wtorek, 2 lutego 2016

Liechtenstein - Vaduz. Rok temu leżał tu śnieg.

      Życie nie zawsze jest dobre, dlatego człowiek wymyślił muzykę. Choć podejrzewam, że jednak może to być dzieło aniołów. A kto wymyślił fotografię? Najpiękniejsze zdjęcia powodują na plecach dreszcze, więc podejrzewam, że diabły. Ale pismo zdecydowanie wymyślili ludzie, Bóg kazał właśnie nam spisać Jego słowa ta księga nadziei stoi na półce od lat i podobno nie myli się, ale raczej przez zbyt wiele rąk już przeszła i nawet zdobyła już status błędnego tłumaczenia. A my dalej jesteśmy twórcami i kontynuatorami najpiękniejszych rzeczy, szkoda, że z biegiem lat, człowiek człowiekowi stał się wilkiem, a UFO UFO UFO. Naukowcy podejrzewają już istnienie jeszcze jednej planety, wiecie o tym?
      A tutaj przesławny, zabytkowy, zadaszony most:



      Rozciągnęłam swoją drogę powrotną z pracy o kilka kilometrów, dla urozmaicenia, relaksu i niejednostajności, bo po co jechać rowerem długo, jak można bardzo długo? Zmęczona czy nie, głodna czy nie - ale pojadę. Aparat na szyi, granica państwa tuż tuż, komu w drogę, temu zdjęcia.


      Zamek położony wysoko nad miastem Vaduz - stolicy Liechtensteinu, od którego wziął swą nazwę. Został zbudowany w XVI wieku i do dziś jest siedzibą rodziny książęcej Liechtensteinów. Zamek w Vaduz jest historycznym centrum kraju.
      Miasto jest ważnym ośrodkiem kulturalnym, turystycznym i finansowym, a także nominalną siedzibą wielu zagranicznych przedsiębiorstw i spółek.
      Pierwsza wzmianka o miejscowości pochodzi z roku 1150. W 1342 r. stała się ona stolicą hrabstwa Vaduz. W 1719 r. hrabstwa Vaduz i Schellenberg zostały połączone w suwerenne (w ramach Rzeszy Niemieckiej) Księstwo Liechtensteinu. O Schellenbergu pisałam TUTAJ. I troszeczkę jeszcze TUTAJ.


      Neogotycki kościół św. Floriana (Florinusa z Remüs) został zbudowany w latach 1868-1873 jako kościół parafialny. Po utworzeniu archidiecezji Vaduz awansował do rangi katedry. W świątyni znajduje się arcyksiążęca krypta grobowa.


Budynek parlamentu.
      Ulica Städtle – główny deptak Vaduz to niewielka uliczka ciągnąca się od ratusza powstałego w latach 30. XX wieku, do dzielnicy rządowej.

Ratusz.
      Spacer od parlamentu do siedziby władz miejskich nie zajmie więcej niż 5 minut. Na tym niewielkim obszarze mieści się większość atrakcji miasta, a na szczególną uwagę zasługują budynek parlamentu i siedziba rządu.
      Liechtenstein zajmuje ważne miejsce w filatelistycznym świecie. Wszystkie wydane w historii Liechtensteinu znaczki pocztowe w imponującej liczbie 300 serii od 1912 roku można obejrzeć w muzeum na tej samej ulicy.

Ulicy handlu towarzyszą liczne pomniki.
      Pierwsze, co rzuca się w oczy na ul. Städtle, to dwa sklepy z najlepszymi markami zegarków. Przy bieżącym kursie franka szwajcarskiego, (który jest walutą Liechtensteinu), należy głęboko przemyśleć wejście do tych obiektów. Branża jest w Vaduz zdominowana przez jednego właściciela, skoncentrowanego na grubych portfelach turystów. Zakupy tutaj są nieopłacalne.
      Ciekawostką jest, że w Liechtensteinie piwo i wino można kupić już w wieku 16 lat.


      Ze względu na to, że cały czas na zamku zamieszkuje rodzina książęca jego wnętrza nie są udostępnione dla zwiedzających, można jednak wspiąć się na wzgórze, aby przyjrzeć się twierdzy z bliska. Ze szczytu roztaczają się widoki na miasto i góry.
      Dla włóczykijów - rozchodzi się stąd kilka znakowanych szlaków pieszych.


      Artykuł o podobnej wyciecze zamieściłam TUTAJ. Dokładnie rok temu.

      "Rok miniony nauczył mnie, aby nie słuchać ludzi. Nie jestem urodzona by chadzać za stadem. Nie, nie wywodzi się to z mojego poczucia wyjątkowości. Po prostu jestem życiowym autsajderem, zawsze idę pod prąd, tam gdzie trudniej, zimniej. Lubię samotność. Bo wierzę, że to co wartościowe kosztuje. Wierzę, że nikt mi niczego nie da za darmo. Wiem, że ta cała przereklamowana stabilizacja wymaga niesamowitego wysiłku, ciężkiej pracy i nikt mi niczego nie da, czego nie zrobię sama."
- Rose
      Podpisuję się pod tymi słowy jak pod własnymi. Magię miejsca tworzą ludzie - swoją nieobecnością. Dlatego lubię jeździć tam gdzie pieprz rośnie i czuję się wtedy magicznie. Zaś stabilizacja niebezpiecznie kojarzy mi się ze stagnacją. Otóż mogę teraz powiedzieć, że należę do grupy ludzi ustabilizowanych przy czym trwam w wiecznej wojnie z samą sobą. Wiem, że złoty środek istnieje.

10 komentarzy:

  1. Witaj Hexe.
    Och te zamki... To moje klimaty...
    A ten drewniany most jest super. Przypomina mi film z Clintem Estwoodem...
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami specjalnie wydłużam drogę żeby sobie przez niego przejechać ^_^ Często wtedy mijam się z jeźdźcami, stąd na zdjęciu widać końską kupę :P

      Usuń
  2. Zamek przepiekny. Moglabym w nim pomieszkac ;) (jako pokojowka chyba ;P). Drewniany mostek tez robi wrazenie!!! Dla takich atrakcji warto wydluzyc droge do domu!!!
    P.S. Ciekawe, czy rower wplywa negatywnie na kregoslup??? Nosz ja nie wytrzymam tego bezruchu!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że to zależy od tego, który odcinek kręgosłupa Ci niedomaga. Ja np mam problemy z lędźwiowym i nie powinnam wielu rzeczy robić, np jeździć konno, a to robię... Nie potrafię zrezygnować z czegoś, co się na mnie składa.

      Usuń
  3. Piękny jest ten most. Ja coś mam z tymi mostami, no lubię je po prostu. Piękne lasy i zamki w tle. Magiczna kraina.

    Zakupy w sklepach dla turystów nigdy nie są opłacalne. Robię je w normalnych sklepach, marketach. Zwyczajnie.

    O, i znowu mnie cytujesz. Boję się ludzi, którzy nie potrafią być sami i nie potrafią przebywać w ciszy.

    Koniec tygodnia się zbliża Hexe. Czyżby odpoczynek droga koleżanko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lasy? Aaa wysoko na górach? :P Piekielna kraina, każdy kto lubi lasy, zostaje męczennikiem wysokich szlaków :D
      Cały ten tydzień to jest odpoczynek. Od przyszłego tygodnia od nowa szaleństwo systemu bez większych zmian.

      Usuń
    2. Szaleństwo systemu powiadasz. Mam nadzieję, że nie dojdę do wniosku, że system to samo zło. W końcu już nie pracuję do 22 i w weekendy. Postęp jest.

      Usuń
    3. Dla mnie nadal system nie przynosi niczego dobrego, nadal robię to, czego nie lubię i koliduje to z moim zdrowiem.

      Usuń
  4. "Magię miejsca tworzą ludzie - swoją nieobecnością" - na początku rozbawiło mnie to stwierdzenie (i w sumie nadal trochę bawi XD), ale po głębszym namyśle, że w niektórych przypadkach to rzeczywiście prawda.

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.