wtorek, 12 stycznia 2016

Oberurnen & Niederurnen. Trzynaste stulecie uśpione w zamkowych murach.

      Kilkakrotnie ostatnimi czasy buszowaliśmy nad Walensee, ostatnio TUTAJ. Tym razem jednak, zawędrowaliśmy nieco dalej, bo jeszcze kawałek za skrajem jeziora. Dzień był bardzo ciepły, pomyślelibyście, że te zdjęcia są z grudnia?
      Krystalicznie czysta woda jest jak lustro, łagodna, cicha i gdyby nie ten wiatr, można by tu duszę stracić na bardzo długi czas. Pamiętam, że kiedyś stał tu camping, było pełno turystów, ogólny rejwach, tym razem jednak plac był pusty, a dookoła jak makiem zasiał. Ktoś kiedyś zaśpiewał, że to nie czas leczy rany, ale błękit.



      Los bywa kapryśny, tutaj nie trzeba komentarzy. Właściwie celem wyprawy było coś zupełnie innego, internet nas nie doinformował w pewnej sprawie. Lecz my z mężem wyznajemy arcyważną zasadę wędrowną: jeżeli plan A nie wypalił, natychmiast stwórz plan B ale broń Boże nie wracaj do domu.
      I tu przydała się mapa z zaznaczonymi co ciekawszymi miejscami.

      Plan B zawierał dwie miejscowości w kantonie Glarus (GL), części północnej. Co ciekawsze, pierwszym dowodem obecności człowieka na tymże terytorium jest celtycki miecz z brązu, który został odnaleziony podczas budowy Linthkanal.

      Oberurnen. Jest to niewielka miejscowość ale z wielką historią. Na skalistych ostrogach na północ od wsi, wznoszą się ogromne ruiny zamku. Był kiedyś wyzywającym i potężnym pałacem wybudowanym na prostokącie od 18 do 21 metrów powierzchni. Dobrze, że miary są współczesne, bo gdyby miast internetu, trzeba było zajrzeć do archiwów... bo kto w dzisiejszych czasach wie, ile to jest łokieć prętowy?


      ”Łokieć” był podstawową, dawną miarą długości, wynoszącą 576 milimetrów. Łokieć kupiecki to ten, „wzdłuż, którym mierzą”. Łokieć prętowy to „pół ósma łokcia kupieckich wzdłuż a jeden poprzecz”. Łokieć ziemny tworzyło zaś „prętowych dziesięć wzdłuż a kupiecki poprzek jeden”. Natomiast siedemdziesiąt pięć łokci kupieckich albo dziesięć łokci prętowych tworzyło „sznur”. Sznur był równy 43,2 metra. Miarą długości były też „pręty”. Jeden pręt wynosił około 4,5 metra. Ale pręty są dwa, „ciągnione” i „ziemne”. Na jeden przypadało trzydzieści dwa łokcie wzdłuż, „w poprzek ośm, w głębię jeden”. Pręt ziemny tworzył „sznur wzdłuż a poprzek pręt” lub „pół ósma łokci kupieckich”. Trzydzieści prętów ziemnych czyniło morgę. Morga to miara powierzchni gruntu, która wynosiła przeciętnie 56 arów.  Trzydzieści mórg tworzyło jedną włókę, czyli 16,8 hektara.
      A teraz zagadka, ile metrów ciągnionych miał ów zamek?


"Poza granicą zapomnienia pustka, wśród ruin tańczy cień
Samotny wiatr unosi z sobą zapomnienia gasnąca pieśń"




      Mur powstał również z mniejszych elementów nieprzetworzonego wapienia, czego na pierwszy rzut oka nie będzie widać, są tylko słabe ślady od południowej strony. Na zachodniej stronie istniała niegdyś podwójna fosa, a w północnej części ściany, znajdowała się brama główna.


W Szwajcarii miejsca na ogniska są doskonale wyposażone, wokoło stało pełno poukładanego drewna, okrytego przed deszczem.
Takie place są wyznaczone przy wszystkich punktach turystycznych.


      Spacer pomiędzy miejscowościami to niby szlak obok cywilizacji, ale ta maluteńka cywilizacja tętniła życiem tuż pod zalesionym wzgórzem, w którego cieniu szliśmy sobie niezbyt się przemęczając, dołem i po płaskim.
      Znaleźliśmy mały młynek wodny i ciekawie wyglądającą siatkę małych kanałów. Pogodna była rewelacyjna.




      Niby zdjęcie bez sensu, ale z potrzeby posiadania OO Bowiem gdybym mogła posiąść małą, starą chatę, a np brakowałoby mi wielkiej, nowoczesnej kuchni, to aby nie psuć wystroju atl design (tudzież agro design) w pierwowzorze, dostawiłabym taką oto bryłkę, pokrytą identycznymi deskami co oryginał. Spodobał mi się ten pomysł, zawsze lubiłam mixy i to dotyczy chyba wszystkiego...


      Nie dajcie się zwieść urodzie tej chatki u dołu. Cała tylna ściana to zardzewiała blacha. Grunt, że stoi, prawda? Hmmm....


Widzicie wodospad?:


Miniaturka klasycznego domu wielorodzinnego w Szwajcarii:


"Poza granicą wspomnienia prawda pali jak ogniem
Poza granicą wspomnienia krzyk się rodzi i łamie w pół
Przebaczenie i nienawiść pozostawiam za bramą gdzieś
Tak wysoko lecąc nie chcę patrzeć w dół"

Zamek tradycyjnie mieści się przy uprawach winnych.
      Drugi zamek położony jest w miejscowości Niederurnen. Jest w pełni odrestaurowany i użytkowy, mieści się w nim restauracja, ma również swoją stronę w internecie TUTAJ.
      Niederurnen pierwotnie należał do klasztoru Schänis. XIII-wieczny zamek został wzmiankowany po raz pierwszy w księgach z 1265 roku. Był kością niezgody wielu panów, w tym Kyburgs, Rapperswil, Habsburgów. Za własność chciały go uznać również klasztory Wettingen, Einsiedeln, Schänis i Säckingen.
      Zamek został zniszczony w roku 1386, wówczas nad Niederurnen władzę sprawował Gandhi. Nie jestem pewna o którego Gandhiego tutaj może chodzić. Mam niepełne informacje i kiepskie źródło: tylko internet, czyli pomieszanie z poplątaniem, no bo chyba nie chodzi o tego słynnego Hindusa? O_o Ktoś coś?





      Zejście w dół od drugiej strony było błędem. Schody prowadzące w dół, pozornie bezpieczne, przyjemne i wygodne, okazały się być narzędziem zamachowym na mnie. Przecież to mogło wywołać wojnę międzynarodową!
      Drewno. Gładkie, wypolerowane drewno. Teraz połączcie ten składnik z wodą. Na szczęście dla innych turystów, miły pan kontynuował pracę od ostatniego stopnia, polegającą na przybijaniu do stopni metalowych siateczek, które wypadły w moim teście idealnie, a trzeba wiedzieć, że to test niełatwy, bo mam lęk związany ze schodzeniem. Nie mam lęku wysokości, wejdę wszędzie, ale nie potrafię zejść. Tym bardziej po takich schodach... Istnieją podejrzenia, że w poprzednim wcieleniu byłam kotem, ew. ktoś mi w szpitalu wszczepił geny kota. Szkoda tylko, że moje zielone oczęta nie widzą tak jak kocie, oj wiele bym za to dała. Wynikałoby z tego, że odziedziczyłam same najgorsze kocie cechy, na szczęście nie wydalam kłaczków.

"Od dawna podejrzewam, że jesteś kobietą kotem. Ty nie chodzisz, tylko się skradasz, nie mówisz, tylko mruczysz i masz kocie spojrzenie… A jak się złościsz prychasz jak kotka!"
- Nakarmić wilki


      Droga powrotna, nawet z autostrady prezentuje się atrakcyjnie, szczególnie jeżeli ma się zapał do eksperymentowania z aparatem, to wtedy atrakcja przeradza się w niemałe wyzwani. Zrobić w miarę dobre zdjęcie przez szybę samochodu, to też sztuka. Np tunel, jak ustawić to wszystko w tym małym, czarnym pudełeczku z okiem, żeby zobaczył to tak samo jak ja?






To już ostatnia prosta do domu, gdzieś pod Bandytką ;)

Zauważcie ile domów ukrywa się jeszcze na zboczu góry, z dala od miasta, od jakiejkolwiek cywilizacji.

Vaduz, Liechtenstein. Nocą zamek wygląda też bajecznie, jest cały oświetlony i jakby stał w powietrzu.
Kliknij mapę aby powiększyć.
;)

video

___________________________
Cytaty pochodzą z TEGO utworu.


      A teraz mam do Was, Drodzy Czytelnicy, bardzo ważne pytanie. System Blogspota pozwala mi na dwa rodzaje wklejania zdjęć w posta. Mianowicie:
1. Zapis dużego zdjęcia, które w poście będzie zminiaturyzowane, ale po kliknięciu nań, otworzy się znacznie większe; (tak robiłam zawsze)
2. Zmniejszenie zdjęcia do szerokości posta, dzięki czemu bez klikania zdjęcia są w miarę duże, ale kliknięcie go nie powiększy; (tak jest w tym poście)
      Nie wiem jakiej metody większość z Was używa, czytając moją stronę. A teraz słucham Was, meldować mi, jak Wam jest wygodniej? :)

17 komentarzy:

  1. Twoje fotki ogląda się dobrze, wielkość wystarczająca. Ja daję większe, ale nie zawsze ludzie mają czas aby w każde klikać,dlatego wybieram opcję'bardzo duże'.Prezentujesz ciekawe miejsca,a zdjęcie na skalę,fantastyczne.
    Serdecznie dziękuję za pomoc,właśnie mąż poszedł do apteki.Jutro jadę do okulisty w Szczecinie,nasz się nie sprawdził. Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Korzystając z planu B można trafić na naprawdę ciekawe miejsca!!! Pogodę macie jak w kwietniu!!! Zazdroszczę :) (u nas wczesne przedwiośnie ;))!!!
    Jeśli chodzi o wielkość zdjęć, tak jak jest w tym poście jest ok. Lubię, gdy zdjęcie mieści się na monitorze komputera. Małe formaty zdjęć, w które trzeba klikać aby się powiększyły, są trochę kłopotliwe!!! Na pewno nie otwieram wtedy wszystkich zdjęć, tylko takie, których miniaturka czymś mnie zaciekawi!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz już się zmieniło, wraz z początkiem stycznia, rozpoczęła się istna pora deszczowa. Wróciliśmy z Polski by jeszcze kilka dni wolnego wykorzystać na jakieś wędrówki i w sumie nie dało się nigdzie w tern wyjść. Weekendy są równie bezproduktywne, ciągle pada deszcz, w górach śnieg. Wczoraj nawet grad spadł, nie jest bezpiecznie na szlakach.
      Jak tak samo robię, też wolę jak zdjęcie już na stronie jest duże, dlatego pytam samą siebie, dlaczego od dawna tak nie robię? :P I nie wiem.

      Usuń
  3. Witaj Hexe.
    U Ciebie jak zwykle jest niezwykle. Super zdjęcia, ruiny, budowle...
    To moje klimaty...
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię Michale :) A nie masz wrażenia, że szwajcarskie zamki na moich zdjęciach wyglądają zawsze tak samo? (poza jednym dosłownie) Właśnie niedawno doszłam do takiego wniosku :P Plener na szczęście się zmienia ;)
      Pozdrawiam już zimowo, słońce skończyło grzać nam w grudniu.

      Usuń
  4. Błądzenie i nieoczekiwane zmiany planu podczas zwiedzania zawsze wychodziły mi na dobre :)
    Foty zostawiłabym duże - niech od razu widać je w całej okazałości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to już kolejna odpowiedź na TAK - będą wielkie zdjęcia w postach :)

      Usuń
  5. Czas też leczy rany, ale prawdą jest [przynajmniej w moim przypadku], że błękit również się sprawdza. Najlepiej oczywiście w następującej kombinacji: błękit nieba i błękit oceanu. W ogóle zauważyłam, że przyroda ma kojące właściwości dla duszy.

    Z morgą się spotkałam, jako że w dzieciństwie mieszkałam na wsi. Pomimo tylu lat mieszkania w Irlandii nadal jestem na bakier z anglosaskimi jednostkami miary [nie cierpię!], a co dopiero z jakimś łokciem prętowym ;)

    Jak już zdążyłaś zauważyć, ja u siebie na blogu stosuję drugi sposób zamieszczania zdjęć. Miniatur nie lubię i rzadko w nie klikam. Tak więc jeśli chodzi o mój głos, to ja jestem oczywiście za dużymi. Bo rozmiar ma znaczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że przyroda ma kojące właściwości, kiedy pierwszy raz uciekłam ze smutkiem w jej ramiona. Nie wiem ile wtedy miałam lat, a poczułam się wtedy jak jakiś elf, czarownica czy cokolwiek... Energie z ziemi, wody, wiatru, są naprawdę magiczne.

      Też mam alergię na te miary, bo kiedyś próbowałam się tym posługiwać, a mam obsesję na punkcie wieków średnich, i póki staropolszczyzna była O.K., to miary tamtych czasów powaliły mnie na łopatki, poległam z kretesem.

      Oczywiście, że ma znaczenie :D

      Usuń
  6. Zdjęcie tunelu warte było zachodu. Podoba mi się też fotka z Tobą na szczycie ruin. Ta poza... Seksi ;) Poza tym uwielbiam Twoje nogi. Albo mi się wydaje, albo są mega zgrabne i dłuugaśne. Ty chyba też je lubisz, bo zauważyłam, że często je eksponujesz :)

    Dopisek zrobiony, mogę uciekać.

    Miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo ładne zdjęcia.Duże fotki są lepsze. Pozdrawiam serdecznie!
    http://kasztanowydomek.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i głos w sprawie fotek :)
      Pozdrawiam zimowo i zapraszam częściej :)

      Usuń
  8. Zakochałam się. W zdjęciach, w tej podróży. Nigdy nie klikam. Oglądam w poście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OK, nit nie opowiedział się za zdjęciami do klikania, więc będą zawsze bardzo duże :)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.