcznie podklejają własne niecne uczynki w KrK pod Chrystusa.

      Kulty zmarłych, kulty maryjne, Maryja Jasnogórska, Maryja Świętokrzyska, Maryja Królowa Nieba, Maryja Królowa Polski, Maryja Częstochowska… Po pierwsze Maryja była jedna, a po drugie nie była nigdy czczona przez chrześcijan, co potwierdzają słowa apostołów w Nowym Testamencie.
      Artemida, Astarte, Erziule… Niemalże we wszystkich kulturach pogańskich występowała jakaś bogini zwana "królową nieba". W zależności od „nawracanego na katolicyzm” terenu, kult maryjny przybierał różne formy. Dla przykładu czarna Madonna.

      I teraz akapit iście kontrowersyjny. Może nie jestem socjologiem ani seksuologiem, ale czy aby narzucony księżom celibat generował tak wysokie sfrustrowanie seksualnie? Czy Biblia faktycznie nakazuje celibat? Poznajmy jeden jej fragment:

      „Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity..." c.d. odnajdziecie tutaj -> 1Tym3:2-5,4:1-3


      Spróbuję obniżyć napięcie i nadmienię jako ciekawostkę, że pewien ksiądz kiedyś mądrze powiedział o "używaniu Imienia Boga nadaremno", że nie chodzi o to, że powiem w szoku "Jezus Maria" czy "o mój Boże", ale o składanie przysięgi w Imię Boże (które zniknęło z ludzkiej pamięci w sześćdziesiątymktórymśtam naszej ery, gdy podczas powstania żydowskiego zabito najwyższego kapłana i jego następcę, a tylko oni znali Imię - na ścianie świątyni wyryte były jedynie spółgłoski JHWH, które my interpretujemy jako Jahwe, a niektórzy jako Jehowa.
      Imię miało wielką moc pozwalającą uzdrawiać, wzywać demony, owładać ludźmi itd., kiedyś każdy znał Imię, lecz ludzie je nadużywali, dlatego potem znał je jedynie najwyższy kapłan i jego uczeń, na wypadek nagłej śmierci kapłana. Ale to, powiedzmy, drobnostka, która uzmysławia nam również, jak niewiele wiemy o naszym Bogu i o praktykach jakie nam nakazał, a czcimy obecnie potwora cywilizacyjnego oszustwa.

      Pamiętajcie o najważniejszym, że Kościół ustanowił sam Jezus. Jest on wspólnotą ludzi, którzy chcą naśladować Jezusa, aby stać się świętymi i na zawsze zamieszkać z Nim w niebie.
      Apostoł Paweł nazwał Kościół „Ciałem Chrystusa”, jego głową jest Jezus, a każdy człowiek ma w jego ciele swoje własne miejsce. Jak każdy z nas potrzebuje wszystkich części ciała, tak wszyscy wierni członkowie są ważni dla całego Kościoła.
      Chrześcijaństwo jest dobrem, ale co się z tym wszystkim stało, że ostatecznie nie przypomina siebie? Ci wszyscy gorliwi wierzący, którzy z braku chęci zrozumienia i nieumiejętności rozmawiania w sposób kulturalny, nagannie narzucają swoje przekonania na niepraktykujących ludzi. A lepiej byłoby dawać przykład własnym zachowaniem, niż stosować szantaż emocjonalny, prawda?

      W moim przypadku zmieniło się tylko tyle, że prócz tego, iż przestałam chodzić na mszę, bo świątynie przestały w moich oczach przypominać Dom Boga, to zaczęłam uznawać, że dniem odpoczynku jest raczej sobota, bo niedziela jest pierwszym dniem tygodnia (dniem roboczym) jak podaje Pismo. Kiedy jestem w kościele podczas świąt rodzinnych, sakramentów, zdecydowałam się milczeć w czasie modlitw.
      Jedynym rozwiązaniem jest samodzielne myślenie/zdrowy rozsądek/czysta logika, miłość do naszego Jedynego Boga Ojca czyli zatem również miłość i zrozumienie do drugiego człowieka i co najważniejsze znajomość nauk Chrystusa. Bo chcę być naśladowcą Chrystusa, a nie księży, których dłonie są brudne od pieniędzy.

      Dzisiaj, w przeciwieństwie do czasów średniowiecza, za odejście od Kościoła nie grozi publiczny proces. W najgorszym wypadku apostaci spotykają się z ostracyzmem społecznym, dlaczego? Przecież Kościół uczył zawsze tolerancji i miłowania bliźnich. Dlaczego więc ja czuję się zawsze pośród praktykujących Katolików jak wyrzutek?
      Wyprzedzając pytania, nie podpisałam aktu apostazji.

      Ja czułam potrzebę poznania prawdy. Bo mi jakoś coś nie grało, a lubię generalnie WIEDZIEĆ. Ktoś mi kiedyś powiedział, że wierzyć to nie wiedzieć, ale ja tego nie rozumiem poprzez "wiedza kontra Bóg", tylko "wiedza kontra ludzie, którzy pod Nim się podpisali".
Gdybym nie drążyła prawdy, nadal byłabym praktykująca, ale prawda, krótko mówiąc, przestraszyła mnie, bo nagle zrozumiałam, że żyję i praktykuję przeciwko Woli Bożej.
Czy teraz robię lepiej? To jest spór typu "kto ma rację", spór który zostanie rozstrzygnięty dopiero tam w górze.


_______________________________
ŹRÓDEŁKA:
dziennikbaltycki.pl
tweetingwithgod.com
prawdaokrk.blox.pl
czasprzebudzenia.wordpress.com
strefatajemnic.onet.pl
pismoswiete.republika.pl/dekalog

16 komentarzy:

  1. Przyznam, że post bardzo głęboko wchodzi w tematykę kościoła i Kościoła, a na to tej chwili nie jestem przygotowana. Moje sprawy są zbyt przyziemne, żeby wejść w temat i wypowiedzieć się mądrze. Toteż powiem, że wybranych kilka zdań, które przeczytałam świadczą o tym, że bardzo solidnie przygotowałaś się do tematu i zgłębiłaś go oraz poświęciłaś wiele czasu na napisanie rzetelnego tekstu. Chętnie go przeczytam w chwili spokoju, którą będę miała pewnie dopiero po nadchodzących świętach. Może wtedy zajęcie się kościołem będzie mi bardziej po drodze, niż dziś, kiedy to tkwię myślami między oknami, drzwiami i kuchniami.... :)
    Uściski! Zdjęcia jak zwykle śliczne. Twój totem blogowy też mi się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim te parę zdań to skrót czegoś, co składa się na poświęcone temu tematowi kilka lat. To we mnie dojrzewało. Czy jesteś sobie w stanie wyobrazić zawód, jaki czuje osoba, która pół życia trwa w danej wspólnocie, oddaje część swojego świata, a potem krach i to solidne szukanie Prawdy, jak cugle z ostrym wędzidłem, wpina się, by nagle wyhamować? To bolało.
      Dziś spoglądam w przeszłość z uśmiechem, bo to był mimo wszystko dobry czas, lecz zbyt poważnie do tego podchodzę, aby dalej niepewnie kroczyć po tym cienkim lodzie. Mimo iż wydawałoby się, że temat stał się dla mnie obojętny, to tak nie jest. Przyznaję jednak, że sentymentu jako takiego nie odczuwam. Czasami brakuje mi pewnych praktyk, ale na ich miejsce przyszły nowe i czuję, że robię to nie tylko zgodnie z własnym sumieniem, ale zgodnie z "czymś wyższym".
      Najważniejsze, by potrafić o tym spokojnie rozmawiać :) Pokój ludziom dobrej woli to są najodpowiedniejsze słowa na każdy dzień.

      Usuń
    2. Najważniejsze moim zdaniem dla osób wybierających wiarę jako swój drogowskaz jest to, aby ta wiara wnosiła w ich życie dobro, spokój i czynienie dobra innym albo chociaż nieczynienie im zła. Jeśli te warunki są spełnione, cała reszta jest już jego własną sprawą, własną praktyką. Uściski!

      Usuń
  2. Witaj Hexe.
    Wspaniały ten kościół i te detale na zdjęciach.
    Osobiście uważam Dekalog Mojżeszowy z Biblii. Kościoły chrześcijańskie zlikwidowały drugie przykazanie, a z dziesiątego zrobili dwa. Ot i cała filozofia, bo ilość się zgadza.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno co mnie zawsze będzie zachwycać, to wspaniała architektura Kościołów. Bardzo lubię je fotografować :) I kunszt rzeźbiarski, przyznaję, że również. Rzemiosło im starszy ma wiek, tym w moich oczach piękniejsze.

      Usuń
  3. To jawne podobieństwo dzisiejszych świąt do świąt pogańskich też kiedyś mnie zastanawiało. Ale w sumie jak inaczej chyba nie można było zrobić. Misjonarze nie zjawiali się nagle, nie mówili "od dziś wierzycie w naszego Boga", a ludzie nie zgadzali się na to od ręki. Nie, trzeba było krok po kroku "przemycać" religię i wiążącą się z nią kulturę krok po kroku do społeczeństwa tak naprawdę zupełnie innego. To tak jak z tłumaczeniem Pisma na język eskimoski. Tam nie ma baranka - Eskimosi nie znają tego zwierzęcia, więc nawet nie mają na nie określenia w swoim języku. Także w ich przekładzie jest foczka - równie biała i niewinna. Niby co innego, ale sens ten sam.
    Inna sprawa, że kościół nie raz zmieniał pewne prawa na własne potrzeby. Do dziś obowiązuje mnóstwo karygodnych "prawd". System jednak działa za dobrze, by ktokolwiek z góry hierarchii chciał to zmienić. Dlatego rozumiem wszystkich, którzy, tak jak Ty, zdecydowali się odejść. Zresztą, i tak, jak trafnie określiłaś, wierzy się w Boga, a nie w ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są czasy tak odległe, że można by zapytać - po co roztrząsać? Ale jednak zauważ, że podobnie jak w dawnych czasach, narzucano swoją wiarę, (choć wtedy była mowa o terrorze), to dziś jak wspomniałam w tekście, często pośród Katolików czuję się wyróżniona w nieładny sposób. Psychika to broń cywilizacyjnego terroru. Wielokrotne próby położenia temu kresu, kończyły się przeważnie niemiłymi niesnaskami.
      Należę do tego typu ludzi, którzy nie znają tematów tabu. Ze mną można porozmawiać dosłownie o wszystkim, obiecuję, że nie uniosę się, no chyba, że zostanę personalnie obrażona ;] Jestem też bardzo tolerancyjna, w moim otoczeniu są różni ludzie, a jednak traktujemy siebie na równi, w naszych żyłach płynie taka sama krew, co z tego że jeden ma ciemniejszy kolor skóry, a drugi np jest ortodoksyjnym Żydem? Miałam dwóch kolegów homoseksualistów, znałam wielu ateistów, poznałam kiedyś apostatę, to są tacy sami ludzie jak ja, jak Ty.
      Różnimy się poglądami, torem własnych myśli, a jednak potrafimy się dogadać, więc bądźmy ludźmi na poziomie i nie powtarzajmy historii ze średniowiecza. Bojkot Kościoła na wielu płaszczyznach mi się nie podoba.

      Nie wiedziałam o tym przekładzie, to coś nowego. Foczka miłe stworzonko :) Wyobrażasz sobie czekoladowe foczki na Wielkanoc? ^_^

      Nic nie zostanie odwrócone, zmiany nastąpiły, bo to na korzysć. Wiele kwestii w dziedzinach, w jakich byś się nie spodziewała interwencji Kościoła, nastąpiły zmiany, nawet w horoskopie, a to już aż śmieszne. Wiesz, że istnieje więcej znaków zodiaku? Jest jeszcze wężownik, ale był niewygodny Kościołowi.

      Usuń
    2. I to jest piękne podejście. Ludzie od zawsze na zawsze będą różni, różne będą mieć poglądy - jeśli nikt nikomu krzywdy nie robi, to najlepiej zrozumieć i zaakceptować.

      Czekoladowe foczki, hm... mogli by wprowadzić takie pamiątki na Helu XD

      Nie wiedziałam. Po jego nazwie mogę się domyślać, czemu go wykreślili. Brzmi ciekawie, więc chyba poszperam na ten temat.

      Usuń
  4. Za dzieciaka do kosciola chodzilam, bo babcia kazala, a babcia gozna byla i trzeba bylo sie jej sluchac. Tak mi obrzydzila, ze teraz wolami mnie nie zaciagna ;).
    Po raz kolejny oswiecasz mnie Aniu. Twoja wszechstronna wiedza wprawia mnie w kompleksy. Mam wrazenie, ze przy dziewczynkach cofam sie w rozwoju ;P!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak powyżej Writerce napisałam, nakłanianie, przekonywanie... nie chcę robić "kopiuj - wklej".
      Wszechstronność zainteresowań, jeśli masz ją w sobie, wiesz, że bywa boleśnie głodna i należy ja karmić, aby uspokoiła się i nie szarpała za wrażliwe struny. Czytać, czytać, jeszcze raz czytać. ;) Ja niestety nie mam tak dobrej pamięci, aby uważać siebie za mądrą na tyle, by mieć przy mnie kompleksy. Jak sobie czegoś nie zanotuję, to umarł w butach ;) To co wiem, tak dla siebie, to jedno, ale żeby wykładać komuś na dany temat, potrzebuję się przygotować. Napisanie posta to banalna kwestia, strony źródłowe zawsze podaję.
      Wiedzę na temat Kościoła gromadziłam latami, po to, aby podjąć decyzję.

      Usuń
    2. u mnie w rodzinie było podobnie. Jakoś nie ciągnie mnie do kościoła.

      Usuń
  5. Witaj niedzielnie (o absurdzie)! Katolicy doskonale wiedzą, że Jezus nie urodził się w grudniu. Data jest umowna. Podobnie jak źle były wyliczane lata Jezusa. Umarł w 30 roku naszej ery. Źle liczono kalendarz, co nie zmienia faktu, że w momencie śmierci miał 33 lata. Wszędzie jest potrzebny rozsądek. Nie razi mnie to podobieństwo do świąt pogańskich. Jezus do kobiet inaczej odnosił się niż Stary Testament.

    Czcił Maryję jako matkę. Istnienie Jezusa, apostołów, Marii, Józka jest udokumentowane historycznie. To, co robił Jezus również.

    Celibat jest tłumaczony tym, że kościół wydawał zbyt dużo pieniędzy na rodziny księży. Na przestrzeni wieków biskupi mieli żony. Często one wpływały na ich decyzje.

    Ja mam problem z chodzeniem do kościoła tu, gdzie mieszkam. Mam problem bo dla mnie kazania muszą być na moim poziomie. I msza też. W innym wypadku mam ochotę wyjść z kościoła. I nie mogę do niego chodzić, bo boję się że wyjdę, albo powiem co myślę.

    Kiedy ksiądz w moim kościele wyśmiewał Owsiaka lub kilka innych spraw. Stwierdziłam, że to żenujące. A pamiętam. Coca coli się uczepił. Serio? To już tak nisko upadliśmy? Że na kazaniach o coca coli muszą mówić? Dlatego nie mogę. Boję się, że kiedyś rzucę w tego księdza, sporo młodszego ode mnie mięsem. I nadadzą mi ekskomunikę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Święta są akurat najmniejszym problemem z tego wszystkiego, co wymieniłam. ;) Nie podoba mi się to, w innych okolicznościach moich upodobań, zostałabym Rodzimowiercą. I bardzo nie lubię jak mi ktoś oczy mydli, a mydła w tej instytucji wpadło mi pod powieki bardzo wiele.

      Kazania rzeczywiście trafiają się... różne. Z definicji nawet, to ma być nauka przekazana wiernym, jednakże często absurdalnie to mylą.
      Słuchałam już nie raz kazań politycznych. Słuchałam także kazań ustawiających wiernych anty czemuś tam, ogólnie było dużo poruszanych spraw także stricte stereotypowych, o których ja mam większą wiedzę niż ksiądz, który o tym opowiadał. Brak przygotowania, czy raczej nastawianie parafian przeciwko danej kwestii?

      Usuń
  6. Hexe, rozumiem rozczarowanie - delikatnie mówiąc kościołem rzymsko-katolickim po przyglądnięciu się dogmatom, doktrynie i jego historii.
    Czytam cię od dawna i widzę - jeżeli się mylę popraw mnie :) - tu jeden spory haczyk: rozczarowanie denominacją spowodowało odsunięcie od chrześcijaństwa i przesłania Jezusa. Historia kościoła(rozumianego jako całość chrześcijaństwa) to XX wieków zmian, wariacji, różnic interpretacyjnych Pisma i masa denominacji, które rodziły się i wymierały a w większości zmieniały w instytucje. Wpływy pogańskie, polityka zmieniały biblijne tradycje w nowe jak np. Paschę w Wielkanoc czy jednak to powodowało zmianę tego co mamy w Piśmie?
    Nie.

    Chrześcijaństwo to naśladowanie Jezusa, nie instytucji/denominacji tej czy innej.

    Symbole jak jajko na Wielkanoc, nowe święta jak Boże Narodzenie będą tym co my z nich zrobimy, chociaż nadal pozostaną tradycją pozabiblijną. Niczemu nie winna swastyka doświadczyła takiej dramatycznej zmiany znaczenia dla części narodów. Można te nowe znaczenia, dodatki do tradycji odrzucić, przyjąć lub wykorzystać jak np. tu Dziecko pokoju Dona Richardsona.

    Zafałszowanie przekazu Biblii przez zinstytucjonalizowany kościół nie zmieniło Ewangelii. Nauczanie Jezusa mamy w zasięgu ręki. starczy sięgnąć do Biblii, przeczytać i wcielić w życie, bez oglądania się na opinię czy szukania papki podanej przez kogoś :)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie Chrześcijaństwo - Naśladowcy Chrystusa. Jestem jak najbardziej na TAK i staram się żyć wg tego, co podaje Pismo. Tradycja pozabiblijna, jak napisałaś, uwiera w świadomości, w której jest chęć i pragnienie poznania Jezusa, naśladowania Go.

      Symbolika została zatracona, jej znaczenie jest krzywdzące. Podajesz za przykład swastykę, ale takich symboli negatywnie dziś interpretowanych jest cała gama. Stoi nawet tablica na Jasnej Górze, gdzie została wyszczególniona pula tych "najgorszych". W imię czego? W imię nieznajomości historii? W imię wykorzystania ich w późniejszych czasach przez złe organizacje?

      Ostatni akapit nie pozostawia mi nic do dopowiedzenia, zgadzam się tu z Tobą. Dziękuję za obszerny komentarz :)

      Usuń
    2. Symbole są tym czym je sami zrobimy. To jest zmienne w czasie i przestrzeni. To co dzisiaj jest "dobre" za kilka dziesięcioleci czy stuleci będzie złe i odwrotnie. Ot życie ;)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.