sobota, 21 listopada 2015

Burgruine Wartau.

      Ta wędrówka była czymś niezwykłym, to total brutal perversion dla zmysłów i z tego miejsca pragnę oświadczyć publicznie, że polubiłam góry. (prawdopodobnie jest to aktualne tylko do wiosny). Jesień uczyniła z porośniętych lasami wzniesień, ogromne widowisko z pełną paletą barw.
      I wygląda na to, że wreszcie dogoniłam aktualny czas. Już niewiele mi zostało albumów do pokazania Wam, a wszystkie są z bieżącego miesiąca.




      Domowy seans filmowy sprawia dużo przyjemności. Na przestrzeni lat, można rzec, poznałam wystarczająco wiele fabularnych historii, by zauważyć dwa wspólne mianowniki tych najlepszych tytułów. Kiedy mamy dobry film, kiedy nawet z nudnawego pomysłu, można wykrzesać coś zachęcającego i które produkcje kinowe sprzedają się najlepiej?




      Największą popularnością cieszą się filmy, w których istnieje zupełnie sfiksowany bohater. (Sid, Jack Sparrow, Osioł) Ale może być również cyniczny w brawurowy i osobliwy dla siebie sposób, lecz z ogromnym poczuciem (niekiedy ukrywanego) humoru oraz przede wszystkim wielkiego potencjału inteligencji plus do tego rozległa wiedza.
      Największy sukces zyskują produkcje, w których tytułowa postać jest właśnie taka. (Jeszcze raz Jack Sparrow. Kto jeszcze? Tony Stark, Gregory House itd.)






A później wkroczyliśmy na potworzastą drogę.
Co byście zrobili, widząc na górskim szlaku znak na nietoperze,
a wcześniej tablicę zawierającą mroczne legendy?
      Bardzo chwytliwe charaktery to także, choć zwykle pozbawione optymizmu i w dziwny sposób pociągające - kobiety buntowniczki. I tu mnie naszła taka myśl, czemu zwykle są przedstawione jako sfrustrowane seksualnie furiatki? Bardzo złe oj złe kobiety, które zazwyczaj w trakcie trwania fabuły, mają focha, nienawidzą, odtrącają, ale jak już jakiś pan posiądzie taką, to staje się dzika i... chętna. One wszystkie mówią nie, a myślą tak, i kto do jasnej cholery wymyślił ten stereotyp?
      Piszę tutaj o konkretnych typach bohaterek, zwykle po traumatycznych przejściach z wojowniczym ego o zaskakująco zimnym pożyciu seksualnym. Wybaczcie, że i o tym piszę, ale kino jest przesiąknięte seksem i to aż w oczy pali.



      Nauka wie, że libido spada na skutek spadku poziomu zarówno progesteronu jak i estrogenu. Kobiety, które ogólnie mają wysoki poziom estrogenów, są dosyć łagodne i w pewnych dniach owulacji, chętniej uprawiają seks (mimo tego, że poziom estrogenów spada), ale te bohaterki nie są łagodne. Charakteryzuje je naturalnie wysoki poziom progesteronu, przez co nie przejawiają chęci do miłosnych igraszek, są zwyczajnie "wkurzone". Są złe, złe do szpiku kości. I oto mamy portret hormonalny bohaterki.



      Na poziom libido wpływa także prolaktyna - hormon w najwyższym stężeniu występujący u kobiet po porodzie. Wysoki poziom prolaktyny blokuje owulację i obniża popęd płciowy. To naturalnie występujące zjawisko mające na celu zapobieganie zbyt szybkiemu kolejnemu poczęciu, ale wojowniczka i dzieciak? Twarda bohaterka nie chce mieć dzieci, albo jest super tajną agentką i nie może ich mieć, co też czasem bywa powodem frustracji. Jest więc tylko zła, zła ale i seksowna, pożądana, a przy tym lubi gardzić mężczyznami, co oczywiście swój zenit osiąga między jednym, a drugim punktem zwrotnym w akcji filmu, dopóty samiec alfa nie postawi na swoim.
      I wszystkie one piją! Zaskakujące... Pójdźmy dalej w medycynę.
   Badania wykazały pozytywny wpływ kieliszka czerwonego wina na pożądanie seksualne u kobiet. Czerwone wino rozszerza naczynia krwionośne i zwiększa dopływ krwi do kluczowych obszarów pobudzenia, jednak zbyt duże ilości alkoholu mają działanie zupełnie odwrotne, co by nijak miało się do kolejnego, dobrze nam znanego stereotypu.




      Równie popularne na ekranie są frustracje typu "ja go chędożę, a on i tak umawia się z inną". I nadal te kobiety pozostają mściwe i złe, złe do szpiku kości i znów wszystko w ich życiu krąży niczym elektron wokół mężczyzn. Świat kina kręci się wyłącznie wokół facetów.

A tu, postanowiłam poćwiczyć efekt kameleona
i wtopić się w skałę.



      Większość bohaterek cechuje kształtny biust i szczupła talia. Mężczyźni zaś, z frustracją seksualną nie mają kłopotów, mogą mieć każdą, chodzą na dziwki, są kogutami, bohaterami. Oglądamy na ekranie przystojnych samców alfa z wyrzeźbioną klatą, którzy są gotowi na wszystko i niczego się nie boją. Zdobywają te wojownicze furiatki, a reżyserzy osiągają swój cel - popularne kino akcji z wątkiem romantycznym.






      Podobno dobry aktor może sobie dobierać filmy, w których zagra. Podrzędnym przewidziano seriale. Załóżmy, że jestem tym dobrym... i że wgl. jestem aktorką: w jakim filmie mogłabym siebie obsadzić? Na pewno kostiumowym, interesują mnie czasy średniowieczne. Umiejętność jazdy konnej już posiadam, brak błędnika kiedy jestem w siodle również, więc kaskader nie byłby potrzebny. W pewnym bractwie słowiańskim, nauczono mnie onegdaj strzelać celnie z łuku, miecz w ręce potrafię utrzymać, bo siłę na to mam, zdolność tą sprawdzałam, więc słów na wiatr nie rzucam. Wygląda na to, że jestem w tej epoce prawie wszechstronna, gorzej z rolami typowo kobiecymi... O_o
      W sukni bym się najprawdopodobniej zabiła na pierwszych schodach. Haftowałam kiedyś serwetki, ale na kręgosłup bym tyle nie wysiedziała. Rolnikiem bym mogła zostać, lecz kogo zaciekawi bohater - farmer? Ponadto wyznaję zasadę "jeśli masz wiedzę, nigdy nie będziesz sterowany", wówczas lenno stałoby pod znakiem zapytania, bo kto mądry oddaje część plonu miast wszystko sprzedać? A i czas na książki mieć bardzo lubię, żeby nie tylko w tej glebie dłubać.
      Zamki są piękne choć zimne i surowe, to prawda. Lubię zapach komnat, stare meble, dobrze się tam czuję, lecz jednak nie mogłabym być władzą, korona mnie nie pociąga. Za to strategiem wojskowym mogłabym być, bardzo lubię mapy, w czasacg dzieciństwa przechodziłam wszystkie gry strategiczne. :P Ogólnie rzecz ujmując lubię tę tematykę. Mogłabym więc być dowódcą wojska, ale czynnym, nie jak tchórz. Zbroi jednak nie lubię, ograniczałaby moje ruchy, wolę szybką, zwinną walkę. Nie jak rycerz, jak wojownik.
      W takim razie kim ja mam zostać na tym planie filmowym?



      Centralny zamek główny składa się z potężnych, wysokich na cztery piętra grubych murów, choć budowla wydaje się niewielka. Górne piętra zostały przebudowane około w 1500 r. Wysokość wieży wynosi 22 m, piętro 4 m wysokości. Ściany są grube do 1,75 m.



      Wewnątrz były użyte zaprawy wapienne. Parter prawdopodobnie nigdy nie był zamieszkany, ale nie brakuje w ścianach otworów dla światła i powietrza. Przypuszczalnie mieściła się tam kuchnia, spiżarnia oraz piwnica.
      Miejsce kobiety jest w kuchni. Miejsce mężczyzny jest w kuchni. W kuchni jest jedzenie!


      Dziś nie ma sufitów, pozostały jedynie otwory po belkach, a na ostatnim piętrze, są trzy łukowate okna.


Tu doskonale widać grubość murów.
      Badania wykazały, że najprawdopodobniej zamek wzniesiono w 1225 roku, a powiększono go o czwarte piętro dopiero w 1400.
     Stromo opadający teren poza murami, tworzy pierścień fosy.





      W Szwajcarii, każdy teren przeznaczony do zwiedzania, czy to górski szlak, czy ruiny zamkowe, znajdziemy miejsce do biwakowania.
      Prosię z jabłkiem w pysku? Nie zupełnie, bo dopiero w późniejszych czasach stoły królewskie uginały się pod mięsiwem i innymi potrawami. Kuchnię średniowiecza cechowało szczególne upodobanie do nadmiaru ingrediencji (rozmaitych przypraw, zacierających właściwy smak potraw), co w epoce tego zamku, być może już z wolna wchodziło na stoły szlacheckie. Pamiętam pewien przypis, ”Soli i wszelkiego rodzaju korzeni żaden naród nie używa tak obficie jak Polacy”, powiedział to Fryzyjczyk Ulryk von Werdum, relacjonując swoje wrażenia z wizyty w naszej ojczyźnie.
      W średniowieczu spożywano mało chleba, za to dużo mięsa, podobnie jak kasze i groch podawane jako dodatki. Hołdowano zasadzie: tłusto, obficie i pieprznie. Ziemniaki pojawiły się na dworach magnackich dopiero na początku XVIII w.
      I teraz dla mnie hiper ważne wydarzenie historyczne - z osobą królowej Marysieńki (która wprowadziła na polski stół niejedną francuską potrawę) wiąże się jej (i moje) ulubione danie – omlet.



      Czasy te uchodzą za wyjątkowo mroczne, kojarzą się z burymi kolorami, szarością surowych murów etc. Pokazywałam już, że zamki bywały niezwykle kolorowe, pamiętacie wędrówkę po fortecach Warmii i Mazur? W Szwajcarii jednak trudno jest mi dojrzeć kolory. Tej historii dopiero się uczę, a czas sprawił to, że nie ujrzałam jak dotąd ani jednej barwy.
      XIII w. to jeden z bardziej interesujących mnie wieków, ludzkość dopiero wkraczała na drogę do największego rozkwitu epoki, rozwijały się najzacniejsze rzemiosła i inne zawody.
      Czy wiecie np., że egzekucje i tortury, to niejedyne czynności, jakie kat wykonywał w miejscu swojego urzędowania? Prowadzenie domu publicznego, dbanie o czystość w miastach... Jego wiedza na temat budowy ciała ludzkiego, układu mięśni i stawów, która wynikała z racji wykonywanego zawodu, była niekiedy wystarczająca, aby nielegalnie leczyć ludzi, czyli zajmować się felczerstwem. Usługi lekarskie nie wchodziły w urzędowy zakres obowiązków kata, ale z pewnością dostarczały mu dodatkowego zarobku.
      Mimo częstych niepowodzeń tego typu praktyk, plebs miejski czy też chłopi z okolicznych wsi woleli z problemami zdrowotnymi udać się do mistrza katowskiego niż do wykształconego cyrulika. Konkurencyjne ceny?


      Opuszczaliśmy zamek gdy zapadał mrok. Wędrówka przez górski szlak pod osłoną nocy była bajecznym doświadczeniem. Kiedy wzrok zaczął zawodzić, wyostrzyły się pozostałe zmysły. Cudowne uczucie.







      Życzy­li mi księcia z baj­ki i piękne­go zam­ku. I to wszystko znalazłam za sied­mioma góra­mi, za siedmioma rze­kami i za siedmioma la­sami. Tak bar­dzo chcieli się mnie pozbyć? O_o
      Tak naprawdę ja nigdy nie szukałam bajki. Powiem to słowami Anji O., "Ja nie szukam bajki w życiu swoim. Bajki są okrutne."
      I pamiętajcie - gdy nadejdzie czas białego zimna, nie jedzcie żółtego śniegu.


Dodatkowe informacje o zamku dla znających język:



Lokalizacja:



8 komentarzy:

  1. Dogoniłam czas zabrzmiało nad wyraz poetycko.

    Co do kina-wszystko zależy jakie kino oglądasz. Nie generalizujmy. Nawet Holywood tworzy ostatnio sporo dobrych produkcji. Oglądałam ostatnio zakręcony film Tamten świat samobójców, gdzie seksu nie uświadczysz. Widziałam genialny polski film ( a trzeba Ci wiedzieć, że od kina polskiego uciekałam lata całe, gdzie pieprz rośnie) Bogowie. Kot zagrał rewelacyjnie rolę Religii. Oglądałam świetny fotograficznie, choć już stary, kanadyjski film Droga do domu. No nie mogę się zgodzić.

    Kobiety, które dążyły do celu i cokolwiek osiągnęły zawsze są postrzegane jako zimne. Mężczyźni boją się inteligentnych kobiet, nie potrafią sobie z nimi poradzić.Wolą głupie gąski, które nie mają osobowości i łatwo ulegają wszelkim przekonaniom mężczyzny. Przez całe wieki spychano nas do kuchni (swoją drogą zdanie: kobietą w kuchni zachwyca się mężczyzna, który nie wie co z nią robić w łóżku ma sens) i rodzenia dzieci. Uwielbiam filmy o kobietach łamiących wszelkie konwenanse. Do dziś nie potrafię zrozumieć dlaczego zastanawiano się niegdyś czy kobieta jest człowiekiem. Może Ty mi odpowiesz?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm to jest napisane pół serio pół żartem. ;] Uogólniłam opinię, biorąc pod uwagę konkretną klasę filmów, a nie wszystkie jakie dotąd obejrzałam.
      Nigdy nie zaczynam od recenzji, stąd ta moja błyskotliwość ;) Kiepskie książki trafiają się również.

      Oni boją się, owszem, wiesz jak bardzo? Uciekają gdzie pieprz rośnie. Oni lubią mieć wpływ, podejmować decyzje, być alfa. Być despotą... To rani, nawet nie wiesz jak bardzo, kiedy jeszcze Twój charakter się nie wykształcił, kiedy jesteś jeszcze zbyt młoda aby to zrozumieć. To najlepszy czas aby pojmać taką na zawsze, rozkochać sobie i władać, rozkazywać, pilnować, opętać.
      Dziś obie jesteśmy w wieku, kiedy samodzielność i pewność siebie rozwinęłyśmy na miarę dzisiejszych czasów. Potrafimy o siebie zadbać, pracować, ugotować sobie coś dobrego, a ilu kawalerów do późnych lat wciąż serwuje sobie kurczaki z KFC i inne frykasy? Ja nie rozumiem tego spychania kobiet do kuchni. Dla mnie facet, który nie potrafi nic przyrządzić to życiowy nieudacznik.

      Czy kobieta jest człowiekiem? A czy różne, obce sobie gatunki mogą się krzyżować ze sobą?

      Usuń
    2. Widzisz, ja się czepiam znowu z doskoku.

      Wiem jak bardzo. Przeraźliwie się boją, biegną na przełaj, wpadają w pułapki innych, łatwiejszych w obsłudze niewiast. Co z takiego kawalera jadającego w KFC zostanie? Dokładnie. Też mi się marzy mężczyzna gotujący.

      Obce gatunki nie mogą, ale faktycznie niegdyś interpretując Pismo Święte się nad tym zastanawiano.

      Usuń
  2. Ależ piękne krajobrazy! Jednak jesień w górach jest najpiękniejsza!!!
    Pozdrawiam cieplutko :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj Hexe.
    Iść ciągle iść w stronę słońca...
    Fajna wędrówka i super zdjęcia.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałam jednym tchem.
    W kobiecie jest tyle sprzeczności...
    Piękne zdjęcia. Bardzo piękne.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.