niedziela, 27 września 2015

Moneta i ludzie.

      "Ciemność, która krzyczała jękami wichru, jąkała się jazgotliwymi wyładowaniami elektrycznymi i hałasowała łoskotem zwalonych drzew, a odgłosy te przypominały ostatnie przedśmiertne porykiwania olbrzymich prehistorycznych stworzeń"
- "It" S. King

      Była to wyprawa samojeden, przejechałam rowerem po stópkach Bandytki, a tej widać nie było, skryła się bowiem za wachlarzem gęstych chmur, co dosyć ciekawie prezentowało się tuż spod jej spódnicy. Wciąż nie wyszłam z folderu "sierpień", obliczam, że może, być może, powinnam wyrobić się z letnimi zdjęciami do końca roku... O_o
      Przyszło mi na myśl, gdyż ta wycieczka nie wymaga specjalnego opisu, aby w ramach "Polubić Szwajcarię", podzielić się swoimi poglądami na temat - myślę sobie pasujący do tego kraju wg stereotypów jak i faktów - idealnie.




      "Moneta" od ang. money [pieniądze] to pierwotnie przydomek rzymskiej bogini Junony. W jej świątyni czczona jako Juno Moneta, była umieszczona pierwsza rzymska mennica.
      Czym jest pieniądz? - Środkiem wymiany, opartym na akceptowanej w skali danego narodu idei - wymieniamy swoją pracę za pieniądze, potem pieniądze na jedzenie. Pieniądze pośredniczą jako środek albo medium. Wynik: pieniądze są nierealne. Tak strasznie wysilamy się, by je zdobyć, często zarzynamy się w pogoni za konsumpcjonizmem. W zamian otrzymujemy bezpieczeństwo, jedzenie, schronienie, ubranie itd.
      Wartość rzeczy to też dzieło człowieka. I jedyną rzeczą, za którą można zapłacić pieniędzmi, jest ludzka praca, bo kupując np. warzywa, nie płacimy za konkretny produkt, który za darmo dała nam Matka Ziemia, a za pracę rolnika, który dla nas to zebrał.
      Nie płacimy za samochód, bo żelazo dała nam również Ziemia. Metal na karoserię, silnik oraz inne części, znajdowały się w Ziemi. Zapłaciliśmy górnikom, którzy wydobyli tę rudę.
      Kwestia własności, którą też obalę, jest troszkę dołująca. Myślisz, że masz dom. Ale jest on Twój tak długo, jak płacisz za niego podatki. Nie zapłacisz podatku, a zostanie Ci on odebrany.
      Cieszysz się, że spłaciłeś samochód, dumnie mówisz: "jest mój!", ale przestań opłacać za niego całoroczną składkę i odpowiedni podatek. Jak długo jeszcze będzie Twój?




      Żadna rzecz nie jest trwale Twoja. Cieszę się, że udało mi się pozbyć uczucia przywiązania do rzeczy, że nie posiadam sentymentów. Wszystko rzecz nabyta, zupełnie tak jak sam pieniądz.
      Mam pełną świadomość, że pieniądze nie kupują niczego poza pracą, oraz że ilość pracy, którą mogą kupić nasze pieniądze, zależą od wartości, którą się przypisuje pracy. A także, że niczego nie posiadamy, a tylko używamy rzeczy materialnych. W istocie nie posiadamy nawet naszych ciał, zostały nam one wypożyczone - i to, jak długo je zachowamy, zależy od troski jaką je otaczamy.

      Nie pozwólmy, by pieniądze nas psychicznie sparaliżowały. By umysł nie uległ blokadzie. I nie wyobrażajmy sobie wierzycieli jako demonów uśmiechających się sardonicznie, nie tędy droga. Uświadommy sobie zamiast tego, że pieniądze są tylko środkiem do jakiegoś celu, nie zaś samym celem. Myśl w kategoriach czynów, nie monety.
      Nie zachęcam tu do rezygnacji z pracy, wręcz przeciwnie. Ujrzyj ją w związku z Twoimi celami, będziesz miał o wiele lepszą zabawę w dążeniu do urzeczywistnienia celu.
      Bogactwo jest sprawą indywidualną. Są tacy, dla których mieć 1000 zł dla siebie, to już bogactwo, a i tacy, którym firma nieco zmniejszyła obroty i mówią, że został im już tylko milion na koncie.




      Bogactwo to sprawa świadomości. Co można zrobić, by uzyskać bogatą świadomość? Tutaj nie może być cienia wątpliwości. Nie patrz na siebie jako na kogoś ograniczonego brakiem środków - pieniądz nie ogranicza. Jeżeli tylko Twój umysł jest zdrowy i nietknięty, możesz mieć bogatą świadomość i bogate życie. Ograniczać Cię może wyłącznie Twoja wyobraźnia.

- Rozszerzona wiedza pochodzi od Bena Swetlanda.

      Nigdy nie usłyszysz ode mnie czy sobie polepszyłam bądź pogorszyłam warunki życia, bo życie widzę w innych kategoriach. Otóż w Polsce, pracując za najniższą krajową też byłam szczęśliwa, bo nie obchodziło mnie co robię i za ile, ale to i tylko to jak żyję.
      Także daleka jestem od sugerowania się majątkiem w doborze przyjaciół. To nie jest pierwsze, o co pytam, gdy kogoś poznaję, ale przecież ludzie lepiej o mnie wiedzą. ;] Jak długo muszę powtarzać, że mnie to ni zieje, ni grzębi?
      Liczy się to, co ludzie mają w głowach, nie w portfelach, to farmazon, pełno tego na popularnych "demotywatorach", ale z jakichś jednak względów, ten pogląd nie obowiązuje w dzisiejszych czasach. Może jest on już uważany rzeczywiście za żart?
      Zauważam niestety coraz częściej, że w pewnych kręgach moneta ma ważniejsze znaczenie od własnego honoru czy ambicji życiowych. Co się zmieniło, że kiedyś na pierwszym miejscu był człowiek i przygoda, a dziś ów człowiek zaczyna stawać się ślepy na piękno świata i swój dawny altruizm odrzuca na rzecz zachwalania się tym, co nowego zdobył, kupił, gdzie był, co ma etc?

      Nigdy nie będzie możliwym, by polubić ów kraj przez wzgląd na zarobki. Pomysł skreślam z listy propozycji. Dalej cierpliwie spoglądam w zielone, muszę przyznać, że może nawet zaczyna ta praktyka działać.



10 komentarzy:

  1. W pięknym miejscu zamieszkałaś! Bliskość przyrody z pewnością sprzyja takim przemyśleniom :)
    Też kiedyś pracowałam za najniższą krajową i przez długi czas wcale mi to nie przeszkadzało... Dopóki nie pojawiły się nieprzewidziane płatności, np. podwyższenie opłaty za studia itp... Zresztą po pewnym czasie brakowało mi kultury, turystyki i tego wszystkiego, na co nigdy nie starczało po opłaceniu rachunków i kupieniu biletu miesięcznego.
    Dlatego jestem wdzięczna za obecną pracę i nie ukrywam, że staram się o kolejne awanse. Bo pieniądze nie powinny być wartością samą w sobie, jednak można zrobić z nich świetny użytek - dla siebie, swoich bliskich czy znajomych osób w potrzebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byle nie były jedynym celem i nie prowadziły do zaślepienia. Byle nie przekreślały przyjaźni i nie poróżniły rodziny. Byle ich niedobór nie stawał na przeszkodzie do poczucia szczęścia i nie wydawał się być szczęściem jedynym.
      Pozdrawiam serdecznie i sukcesów w karierze :)

      Usuń
  2. Pieniądz to rzecz nabyta. W jednej chwili możesz mieć dużo pieniędzy, w drugiej nie mieć nic i mieć długi. Ale czy to oznacza, że powinnaś swoje życie postawić na szali i stwierdzić, że bez tegoż pieniądza życie nie ma sensu?

    Dziękuję Ci za tego posta. Dziś właśnie, kilka dni po tym jak przyleciałam do Polski i napomknęłam, że chciałabym odwiedzić jedno miejsce w Irlandii moi mi odpowiedzieli: Ty to tylko chciałabyś zwiedzać, nic nie masz, nic nie osiągnęłaś, wszystko przehulasz. A ja będę dalej uparcie trzymać się myśli, że mieszkania, telewizora, samochodu do trumny nie zmieszczę. To, co przeżyłam, czego doświadczyłam (jak ów właśnie most nad oceanem, opierający się na dwóch górach) będzie w mojej głowie do ostatniego tchnienia. No i czy jako człowiek jestem stworzona tylko do pracy? Przecież w życiu, jak we wszystkim musi być równowaga. Nie uważasz?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnam Twoje słowa dopisać do swojego posta!
      Często słyszę, że nie inwestuję w potrzebne rzeczy, że to dziwne, że jeszcze nie mam samochodu i takie tam... A ja ponad wszystko cenię sobie niezależny spokój, a nie inwestycje, w które inwestowanie jest stałe i nie ma końca, bo jak wyżej podałam, a spróbuj przestać opłacać...

      Usuń
  3. Niewiele osób myśli w ten sposób. Jestem szczęśliwą posiadaczką męża o takich właśnie poglądach. Nie żyjemy bogato, ale też nie głodujemy. Nasi znajomi często trują mi ,,No powiedz mu coś, niech on się weźmie do roboty". Ciężko im pojąć, że praca może też być pasją. Misiek pracuje naukowo. Początki zawsze są trudne, zwłaszcza pod względem finansowym ;). Czy mam jednak prawo kazać mu rezygnować z pasji tylko po to, aby sfrustrowany kieratem przynosił do domu więcej kasy??? Nie mam zamiaru!!!
    Och... Zosia się obudziła :), koniec przerwy obiadowej ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Borykałam się kiedyś z problemem niezrozumienia przez wielu bliski mi na tamte czasy ludzi. Materialiści i dusigrosze. A to niezrozumienie boli najbardziej. To, że ważniejsze jest oszczędzenie, nawet kosztem spędzenia całego życia bezczynnie, bo "przecież wszystko kosztuje".
      Marzy mi się zająć czymś co kocham i chciałabym na tym zarabiać, bo jakieś pieniądze do domu przynosić czasem trzeba ;) Niestety nie jest to możliwe, bo jak mówisz, sfrustrowana kieratem jestem i nie mam na to czasu.
      Podziwiam Was za wytrwałość przy swoim, oby tak dalej!

      Usuń
  4. Witaj Hexe.
    A Ty jak i ja ciągle wędrujesz...
    Lubię czytać Twoje posty i oglądać zdjęcia.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał
    PS. Ja też wróciłem dopiero w niedzielę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy to we krwi :)
      Miło mi, że moja strona przyciąga Takich Ludzi.
      Pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Po dawce takich przemyśleń nie sposób nie przejść na minimalizm...
    I uważam, że zielone jest bardzo ważne - nie mam jednak na myśli pieniędzy, lecz tę piękną zieleń ze zdjęć. Cudna okolica!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy naprawdę więcej niż potrzebujemy, ale człowiekowi wciąż będzie mało.Cenię dużo bardziej namiot na zielonej polanie od luksusowego kurortu na Malediwach. Z reszta na Malediwach, jak ostatnio się dowiedziałam, sprzątają przed przyjazdem bogaczy, bo normalnie to jest paskudna, zanieczyszczona plaża. Wiedziałaś o tym? Jeden z najdroższych zakątków świata, gdzie milionerzy chełpią się swoimi wakacjami.

      Usuń

Notuj śmiało każdą swoją myśl. Liczę, że wpisy będą na temat, puste spamy kasuję.
Bądźmy kulturalni, o tym nigdy nie zapominajmy, wszak słowo obrazuje naturę człowieka.