środa, 17 lutego 2016

Każdy lęk ma swoje imię.

      Wycieczka piętrowym autobusem po górskich serpentynach, na siedzeniach szczęśliwców, czyli w jedynym słusznym miejscu - tuż nad kierowcą, zaowocowały mnóstwem fatalnych zdjęć przez szybę, stąd różne dziwne rzeczy jak znak wodny, jawią się na środku niektórych zdjęć. I te pasy jakbym fotografowała ekran telewizora... koszmar.
      Jadąc kiedyś tą trasą samochodem, nie byłam świadoma tylu ciekawych rzeczy, że np. obok drogi są jakieś wodospady... Oto galeria zdjęć niegodnych zupełnie pojęcia fotograf, ale muszę Wam pokazać te miejsca, tę drogę:





      Czasami gdy coś człowieka trapi, długo by można zastanawiać się o co chodzi. Czasem kluczową sprawą jest zwierciadło, w którym mogą odbić się nasze lęki, wszystkie obawy i poszlaki, domniemane przyczyny złego nastroju, ciągnącego się za mną jak ogon za kometą. Problem utkwił w tym, że ja rzeczywiście spalam się i albo przebiję się lotem koszącym przez atmosferę problemów i wyrżnę o glebę, albo zmienię kierunek lotu i ujrzę nieznane galaktyki. Prawda jest taka, że od życia uciec nie można. Ale jednak coś tam tkwi i przeraża. Coś co nie pozwala bystro patrzeć w świat i odbiera jasność umysłu.
      Aby dojść do mądrej konkluzji, należy koniecznie zacząć od postawienia właściwego pytania. Coś buntuje się wewnątrz mnie. I dopóki nie przyjmę tego na klatę, nie dowiem się, czy to skutkuje czymś pięknym i szczęściodajnym, czy też sprawi, że ostatnia cząstka pozytywnej mnie, wymrze bezpowrotnie, a więc ryzyko jest ogromne, a egzystowanie w niepewności męczące, ponieważ wisi na mnie presja jak nóż gilotyny na starej, zmurszałej linie.

"Jeszcze zdążymy w dżungli ludzkości siebie odnaleźć,
Tęskność zawrotna przybliża nas.
Zbiegną się wreszcie tory sieroce naszych dwóch planet,
Cudnie spokrewnią się ciała nam."
- Edward Stachura






      Przypominam sobie modlitwę sprzed dwóch laty bardzo dokładnie, jakby jej słowa przed chwilą odbiły się od ścian świątyni, w której je odważnie wypowiedziałam, złożone w prośbę i jedno pytanie. Nie dość, że dostałam klarowną odpowiedź, to dzieje się tak, iż w stu procentach mogę tę prośbę wypełnić. Nie myślałam wtedy konkretnie - ale dziś je konkretnie zrozumiałam.
      Wiem, że odpowiedzi zawsze odnajdę we snach jeżeli o to poproszę. Mój stary Wieszcz rzekł mi jedno zdanie: "jeżeli nie podejmiesz decyzji, ta niewiedza będzie gryzła cię aż zniszczysz wszystko co istnieje wokół ciebie. Rzeczywiście cierpisz na niemożność jej podjęcia..." Cóż, postawił tezę, tam gdzie była tylko hipoteza. Nie cierpię kiedy ma rację...

"Oni odnaleźli się, naprawdę nie w snach
i patrzą w siebie jak w lustro, twarzy ostrożnie dotykają..."
- Jerzy Harasymowicz






      Ludzi było wokół mnie zawsze w brud. Byłam postrzegana jako ten kolorowy punkt na samym środku życiorysów moich znajomych i przyjaciół, pozytywna energia, którą ZASZCZEPIAŁAM we wszystkich, którzy tego potrzebowali.
      Uzbierałam sobie w pamięci trochę pochlebstw ;) I szczycę się tym i dumna jestem z tego, że udało mi się wnieść w życie innych tyle optymizmu.
      Teraz troszeczkę się pozmieniało ale nadal wierzę, że moje metody jak i pomysłowość na dawanie szczęścia, są niewyczerpalne. Bo szczęście nie jest celem - jest sposobem życia i patrzenia na świat, który ja od dawna celebrowałam.

To jest najcudowniejszy sklep, zaraz po diabelskim sklepie indyjskim w Polsce, w którym niezaprzeczalnie jestem kuszona do wydawania pieniędzy na diabelsko piękne rzeczy prosto z krainy orientu.
Szwajcarski diabeł zamieszkał w sklepie indiańskim. Tam można kupić wszystko, czego potrzeba szamanowi jak i słowiańskiej wiedźmie. *_*
Dodam dla połechtania ciekawości zainteresowanych następnym postem z tej wędrówki, że poszliśmy w prawo ;)
      Dalej ćwiczę pozytywne myślenie, żeby przyszło do mnie od nowa, żebym umiała każdą negatywną myśl po prostu zamienić z łatwością na dobrą, konstruktywną i wspierającą. Przecież doskonale sama wiem, że dobre strony są we wszystkim, czasami tylko... nie chce ich widzieć. Ale każdy lęk ma imię. Podobno z lękiem jest jak z demonami - gdy się jego imię pozna, można wypędzić.

5 komentarzy:

  1. Gorzej jesli mam problem ze sformulowaniem tego pytania!!!
    Przednie widoczki. Kto by pomyslal, ze przejazdzka autobusem moze dac tyle pieknych wrazen!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiednie pytanie czasem potrafi walnąć w sedno i wtedy odpowiedź nasuwa się sama.
      Autobus to dobre rozwiązanie także i dlatego, że kierowca narzeka, że musi patrzeć na drogę i tego wszystkiego nie widzi ;)

      Usuń
  2. Mam potężny lęk wysokości i nawet na takie fotografie patrzę z ciarkami na skórze. Pozdrawiam serdecznie.
    Twarz mam wyleczoną ale dopiero maścią o nazwie ALIDEL.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta droga przypomina mi drogi w Bergen, które przejeżdżałam:) Nie tak źle u Ciebie, skoro potrafisz często pisać. Ja ile razy bym chciała po prostu padam wieczorem;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 5, po 10 minut do porannej kawy przed komputerem. W ciągu dnia nie ma szans.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.