niedziela, 8 listopada 2015

Jedna z najstarszych religii świata, nadal żywa.

      Zdjęcia powstały we wrześniu. Grabs jest szwajcarską gminą w kantonie Sankt Gallen w dystrykcie Werdenberg, ale i małą miejscowością. To w niej urodził się Simon Ammann - szwajcarski skoczek narciarski, czterokrotny złoty medalista olimpijski z 2002 roku i z 2010 roku.
      A my pojechaliśmy tam rowerem, aby na miejscu pospacerować po ogrodzie botanicznym.



      Runa na drugim planie może oznaczać pojedynczą literę "Z" lub konkretne słowo, wszystko zależy co autor miał na myśli - Fuþark starszy, czy Fuþark młodszy. Wówczas może to być "łoś". ;]
      Najprawdopodobniej jednak ułożenie tych run na placu jest przypadkowe. Lecz, że wgl. tu występują, już nie.
      W alpejskich dolinach wokół polodowcowych jezior panuje niesamowity spokój. Celtyckie plemię Helwetów, które żyje tu już od IV w. p.n.e., korzysta z ochrony, jaką dają mu potężne góry. Nie znalazłam dokładnych informacji na temat źródła helweckich wierzeń, czy były efektem celtyckich wpływów, czy po prostu oni sami byli Celtami od początku... To ciekawa zagadka. Odnoszę też wrażenie, że pogańskie zasady panują tu po dziś dzień.


      Yin-Yang jest starochińskim symbolem, który oznacza równowagę między siłami przeciwstawnymi. Wśród Celtów oznacza cieniste (północne) zbocze góry i zbocze słoneczne (południowe). Yin przedstawia tendencję odśrodkową, moc ziemi, odpowiada pierwiastkowi żeńskiemu (księżyc, zimno, ciemność, mokro) natomiast Yang to tendencja dośrodkowa, moc nieba - odpowiada męskiemu pierwiastkowi (słońce, ciepło, jasność, suchość).


      Labirynt, spirale, triscele. (O labiryntach pisałam przy okazji wycieczki szlakiem Via Spluga.) Spirale symbolizują zwykle ducha, czyjeś osobiste osiągnięcia w balansowaniu na granicy wewnętrznej świadomości i zewnętrznego „ja”. Mogą też reprezentować kosmos, niebiosa i fale wody.
      Jedna ze szkół rysowania spirali mówi też o znaczeniu ich kierunku. Te zgodne z ruchem wskazówek zegara, a’deasail, to tradycyjne Gaelickie błogosławieństwo powodzenia. Poruszać się zgodnie z ruchem słońca, oznacza bycie w harmonii z ziemią. Przeciwnie geis, aspekty negatywne, są sygnowane za pomocą odwrotnych spirali.
      Moje spirale są przeciwne sobie (prawoskrętna i lewoskrętna), są połączone. W takim zestawieniu symbolizują umiejętność osiągania równowagi, balansowania w różnych granicznych aspektach, to wymaga szerszej interpretacji. Wybrałam je sobie gdy byłam dzieckiem, to pamiątka z Biskupina. Nawet nie przypuszczałam wtedy, jak bardzo moja intuicja trafiła w sedno tego symbolu.
      Pierwsza, zgodna z ruchem słońca, to jeden z najstarszych celtyckich symboli - oznacza wzrost, rozwój, kosmiczną energię, była symbolem słońca (rysowana cienką, delikatną linią oznaczała zimowe słońce). Druga, lewoskrętna, oprócz znaczenia geis, oznaczała letnie słońce. Jako że jest podwójna, jest symbolem równonocy, zrównania dnia i nocy. Sama dwuśrodkowość to dualność natury i przede wszystkim balans.
      Bozia też jest zawsze przy mnie na poświęconym medaliku, mam ją ze sobą nawet częściej niż spirale, ale nie eksponuję jej, bo nie od tego jest wiara.


      Wyłącznie ta spirala rzeźbiona w kamieniach, symbolizowała płodność, zwykle pojawiała się w pobliżu pól, chodziło najprawdopodobniej o urodzaj plonów.




      Na fasadach wielu domów w Szwajcarii, można zauważyć celtyckie ozdoby. Sam ogród botaniczny zawiera kilka przesłań, przede wszystkim jest oznaczony runicznie. Wszak to ziemie celtyckich druidów.
      Od tamtych czasów niezmiennie ciało jest dla tutejszych ludzi świątynią, a kościoły katolickie stoją puste. Helweci bardzo dobrze wiedzą jak uzyskać i utrzymać doskonałe zdrowie, im dłużej tu jestem, tym bardziej przekonuję się, że w porównaniu z nimi, ja wcale nie mam joba na punkcie zdrowia. Ja to pikuś.
      Przeczytałam ostatnio, że jest kilka faz zeszwajcarzenia. Jedna z nich, to kiedy idąc na zakupy, rozglądasz się wyłącznie za produktami BIO, ale i tak nie weźmiesz, póki dokładnie nie przeanalizujesz etykiety. Ostatnia faza to zakupy wyłącznie u źródła, czyli u farmera.
      Da się zauważyć również, że Szwajcarzy noszą na szyjach rozmaite znaki celtyckiego pochodzenia. Widywałam już runy, nie tylko pojedyncze, ale i ułożone w całe słowa. Święte słońca, krzyże celtyckie etc.
      Celtowie wierzyli, iż dusze zmarłych i dusze nie narodzonych dzieci przybywają w pobliżu wielkich, kamiennych, pionowo ustawionych głazów, czyli menhirów. Po dziś dzień bezpłodne kobiety mają zwyczaj udawać się pod jakiś menhir, co ma ułatwić zajście w ciąże, gdzie czekają dusze oczekujących na narodziny dzieci.







      Krzyż słoneczny czy celtycki to koło oparte na dwóch przecinających się prostopadle liniach. To jeden z najstarszych symboli solarnych Indoeuropejczyków, powszechnie występujący u Celtów, ale którego motyw pojawiał się także u Słowian wschodnich. Obecny jest już w neolicie, wydrapane znaki z okresu paleolitu znaleziono na ścianach jaskini w Pirenejach, ciekawe skąd o tym wiedzieli...
      Nadmienię, że chodzi o krzyż w kole, a nie krzyż chrześcijański, (na długim trzonku) z dorysowanym kołem, który jest Skatoliczony i niepoprawny jak zresztą większość symboli dzisiaj, choćby Islander, który mam przy plecaku. (W oryginale jest nie do zdobycia.)




      Na większości domów, tuż obok dumnie wyeksponowanego słońca widnieje księżyc, albo są też płaskorzeźby połączonego słońca z księżycem. Najczęściej z miedzi lub wyżłobione w kawałku drewna.
      Miedź jest jak lekarstwo, ponieważ niczym gąbka, pochłania negatywne energie, dzięki czemu ozdoby z miedzi niwelują gromadzące się w organizmie nadpola energetyczne, czyli energetyczne blokady zakłócające, a w skrajnych przypadkach wręcz uniemożliwiające przepływ bioenergii. Ze względu na tę właściwość miedź może wspomagać leczenie chorób, albo im zapobiegać.
      Moje spirale są z miedzi, jesteśmy zaprzyjaźnione już od bardzo dawna.




"Ukradłem ponczo drewnianemu Indianinowi,"
- cytat z filmu Iron Man



      Uważano, że nadnaturalna moc Słońca przenika ciemne podziemia. W epoce żelaza i w okresie rzymskim, celtyckie społeczności w Europie czasami grzebały swoich zmarłych z amuletami solarnymi, by wspomóc ich w wędrówce do świata podziemnego. Były to rytuały chtoniczno-solarne.
      Jeszcze bardziej oczywisty związek między śmiercią, a Słońcem, ukazuje tradycja występująca w rzymsko-celtyckiej Alzacji. Tam na kamieniach nagrobnych ryto wzory solarne, które w symboliczny sposób rozświetlały ciemności grobu.
      Wiązanie światła słonecznego z grobowcem mogło być wyrazem nadziei na odrodzenie w szczęśliwych zaświatach. Celtowie bowiem, wierzą w istnienie Nieba.





      Prastarym mottem Celtów jest: „Są trzy jedności, a każda z nich jest niepodzielna. Jeden Bóg, jedna Prawda i Wolność jedyna”. Wierzyli w jednego Boga, w Matkę i Niebo. Podobnie jak my. Ale to już wszystkie cechy równoległe.







      Kult drzew rozwijał się szczególnie silnie, przy czym jabłoń uważano za drzewo życia, a dąb był czczony przez druidów. Kult ten przetrwał do dziś w Anglii, gdzie wśród ludzi prostych, istnieje zwyczaj przeciągania chorego dziecka pod drzewem. Dąb w każdym razie był ojcem wszechrzeczy, bogiem piorunów, bóstwem Hippomorficznym, męskim odpowiednikiem Epony. Niektórzy uczeni uważają go raczej za boginię.
      Kim była Epona? Bóstwem uznanym przez dawniejszych uczonych za opiekunkę koni. Wyobrażano ją na grzbiecie konia z kluczem w ręku. Odpowiednik Królowej Matki Ziemi. Według niektórych uczonych koń, jako atrybut Epony, to ślad totemizmu. (chodzi o zwierzęta totemiczne, czyli duchy - przewodnicy) Po dziś dzień w Walii i Kornwalii na Boże Narodzenie i na pierwszego maja obchodzony jest tzw. Mari Llud - obrzęd obwożenia po wsi czaszki końskiej.
      Przypuszczać można, że i nasz Toruń jest daleką pozostałością kultu Wielkiej Bogini, której jedną z hipostaz stanowi właśnie Epona.




"Nie dosiadać kur"




      Żyjemy w świecie, w którym świadomość lunarna przez wieki była skutecznie eliminowana i negowana. Od czasów zapanowania solarnych, patriarchalnych religii, takich jak np. kult hebrajskiego Boga Ojca Jahwe, ludzkość rozpoczęła walkę ze wszystkim co powiązane jest z nocą. Kobiecej wyobraźni i intuicji przeciwstawiano chłodną, racjonalną logikę, postawie jedności i integracji z naturą - nieustanne dążenie do jej pokonywania i podporządkowywania. człowiekowi. Wierzenia pogańskie zostały wytępione przez Kościół, a czarownice spalone.
       Staliśmy się sformalizowanym systemem dogmatów, który całkowicie utracił związek z pełnymi mocy energiami witalnymi i z duchem Natury. Jednak aby człowiek mógł się rozwijać duchowo, ten żeński element musi być zintegrowany z psychiką. Brak lub wytłumienie żeńskich energii zagrażają prawidłowemu rozwojowi emocjonalnemu i duchowemu. Zwykle ciemność kojarzymy ze śmiercią, depresją, alienacją i złem. Wszystko co ciemne, z definicji jest złe i zostaje wyparte przez jasną, dobrą świadomość. Zapominamy wtedy o dającej życie ciemności łona czy żyznej gleby oraz o przynoszącej inspirację ciemności rozgwieżdżonej nocy, kiedy jesteśmy zrelaksowani i łatwo możemy posługiwać się intuicją i wyobraźnią, kreując twórcze idee i wyzwalając mistyczne wizje. Pozostajemy przywiązani do świadomości stanu jawy, odrzucając jedną trzecią życia.


Panorama Grabs.


A na końcu tej nietypowej drogi, woda do picia.

      Pomimo iż jesienny rozkwit jest raczej znikomy, warto było zajrzeć tutaj choćby i dla tych roślin skalnych, których dziwne kształty i pokrycia liści, zawsze mi się podobały, a i wydające jeszcze owoce drzewa mnie nie zawiodły. (Skalniaki to moja druga miłość zaraz po sukulentach.)
      Prócz tego zawsze warto jest cofnąć się w czasie i poznać trochę historii. Oraz, by posiedzieć nad krystalicznie czystym jeziorem. :)


Znów nie mogliśmy się oprzeć...
- Co u Ciebie?
- Duże, zdecydowane O.K.!!!





      Zapraszam również na moją drugą stronę, do przeczytania paru krótkich recenzji.

10 komentarzy:

  1. Skarbnica wiedzy wszelakiej :)!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Hexe.
    Fanjy post, zdjęcia...
    Mnie najbliższy jest buddyzm. Bo to filozofia pokoju i bez Boga.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zacna doprawdy zacna filozofia, pochłaniająca... Swego czasu interesowałam się "religiami" (ogólnikowo to ujmę) wschodu, są bardzo mądre i czerpią od starożytnych, a czasami mam wrażenie, że oni byli dużo mądrzejsi niż my teraz.
      Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  3. Przeczytałam z wielkim zainteresowaniem. Trochę interesuję się religiami świata , tymi kiedyś i istniejącymi obecnie.
    Piękne zdjęcia.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie witam słonecznie uśmiechniętą kobietę :) Dziękuję za ciepłe słowa.
      Jestem ciekawa przeszłości, szczególnie skąd starożytni oraz następne kultury, czerpały wiedzę, którą notabene, my dopiero poznajemy. To dla mnie największa zagadka.

      Usuń
  4. Dzięki Tobie przez chwilę zapomniałam o całym świecie! A zdjęcia - cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i polecam się na przyszłość, odrealnienie to moja pasja :)

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy tekst.
    Zdjęcia są świetne.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za odwiedziny i również pozdrawiam. :)

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.