sobota, 30 stycznia 2016

Entropia rakiem cywilizacji.

     Uderzające, ile myśli zupełnie niepowiązanych ze sobą, krąży teraz wokół mnie jak elektrony. Jest ich całe mnóstwo do powielenia w całych zdaniach, a jednak staram się nie czynić chaosu... z naciskiem na "staram". Chociaż entropia bywa bardzo rozluźniającą formą odpoczynku dla umysłu, np gdy wielkość problemu staje się równa sumie ilorazów porcji pomysłów pobranych przez układ odpowiedzialny za przetrwanie i jest on w procesie odwracalnym, jestem spokojniejsza. Nazywam to asekuracją. Czyli, że mam pomysł na swoje chaotyczne w tej chwili życie, ale jakby okazało się fiaskiem, można powrócić do pierwotnych działań. Ogólnie entropia jako miara nieokreśloności, chaotyczności czy stopnia nieuporządkowania, jest chyba najlepszym określeniem, cechującym minione dwa tygodnie.
      Udało się załapać na lepszą pogodę i pojechać rowerem do pracy, co rozkwitło kolorami fotografii. Wreszcie coś zrobiłam, gdzieś byłam, coś widziałam... [oddech ulgi] Nawet zaplanowałam sobie kolejny wypad, też z okazji rowerowej podróży do pracy, mianowicie chęć tę wyraziłam, spoglądając na ów zamek. Może i wejść się tam nie da gdyż rezyduje nań prawdziwy monarcha, więc teoretycznie gra nie warta świeczki, ale lubię mu robić zdjęcia z zewnątrz. Jestem ciekawa czy tutaj smoki wyginęły z tych samych przyczyn, co w Polsce, czyli ponieważ nie ma już dziewic.


      Podobno pewna hrabina miała tak dobre serce, iż słudzy dbali o nią z czystych chęci, nie byli do niczego przymuszani. Pytali o samopoczucie, pytali też czy jest głodna, proponowali najsłodsze owoce, które bardzo lubiła, np arbuzy. Gdy hrabina odmówiła arbuza, sługa zaniepokoił się, przecież to jeden z jej ulubionych, nigdy wcześniej nie odmawiała. Wtedy odpowiedziała: "smakują mi, ale jak jem, to mi uszy moczy".
      Wymianę oceniających informacji o osobach nieobecnych potrafimy wyróżnić z dialogu intuicyjnie. Kiedy zaś zakrawa to o kłamstwa? Mawia się, że w każdej plotce istnieje ziarno prawdy. Podobno ludzie, którzy chętnie i często opowiadają o innych, demaskują tym samym swoją podatność na wyobraźnię czyli tzw. koloryzowanie. W odróżnieniu od newsa, pogłoski, czy zwykłej informacji, plotka jest silnie naznaczona emocjonalnie, zazwyczaj w sposób negatywny.
      Być może najważniejszą funkcją obgadywania innych, jest to, jaki wywiera wpływ na słuchaczy, a wiąże się to z kontrolowaniem. Mnie natomiast zastanawia, dlaczego ludzie ślepo wierzą raz usłyszanym opowieściom.
      Hrabina najprawdopodobniej lubiana nie była, ale tego typu swawolne anegdoty obiegły jej hrabstwo ku uciesze gawiedzi, a dziś są dla nas znamienitymi dowcipami. Chodziły kiedyś słuchy, że jestem wyklętą córką, a raz czy dwa, że robię zupę z kotów. Oceniłabym obie informacje na tym samym, awangardowym poziomie bajdy.

"Pod mianem prawdy błąd się szerzy.
Chociaż na wiatr głupiego mowa,
Głosić mu wolno wszystko, może pleść,
A człowiek wierzy zwykle, słysząc słowa,
Że musi być w nich jakaś treść."
- Mefisto

      W dolinie mgieł tymczasowo się nie mroczy. Tymczasowo też stopniał i śnieg. Zagaję o ciekawy wątek. Moim niepopartym doświadczeniami naukowymi zdaniem, gdyby człowiek uczył się rozwijać duchowo, potrafiłby lepiej radzić sobie z chorobami. Nerwowość, bóle głowy, zmęczenie, środowiskowe i udręczające, nasze prozy życia i przyczyny smutków, nagle okazują się być rezultatem.
      Wystarczy na chwilę zaczepić się o tarczę zegara i zawisnąć na wskazówce stopując czas. Spojrzeć z góry, zniknąć z mapy zwykłych spraw, zaznaczyć się punktem na satelitarnej mapie ziemskich wzniesień.
      Może warto odpoczywać zanim się człek zmęczy? Boże, nie dodawaj mi sił, daj mi się wyspać...

"Noc czarna mroczy się mgłą,
huk się po las kołace.
Sowy w popłochu trzepocą.
Słyszysz, w posadach drżą
Wiecznie zielone pałace!
Konary łamią się z jękiem!
Pnie kłonią się przemocą
z korzeni kościanym dźwiękiem!
Uwikłane w strasznym potrzasku,
przekrzykują się w chrzęście i trzasku,
Wiatr w rumowisku syka
I huka hukaniem puszczyka.
Słyszysz te głosy na niebie?
W oddali i koło ciebie?
Aż po szczyt góra śpiewa,
Wiedźmowskim wrzaskiem rozbrzmiewa."


      Widziałam lisa, który zupełnie jak na filmach przyrodniczych, skoczył w powietrze i zanurkował prostopadle w śnieg na główkę. Na polach gdzieniegdzie połacie białego puchu są tak naprawdę cienką zmarzliną. Współczuję nosowi lisa...
      Kiedy robimy czegoś za dużo, tworzymy w ciele nadmierne napięcie. Wszedłszy w noc, zakończyłam ostatni egzamin na kursie wieczorowym z niemieckiego. Mózg jest niesamowity, przed egzaminem pracował 24 na dobę i przestał gdy tylko weszłam na egzamin. To i tak lepiej niż zdawać z filozofii. Znacie tę historię, jak student wykuł na blachę cały materiał i nie poszedł na egzamin, bo odkrył, że życie nie ma sensu?
       A potem padło moje nazwisko. Mózg dalej wyłączony, myślałam sobie - dostanę najwyżej 2. Zaliczam na 4 i już w domu zaczęłam się zastanawiać dlaczego nie 5...
      Ustny poszedł mi lepiej niż pisemny. Nie cierpię testów na czas... Za szybko, ustawicznie coś mi umykało.
      Zadania polegały na słuchaniu nagrań i zaznaczaniu odpowiedzi, bez możliwości zatrzymania nagrania czy dodatkowej powtórki. W drugiej połowie wybierało się spośród już dłuższych, rozwiniętych odpowiedzi, które czytałam na szybko i bezmyślnie. I to miało sprawdzić moją wiedzę z gramatyki i rodzajników, czego kułam się przez rok cały z naciskiem na ostatnie dwa tygodnie? Pffff.... Oczywiście co w głowie, to moje. Jednak nie mam uczucia, że test sprawdził moje umiejętności.
      Najważniejsze - ZALICZYŁAM.
      Koleżanki i koledzy również narzekali na przebieg egzaminu. Czeszka słusznie powiedziała, że jak na poziom A1, to było troszkę za wiele oczekiwań, ale ostatecznie wszyscy zaliczyli. Z tym że najwyższej oceny nie dostał nikt.
      Ostatnio widziałam program, w którym pokazywali obcokrajowców uczących się Polskiego. Kilku z nich udzieliło wywiadu dla telewizji po Polsku, żadnego z nich nie zrozumiałam w pełni, pojawiły się napisy po spodem i tylko jedna dziewczyna mówiła poprawnie gramatycznie. To chwalebne, że władam jednym z najtrudniejszych języków świata.
       W Szwajcarii nie ma kursu na język Polski, bo i niby po co? Uczą się za to Rosyjskiego, ale nie wiem po co.

"Noc nadeszła. Rozgorzałe
Gwiazdy garną się do siebie
Wielkie światła, iskry małe
Lśnią na ziemi, płona w niebie;
W niebie jasnej nocy płoną,
Na jeziorze lśnią w poświacie;
Pieczętując toń uśpioną
Staną księżyc w majestacie".

      Kiedy zbyt dużo pracujemy lub zbyt ciężko angażujemy się fizycznie, kiedy zbyt dużo jemy lub pijemy, kiedy za bardzo boimy się lub żywimy zbyt dużą niechęć, kiedy za bardzo się martwimy lub czegoś żałujemy, kiedy robimy zbyt dużo czegokolwiek i wynikiem jest nadmierne napięcie, pogarsza się nasz poziom zdrowia fizycznego, emocjonalnego i psychicznego. Jeżeli robimy czegoś za dużo, czujemy się nieszczęśliwi. To najlepszy i najdokładniejszy system informacji zwrotnej.
      Naturalnym rozwiązaniem jest odprężenie. Nieważne, przy jakich technikach czy metodach. Liczy się relaksacja. Kiedy to następuje, zwiększa się poczucie szczęścia, znika niezadowolenie, stabilizuje się stan emocjonalny, myślenie nabiera jasności i poprawiają się relacje z innymi ludźmi. Im lepiej się czujesz, tym lepiej czują się ludzie, zwierzęta, rośliny i rzeczy wokół Ciebie.
      Dlatego:

"- Spójrz wyżej. - Górskie szczyty w swoim ogromie
Najuroczystszą chwilę zwiastujecie;
Wam wcześniej dano cieszyć się widokiem,
Światłością wiekuistą, nim dojrzały
Nasze ją oczy. W dół, po skalnym złomie
Zstępując z Alpów, swej nie skąpi chwały
Jasność tonącej w zieloności łącze. -
Zabłysło! - oczy odwracam, zmartwiały,
Które do bólu oślepiło słońce."


      O tym, że należy odpoczywać, wiedzieli już trzy tysiące pięćset lat temu. „Pamiętaj o dniu sabatu, aby go święcić. Sześć dni będziesz pracował i wykonywał wszelką swoją pracę, ale siódmego dnia jest sabat Pana, Boga twego: Nie będziesz wykonywał żadnej pracy ani ty, ani twój syn, ani twoja córka, ani twój sługa, ani twoja służebnica, ani twoje bydło, ani obcy przybysz, który mieszka w twoich bramach. Gdyż w sześciu dniach uczynił Pan niebo i ziemię, morze i wszystko, co w nich jest, a siódmego dnia odpoczął. Dlatego Pan pobłogosławił dzień sabatu i poświęcił go” (II Mojż. 20,8-11).
      Naukowcy zaś radzą - znajdź sobie chociaż godzinę dziennie, gdzieś pod koniec dnia, na czynność, która sprawia Ci największą przyjemność. Poświęć też jeden dzień w tygodniu na całkowity odpoczynek i zabroń sobie jakiejkolwiek pracy.
      A wtedy tętno życia powróci.

"Znów tętno życia pełne świeżej mocy
Rozrzutnym biciem wita świt w eterze;
Tej jakże, ziemio, oparłaś się nocy:
Stopą wyczuwam twoje tchnienie świeże
I wskrzesza ze snu poruszenie twoje.
Dążność istnienia w coraz wyższej sferze;
Radości twojej dość na nas oboje. -
Świat się otwiera już o pierwszym świcie,
W dolinach jeszcze mają mgły ostoje,
Lecz dzwoni w lesie tysiącgłose życie."

      Ale samo zupełne, kompletne lenistwo też ma swoje granice ;) Dowiedziono bowiem, że pacjenci na oddziałach chirurgicznych, którzy byli przetrzymywani w łóżku przepisowo co najmniej przez dwa tygodnie po operacji, jak i kobiety po porodzie, którym zalecano  aby leżały od siedmiu do dziesięciu dni - ten nazbyt długi odpoczynek, często prowadził do komplikacji i opóźniał powrót do zdrowia. Więc nie leżmy, skoro nie musimy :)
      Wielki krok do przodu uczyniono wtedy, gdy chirurdzy spróbowali nakłonić swoich pacjentów do wstawania z łóżka już w kilka godzin po operacji. Zaowocowało to ograniczeniem komplikacji i czterokrotnym skróceniem czasu powrotu do zdrowia. „Robotnik ma słodki sen” (Kazn.Sal. 5,12). ;)

"Uhuhu! Prawdziwe bajki!
Snu nie znają sójki, czajki,
Na chojarze pójdźka szlocha(...)
Błędny orszak sunie przodem
Opętańczym korowodem."

      Miałam taki zwyczaj, że kiedy czułam się zmęczona: wychodziłam na spacer albo na delikatne rozbieganie. Potem czułam się lepiej znacznie lepiej, dotleniona, ożywiona, a na pewno dużo lepiej niż gdybym zdrzemnęła się na godzinkę, co raz mi się zdarzyło i nie mam nadal do tego przekonania.
      Tymczasem po deszczowej nocy, niebo się otwarło i nastała jasność. Wg prognoz, nie będzie wiekuista. Pogoda nie bywa bezmierna.

"Tu płomień wylał się z łożyska,
Dolinę setką żył otoczył
Tam zapędzony w kąt się wciska,
Na powrót w jeden nurt jednoczy.
Tu iskier snop wystrzelił cały
Jak gdyby złotym sypnął piaskiem.
Na całą znów wysokość skały
Tam grań się rozpaliła blaskiem."


       Sny o lataniu mają z reguły bardzo wyraźny przekaz. Carl G. Jung mówił o lataniu we śnie, że jest wyrazem pragnienia uwolnienia się od ograniczeń. Wznosimy się ponad to, co nas otacza; ponad rzeczywistość, która nas uwiera, w której jest nam niewygodnie. Z czego to wynika? Akurat u mnie, myślę, że to dlatego, iż chodzę spać kiedy nie chcę, żeby wstać kiedy nie chcę, żeby iść tam gdzie nie chcę. Pomyślałam sobie, że jeśli znów to wszystko się zacznie, pójdę daleko i zrobię tak:


Wszak mogę, góry są, tylko materac muszę kupić.

      Sny o lataniu są powszechne i zazwyczaj symbolizują natchnienie oraz zdolność wzniesienia się ponad zwykłą postawę, ponad rzeczywistość. Latanie oznacza, że nie trzymamy się czegoś kurczowo, nie jesteśmy, tudzież nie chcemy być ograniczeni żadnymi koniecznościami, sygnalizuje zdolność lub gotowość do działania i dokonywania zmian.
      Obrazują pragnienie bycia zdecydowanym i konstruktywnym. Jednak podstawowym znaczeniem tej mary sennej jest chęć oderwania się od rzeczywistości, przekroczenia granicy szarej codzienności, zerwania z monotonią, nudą, pragnie wyrwania się z przytłaczającej nas rutyny, i chęć wzniesienia się ponad innych. Przynajmniej mogłam pobyć przez chwilę Supermanem.

"Górą przez Brocken!...
Pani Sowie zajrzałem do okien:
Oczy, jak spodki!"

      Moim pragnieniem było żyć ponad to wszystko, co sprawia, że dobrowolnie nakładamy na siebie ograniczenia. Nie poddawać się szarości dnia, monotonii, a w efekcie marazmowi. Dbać o siebie, często wychodzić z domu, unikać bzdur w mediach.
      Tymczasem włączyłam w pracy TV, bo mogę oraz bo nie było lepszego sposobu na niezaśnięcie, pomimo trzech kaw. Program śniadaniowy jak i bloki reklamowe trwające po 15-20 minut, przemawiały do widza - bierz tabletki! Boli Cię wątroba? Nie przejmuj się - weź tabletkę, pij dalej. Boli Cię żołądek? Weź tabletkę, obżeraj się dalej. Czujesz się zmęczona i apatyczna? Weź tabletkę, będziesz mogła dalej pracować. Masz suchą pochwę? Weź tabletkę, spełnisz swój obowiązek małżeński. Czy ja czegoś nie zauważyłam, czy w Polsce mamy komunizm psychologiczny?
      Dlaczego w reklamach telewizyjnych nie mogą mówić - dokucza ci stres i zmęczenie? Wybierz spacer na łonie natury, pooddychaj świeżym powietrzem, a potem połóż się wcześniej i daj sobie czas na długi, ożywczy sen. Nie, po co - weź tabletkę, będziesz mógł jeszcze więcej pracować i nie przejmuj się, dziś wszyscy tak mamy. Jeśli twój pies ma problemy z trawieniem lub nie chce jeść - kup mu tabletki. Serio! Już są takie! Wszyscy stańmy się hipochondrykami - osobami, którym jest lepiej, kiedy jest im gorzej.
      Mam traumę po tym... już więcej przez resztę pracy nie włączyłam TV. Dlaczego ludzie miast tego, nie czytają wgl książek? Nie ma w nich reklam!


"W słusznym, a miernym książki sposobie
pisane któż dzisiaj czyta?
Nigdy też młodzież na ziemskim globie
W pychę nie była tak wbita."

"Ma się go w sercu, a znieważa.
Chce się go widzieć, a odpędza;
Ubliża się mu i oskarża,
A strzeże się go i oszczędza."


      Stanęłam ostatnio przed lustrem, spojrzałam sobie głęboko w oczy i powiedziałam do siebie: wiesz, że istnieją inne światy poza naszym, potrafisz się do nich dostać, a tkwisz po uszy wciąż w jednym, biegasz po pokoju za obowiązkami. Potrafisz samodzielnie uleczyć swe ciało i duszę z prostych dolegliwości, czemu tego nie robisz, nim one przeistoczą się w coś, co bez ingerencji medycyny cię zniszczy?
      Kiedyś nie było dni, byś nie wędrowała, choćby krótko i nieopodal. Gdzie to wszystko jest? Ludzie mnie z tego okradli.
      Mimo wszystko uśmiecham się, bo to ich najbardziej wkurza. Na całe szczęście Bóg stworzył weekend i wiedział, że to co stworzył, jest dobre.

"...W całym kraju
Złodziejstwo mamy w obyczaju."

"...Czego nie pojął, tego nie dostrzeże,
Czego nie zliczył, to za kłamstwo bierze,
Czego nie zważył sam, to rzecz bez wagi,
W tym, czego nie rzekł, nie ma nic prócz blagi."

      Wstawać z łóżka i nie budzić się wciąż sennie. Odchylić żaluzje, ujrzeć blask dnia, a nie noc u schyłku. Usiąść do porannej kawy i ucieszyć się jej smakiem, a nie pić ją w pośpiechu. Zajrzeć sobie w głąb myśli i zaplanować cudowny dzień, a nie głowić się nad tym jak ja mam zdążyć ze wszystkimi obowiązkami. Na szczęście praca ma swoje zalety: piątek, wypłatę i urlop.

"Jedynie tam, gdzie jasność widzisz jasną,
gdzie w sobie pewność masz i sferę własną,
Gdzie tylko piękno, tylko dobro gości,
Tam sobie stworzył świat swój w samotności.!"

***
Cytaty pochodzą z rok temu przeczytanego z wielką przyjemnością:


      Mój mąż też postanowił coś napisać na blogu, oto jego debiut:

"buraki są smaczne i zdrowe"

      Wg mojej opinii, to całkiem niezłe, choć... nie powinnam być tak wyrozumiała, wczoraj zjadł moje czipsy.

8 komentarzy:

  1. Mam wrażenie, że dziś modnie jest nie oceniać innych ludzi. Tyle się mówi o akceptacji, tolerancji. Moim zdaniem ocena dokonuje się już w środku na pierwszym etapie. Czasami widząc, spotykając kogoś już wiesz czy chcesz lub nie chcesz.To też jest ocena. Za oceną idą plotki. Czasami krzywdzące, a czasami nie. Życie.

    Nie lubię plotkować. Nie lubię zakupów. Całe szczęście, że gubię się w terenie bo można by było mnie pomylić z mężczyzną.

    Gratuluję wyniku! Jestem z Ciebie dumna! Obie w takim razie zdałyśmy w tym tygodniu.

    Agnieszka Maciąg nauczyła się wstawać podobno rano i szybko chodzić spać. Nie wiem jak ona to robi mając do tego rodzinę i dzieci. Ja będąc w domu o 19 nie potrafię pójść spać przed północą. Wtedy jest rzekomo najlepszy dla organizmu sen-pomiędzy godziną 23 a 1 w nocy. Ciągle wierzę, że się kiedyś nauczę tak rano wstawać i żyć higienicznie.

    Zwariowałaś? Jak mogliby ludziom zalecać spacery i zdrowe buraki na anemię? Koncerny farmaceutyczne by upadły i byłaby trzecia wojna światowa;) Sprzedają nam świńskie jedzenie, potem każą brać na bolączki tabletki. Następnie idziemy do lekarzy, najlepiej prywatnych bo taki system i znowu tabletki..I tak w kółko jak chomik w akwarium.

    Swojego czasu stoczyłam niezły bój z lekarką, która chciała mi wcisnąć tabletki, których nie musiałam brać. Ona twierdziła, że muszę, a te które brałam do tej pory nie rozwiązują wystarczająco sprawy. Zmieniłam lekarkę, nie zaczęłam brać tych tabletek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja prywatna ocena to moja prywatna sprawa. Nigdy nie rozpowiadałam komuś na jej podstawie, że dana osoba nie jest np. dobrym typem do towarzystwa. Ta tzw. intuicja, to środek weryfikacji otoczenia, który nie jest ani grzechem, ani czymś niepoprawnym. Nazwałabym to barierą ochronną, ale z niej nie wynikają ploty.

      Również gratuluję :)

      Jak się nauczysz rano wstawać normalnie, to mi daj znać co i jak :P

      To samo z zanieczyszczeniem środowiska. Mamy już dobre samochody elektryczne, ale dalej będziemy się truć smogiem i spalinami, bo inaczej koncerny paliwowe by padły.

      I słusznie, musimy myśleć sami, nie raz spotkałam się z opowieścią o tym, jak lekarz chciał zabić pacjenta. Dosłownie. Tabletkami.

      Usuń
    2. I tak i nie. Jestem naiwna z natury, naiwnie ufam ludziom. Cieszę się niezmiernie, kiedy usłyszę w porę ostrzeżenie przed kimś, na kogo powinnam uważać. Pozwala to uniknąć dodatkowych kłopotów.

      Wstaję przed szóstą. W drodze do pracy śpię, w drodze z pracy śpię. Mam wrażenie, że ktoś mnie gwałtownie wrzuca w zimną, mokrą rzeczywistość:P Przynajmniej jeszcze nic nie zrzuciłam w tym tygodniu:D

      Paliwo to biznes na skalę międzynarodową.

      Potas do tego wystarczy.

      Usuń
  2. Witaj Hexe.
    Cosik u Ciebie psychologicznie i poetycko.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja druga strona medalu składa się ze słów. Poza wędrowaniem i robieniem zdjęć, kocham pisać ;)

      Usuń
  3. Aniu, gratuluje zdanego egzaminu. Troszke juz z gorki bedziesz miala chyba???
    Ja, nieco obolala stawiam raczej na spacer niz tablety. Po co sie truc dodatkowo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Raczej dalszy ciąg mnie czeka, bo szkołę będę kontynuować. Nadal nie będę sypiać i za rok kolejny egzamin :P

      Usuń
  4. Ciekawy ten post, wiele w nim refleksji ;) Dlatego skomentuję, choć to nie najnowszy wpis;)
    Reklamy wszelkich "suplementów diety" też doprowadzają mnie do szału... Żal mi ludzi, którzy w to wierzą i truja się tymi specyfikami nieświadomie. Najpowszechniejsze są środki przeciwbólowe. Do tego stopnia, że gdy mówię koleżance, że nie biorę żadnych tego typu leków, to patrzy na mnie jak na kosmitę: "po co się męczyć, skoro są tabletki" :/
    A odnośnie odpoczynku, to jest on bardzo ważny, jednak w naszej kulturze dziwnie do tego podchodzimy - jest ciężka, nielubiana praca, a potem odpoczynek w formie "nicnierobienia". Tymczasem w rejonach, gdzie ludzie żyja najdłużej (greckie wyspy, niektóre japońskie), ludzie pracuja praktycznie do końca życia, jednak praca nie jest przykrym obowiązkiem - zwykle pracują w gospodarstwie albo wykonują prace ręczne (jak tkactwo) i ta praca nadaje ich życiu sens. A odpoczynek to spotkania z bliskimi. Marzenie...

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.