wtorek, 29 marca 2016

Guillaume Musso

      Z powodów technicznych, których autorem jest zapewne serwis blogspota, straciłam 1/3 tego posta, została mi tylko recenzja. Zatem wizytę w restauracji zamkowej u podnóża góry oraz poznanie potrawy narodowej będę zmuszona pominąć, gdyż nie lubię się powtarzać.
      Przywracanie bloga do stanu używalności zajęło mi więcej czasu niż planowałam, wystarczy na dzisiaj.


      W minionym roku przeczytałam całą masę książek. Czytuję przy każdej okazji po kilka stron, bo nie wystarcza czasu jak drzewiej, by siąść na cały wieczór i przeczytać lekturę od deski do deski. Kilka z nich jest naprawdę wartych uwagi, mogłabym otworzyć cykl swoich recenzji, ale kto by wtedy tu zaglądał... ;)
      Czasem jakiś tytuł i wypisywane cytaty wpadną mi w ręce w ramach porządkowania biurka i jego półek. Tym razem wróciłam miłym wspomnieniem do Guillaume Musso, do przewrotnej powieści z morałem i zaskakującym zakończeniem: "Wrócę po Ciebie".
      Sam przebieg akcji jest bardzo nietuzinkowy ale nie mogę zdradzić za wiele. Po poniższych cytatach mogłoby się wydawać, że to zwyczajny obyczaj na tle romantycznym, że trudny i nudny z nutą psychologii. Przeczytałam ją szybko i określiłabym ją na obyczaj nasączony gonitwą z czasem plus do tego nuta fantastyki, bowiem spektakularna, choć w rzeczy samej irytująca możliwość jaką dostał główny bohater, niesie za sobą szczyptę... chyba nawet magii.
      Tak profilaktycznie napiszę. Zwykłam recenzować książki w sposób niecodzienny, wszak normalne recenzje znajdziecie w internecie. Dużo dywaguję przy tym przez pryzmat bohaterów oraz swój własny.
      Pewne poglądy, które poniżej przedstawiłam w oparciu o powieść, mogą być niesubiektywne ze względu na oddziaływanie klimatu książki jak i próbę zwyczajnej interpretacji danej sytuacji, nawet nie całej książki i do tego moim empatycznym sposobem, więc nie wszystko co napisałam, jest stricte moim zdaniem. Tylko większość.
      Wszystkie cytaty wypisałam z książki "Wrócę po Ciebie", w której też wiele cytowano i to wyszczególniłam. Miłego czytania. :)

      Muszę przyznać, że wedle pewnych spraw, treści przypominają mi moje własne stanowisko. Czytając uśmiechałam się do własnej przeszłości, która nie wiedzieć czemu, czasami jawi się tęskną nutą w wyobraźni pełnej obrazów opartych o zagadki "co by było gdyby"? Co byście zrobili, mogąc powtórzyć jeden dzień w życiu, cofnąć się w czasie na jedną dobę?
      Żadna z tych myśli nie przedstawia mi jednak uczucia, ani nawet cienia wrażenia żalu o swoje dzisiejsze wybory. Żeby była jasność, ja po prostu kocham swoje oba życia - tamto przeszłe, które sobie sama wykreowałam, i to obecne, które kreuję z moją drugą połówką. Nawiasem mówiąc, jak, to pięknie brzmi - kreatorka życia.
      "...od dawna zrezygnował z życia uczuciowego. Wybrał wewnętrzny spokój, z dala od tortur, na które narażały człowieka pożądanie i namiętność. A ponieważ człowiek zbiera to, co zasiał,(...) poświęcił życie na oczyszczenie swojej karmy.(...) Cykl narodziniśmierci może trwać całe wieki, zanim człowiek osiągnie Przebudzenie".

      Nie byłam zamknięta w dosłownym znaczeniu tego słowa. Byłam w pełni świadoma siebie i swoich wartości, odgrodzona od nieproszonych gości, ale gościnna w całkiem serdeczny sposób. Czy rozumiecie ten paradoks? On się zowie: Pani samej siebie.
      Wiele musiało się pozmieniać, no przecież! Okroiłam swoje życie z różnych rzeczy, jednak to nie znaczy, że zrobiłam sobie tym krzywdę, wręcz przeciwnie. Coś ustąpiło miejsca czemuś w myśl zasady, że w sytuacjach mających cokolwiek zmieniać, to co przyjdzie nowe - będzie lepsze. Coś bardziej trwałego. Na tym polega ewolucja życia każdego człowieka. Dokonujemy wyborów i bez wątpliwości powiem, że ja dokonałam słusznych.
      "Zamknięty w katedrze samotności i zabójczego indywidualizmu(...) a siłę czerpał ze swej kompletnej samotności. Ponieważ zawsze uważał, że samotność oznacza siłę, a miłość - jej utratę. Teraz zrozumiał, że sprawy są dużo bardziej skomplikowane."
      Oj są... Zabójczy indywidualizm zachowałam ;) Rzeczywiście dawniej wierzyłam, że sama jestem silniejsza. Wszak słabłam z każdą próbą zaufania uczuciom, które nie pozostawiły mi dobrych wspomnień.
      To nasza historia tworzy nasze poglądy. Póki nie doświadczymy dobra w tym kontekście, nie da się uwierzyć w miłość, ani tym bardziej, że z niej też można czerpać siły.
      Jednakże przyznam, że to pierwszy raz jak cudza przyszłość nie zwala się na mnie jak spróchniała pólka pełna skisłych przetworów. (Te tzw. wypadające trupy z szafy...) Po prostu jest nadal cudownie i nic się nie psuje, a minęło już kupę czasu.
      "Szczypta ciebie weszła we mnie i na zawsze mnie zatruła."
- indiańskie określenie głębokiego sensu miłości z języka Indian Yanomami

      "Miłość zjawia się niespodziewanie jak włamywacz. W jednej chwili wszystko znika, życie przenosi się w inny wymiar. Nagle topnieje strach."

      Na przykład, odnośnie mojego dawnego Ja, wierzyłam, że stabilizacja równa się stagnacja. Oczywiście miałam w głowie swoje wyobrażenie związku idealnego dla mnie (dla mnie, bo to co dla jednego dobre, dla drugiego niekoniecznie). Grunt to trafić na osobę, która ma podobne marzenia.
      Marzyłam, aby nie utracić siebie. Barwnej ikony kreatywnie prowadzonego życia, domorosłej motywatorki spełniającej marzenia, nawet te z pozoru nierealne, stając się niejako kwintesencją słów "nie ma rzeczy niemożliwych". Bo ekstrawagancka istota z temperamentem nie wie że żyje, jeśli siedzi w domu i wychodzi jedynie do pracy i sklepu. To się kończy zwykle depresją, taki dom nie jest dla mnie. Ja chcę od życia czegoś więcej.
      "Ten, który żyje bez szaleństw, nie jest tak rozsądny, jak się mu wydaje".

      Podróżom mym nie koniec, tak jak i próbom realizacji największych projektów. Ja jestem tego typu człowiekiem, że muszę mieć perspektywę jutra. Wiedzieć po co coś robię, mieć plan, choćby niejasny ze skłonnością do zmian, ale jakiś musi być. To moja motywacja.
      Mnie nie satysfakcjonuje życie chwilą, ja wgl. nie lubię ludzi żyjących chwilą, zatracających się w "tu i teraz", naiwnych i beztroskich. Owszem, to nie jest złe, ale gdybym nie myślała o jutrze, mogłabym spakować walizki i już teraz ruszać w świat jak Łukasz Supergan, bo po co zapuszczać gdziekolwiek korzenie? Żyjmy chwilą, zróbmy to, o czym marzymy. Rozumiecie teraz co mam na myśli?
      "Samemu idzie się szybciej, ale we dwoje dociera dalej."
- przysłowie afrykańskie

      Wierzę w przeznaczenie. Pomimo iż jestem kowalem swego losu i uznaję zasady pracy na rzecz swojej przyszłości, uważam, że są rzeczy, na które nie mamy wpływu, ale zawsze będziemy mięli jakiś wybór kiedy już się staną.
      Miałam być kimś innym, pracowałam na inną przyszłość i niosło to za sobą ogrom satysfakcji. Nigdy nie będę żałować swej pracy na to, ale też nigdy nie będę żałować, że zmieniłam kierunek, tak samo nigdy nie powiem, że tamte lata poszły na marne.
      Nigdy nie będę żałować żadnego aspektu przeszłości, choć są sprawy, do których nie będę wracać, ale wychodzę z założenia, że lepiej mieć się czego wstydzić, niżeli żałować, że się nie spróbowało.
"- Myślę, że istnieje pewien porządek rzeczy. Porządek, którego nie można zmienić ani pominąć.(...)
Nasze życie jest jak książka:
Kiedy pan czyta stronę Sześćdziesiątą szóstą, sześćdziesiąta siódma i ósma są już zapisane.(...)
- A przypadek?(...)
Przypadek to Bóg, który przechadza się incognito!"


      Bo tak naprawdę w życiu potrzeba nam niewiele. Trzeba tylko mieć czyste i otwarte serce.
"Cisza.
      Odbicia przepływających po niebie chmur przeskakują z jednej strony szklanej fasady na drugą."


      "Daj mi Boże, spokój ducha, abym pogodził się z tym, czego nie mogę zmienić, daj mi odwagę, abym zmienił to, co mogę zmienić, i rozum, abym mógł te dwie rzeczy rozróżnić."
- Modlitwa o spokój ducha


      Jestem zdania, że najlepszym szlifem dla nas są porażki. Że gdyby nie nasze smutki pogrążające niekiedy na długie dni apatii, nie byłoby przemyśleń, które adaptują w nas i jednako oswajają wszystkie lekcje, dla których mamy specjalne miejsce w pamięci, a zwie się doświadczenie.
      "Myślę, że aby być w pełni szczęśliwym, trzeba przedtem cierpieć. Sądzę, że mamy szansę na szczęście, jeśli umiemy oprzeć się nieszczęściu."

      Kto pyta, nie błądzi. Ja zadaję wiele pytań. Interesuję się wieloma rzeczami, choć moim zdaniem zasób wiedzy wcale u mnie nie jest tak rozległy jakby się mogło wydawać. Do każdego tematu muszę się przygotować, nie mam pamięci pozwalającej mi z miejsca na wykładanie, ale za to robię mnóstwo notatek ;) Zainteresowania dają mi jakiś pogląd na każdy temat.
      Mam taki specjalny zeszyt na cytaty i ważne wiadomości. Do definicji i dat nie przywiązuję większej wagi, ale czasem trzeba przecież coś określić za pomocą kalendarza... bo ja to ta, co nie ma lat i ciągle naprawdę zapomina ile już przeszło jej wiosen ;) Bo na co to komu? A powiedzcie mi, na ile roków wyglądam?
      "Tymczasem zajmijcie się pytaniami. Być może w ten sposób kiedyś powoli, niezauważalnie, znajdziecie się w samym sercu odpowiedzi."
- Rainer Maria Rilke

      Może to niedobry moment na paplanie o swoich snach, ale jak wyżej wspomniałam, każdy ma jakieś wyobrażenia o miłości. To nic, że moim była postać fikcyjna, zupełnie nierealna i tak bogata w szczegóły, że niekiedy sen stawał się aż somatyczny, a to już doprawdy trudne do zdefiniowania.
      Szukałam swojego idealnego modelu partnerskiego [związku] przez pryzmat wyśnionego wzoru. A to sprawiło, że stałam się cholernie wybredna... Dlatego ktoś mi powiedział, ktoś kto zna mnie bardzo dobrze, że jeśli kiedykolwiek wyjdę za mąż, to będzie najdokładniej przemyślana decyzja, bo przecież przemyśliwana przez całe moje życie i że to już będzie do końca.
      Ważne też, by mieć wspólny cel. Pewne sprawy powinno omawiać się już na samym początku, aby później uniknąć galimatiasu niosącego za sobą impasu.
      "Czasownik 'kochać' ma trudną koniugację. Jego czas przeszły nie występuje w czasie prostym, czas teraźniejszy występuje jedynie w trybie oznajmiającym, a przyszły - zawsze w warunkowym."
- Jean Cocteau

      "W sumie życie jest thrillerem, każdego dnia prowadzimy śledztwo, starając się zrozumieć własne strefy cienia."
- Jean - Christophe Grangé


      Schody pojawiają się tam, gdzie dwoje ludzi odkrywa swoje życiowe cele. Schody stają się bardziej strome, kiedy okazuje się, że cele drugiej połowy nie mają argumentu mogącego stanowić dla nas rację. Kiedy nie są wystarczające, abyśmy zmienili swoją gwiazdę przewodnią. To trochę jak w grze karcianej, bicie kartą młodszą w przewidywaniu, że przeciwnik nie ma czym jej przebić.
      "Jego prawdziwym celem było założenie rodziny, gdyż dzieci były naturalnym przedłużeniem życia w parze. Dla Céline celem życia było przede wszystkim życie w parze, kropka. Pragnęła szalonej miłości, egzaltacji."

      "Bardzo cię kocham, ale nigdy nie będę jedną z tych kobiet, które tylko ładnie wyglądają, uwieszone na ramieniu męża. Albo stoją w kuchni przy zlewie. Życie człowieka musi coś znaczyć.
      Więcej niż gotowanie, sprzątanie i dzieci. W życiu musi być coś więcej. Nie umrę zmywając filiżanki. Mówię serio. Potwierdź, że to rozumiesz."
— Margaret Thatcher

      Z okazji 29go marca, (bo dlaczego nie? uważam, że każdego dnia powinniśmy obchodzić święto miłości albo mieć swój dzień) życzę Wam miłości idealniej na miarę Waszego wyobrażenia, a jeśli już taką macie, to życzę Wam walentynek codziennie.
      - Hexe, wędrująca wiedźma :)

      A później znalazłam przejście do innego wymiaru. I okazało się, że mam klucz do rygla. Ja nim byłam. I byłam też prawdą orzekającą o nieskończoności światów, o których istnieniu przypomniałam sobie za dotknięciem furty...
      Z nagła światło rozbłysło jaskrawo i pamiętam jak brama zatrzasnęła się za mną, a później powróciły kolory i pamięć, o której utracie w doczesnym życiu nie miałam nawet pojęcia.


3 komentarze:

  1. Witaj Hexe.
    Znam ten ból, bo też mi nieraz wcinało tekst. W pierwotnej formie nie da się go odtworzyć.
    Najważniejsze, że blog przywróciłaś do stanu używalności.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, ta milosc :)!!! Nie zawsze idealna, ale trwala i niezniszczalna, pomimo zawirowan losu!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Najlepsze lektury to właśnie takie, które odbiera się bardzo osobiście. Po tych kilku cytatach czuję, że ta mogłaby być taką dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.