środa, 20 stycznia 2016

Pizol najwyższy szczyt w kantonie.

      2844 metry nad poziomem morza - jest to najwyższy szczyt łańcuchu górskiego oddzielającego doliny w Seez i Tamina i zarazem najwyższy szczyt leżący w całości w kantonie Sankt Gallen. Te Alpy zwą się Glarneńskie.
      Jest to stricte stok narciarski, raj dla miłośników wyczynów zimowych. Jednak ja jako zdeklarowany piechur, postanowiłam na tę górę wjechać kolejką i dalej wejść, a potem znowu zjechać kolejką, gdyż narty mnie absolutnie nie jarają. Co innego parapet, może kiedyś z braku pomysłu na wydanie pieniędzy - zakładając, że kiedyś będę miała aż takie ich zasoby, aby nie mieć na nie pomysłu - skuszę się na własny parapet.
      Na razie jednak, po tej wędrówce doszłam do wniosku, że czas zacząć odkładać na rakiety.



      Najkrótsza trasa wiodąca na szczyt góry, rozpoczyna się przy stacji kolejki linowej Mugger Cham (niedaleko Pizolhütte) na wysokości 2200 metrów n.p.m.




      Jako że każdy szlak rozpoczynam od pozytywnego myślenia, jeszcze na pierwszych metrach wierzyłam w powodzenie wyprawy. Ale ja nigdy z nikim się nie ścigam, więc potrafię odpuścić, bo jeżeli nogi mi się zapadają w śniegu aż po same uda, bo zabrakło fachowego sprzętu, jest to już pora na to wskazująca.
      Niemniej, radochy było aż po pachy, że tak to ujmę. Śnieg wprawia mnie w ogólnie pojęte zadowolenie. Tak jakby współgrał on z moim rytmem, często też realizuje moje najbardziej szalone pomysły. A przede wszystkim w Szwajcarii można spokojnie zrobić orzełka bez obawy o rozmazanie sobie na kurtce eufemistycznego gie.



Także i o tej formie zejścia na dół myślałam, ale to droższa zabawa nawet niż parapet:



      Choć na górze dziadek Mróz skuł lodem wszelki oddech grudnia, to na dole, istniała nadal zieleń. Oddechy spowiły się w mgiełki nad otwieranymi ustami i w ten oto sposób słowa stały się niemal namacalne, widoczne.
      W tym kraju widać nie tylko słowa, ale i też np. smród. Taka mała dygresja - jeżeli gdzieś coś śmierdzi, to unosi się nad tym gęsta, śmierdząca mgła. Ostatnio gdy w taką wjechaliśmy, miałam dosłownie cofkę... hard core.


To największa odnotowana wysokość. Ileśmy wyżej poleźli, nie wiem:




      W dolinie jeszcze czasami zdawało się, że jest cieplusi, ale dłonie zdradzone przez to poczucie, marzły wpędzając mnie nieraz w zdziwienie. W słońcu człowiek sam automatycznie rozbierałby się jak tylko wypada, a jednak, mimo iż krew rozgrzana, to skóra lodowata, a palce śmiesznie zdrętwiałe. Trzeba tu uważać, dlatego obserwuję miejscowych jak się ubierają na daną pogodę.
      Grudzień był przez to wyjątkowo oszukańczy.






Podobno mam zimne spojrzenie, ale nic dziwnego, skoro mam - 4.
Dlatego uważam, że ze śniegiem mi do twarzy.






      Dawno temu napisałam takie słowa: Polsko - witaj. Ale poproszę Cię na słówko... dlaczego nie wyglądasz tak, jak podaje mój kalendarz? Dlaczego miast odcieni złota i czerwieni, widziałam przez dzień cały grafit? Jeśli na zimę się nie postarasz, opuszczę Cię, kraju ojczysty, bez westchnienia. A chciałabym, by patrząc na Twoje lasy i pola, coś we mnie pękło. Bym uśmiechnęła się do szyby i może kiedyś zatęskniła.
      Od roku zachwycam się jesienią w obydwu krajach, bo jednak soczyste barwy pojawiają się pełną gamą na całym świecie... no może poza wyjątkiem miejsc bardziej arktycznych... lecz jednak zima to czy jesień, widziane z góry robią piorunujące rażenie. Połacie wzniesień i dolin w jesiennym krajobrazie zachwycają do głębi, a zimą śnieg na ogromnej przestrzeni, z wyzierającymi się ostrymi skałami, przecina też serce i to na wskroś.
      Coś jest niezwykłego w tych najtrudniejszych do przetrwania, porach roku oraz w tych miejscach najtrudniejszych do zdobycia. Coś surowego i zarazem hartującego ciało i duszę. Kiedy na to patrzę, czuję, że do zdobycia w życiu jest bardzo wiele i aż chce się żyć.







      Smak podróży jest bardzo różnorodny. Co by było, gdybym straciła możność próbowania go, delektowania się nim? Przerażająca myśl...
      Przyrodo - witaj. Patrząc na Ciebie z bliska, odnoszę wrażenie, że świat światu jest bardzo podobny. Ogólnie Ziemia pozostaje Ziemią, ona nie zna granic politycznych. Choć potrafi ona być w niektórych miejscach bardziej dostępna, wciąż należy mądrze mierzyć siły. Oczywiście adekwatnie do jej zamiaru wobec nas. Nie ma zmiłuj, ona nie jest bezlitosna - ona jest na nas obojętna i troszczy się o siebie z całych sił, niekiedy niszcząc z dziką pasją wszystko, co człowiek swymi rękoma wybudował.






      Życie - co Ty właściwie znaczysz? Popłynąć w Tobie. Pozwolić Ci na przebieg tego, co nieuniknione, ale nie znaczy to, zgadzać się na wszystko bezmyślnie.
      Zaufać Bogu. Nie bać się, po prostu Wierzyć. Życie, jesteś naprawdę mądrze poukładane. Jestem tego żywym dowodem.






      Niby Wypizdówek Górny, (oj zdecydowanie Górny), a oznaczenia dróg są. Alpy to najwyższy łańcuch górski Europy, urzekający pięknem swoich szczytów i -> lodowców. Przede wszystkim w najwyższych partiach Alp zalega wieczny śnieg oraz występują lodowce. Żadnego jeszcze nie widziałam, ale przymierzając się po trosze mentalnie do jednego z nich, wyczytałam z poradników doświadczonych wędrowców, iż poruszanie się po lodowcach niesie ze sobą ryzyko wpadnięcia w szczeliny, co grozi już niestety śmiercią. To nie są wędrówki dla amatorów.
      Pokonywanie drogi wiodącej lodowcem, wymaga odpowiedniej asekuracji, jest to związanie się liną w zespołach od 3 do 5 osób.
      Na wysokościach powyżej 2500-3000 m n.p.m. powietrze jest na tyle uboższe w tlen, że wraz ze wzrostem wysokości powyżej tych wartości, coraz większy odsetek osób odczuwa nieprzyjemne objawy z tym związane - w tym ja. Czasami jedynym wyjściem jest wtedy szybkie zejście na dół, co uskuteczniałam w lecie, po prostu nie zdobyłam żadnego szczytu w tym okresie. I zaczynam twierdzić, że to nie ciśnienie jest przyczyną moich bolączek, a właśnie niedotlenienie mózgu.






      Z uwagi na głęboki śnieg, sam szczyt najwyższy Pizola, nie był dla nas dostępny. Tam wybierali się jedynie narciarze, którzy później z owego szczytu zjeżdżali. Sam czubek regionu był na wyciągnięcie ręki, ale dla nas stanie się dostępny gdy stopnieje śnieg. Wtedy zdobycie go nie będzie już takim wyczynem, ale sądzę, że należałoby tę wyprawę, mimo to powtórzyć ;) Tymczasem my już wyżej nie mogliśmy:





      Podobno w okolicy znajdują się termy Tamina Bad Ragaz - znane już od wczesnego średniowiecza!
      Dziś są to termy uważane za najbardziej obfitujące w wodę o temperaturze 36,5° C. To najbardziej rozległe spa w Europie.
      Pizol dla piechurów to pięć krystalicznie czystych górskich jezior, które umknęły moim oczom, mimo iż w jedno to ja chciałam wejść, myśląc, że tędy przejdę na skróty...
      Wędrówka Pięciu Jezior - tak o tym regonie mówią potocznie.


Tak, tu się schowało.
      Gdybyśmy chcieli tu przyjść o własnych siłach, wg podań w internecie zajęłoby to nam około 4-5 godzin. Pytanie tylko, czy ja latem jestem w stanie odbyć taką wyprawę? Bo latem to już wiecie jak ze mną jest.




Pizol zaznaczony na czerwono.
      Tą oto wędrówką zakończyliśmy stary rok 2015. Ostatnia wyprawa grudnia.

28 komentarzy:

  1. WOW! Niektóre z tych zdjęć są naprawdę PIĘKNE! Trochę zazdroszczę Ci tych pięknych widoków, śniegu i możliwości robienia orzełków na nim :)

    Nie powiedziałabym, że masz zimne spojrzenie. Wydaje mi się, że tutaj bardziej odpowiednie byłoby stwierdzenie posłanki R. Beger o "kurwikach w oczach" ;)

    Pozdrowienia z zimnej Irlandii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś pierwszą osobą, która mi pisze, badź mówi osobiście, że posiadam owe kurwiki, cokolwiek to jest XD
      Pozdrowienia z zimnej Szwajcarii ;)

      Usuń
    2. I wcale mnie to nie dziwi, bo je ewidentnie masz. Od razu rzuciły mi się w oczy. Niektórych faktów nie da się po prostu ukryć. A poza tym, gdybyś ich nie miała, to bym nie pisała, że masz ;)

      Dziwi mnie natomiast stwierdzenie, że masz zimne spojrzenie. No, ale może do jego oceny potrzebny jest real, a nie świat wirtualny :)

      Usuń
    3. Bardziej do tego stwierdzenia skusił mnie jeden mem, niżeli sama rzeczywistość, natomiast często słyszę, że mam smutne oczy i połączyły mi się fakty.

      Usuń
  2. Takie widoki to miód dla moich oczu :D!!!
    Pięknie!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ty? Jakieś zimowe szlaki górskie planujesz? :)

      Usuń
  3. zdjęcia takie, że zaparło mi dech z wrażenia!
    jednak coś jest w tych górach, że człowiek milknie w zachwycie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego rozważałam chatkę na czubku góry, najlepiej w takim trochę mniej turystycznym miejscu. Z tym że cisza jest taka, że aż w uszach dzwoni... więc może przestałabym się drzeć, tylko zaczęła mówić...?

      Usuń
  4. Witaj Hexe.
    Piękne widoki, super zdjęcia.
    Miło sobie popatrzeć ze świadomością, że to już nie dla mnie.
    Lata lecą, zdrowie... To se ne vrati...
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wjechać kolejką, naleźć się na chwilę na szczycie i zjechać do domu - czy do tego potrzebne jest młode ciało? Po górach można wędrować na różne sposoby, a i nawet się nie przemęczyć. Na szczycie jest restauracja, można skosztować wina, usiąść w spokoju, popatrzeć na panoramę, czy to również nie dla Ciebie?

      Usuń
  5. Podziwiam te Wasze górskie fascynacje. Ja także kocham góry. Teraz ze względu na serducho nie mogę odbywać takich wypraw...
    Pięknie, zachwycajaco piszesz. Cudne zdjęcia.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym czy ja wgl. mogę chodzić po górach, to się dowiem jak do lekarza pójdę ;) Na razie jako nieprzebadana - łażę. Pokornie przyznaję, że czyni mnie to niemądrą, ale czuję się na siłach, przyziemne sporty sprawiły to, że na obecna porę roku mam ich niewyczerpywalne zasoby.

      Usuń
    2. No niestety, ja wiem to od lekarza kardiologa i czekam na 1 zabieg...
      Też laziłam, długo... Ale Ty młodziutka jesteś, więc korzystaj. :)

      Usuń
    3. W tych czasach już wiek nie ma znaczenia. Korzystam, zanim lekarz mi definitywnie zabroni ;)

      Usuń
  6. JAk tam piknie... aż pierś pełniej odetchnąć na ten widok kuszona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wakacje tuz tuż, możesz się pokusić o coś więcej ;)

      Usuń
  7. Widoki zapierają dech w piersi! Przepiękne

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj Włóczykiju!

    Piękne zdjęcia! Jako kobieta lodu chciałabym iść gdyby nie strach, że w górach źle się poczuję. Piękne Alpy. Widziałam je jedynie z samolotu, wracając z Barcelony.

    Mimo okularów na oczach kwitnąco wyglądasz w tym zimnie.

    No i świetna nazwa góry;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm "Kobieta Lody", ładnie to ujęłaś, chyba sobie pożyczę ten zwrot XD A zamiast się bać, należy sprawdzić. Pamiętaj, nie musisz od razu się wspinać po ileś godzin na największą górę. Są jeszcze kolejki ;) :D A na samej górze restauracja z rozluźniającym winkiem, które tamuje wszelkie obawy. Nie kosztowałam, ale sądząc po ilości osób w tej restauracji, kitu nie sprzedają ;)

      Bo wiosnę trzeba mieć w sercu ;)

      Też mi się podoba XD Wiesz jak to się czyta? Fon.: picol.

      Usuń
    2. Pożyczaj jak zawsze;)Jedną z nielicznych kobiecych cech jest u mnie brak orientacji. Sama nie zaryzykuję. Nie w góry. Nie wiem dlaczego na myśl o rozluźniającym winku przypomniało mi się grzane wino z Malty po którym nas zemdliło;]

      Zgadzam się. Wiosnę trzeba mieć w sercu. Ostatnio jak koledze z pracy powiedziałam ile mam lat nie uwierzył Od tej pory podejrzliwie mi się przygląda;] Sama zaczynam się czuć jak w tym filmie Wiek Adaline;)

      Pizol brzmi świetnie:D

      Usuń
    3. Już o tym wiele pisałam, drogi na nawet największych zadupiach są bardzo konkretnie oznaczone, a znaki występują często. Zgubienie się jest niemożliwe, nawet jak idziesz bez mapy.

      A Ty to ile masz lat? ;)

      Usuń
  9. Kochana. Nie znasz mnie. Będąc kiedyś ze znajomymi w Szczyrku i szukając kuchni wparowałam innym ludziom do pokoju. Znajomy wyszedł za mną i skwitował: "Wiedziałem, że się zgubisz. Byłem tego pewny!" I miał ubaw po pachy. Notorycznie trafiam do męskiej toalety zamiast do damskiej (a są oznaczone) i mogłabym tak długo pisać.

    No jak to? Nie wiesz?;)1/4 życia mam już za sobą jakiś czas temu:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A że Ty niby wiesz ile ja mam? :P

      Usuń
    2. Pamiętam, że na pewno jesteś młodsza ode mnie:P

      Usuń
    3. Nie wiem, podobno ja nie mam lat ;)

      Usuń
    4. Jak to? Tłumacz się;)

      Usuń
    5. Ano ludzie gadają, że z biegiem czasu wgl. się nie zmieniam. O tym, że żyję, świadczą tylko rosnące włosy. O_O

      Usuń
    6. Ja też się nie zmieniam, chociaż koleżanka wczoraj wypatrzyła siwe włosy:D Śmiałam się, że dodają szacowności;)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.