piątek, 16 października 2015

Nihilizm i piękno.

      Jest mglisto i melancholijnie, temperatury pokonałam odpowiednim ubraniem, czuję się w tym swobodnie. Lubię jesienną konfekcję, ciepłe kolory i ciepłe swetry.
      Wokół jest całe mnóstwo złotych i czerwonych drzew. Stęskniłam się za tym widokiem, w Szwajcarii wygląda to troszeczkę inaczej, w moim odczuciu smutniej, ale wszystko Wam wkrótce pokażę. Teraz zatrzymajmy się tutaj, w naszym kraju ojczystym.
      Wczoraj stojąc na ulicy: ciemno, ponuro, lekki półmrok popołudnia, smutne miny przechodniów, czerwone światło, czekam - a po drugiej stronie skrzyżowania drzewo o żywo żółtych liściach. Pomyślałam sobie wtedy - jak cudownie kontrastuje ta barwa z szarością otoczenia. Schyłek roku to wyjątkowo piękny czas. Większość jednak tego nie dostrzega.



      Śniegu było troszkę za mało aby ulepić Bukę. W mym ostatnio mało interesującym dla postronnych życiu osobistym, pojawiły się człowieki. Współtowarzyszka czasu wolnego od zajęć przymusowych, podjęła ze mną wielkie przedsięwzięcie, mianowicie: zainwestowałyśmy w bilety do kina.
       Realizm "Praktykanta", jawił mi się w sposób pragmatyczny ale z wielką dozą humoru. Pogodne przedstawienie głównego bohatera wlało w samopoczucie samo dobre. Przydało mi się to wyjście po ostatnich perwersyjnych i urągających wszelkim świętościom nihilisty...

      ...pozwolę sobie na własne zdefiniowanie podanej frazy. Nihilizm - książkowo: postawa odrzucająca wszelkie obowiązujące normy tradycyjne w życiu społecznym; absolutny sceptycyzm względem praktykowania danych tradycji; nurt społeczny w drugiej połowie XIX wieku, nieuznający tradycji i obyczajów.

      ...praktykach. Doznałam wreszcie przełomu. Pozbyłam się stosu energii wątpliwie aprobatywnej, na rzecz afirmatywnej niefrasobliwości, idylliczności, komfortu psychicznego i pogody ducha.
      Prócz spotkań, muszę powiedzieć, że miło było wrócić do swej mrocznej komnaty dziesięciopiętrowego zamczyska. Do swoich półek, szafek, swojego dywanu i zapachu nieco przykurzonych zasłon. Do słoików wypełnionych zakonserwowanymi zwłokami byłych kochanków, do czarnego kota i prywatnej zbrojowni broni białej. Do poukładanych w segregatorze umów, zaświadczeń i cyrografów z Szatanem, do których on sam szczęścia nie miał, bo nie czytał tego, co zapisywałam drobnym druczkiem.
       Rozpoczęłam nowy, szczęśliwy i piękny etap w życiu, gdzie indziej w innym lokum, ale brakuje mi troszkę tych wszystkich rzeczy, których postanowiłam ze sobą nie zabierać. Również postanowiłam nie narzekać na nowe warunki jak i na to, że zarabiam na życie zajęciem nieciekawym i uwsteczniającym umysł. Można to podpiąć pod postanowienia noworoczne. (znaczy to, że wolno mi narzekać jeszcze przez dwa i pół miesiąca.)


      "Nigdy nie lubiłam żyć według schematu. Próbowałam, dosyć długo, ale to zupełnie nie dla mnie. Mi służy wolność, choć nie jest ona łatwa i nie trudno przejść niezauważenie z jej poziomu, na poziom wolnościowej iluzji. A jednak wolność jest moim żywiołem, najwyższą wartością, celem i drogą samą w sobie." Posłużyłam się tu słowami Mojmiry, gdyż pasują do mnie jak ulał.
      Udałam się na spacer sentymentalny moim poczciwym szlakiem joggingowym, który jeszcze rok temu, przebiegałam dwa lub trzy razy w tygodniu. Korzystałam z niego w każdej porze roku. Zachwyca mnie las łagiewnicki, kompletnie nie ma ludzi, czasem pojawi się sarenka, pamiętam zimą jak pięć metrów ode mnie, przebiegło całe stado saren z wielkim jelenim na czele. Było cicho, pusto, tak tam właśnie jest. Trzeba tylko wiedzieć, którędy chodzić.
      Potrzebowałam tego. Potrzebowałam przejść po złotym dywanie z własnymi myślami, z duchami lasu, z ciszą i wiatrem, który hulał wysoko w koronach drzew zrzucając na mnie kolorowe liście.





Wielka Tajemnico,
naucz mnie, jak ufać
memu sercu,
memu umysłowi,
mej intuicji,
mej wewnętrznej wiedzy,
zmysłom mego ciała,
błogosławieństwom mego ducha.
Naucz mnie ufać im wszystkim
abym mógł wejść do Świętej Przestrzeni
i kochać ponad mym strachem,
a zatem Iść w Równowadze
wraz z każdym wspaniałym przechodzącym Słońcem.

- Modlitwa Indian Lakota
Według wierzeń niektórych plemion, Święta Przestrzeń
znajduje się między wydechem a wdechem.
Iść w Równowadze to mieć Niebo (duchowość)
i Ziemię (fizyczność) w Harmonii.





"Tylko te chłodne, pogodne,
Przewiewne ranki jesienne
Senne, łagodne,
Gdy w miłym, szarym niebie
Wzrok rozczulony tonie"
~ J. Tuwim

      "Nigdy nie zapominaj, ze jesteś częścią przyrody, stanowisz tylko jedno jej ogniwo i bez niej nie mógłbyś istnieć. Szanuj ją, bo to od niej napływają do ciebie siły, energia, moc i wsparcie. Okazuj jej wdzięczność i troszcz się o nią."




      A później spotkania rodzinne, konwentykiel po latach ;) Takie chwile są jak okamgnienie, efemeryczne. Ludzie. W moim życiu znów są ludzie! I są wydarzenia.
      Przy okazji, dodałam u dołu posta o Festiwalu Światła, kilka nowych filmów, które znacznie lepiej pokazują efekty laserów. Zapraszam raz jeszcze :) KLIK.




      Jak widzicie, Łódź nigdy dla mnie przeciętna i zwykła nie była. Nie dotyczy to jednak życia w mieście - jako takiego zagadnienia - zawsze walczyłam z tym systemem.
      Ładowałam swoje akumulatory biologiczne przy naturze. Całe życie dużo patrzyłam w zielone ;) Bardzo dużo medytowałam, było gdzie się schować, znajdywałam ciszę pośród szumu listowia leśnego. Cholernie mi teraz tego brakuje. Swoistych rozmów z duchami lasu, z wiatrem... Harmonii wewnątrz siebie i z tym wszystkim wokół. Byłam nie do zdarcia z takim zapleczem siły.
      Teraz też bym chciała być. Nie poddawać się tak często, czerpać z życia pełnymi garściami. Jestem jak zabetonowany druid jedynie z widokiem na niebo...





      "Jesień - kolorystyczna metamorfoza dokonuje się z wolna, a liście przechodzą od najdelikatniejszych do najbardziej soczystych odcieni. Najpierw grę w zielone przegrywają pojedyncze drzewa, a później cale ich kępy. W wielkim finale przedstawienia, wszystkimi kolorami jesieni płoną ogrody, parki i lasy. Gdzieniegdzie przebija tylko zieleń świerków, sosen, czy jałowców. Modrzew, jedyny wśród iglastych pobratymców, zasila szeregi przebierańców, za karę tracąc igiełki. Nawet wiecznie zielone krzewy, zakładają kolorowe jagody, nie mogąc się oprzeć pokusie uczestniczenia w karnawale."




     Z tym strumieniem mam związanych wiele wspomnień. Wiele razy ratował mój eteryczny tyłek, kiedy już całkowicie uduszona zgiełkiem miasta i zdołowana szarością zwykłych problemów i negatywną energią ludzi, w stanie kompletnej beznadziei, niemal na kolanach lądowałam w tym miejscu. Zawsze pod bacznym okiem wiewiórek. Coś tutaj jest niebywałego, taka mocna energia, że aż się płakać chce...
      A potem biegać i uśmiechać ;)





      "Jakże piękna jest złota polska jesień! Choć piękna to ulotna jak pajęczyny babiego lata. Jeszcze nie zdąży się na dobre rozgościć, to już ze łzami odchodzi." Barwy soczyste, na horyzoncie intensywność pocztówkowo kiczowatej niebieskości zatraca się we frapującej mgle. Listopadowy rozkwit ścinanych porannym chłodem liści. Odbijające się od ziemi krople deszczu, świat przepełniony nasyconymi barwami. zgoła otępiających ludzką codzienność przepełniona złością, irytacją i rozdrażnieniem. Niepotrzebnie, świat dziś jest taki piękny.

- natchniona kilkoma innymi tekstami
przepełnione moją nostalgią

10 komentarzy:

  1. W końcu dotarłam. Piękna jest Polska jesień. I ja jej uświadczyłam, z czego się ogromnie cieszę. Tęsknię za Polską. Obawiam się, że mamy podobne tęsknoty. Za starymi szlakami, ulubionymi miejscami. W Szwajcarii nie ma przecież miejsc z Twojego dzieciństwa...Teraz, kiedy się przyjeżdża to nawet te przebrzydłe miejsca i historie ludzi wyglądają inaczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet bez rozstawania się z Polską, ja zawsze mówiłam, że to jest mój dom i przyroda jest tu cudowna. Nigdy nie planowałam wyjazdu za granicę, chyba że na urlop. Taka jest rzeczywistość, moja droga, że nigdy nie wiemy, jak się nasze drogi potoczą. Tęsknoty są ludzkie, przynajmniej, jeśli można o tym powiedzieć, że to plus, są momenty kiedy w naszych żyłach szybciej może popłynąć krew - gdy wracamy do domu. :) Choćby i na trochę, zawsze miło.

      Usuń
  2. Piękny las! I w ogóle piękna jesień... Nie rozumiem ludzi, którzy nie lubią tej pory roku. Może czasem ponura i deszczowa, ale przyroda serwuje tak cudowne kolory..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również nie rozumiem ale tak samo bez pojęcia dla mnie jest globalne uwielbienie lata, podczas gdy w te słonecznie dni ja się po prostu źle czuję. Podejrzewam, że w poprzednim życiu byłam nietoperzem albo pająkiem.
      Deszcz tylko pogłębia dodatkowo te kontrasty, mokre liście są jeszcze bardziej żółte albo czerwone. Dla mnie to absolutnie magiczna pora roku.

      Usuń
  3. Ślicznie wyglądasz w tych pomarańczowych spodniach i w całym zestawie. Na Praktykanta też się na pewno wybiorę. I wspaniały las pokazałaś, chyba i ja się wybiorę do mojego, jak troszkę przestanie padać. Bo w deszczu to zdjęć takich ładnych nie zrobię. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Celowo wybrałam jesienne kolory, planowałam zlać się z otoczeniem XD Czerwona szminka na ustach najlepiej wygląda właśnie w takich okolicznościach :)
      W deszczu już fotografowałam bo barwy są ładnie nasycone, ale trzeba na aparat uważać. Szczególnie mżawki są zdradliwy dla obiektywu.

      Usuń
  4. Piękna jesień, bocianie spodnie i refleksje jakby wypominkowe, wspomnieniowe. I tak się jakoś mi porobiło, że sama zaczęłam myśleć o minionych jesieniach i o tej jednej w toku. Tym bardziej, że deszcze wciąż niespokojne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lecz to pozytywna nostalgia. Same dobre refleksje i co najważniejsze, jeszcze lepsze horyzonty, mam nadzieję.

      Usuń
  5. Wiesz, wczoraj poszliśmy na taki długi spacer jesiennym parkiem. Dziewczyny pochrapywały w wózkach, a ja chłonęłam te kolory i napatrzeć się nie mogłam. Jesienna aura potrafi mnie wzruszyć, wyciszyć i dodać otuchy. Nie powiem, że chandra minęła, ale czuję się znacznie lepiej (a może to sprawka słońca, które przygrzewa dziś całkiem przyjemnie???).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz mieć rację, bo są tacy ludzie, którzy bez słońca jakby zamierają... Może Ty właśnie do nich należysz?
      Mnie się czasem wydaje, że sama wydzielam dostatecznie dużo energii, aby nie potrzebować dni. Mogę egzystować w nocy. Za to w słoneczny dzień, energia miesza się z tą kosmiczną od naszego ciepłego ciała niebieskiego i w moim organizmie zachodzą cuda, niestety niedobre.
      W górach nie potrafię dostrzec piękna tej pory rok. W nizinie nie ma prawie wcale drzew, próżno szukać czerwieni i złota, kiedy w Polsce masz ją na każdym kroku. Nie wybierasz się czasem na jakiś górski szlak? Pokazałabyś mi piękno jesieni Twoim okiem.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.