sobota, 31 października 2015

Kolory nie toną we mgle blado.

      Jesień sięga już zenitu, najwyższego stopnia intensywności. Zostały mi dwie wędrówki do pokazania i opowiedzenia, ale wciąż nie mogę oderwać się od rozkoszowania scenerią nieodwołalnej dekadencji pory zielonej. To imperatywna kolej rzeczy, progresja kolorów jest fenomenalna. To się dzieje co roku i ja co roku zapadam w tras i błogostan. I jak co roku, moment, który mamy obecnie, kojarzy się z dyniami i straszydłami. Caaałe sklepy są poozdabiane nietoperzami i kotami, czy w Polsce też tak już robią?
      Po raz pierwszy widzę jesień w górach i góry po raz pierwszy mają u mnie dużego plusa. Post z cyklu "Polubić Szwajcarię", ma po raz pierwszy w treści zawartą jakąś naprawdę szczerą pozytywną opinię z głębi serca!
      Aby było jeszcze przyjemniej, na zdjęciach moje ulubione miejsce w Szwajcarii, Werdenberg. Miejsce, gdzie nie trzeba nigdzie włazić, aby mieć drzewa, jesień i jezioro jednocześnie. Tyle że ludzi dość sporo.
      Codzienne występowanie gęstych mgieł, wydobywa ze mnie szał twórczy Oo Obudziła się nowa miłość do liter, które układam we własne kompozycje i te, których się uczę, czyli w obcym języku. Jeszcze mi się wcześniej nie zdarzało, bym miała sny po niemiecku!
      Książki (a to już polskie) przeciekają mi przez palce, czytam wszystko. Obowiązki domowe, praca, wszystko. Ta aura za oknem pobudza mnie, intensyfikuje działania i aktywizuje do pracy. Ze wszystkim zdążam, wszystko jest metodycznie zrobione zawsze na czas. Nadrabiam program, zaczęłam uczyć się z wyprzedzeniem.
      Kiedy patrzę na te widoki, serce po prostu rośnie. Ludzie wiele tracą przyjeżdżając w Alpy latem. Nawet zimą nie było tak czarownie.





Co to jest?

      "Nie" stało się jednym z najważniejszych dla mnie słów już w czasach, gdy rozpoczynałam swoją pierwszą pracę. Szybko zauważyłam, że tam gdzie ludzie, jest też najsłabsze ogniwo, które się wykorzystuje. Praktycznie ewoluowałam w miejscu mej "radosnej twórczości zarobkowej" na osobę asertywną i to zmieniło mój pogląd także w życiu prywatnym. Jedyne co było do tej pory jeszcze nie wykształcone, to starożytna filozofia "mamtowdupizmu".
      Mówię "nie" wszystkiemu, co nie przedstawia dużej wartości dla mojego życia. Wszystkiemu, co nie jest warte mojego czasu. Wszystkiemu, co nie powinno zajmować mojej głowy, co mnie niepotrzebnie rozprasza. To nie jest proste, szczególnie w niektóre wieczory. Czarnowidztwa i inne morderstwa wtedy nadciągają samoistnie z wielkim znakiem zapytania na końcu zdania o postępowaniu zgodnie z zasadami, o wierności ideałom, graniu fair play i honorowości, oraz bezstronności.

      "Gdzie w człowieku mieszka honor, odwaga, lojalność; a gdzie kurestwo, zdrada wartości i oszustwo?
      Czemu zamiast szukać wspólnego rozwoju, udoskonalania świata, polepszania życia - walczymy jak te psy o byle gówienko?"
- Michał Wawrzyniak

      Rozważałam ostatnio różne możliwości i może dobrym rozwiązaniem na zduszenie chęci mordu w zarodku, będzie pójście w takim momencie do baru na herbatkę? Kiedyś odwiedzałam kawiarnie i herbaciarnie bardzo często, a jedynym towarzyszem była wówczas książka bądź list i zamiar odpisania na niego. Przy okazji, taka wizyta w ramach praktykowania języka i uczenia się samodzielności na obczyźnie, to przyjemna i pożyteczna metoda. Hmmm właśnie poczułam mimowolnie dreszczyk emocji...
      Przekonam się najpewniej także o kulturze Szwajcarów. Tak, tak, mówię tutaj konkretnie o panach. W Łodzi pomimo mojego wyraźnego braku zainteresowania towarzystwem, zawsze znajdowali się amanci z planem na wspólny wieczór. Bo jak kobieta idzie sama w miejsce publiczne, to z pewnością oznacza, że szuka faceta, no bo kobieta w kawiarni czy restauracji myśl tylko o facetach, prawda? ;]
      Pożyjemy, zobaczymy. Chroni mnie kompletna nieznajomość tutejszego dialektu, a może kompletnie przesadzam, bo zauważyłam, że kultura tutaj panuje nienaganna i czuję się pod tym względem bezpiecznie.




      Koncentrowanie się na najważniejszych sprawach odmienia życie, serio. Kiedy jest coś do zrobienia, to miast męczyć się z tą pracą tydzień, z powodu odkładania na potem, biorę się za to od razu. Ale kiedy odpowiednio wcześniej rozpatrzę zadanie, już wiem mniej więcej ile mi to zajmie i kiedy nastąpi sfinalizowanie zadania, czyli mogę sobie rozsądnie rozłożyć zadanie na kilka dni. Tak trzeba robić z nauką, bo to nie jest zasada trzech "z", to trzeba nie tylko na bieżąco, ale i wcześniejszy materiał wiecznie powtarzać...
      Podczas tworzenia takiego schematu pracy, ustalam sobie ilość godzin na naukę i twardo się tego trzymam. W ten sposób z poczuciem, że nadążam za materiałem (a nawet wychylam się nieco do przodu) potrafię wyegzekwować czas na jakieś głupoty, np tego bloga :P
      Oszczędzam czas i osiągam już w tym mistrzostwo.




      Moje metody na to, aby cały dzień był aktywny i konstruktywny, są w rzeczywistości banalnie proste. Trzymam się ich całe życie, a później odkrywam, że piszą o tym w książkach i to wcale nie mojego autorstwa, aż dziwne! W tym celu przykładowo posłużę się wypunktowanymi zasadami z książki Brian'a Tracy'ego.
      1) Uruchamiaj mózg tuż po przebudzeniu: wstawaj nieco wcześniej i czytaj literaturę, myśl, analizuj, czytaj artykuły naukowe albo pisz coś.
      2) Ucz się, chodź na kursy, bierz udział w seminariach, w czasie żmudnej podróży korzystaj z programów audio. Nawet jeśli myślisz, że się "wyłączasz", twój mózg słucha.
      Im więcej będziesz wiedział, tym będziesz pewniejszy siebie. Dzięki tym ćwiczeniom mentalnym, poszerzasz swoje zdolności umysłowe. Może w końcu pozbędę się morderczych podszeptów z tyłu głowy, po prostu zajmę się sobą i tym co najważniejsze. I gdy tak dłużej się nad tym zastanawiam, zaczynam naprawdę sądzić, że w sytuacji emocjonalnie kryzysowej, herbatka w miejscu publicznym to wcale nie taki głupi pomysł. Ot, zajęcie umysłu czymś mądrzejszym niż gorączka wieczorową porą. Inaczej zwariuję, po prostu czuję, że wkrótce oszaleję! O_O


Gdzie jest kotek?
      Co jest tak samo ważne jak nauka i skuteczna praca? Rób to, co sprawia ci przyjemność. I tak powstały te zdjęcia ;)
      To relaks, a jednocześnie trening mózgu. Co cię pociąga najbardziej - do tego masz predyspozycje. Pasja to coś, czemu oddajesz się bez reszty.
      Znani dziś ludzie niewątpliwie poświęcili kiedyś czas, aby ustalić co robią najlepiej i sprawia im największą radość. Dlatego dzisiaj są skoncentrowani na swojej pracy, otrzymują pochwały i są w tym naprawdę bardzo dobrzy.

      "Skoncentruj wszystkie swoje myśli na zadaniu, które masz przed sobą. Promienie słońca nie palą, dopóki nie ulegną skupieniu."
- Alexander Graham Bell

      Nabrałam nawyku wywierania presji na siebie samą, nie czekając, aż zrobi to szef tudzież nauczyciel, co zdecydowanie nie byłoby przyjemne.
      Czy wiecie, że jedynie 2% ludzi jest w stanie pracować bez nadzoru? Nazywamy ich "liderami".
   Bądź wzorem dla innych.



      Istotna uwaga, bo nie chodzi w tym oto, aby całą dobę zagospodarować tylko na pracę; bo jej nadmiar powoduje spadek wydajności. Dlatego to wszystko, o czym do tej pory napisałam, jest tak ważne - organizacja czasu.
      Przede wszystkim nie zapominajcie o odpoczynku i o śnie. Chroniczne przemęczenie nie przyniesie dobrych skutków, nauka do głowy nie wejdzie (nie zostanie tam na długo, mimo szczerych chęci).
      Moja dobra, prywatna rada w bardzo pracowitym tygodniu: każdego wieczoru gaście telewizor, komputer i idźcie na spacer. Albo po prostu połóżcie się spać przed 22. Prócz tego, podarujcie sobie jeden dzień w tygodniu wolny całkowicie od elektroniki (w tym telefonu również) od czytania nawet i domowych obowiązków. Idźcie do kina, na koncert, spotkajcie się z przyjaciółmi, wybierzcie się na wycieczkę - dajcie mózgowi odetchnąć.

Pastwisko z widokiem na Hoher Kasten.

      Zaskakująca sprawa - aby utrzymać stale najwyższy poziom energii umysłu, musicie uważać na to, co jecie. Śniadania powinny być wysokobiałkowe + owoce albo warzywa. Unikajcie cukru i soli kuchennej. Nie dajcie się skusić słodkim napojom i ciastkom. Karmcie siebie tak, jakbyście karmili światowej klasy sportowca lub znamienitego naukowca.
      Uprawianie ćwiczeń fizycznych w wymiarze 200 minut tygodniowo, to ilość oceniona przez fachowców jako warunek dobrej kondycji. I teraz nie mówcie, że nie macie na to czasu, znaczyłoby to, że czytaliście ten post nieuważnie, bez zrozumienia lub na wyrywki.
      Jeżeli zabieracie się za coś byle jak, to szkoda czasu i lepiej wyłączyć tę stronę.

      Zdrowo się odżywiając, regularnie ćwicząc i dużo odpoczywając, poczujecie się o niebo lepiej niż dotąd. Im zaś lepiej się czujecie, macie więcej energii - tym mniej zwlekacie z pracą, chętniej ją wykonujecie, jesteście wydajniejsi i bardziej zadowoleni z siebie. Filozofia "mamtowdupizmu" przychodzi łatwiej, a spokój ducha ukoi wszelki brak doskonałości w życiu.

      Nawet Bandytka zaczęła mi się ostatnio podobać, taka kolorowa...



11 komentarzy:

  1. Uwielbiam jesień. Najpiękniejsza jest jednak nasza Polska. Obawiałam się, że jej nie zobaczę w tym roku, ale udało mi się.Ładna ta Szwajcaria na Twoich zdjęciach jesienią.

    Jedną z wymienionych w poście filozofii można uchwycić tak:

    “Nie mam już cierpliwości do pewnych rzeczy, nie dlatego, że stałam się arogancka, ale po prostu dlatego, że osiągnęłam taki punkt w moim życiu, gdzie nie chcę tracić więcej czasu na to, co mnie boli lub mnie nie zadowala. Nie mam cierpliwości do cynizmu, nadmiernego krytycyzmu i wymagań każdej natury.

    Straciłam wolę do zadowalania tych, którzy mnie nie lubią, do kochania tych, którzy mnie nie kochają i uśmiechać się do tych, którzy nie chcą uśmiechnąć się do mnie. Już nie spędzę ani minuty na tych, którzy chcą manipulować. Postanowiłam już nie współistnieć z udawaniem, hipokryzją, nieuczciwością i bałwochwalstwem. Nie toleruję selektywnej erudycji, ani arogancji akademickiej.

    Nie pasuję do plotkowania. Nienawidzę konfliktów i porównań. Wierzę, że w świat przeciwieństw i dlatego unikam ludzi o sztywnych i nieelastycznych osobowościach. W przyjaźni nie lubię braku lojalności i zdrady. Nie rozumiem także tych, którzy nie wiedzą jak chwalić lub choćby dać słowo zachęty. Mam trudności z zaakceptowaniem tych, którzy nie lubią zwierząt. A na domiar wszystkiego nie mam cierpliwości do wszystkich, którzy nie zasługują na moją cierpliwość.“

    ~ José Micard Teixeir aka Meryl Streep

    Ciągle jestem za mało aktywna fizycznie. Jedyne do czego potrafię się zmusić to wędrówki piesze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie udało się trafić na piękną jesień w Polsce, rozwinęła się wcześniej niż tutaj, dążyłam się nią zachwycić. A gdy wróciliśmy do domu, akurat góry zaczynały swój szał barw, można więc powiedzieć, że jesień mam przedłużoną :)

      "Już nie spędzę ani minuty na tych, którzy chcą manipulować. Postanowiłam już nie współistnieć z udawaniem, hipokryzją, nieuczciwością i bałwochwalstwem. Nie toleruję selektywnej erudycji, ani arogancji akademickiej."
      -> To powinnam sobie na nagłówek dać.

      Usuń
  2. Witaj:) Wpadłam tutaj od Ani z Katowic i uśmiałam się czytając opis kobiety:))) Świetnie piszesz:)) a szwajcarska jesień jest piękna. Pozdrawiam ze Szkocji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i zapraszam częściej :)

      Usuń
  3. to prawda warto raz na jakiś czas po prostu odpocząć.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj Hexe.
    Lubię kolory jesieni. Najlepiej w Bieszczadach.
    Twoje też są ładne.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie na nowo szukam mojej drogi, dziś czytam Cię o wiele za późno, ale przestawiam się dopiero z wczoraj (po powrocie z podróży poszłam spać tuż po północy). Jutro nowe obowiązki... I wiele pracy nad sobą i swoją drogą.
    Mam nadzieję, że kiedy faktycznie odpocznę, skupię się, to i te sprawy poukładam.
    Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jeszcze sporo do poukładania, konkretnie w głowie, bo ciężko jest wyzbyć się poczucia zależności o czegoś, co już dawno nie powinno mieć na mnie najmniejszego wpływu. Dlatego pewnie jeszcze o tym nie raz popiszę, ale przecież to, co na piśmie - jest prawomocne, oder? :)

      Usuń
  6. Przy moich dwóch diablątkach ciężko o organizację czasu ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co, w tych metodach osiągnęłam stan perfecto :P Ale jest w tym także duża zasługa męża, który czasem dokończy za mnie robić obiad, tak jak wczoraj, kiedy "straciłam przytomność" do poduszki o godzinie 20.30 Czasami nie chodzi o czas, a o siły.

      Usuń
  7. Dużo odpoczywać - piękne słowa 😉

    OdpowiedzUsuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.