piątek, 26 lutego 2016

Proza anielska.

      Rozmawialiście kiedyś z aniołami? Czy potraficie otworzyć się na świat kompletnie nienamacalny, mistyczny, zakrawający o kongregację i celebrę? Bóg wybrał nam mądrych pomocników, lecz czy kiedykolwiek odważyliście się podjąć rozmowy z istnością wyższą?
      Wieszcz lub Nauczyciel to kwintesencjonalne określenia, epitet meritum. Od dość młodych lat towarzyszy mi ten aspekt, nie pamiętam jednak skąd wzięły się te predylekcje. Zwracałam się do dobrej siły, która nie raz wlewała światło w moje zawiedzione, lub smutne albo rozżalone serce, wiecie jak to bywa w okresie dorastania. ;) A później nastąpił przełom, bo w moim sercu bardzo mocno wtedy rozkwitała wiara. Dziś jest pod pewnymi względami nieco inaczej, ale wiara sama w sobie zdecydowanie nie osłabła.

"Bóg stworzył cierpienie,  
potem dodał mu skrzydła
z lekkiego eteru i ciszy.
Tak powstały anioły..."

      Lecz ja dziś nie zamierzam więcej o sobie prawić. Zanim powrócę do wędrownych opowieści opartych na faktach, wyjątkowo zajmę Was krótkim opowiadaniem, może prawdziwym, może wyssanym z palca, jak sobie czytelnicy życzą ;)
       Istnieje siedem klas aniołów i siedmiu archaniołów, którzy odnoszą się do siedmiu niebios. Choć obecnie najbardziej znany jest i akceptowany model Kościoła katolickiego z zaledwie trzema archaniołami - nie mam pojęcia skąd ta degradacja pozostałych - i odnoszą się tylko do trzech niebios. Celowo pod lupę wzięłam najmniej popularną postać.
      Twierdzę, że prócz aniołów, powierników i pośredników Bożych, których można określić za co najmniej mistycznych, jest o wiele więcej, ale takie dywagacje powinno się zostawić na prywatne rozmowy przy saganku herbaty.
      Zatem do dzieła, czyli do mojego pisarskiego mini-dzieła przejdźmy:


קפציאל

      Wyobraźcie sobie świat bardzo odległych czasów, pięknie uczyniony słowem Boga, a wraz z Jego pozwoleństwem, aniołów kroczących pomiędzy ludźmi, którzy mogli dotknąć stworzonego. Wyobraźcie sobie, że stali się czymś spojonym z ludźmi, scalonym i współmiernym. Dostali szlachetną rolę, bo ludzie od początków potrzebowali pośrednictwa z Ojcem, potrzebowali oparcia i poczucia, że nie są sami.
      Jednym spośród wiarusów Jasności był reprezentujący jedność wielkiego Królestwa, ten którego hieratyczność była synonimem cierpliwości i harmonii. Dystyngowany obrońca naszego rodzaju i orędownik cierpliwości, której to zechciał uczyć dzieci Adama, wszak nic nie ratuje skóry lepiej niżeli opanowanie.
      Mawiał by brać odpowiedzialność za uczucia jakie tworzymy w innych ludziach. Chciał aby wszystko co robili, służyło i było zgodne z najwyższym dobrem. Jednak ludzkość wabiona urokami własnej wolności woli, rozsmakowała się w rozważaniach prześwietlanych cienką linią mroku. Anioł indagował ich czyny i bacznie obserwował jak syn ciemności chciwie hołubił sobie głód wiedzy, łatwowierność i nieostrożność ludzi, nazbyt zrywnych, aby pasować się z pokusą.
      Opiekun ten strzegł karmy, przypominał zawsze, że wszystko co robimy, mówimy i myślimy, niesie ze sobą konsekwencje. Zwano go czasem aniołem wstrzemięźliwości. Uczył, że do poczucia pełni szczęścia, nie jest potrzebna żadna rzecz, ale z biegiem lat ludzie przyswoili takie cechy jak zachłanność i żądza posiadania. Cóż, wolna wola, jak jej się sprzeciwić? Albo... jak ją poskromić?
      Przymusić do posłuchu nie chciał i nie mógł, bo w tym jest miłosierdzie Pana, że człek sam o sobie wyrokuje. Jednak świat niszczał, marnował się przez długie lata, aż Bóg losy świata odmienił zsyłając wielki potop.
      Długo trwało zanim nastały dni suche. I ponownie rasa ludzka zajęła lądy ziemskie.


      Wyobraźcie sobie dziewiczy świat, który ludzie na nowo poznawali gdy wielkie wody ustąpiły. Era mająca na celu przemianę dziejów cywilizacji nie była już tym samym domem, nie spotykało się już wędrownych olbrzymów z krwi i miłości anielskiej i człowieczej, a roślinność nie była już tak bujna. Tak jak zwierzęta zjadały się nawzajem, tak nas dołączono do łańcucha pokarmowego.
      Tedy nasz orędownik dawał o sobie znać w uosobieniu tworzonym dla każdego indywidualnie, bowiem nigdy już nie przedstawił się ani nie przybył w pełnym swym świetle. Opiewający niegdyś w półtony i tinty fioletu anioł, jawił się jako starszy mężczyzna w czerni. Przynosił w podarku piękne odłamki klarownego, fiołkowego kwarcu; wszystkim tym, którzy wierzyli. Składał je do rąk ludzkich wraz z łaską i wieszczbami.
      Łacińskie imię jego, które podawał zaszczyconym, wskazuje czakrę jaką jest korona. Przychylał ludziom olbrzymią wiedzę astralną, pomagał przy zgłębianiu tajników ezoteryki jak na patrona tajemnic i śmierci przystało, zwano go też aniołem samotności i łez, a uczyniło go to krzynę mroczniejszym. Choć to, co go określa, brzmi ponuro i posępnie, nigdy nie chodził z chmurą na czole.
      Przynosił zrozumienie. Odpowiadający za dar długowieczności Pomocnik Boży, Anioł Śmierci i Końca, pomagał pogodzić się będącym w agonii i skierować kroki ku wieczności. Nikt pod jego opieką nie bał się ostatniej drogi.
      Lata mijały srodze odmieniając na powrót ludzkość. Zafrasowany dostrzegał coraz negatywniejszą energię płynącą z niezawisłych serc ludzkich. Bo Chrystus nie przyobiecał swym wyznawcom, że będą odporni na zło na tym świecie. Obiecał im zwycięstwo nad złem.
      Mijały kolejne lata.


      Wybór należał od początków do ludzi. Jedni zamknęli się na sprawy boskie i zaniechali wiary. Inni gorliwie modlili się wznosząc oczy do nieba. Byli też tacy, którzy dotknąwszy mroku, zwrócili się w kierunku wymiaru gdzie wieczna noc zapadła.
      Tam zetkniesz się z czymś, co nie powinno mieć miejsca. A zwątpisz tedy i ujrzysz cień czarny jak smoła, który wleje się w Twe serce niczym rtęć trująca; będziesz drżeć i krew Twoja na ugody spłynie, w której posoce na pokuszenie pakt z nim podpiszesz.
      Tak łatwo się pomylić, popełnić lapsus... to nie ten sam cień czarny, nad którym świeci aureola. Wielu już ludzi dało się zwieść, poszukiwaczy pomocy, którzy z otwartym sercem dostąpili zguby myląc dobro z cieniem pełnym bólu i jęków.
      Nie idź tam, gdzie światło nie wypływa z progów drzwi, które otwierasz tak chętnie. Ale bacz na serce Jasnością wypełnione po brzegi i imię dobrze znane w tej wiecznotrwałej Księdze, Cassiel.
      Posługą anielską jest uświadamianie duszy szatańskich pułapek. Oświecanie, pouczanie i zachęcanie do godnego życia. Czarny cień mąci nam w sumieniach, że mimo tak czułej opieki anielskiej, mrok potrafi człowieka zmylić. Reszta jednak nadal należy od woli ludzkiej.

"Wszystko będzie dobrze, zobaczysz, mimo że teraz krzyczy w Tobie strach."
- Beata Pawlikowska


      Anioł nigdy nie upada. Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie. Człowiek upada i powstaje.
      Po dziś dzień są ludzie, w których za prośbą anioł wlewał wewnętrzną siłę. Ta zaś - uwierzcie mi - nie zna przeszkód. To jest tak, że zaczynacie widzieć swój cel i macie olbrzymią chęć, by ciężką pracą ten cel osiągnąć, działacie jak pod natchnieniem z determinacją i wewnętrzną dyscypliną.


      Żyjemy w czasach, który udaremnia działania świata duchowego, a wszelkie przeżycia religijne zostały zepchnięte na margines ludzkiej wrażliwości i zainteresowania. Jesteśmy świadkami triumfu szeroko rozumianej nauki, a z drugiej strony zastanawiają nas - lub raczej dziwią - poszukiwania ludzkości zmierzające w kierunku magii, ezoteryzmu, wróżbiarstwa, bo te jeszcze tlą się żywe. Pamiętajcie, że wszystko pochodzi od Boga. Dziś bojkotowane praktyki druidzkie, sądząc po wskazaniach, mogły być anielskimi.

10 komentarzy:

  1. Bardzo cenię anioły. Oczywiście nie te komercyjne cherubinki. O aniołach możnaby długo, ale zasadniczo i na nie warto uważać. Są potężne, bywają kontrowersyjne i wcale to takie nie rzadkie spotkać anioła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma cherubinków, nawet biblia mówi o aniołach dzierżących w dłoniach miecze, to w końcu nasi obrońcy ;) Co masz na myśli, mówiąc, że spotkać anioła to nie takie rzadkie?

      Usuń
    2. Może ostrożnie powiem tak: są tacy, co ich spotkali.

      Usuń
  2. Powiem krótko aniołki i anioly są piękny post serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i pozdrawiam również :)

      Usuń
  3. Witaj Hexe.
    Lubię Anioły i anielice, ale najlepiej uwielbiam bieszczdzkie anioły, które żyją w starych kapliczkach przydrożnych...
    Fajne zdjęcia krajobrazów.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach te Bieszczady, tyle tam magii i pięknych baśni, a teraz jeszcze dowiaduję się, że również anioły :) Warto by pojechać.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Witaj weekendowo! Nie zgodzę się, że katolicyzm rozsławia tylko trzech największych Archaniołów. Jest ich dużo, dużo więcej. Sam Szatan jest upadłym aniołem, bo aniołowie jak ludzie mają wolną wolę. I mogą się zbuntować. Aniołowie nie mają płci i mogą wcielić się w każdą postać, nawet w drugiego człowieka. Wiem, że mój osobisty anioł istnieje. Nie wiadomo tylko jak bidok wygląda starając się uratować wszystkie z moich siedmiu żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o liczbę niebios i liczbę archaniołów - tych wyższych rangą, jakie podaje Kościół.
      Pamiętam, że aniołowie mają niewyobrażalne zdolności, coś tam poczytałam ;) coś tam w Kościele słyszałam choć najmniej ;)
      Sam Szatan w początkach ludzkości, zmienił formę w jaszczurczą, prawda? Są to istoty, których bytności nie jesteśmy w stanie pojąć, dlatego jeśli pojawiają się między nami, to jako personifikacja, najczęściej ludzka, ale to już dowolna postać. Na podstawie różnych podań badacze przeanalizowali chyba "ulubione" formy poszczególnych aniołów, skóry, jakie przyjmują, by iść między nas. Oczywiście może to być fikcją lub żartem onego badacza. Kwestia jest taka, pomoc anielską się otrzymuje, a bytność czuje, nie można lepiej zinterpretować ich istnienia między nami. A reszta powinna pozostać milczeniem.
      Mój anioł stróż... podejrzewam że aniołem tak zdołowanym przez moje niekiedy ryzykowne czyny i dziwne decyzje, że podejrzewam, iż do mojej emerytury poda się do dymisji. O_O

      Usuń
    2. A o ilu słyszałaś? Ja się orientuję, że podaje wszystkie. Zgadza się. Mają wiele nadprzyrodzonych zdolności. Szatan przybierał i przybiera różne postacie.

      Ojciec Pio istniał. Mam taką książkę o aniołach i Ojcu Pio. Świetnie opisuje działanie aniołów. Literatura na temat angelologii jest niewielka. Chciałam pisać o nich pracę na studiach, ale znajomi odradzili. Za mała literatura, mogłabym się nie obronić.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.