piątek, 11 grudnia 2015

Ruine Sax - pod lawinami.

     Zazwyczaj śniegu się nie boję. Nie raz był mi jak skórka po bananie, nie raz był mi przyczyną przemoczonych skarpet, doświadczyłam także skrobania samochodu. Miałam jednak okazję po raz pierwszy przestraszyć się śniegu. Tak na poważnie przerazić się. Zajmowałam wtedy odległe stanowisko na szlaku, zacne u podnóża zamku, najprawdopodobniej Śnieżnej Królowej, która postanowiła mnie w nim uwięzić dla wykorzystania, aby me pośmiertne krzyki i jęki, odstraszały potencjalnych intruzów.
      Bo wtedy właśnie, rozległ się huk, gdzieś niedaleko, w lesie nad szlakiem. Huk jakby ktoś wystrzelił salwy kolejno z kilkunastu armat. Nie wiedziałam z czym mam do czynienia, póki nie okazało się jasnym, iż nad moją głową tego dnia będą spadać lawiny.


      Inne osuwiska śnieżne oszczędziły mi swego towarzystwa, puszczając się z grawitacją w odległości setek metrów ode mnie. Tamta pierwsza - sprawiała wrażenie bliskości - mogła zasypać drogę powrotną. Comeback był inny, więc tego nie wiem. Powstał po szczegółowym zapoznaniu się z mapą, na której widnieje nieopodal następna ruina. Wszak ta mała, nieistniejąca już monarchia, składała się jeszcze z zamku dolnego, który był główną atrakcją dnia.
      Pierwszy raz obecne na zdjęciach ruiny oglądałam razem z mężem TUTAJ. Zupełnie teraz tam inaczej, prawda?





Ruiny, ruiny, ruiny
Morze gęste i ciemne
A świat kłamie i plami ręce
Watra płonie, watra płonie

      Zamek jest położony 300 m. n. p. Doliny Renu i 750 m. n. p. morza. Budowla obejmuje obszar około 90 × 50 m. W centrum kompleksu znajdowały się budynki mieszkalne, fosa, mur i wysoka na 22 m wieża, której powierzchnia wynosi 9 × 9 m, a jej ściany były w maksymalnym miejscu grube na 2,5 m. Wysokie wejście znajdowało się od strony południowej.


      Pierwsze wzmianki o zamku Hohensax szacuje się na 1210 r., jako zamek SAX. Był dziedzicznym majątkiem szlacheckiego rodu SAX. Od 1393 r., stało się lennem książąt Austrii. Poprzez małżeństwo i dziedziczenie, przeszedł do rodziny Bonstetten - obywateli z Zurychu.
      W tymże roku, zamek został najechany i zrabowany przez księcia Ulricha Eberhard III, Austriaka. Później Ulrich Eberhard IV, podpisał sojusz z ludźmi z Appenzell i podczas wojen uchronił go przed zniszczeniem.


      Moje zainteresowanie średnimi wiekami, a także wywodzącą się z tych czasów architekturą, sprawia, że te otwory w ścianie, skrywają coraz mniej tajemnic. Nie wszystko okno, co wydłubane na przestrzał ;)





Znaki, znaki, znaki
Krzyż południa w moich oczach
A świat kłamie i plami ręce
Watra płonie, watra płonie

      W dalszej perspektywie mijających czasów, panowanie na tych ziemiach przypadło niejakiej Elisabeth von SAX. Władała również terenami dzisiejszej miejscowości Gams, gdzie również stał zamek (dziś ruiny), w którym rezydowała. Jednak w 1405 roku, ludy Appenzell podbiły ten obszar, okres wojenny pełen licznych bitew skazał w końcu to miejsce na klęskę, bo w 1446 obydwa zamki zostały obrócone w perzynę.
      Od roku 1640, ruiny i cały obszar był pod panowaniem SAX-Forstegg i dlatego dziś politycznie należą do gminy Sennwald.
      Obszar panowania Hohensaxów obejmował obszar dzisiejszej gminy Chamois, jak również części gminy Sennwald, na południe od miejscowości SAX.
      Ruina została zabezpieczona w 2008 r. przez Fundację "Pro Hohensax und Frischenberg" [w skrócie: odświeżanie zamków].


      Dalsza droga prowadziła w dół po śliskich kamieniach. Nie dość, że schodząc z zamku pojechałam na tyłku, to jeszcze ścieżyna zmusiła mnie do pełzania "na pająka". I powiem Wam uczciwie - lepszej zabawy na ten dzień nie mogłam sobie sprawić! Było cudownie, otaczały mnie tylko odgłosy przyrody, gdzieś z dala od ludzkich śladów.
      Gdyby nie to, że szlakiem wcześniej podążał jakiś narciarz, nie wiem czy potrafiłabym zlokalizować szlak, którego oznaczenia w wielu miejscach skryły się na dobre pod śniegiem. Dobrze, że pamiętałam jak wędrowaliśmy z mężem tą samą drogą.
      Ale później to już był nowy kurs i metodyka na intuicję bardziej niżeli konkretną lokalizację. Mapa pozwoliła mi orientacyjnie odnaleźć drugi zamek.





Główny cel.
      Był dla mnie niedostępny, częściowo przez czas, częściowo przez śnieg, który najprawdopodobniej zasypał jakieś oznaczenie, przez co zawędrowałam do znaku, który kierował znowu w stronę zamku wysokiego. Wróciłam do miasta nie podejmując poszukiwań przystępu. Odkryjemy je w przyszłości z mężem.
      Mnie już starczyło wrażeń na samotnej wędrówce. Zadowoliła mnie w pełni, przyniosłam piękne zdjęcia krajobrazu, jego okazałe połacie śniegu łyskające w słońcu, najbardziej oczywiście zachwycały na żywo. Do tego zmęczenie i satysfakcja z wejścia na zamkowe wzniesienie w utrudnionych warunkach.
      Dzień zaliczyłam do wyjątkowo udanych. Zawsze jestem z siebie dumna, kiedy poradzę sobie samodzielnie z nowym wyzwaniem.



      Znalazłam ciekawie rosnące cuś, które kiedyś najpewniej będzie wielką choinką. Ostatnie fragmenty wędrówki wiodą już bezpieczną drogą samochodową, ale nie szczędziły mi dostojnych widoków. Miałam okazję przyjrzeć się uważniej lawinom, które mimo iż były oddalone ode mnie o setki metrów i ziemia nie drżała mi pod stopami, grzmiąco i tubalnie zwracały na siebie uwagę.
      Po raz pierwszy w życiu byłam na górskim szlaku zimą w śniegu! Pośród pajęczyn utkanych z błyszczących kropli lodu w koronach drzew.

Cuś.



      Obecnie na pogodę narzekania są powszechne, zwykle większa część społeczeństwa siedzi teraz w domach, miast korzystać z najbardziej hartującej pory roku jaką nam dała natura. Jednak co robić aby zima była przyjazna i przyjemna? Znam parę sposobów.
      Przede wszystkim należy unikać wychłodzenia, oraz - co jest najważniejsze i wielu ten błąd popełnia - przegrzania się. Mamy tendencje do ubierania się za grubo.
      Zimą zbyt mało lub wcale nie wietrzymy mieszkań. Ale wirusy lubią ciepło! Za to nawet 15 minut mroźnego powietrza pozwoli nam na wstrzymanie ich rozwoju.
      To samo dotyczy ogrzewania, zazwyczaj przegrzewamy mieszkania. Optymalna temperatura to około 20°C, naprawdę to wystarczy, nie trzeba mieć 25 jak latem. Powietrze wtedy staje się suche, a wysuszone śluzówki podatne są na przenikanie infekcji. Pamiętam centralne ogrzewanie i wieczny katar, kichanie, łzawienie z oczu. Co prawda miałam na kaloryferze ceramiczny pojemnik z wodą, ale to niewiele daje.
      Najważniejsza kwestia, aby przestać ciągle marznąć - jedzenie rozgrzewające, np: imbir, pieprz, cynamon oraz naturalne antybiotyki, czyli cebula i czosnek. Rozgrzewajmy się od środka. Wtedy spacer po śniegu przestanie wydawać się taką abstrakcją i zrozumiecie ile można czerpać przyjemności z białej pory roku.
      Ja kiedyś byłam strasznym zmarzluchem, non stop zapięta pod samą szyję, czasami nawet dwa swetry zakładałam. Wyjście z domu zdawało się gehenną, zimą byłam ciągle nieszczęśliwa, ale udało mi się pokonać tą przeszkodę. Na całe szczęście chandr spowodowanych niepogodą też nie miewam.

Austriackie góry.

Efekt sprawił zaparowany obiektyw.
      Śnieg, niskie temperatury i wiatr nie zwalniają z obowiązku uprawiania sportów. To mój sezon biegowy, biegam prawie codziennie, (jeśli nie idę rano do pracy). Treningi w domu robię zawsze przy otwartym na oścież oknie. W weekendy łażę po szlakach.
      Produkcja przeciwciał walczących z wirusami, u mnie chodzi na najwyższych obrotach. Nie łykam żadnych suplementów, nie piję dodatkowych witamin rozpuszczalnych, jedynie sok z wyciśniętej cytryny na czczo każdego dnia, plus odpowiednia dieta i sport. Wokół wszyscy przeziębieni, w pracy bezpośrednio się na mnie kicha, właściwie mam styczność z wirusami przez całą zmianę, a wciąż trzymam się na nogach.



      Wielu z nas powtarza, że zmiany temperatur powodują przeziębienia, boją się przechodzenia z zimnego w ciepłe, tymczasem różnica temperatur jest czynnikiem zbawiennym, bo hartującym nasz organizm.
      Sen przy otwartym oknie jest również stymulujący dla odporności, ale nie może się obyć bez dokładnego okrycia się w kołderkę. (Oczywiście jeśli już nie jesteśmy przeziębieni, inaczej okno lepiej zamknąć.)
      Organizm przemęczony i niewyspany nie jest w stanie poprawnie funkcjonować. Być może niewyspani, często się dobrze czujemy, ale to tylko zdradliwe wrażenie. Wczoraj np. myślałam, że mnie jednak choróbsko rozłoży... Na szczęście dziś nie musiałam zbyt wcześnie wstawać i mój organizm już się uspokoił.
       Ważne jest zachowanie zasad higieny snu i zasypiania - kąpiel przed pójściem spać, wywietrzenie sypialni, unikanie kawy, obfitych posiłków i emocjonalnych napięć przed samym snem.
      Nie wolno również zapomnieć o wypoczynku w trakcie trwania dnia. Nasz umysł też chciałby się zrelaksować, to ważne.





      Ludzie weseli i towarzyscy chorują rzadziej niż osoby smutne, izolujące się. Życie pełne optymizmu, życzliwości dla innych i kult uśmiechu dobrze wpływają na nasze samopoczucie, a tym samym na odporność.
      Od najmłodszych lat nie szczepię się przeciw grypie i takowej nigdy nie miałam, czasem tylko jakieś zwykłe przeziębienie. Lecz od 20 roku życia nie przeziębiam się w ogóle.



W dolinie widać jeszcze pozostałości jesieni.



Zabawna perspektywa, kot prawie tak wielki jak krowy ;)




Wędrowałam po wyżynie tuż pod tymi chmurami:


      W obliczu takich przygód, można polubić Szwajcarię. Życie jest surowe jak te skały i zimne jak alpejski śnieg, ale potrafi zachwycić i wyraźnie czuję, że Bóg pobłogosławił wszystkie te szlaki, na których przecież zachodzi całe mnóstwo duchowych przemian.

18 komentarzy:

  1. Witaj:) Uwielbiam góry, dlatego lubię tu zaglądać. Piękne zimowe zdjęcia, w Alpach bywam raczej latem- chociaż o śnieg wtedy też nietrudno:))
    Naprawdę świetna wycieczka. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam czytelniczkę, proszę się nie ukrywać i śmiało komentować :)
      Ta, śnieg w Alpach, tak na prawdę można znaleźć zawsze, trzeba tylko odpowiedni wysoko się wspiąć ;) Mówisz, że w Alpach bywasz... którego kraju? Szlaki czy hardcorowe wspinaczki?

      Usuń
    2. Odpowiadając na pytanie:)) Francja - Chamonix, Szwajcaria i Austria:) Co roku i szlaki:) Pozdrowienia

      Usuń
    3. Podróże to piękna pasja, pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Dzięki za wizytę, miło mi i pozdrawiam. Oczywiście zapraszam częściej :)

      Usuń
  3. Wspaniała relacja z wyprawy. Odkryłaś ciekawe miejsca dla swoich zainteresowań.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, połacie śniegu średniowieczne zamki. Powinnam zostać strażniczką muru, jeśli czytałaś bądź oglądałaś "Grę o tron". Tam mają to wszystko i pełny, dożywotni etat.

      Usuń
  4. jak tam cudnie... wow! chciałabym choć na kilka dni wybrać sie w góry...

    OdpowiedzUsuń
  5. ile śniegu! :) świetne zdjęcia, kocham takie miejsca :)
    zapraszam :)
    http://locastrica.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Alez przepiekna zima!!!
    Gdy pracowalam zawodowo uodpornilam sie na kazda pogode. Prawie caly czas bylam w terenie :)!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oto odpowiedź a pytanie, dlaczego ludzie spoza miasta, lub ludzie czynni zawodowo w terenie, są odporniejsi.
      Twoje dzieciaki też będą, jeszcze trochę, a samodzielnie z Tobą po górach będą maszerować :)

      Usuń
  7. Wow! - ale trasa! Mogę tylko pozazdrościć :)
    Pięknie tam u ciebie.
    Zmartwię cię tylko wiadomością o "cusiu" - maluchem zostanie, nie będzie z niego wielka choinka. Jest skrzypem - to bardzo porządne zielsko. Herbatkę z niego piję właśnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TO JEST SKRZYP? ROŚNIE TUTAJ? O_O PRAWDZIWY SKRZYP? O_O Ja mam na wyciągnięcie ręki skrzyp? Kiedy idzie się to zbierać?! O__O

      Usuń
  8. Zbieraj latem :) Na łąkach znajdziesz go jeszcze więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj Hexe.
    Jak zwykle niezwykle u Ciebie. Masz zdrowie do wędrowania...
    Zdjęcia jak zwykle super.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co może powstrzymać wędrowca, powiedz mi? Jak nawet lawiny mnie nie cofnęły do domu ;)
      Szaleństwo zawsze dodaje sił, zmienia w ogień.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.