środa, 2 grudnia 2015

Silva rerum - las rzeczy.

      Kiedy jeszcze "Moje Miejsce" było dostępne, pokazałam je mężowi. Jesień dochodziła swego kresu, lecz tam nadal złociła się zjawiskowo. Wieczór zawoalował świat purpurą, a ogień zsyłał natchnienie do rozmyślań.
      Jeżeli ktoś sądzi, że wędrówka w takie miejsce jest zupełnie prosta, bo to ledwie jedna czwarta wysokości Bandytki, niech spróbuje wejść na dziesięciopiętrowy wieżowiec 4 razy. (Jeden wieżowiec ma ok. 35 m.) Zatem żeby wejść na sam szczyt tej góry, trzeba wejść około 57 razy na taki blok. Pościgacie się ze mną? Wy po schodach, a ja po błotnistej ścieżce z kamorami, a ostatnią 1/3 będę brodzić w śniegu.





      "Drogą wzdłuż stromych gór porośniętych mchem..." nie mogę uwolnić się od tej piosenki. Odzwierciedla idealnie moją patologię ducha - od dziecka wchłaniam jak gąbka ludzkie emocje. Myślałam kiedyś, że wszyscy - zwyczajnie - reagują po prostu na swoje otoczenie, ot wielka filozofia. Jednak to nie do końca tak. Niektóre wiedźmy są telepatkami, a ja mam empatię po tuningu. Strasznie czasami uciążliwą.
      Może właśnie dlatego, zupełnie jak w tym utworze, tak często potrzebuję pobyć z naturą, wyciszyć się, zrestartować swoje pole komórkowe na płaszczyźnie molekularnej, także duchowej i wrócić czysta, bez żadnej niepotrzebnej zbieraniny mocji. Zabawne, ale z powodu zimy i lawin, muszę sobie naleźć inne, nowe "to miejsce".
      "Błękit leczy mnie z codzienności gdzie więcej czuję, więcej widzę niż bym chciała, gdzie falą z ludzkich serc zalewają mnie gniew i strach. Myśli niechcianych mą głowę zalewa deszcz, emocji obcych jad do krwi przesącza się.
      Ty nie wiesz jak boleć może krzyk czyjś nieświadomy. Ty nie wiesz jak pali mnie ten dar odrealniony. I tylko w objęciach gór - jak tu, znajduję spokój..."
      Jest to też odpowiedź na pytanie, dlaczego większość relacji z ludźmi, na dłuższą metę mi doskwiera. Emocjonalność ludzka, poddawanie się nerwom, gniewowi, jest tak duża i trująca dla mnie, że zwyczajnie po kilku dniach męczy mnie towarzystwo. Staję się nerwowa, a te nerwy we mnie są skondensowane do granic. Wtedy jest rozemocjonowaną choleryczką. Ład duchowy i zimna krew, to są rzeczy, które muszę zachowywać w sobie na co dzień na najwyższych obrotach. Na całe szczęście pokochałam człowieka, który jest wcielonym spokojem z wrodzona samokontrolą.


      Zawsze gdy stoję na rozdrożu, rozmawiam o danym problemie, tworzę swoiste forum dyskusyjne w domu z rodzicami, z przyjaciółmi również, bo ja w gruncie rzeczy potrafię i chcę przyjmować rady. Czasami jednak rada bywa jak grot niepotrzebnie wbity między żebra. No... tą drogą do serca się nie trafi.
      Udzielanie młodszym w rodzinie porad, ma chyba obecnie w każdej rodzinie długą tradycję. Wywodzi się to z zasady klasycznej teorii o doświadczeniu dłużej żyjących. Ja jednak jestem zdania, że w pewnym wieku to już każdy sobie rzepkę skrobie. Oczywiście w rozsądnych granicach, jak wszystko. Czy tylko ja mam uczucie, że to bardzo delikatny temat?
      W jednej ze swoich maksym François de La Rochefoucauld zauważył, że dojrzali ludzie zwykli się pocieszać, dając dobre rady, ponieważ nie są już zdolni dawać złych przykładów. I tu jest pies pogrzebany - wiedza i doświadczenie babek i dziadków, matek i ojców, były gwarancją. Oni rzadko się mylili. Doceniam to. A dziś, gdy już jesteśmy dorośli?
      Nie można przy tym zapominać, że relacje między wnukami i dziadkami, dziećmi i rodzicami, nie powinny opierać się jedynie na posłuszeństwie. Zdaje się, że ważne też są miłość i więź, które łączą bliskich sobie ludzi, prawda? Czy starsi nie zapominają czasem o tym, co rzeczywiście w życiu jest najważniejsze?
      Strach jest negatywnym procesem myślowym, który działa jak autopilot, ale podszyta szantażem sugestia, niestety bywa jak na ironię, zniechęcająca. Wierzby już jęły złowrogo szumieć, a duch mój i tak na rozżarzone węgle dupą wkrótce siądzie, choćbym oczy swe i uszy miodem zalała sowicie.




Mały nietoperz krążył nam bezustannie nad głowami.
W tle szum wodospadziku:


      Samodoskonalenie się czyli satysfakcja z życia. Wiele lat temu założyłam sobie za cel, że każdego roku nauczę się czegoś nowego, zdobędę nową umiejętność. Droga rozwoju jest nie tylko satysfakcjonująca, ale i podnosi wartość we własnej samoocenie. Pomnażanie wartości samego siebie otwiera oczy, daje odczuć - czasem nieznośnie - że stać nas na więcej.
      Robiąc każdego dnia to samo, sprzątając, gotując, będąc wzorową panią domu, nie czuję pełni szczęścia. Życie od wypłaty do wypłaty to nie droga do zwycięstwa, a do narzekania - oczywiście każdy jest uwarunkowany inaczej, niektórym to wystarcza, jest spełnieniem, (masz coś własnego i dbasz o to), dla mnie jednak nie jest to wymarzoną egzystencją. Ja muszę robić coś więcej. Taki charakter. Muszę tyrać ;]
      Przez lata zdobywałam kolejne umiejętności, jeździectwo, strzelectwo, 2 kategorie na prawo jazdy, fotoreportaże z masówek. Teraz wreszcie pora przyszła na język obcy. Wiadomym jest że w ciągu jednego roku nie opanuję perfect całej mowy, że to się przełoży na kolejne lata, ze szkołą czy bez. Mimo tego nowy rok z pewnością niesie ze sobą jakąś jeszcze nieznaną nową naukę i doświadczenie, na które czekam z niecierpliwością. To postanowienie ma się wypełniać nieustannie do końca życia!
      Umysł potrafi uczynić człowieka olbrzymem. Warto dbać o to wszystko i dojrzeć całkiem nowe perspektywy aż wyłoni się Nowy Ty, a cele przestaną być czymś, czego by się chciało - staną się czymś, co się robi.
      Aby to wszystko osiągnąć, potrzebna jest energia, a tą energią jest entuzjazm.

A tu Orion zaglądał nam w okna.
      Istnieje w Biblii werset dobrze pasujący do tej idei. Znajduje się on w Ewangelii wg. św. Marka, rozdział 11, werset 24.
      "Dlatego mówię wam: wierzcie, że wszystko, o co się modlicie i prosicie, już otrzymaliście i będziecie mieć."
      Chodzi o to, że powinniśmy mieć mentalny obraz nas samych, cieszących się tym, czego pragniemy. Innymi słowy "wierzcie, że otrzymacie - a otrzymacie". Czyli rezultat naszego pragnienia przyjdzie -> nastawienie.

      Przy okazji publikowania licznych artykułów o oszczędności czasu, planowaniu dnia, jakości życia itp., gdy podpieram się cytatami książki Bena Sweetlanda, naszła mnie myśl, iż doskonale wklei się w te ramy mój sposób na ekonomię czasu w kuchni. Zapraszam więc TUTAJ. Zobaczcie jak to się robi w szalonym domu i jak gotuje sportowa świruska ;) Przygotowanie posiłków na cały dzień zajmuje mi godzinę. Naprawdę nie warto kupować gotowców.
      Artykuł ma kontekst sportowej strony, więc podszyty jest zasadami żywieniowymi.

12 komentarzy:

  1. Witaj Hexe.
    Lubię jak ciągle jesteś w drodze i publikujesz. Bo nie ma to jak iść, ciągle iść w stronę słońca....
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miłe z Twojej strony :) Wędrówka jest czymś, co mnie w pewnym sensie wyraża, jeżeli nie wędruję, nie czuję blasku słońca, choćby nie wiem ile na mnie świeciło.

      Usuń
  2. Mam podobnie, empatyczna jestem, ludzie mi się zwierzają, czasem obrzucają swoimi emocjami aż nadmiernie.
    Nie każdy wrażliwy człowiek jest w stanie przyjąć tyle tych emocji od innych, to naprawdę obciąża.
    Ten ból może też wynikać z własnych emocji, z którymi się jeszcze nie uporaliśmy i które nas przy każdej takiej sytuacji dopadają podwójnie. Warto nad sobą pracować świadomie, żeby nie stawać się gąbką na emocje innych i pułapką bez wyjścia dla własnych.
    Co do stosunków ze starszyzną plemienną - jestem specjalistką od wieloletnich splątanych związków :). Można wiele rad przyjąć, niektóre są cenne. Ale jeśli chcesz żyć naprawdę jako dorosły człowiek i tak swoje decyzje podejmiesz samodzielnie i poniesiesz ich konsekwencje.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd pamiętam, to ludzie zawsze mi się zwierzali, nawet ja wcale im tego nie proponowałam, nie mam w zwyczaju szarpać kogoś za język, ani torturować o wygadanie się. A jak przestać być czułą gąbeczką? ;)
      Mam taki jeden sposób, że jeżeli ktoś staje okoniem przeciwko mnie, to ja stawiam mur z drutem kolczastym. Coś w rodzaju: "jak ty nie chcesz na mnie patrzeć, to ja Ci to umożliwię". Nie staram się otwierać ludzi na siebie na siłę.
      Nie każdy musi mnie lubić, chciałabym tylko, by w miarę dało się koegzystować, jeśli taka jest konieczność. Niestety tej zasady wielu nie uwzględnia i lecą zaraz do mnie te kolce z płetwy grzbietowej, a wiadomo, ryba jak to ryba, łuskowata i śliska, więc co lepszego poza murem mogę zbudować?

      To wiem, mimo wielu rad i tak szłam kompletnie inną drogą niż mi zalecono. Jak się sama o czymś nie przekonam, to będzie żadna nauka.

      Usuń
  3. Takie pytanko - z czego jest cytat z fragmentu pod zdjęciem z ogniem? (Jeśli gdzieś jest napisane, to przepraszam za ślepotę...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to tekst utworu Closterkeller, "Pryzmat".

      Usuń
  4. Kilka dni w towarzystwie to i tak całkiem dobry wynik. Ja wymiękam po niecałym dniu. Każdego dnia potrzebuję odrobinę mojej, własnej samotności.

    Trzymam kciuki za kolejne osiągnięcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojej własnej samotności mam wystarczająco rano przy kawie i pisaniu :) Najważniejsze, że codzienność obcowania z drugim człowiekiem, okazała się nie być wcale nudną rutyną, co jest da mnie absolutną nowością i rewelacją.

      Usuń
  5. Hoho...moja kochana tesciowa to dopiero ,,ciocia dobra rada". Pojawia sie u nas raz na tydzien i... wyladowuje na mnie swoje frustracje, pozostawiajac mnie z dziecmi i czarnymi myslami. Co ciekawe, zjadliwosc jej i niechec do mnie znacznie sie wyostrza w okolicach swiat Bozego Narodzenia. Przepraszam za te zale, ale swiezo jestem po jej ataku i musialam sie komus wygadac!
    P.S. Wolalabym wejsc na gore po tym blocie i kamorach :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty, co jest z tymi teściowymi nie tak, że stereotypy i dowcipy o nienawiści synowych, tak często się sprawdzają?
      Ha, nie cierpię schodów. Jak widzę jakiś wyremontowany szlak górski, gdzie zrobili schodki, krew mnie zalewa, wolę iść płaskim podejściem pod górę, nigdy nie lubiłam stopni...

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.